Nieuczciwe praktyki konkurencji? Przedsiębiorco – zobacz jak się bronić.

Zgodnie z zapisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji uprawnionymi do dochodzenia roszczeń są tylko przedsiębiorcy, chociaż czyny nieuczciwej konkurencji to według ustawy również działania naruszające interesy konsumentów. Z istoty wolnego rynku wynika bowiem, że zachowania przedsiębiorców, które są nieuczciwe wobec konsumentów, zagrażają interesom przedsiębiorców konkurencyjnych.

Warto zwrócić uwagę, że art. 3 ust. 1 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej „ZNKU”), zawierający ogólną definicję czynu nieuczciwej konkurencji, stanowi, że czynem takim jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub interes klienta. Przepis ten obejmuje swym zakresem wszystkie skatalogowane w ustawie delikty, a jednocześnie stanowi samoistną podstawę sankcjonowania innych nieuczciwych zachowań rynkowych.

Wśród skonkretyzowanych czynów nieuczciwej konkurencji znajdują się zachowania wymierzone wprost w konkurentów rynkowych takie jak rozpowszechnianie nieprawdziwych wiadomości o innym przedsiębiorcy, naruszenie jego tajemnicy czy też utrudnianie innym przedsiębiorcom dostępu do rynku. Jednocześnie katalogiem tym objęte są zachowania godzące w prawa konsumentów, np. oznaczenie towarów bądź usług mogące wprowadzić klientów w błąd co do istotnych ich cech, np. jakości, czy też pochodzenia, jak również opatrywanie towarów bądź usług fałszywym lub oszukańczym oznaczeniem geograficznym.

Trudność natomiast sprawia zwykle ocena naruszenia art. 3 ust. 1 ZNKU jako samoistnej podstawy sankcjonowania deliktów nieuczciwej konkurencji, który nie wskazuje konkretnych czynów. Jak każda klauzula generalna, przepis ten posługuje się pojęciami niedookreślonymi, każąc w celu ich sprecyzowania sięgać także do zasad z innych systemów normatywnych. Warto więc wskazać na te regulacje, które decydować mogą o naruszaniu zachowaniem przedsiębiorcy interesu przedsiębiorcy konkurencyjnego lub klienta w rozumieniu art. 3 ust. 1 ZNKU.

Uczciwość w stosunku do innych uczestników rynku

By właściwie interpretować klauzulę generalną art. 3 ust. 1 ZNKU należy po pierwsze sięgnąć do mających podłoże aksjologiczne zasad postępowania w stosunkach między przedsiębiorcami, a także w stosunkach pomiędzy przedsiębiorcami a konsumentami. Są one wyrażone wprost m.in. w art. 20 w Konstytucji RP statuującym zasadę społecznej gospodarki rynkowej, która ma być oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych, a także w art. 17 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, wedle którego przedsiębiorca wykonuje działalność gospodarczą na zasadach uczciwej konkurencji i poszanowania dobrych obyczajów oraz słusznych interesów konsumentów. Powyższe wartości są wyznacznikiem dobrych obyczajów rynkowych, o których mowa w art. 3 ust. 1 ZNKU, a więc działania w nie wymierzone co do zasady łamią ten przepis.

Za działanie naruszające dobre obyczaje Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 marca 2009 r. IV CSK 419/08 uznał między innymi działanie wymierzone w konkurenta rynkowego polegające na rozpowszechnianiu przez przedsiębiorcę nie będącego stroną umowy zawartej pomiędzy innymi przedsiębiorcami – ogólnikowych, dowolnych, nie popartych żadnymi dowodami i nie dających się zweryfikować ocen dotyczących nieprawidłowego wykonywania umowy przez jedną z jej stron.

Prawidłowo działające mechanizmy wolnorynkowe

Kryteriami prawnej oceny zachowań przedsiębiorców powinna być ponadto ich zgodność z warunkami właściwego funkcjonowania rynku, zapewniającymi prawidłowy rozwój gospodarki. Warunki te to przede wszystkim istnienie konkurencji opartej o wyniki własnych starań gospodarczych oraz tzw. niezafałszowanego współzawodnictwa.

Zgodnie z powyższym, największy sukces na rynku powinien odnieść podmiot posiadający najlepszą ofertę. Przedsiębiorca może wspierać zbyt własnych towarów lub usług jedynie w oparciu o ich jakość i cenę oraz inne istotne aspekty, w tym m.in. serwis oraz obsługę klienta. Atrakcyjność oferty musi przy tym wynikać z własnych starań przedsiębiorcy, a nie być efektem wprowadzania w błąd czy wykorzystywania cudzych starań. Arbitrem rozstrzygającym o najlepszej ofercie rynkowej jest konsument. Zasada niezafałszowanej konkurencji oznacza więc, że konsumenci powinni podejmować decyzję o zakupie w sposób nieskrępowany oraz w oparciu o rzetelną informację. W celu zapewnienia uczciwej konkurencji między przedsiębiorcami ZNKU dąży zatem do zapewnienia uczciwości wobec konsumentów, w szczególności w zakresie rzetelnego informowania o ofercie.

Odpowiednio do powyższego, za uzasadnione na podstawie art. 3 ust. 1 ZNKU uznano roszczenia przedsiębiorców związane z kierowaniem przez ich rynkowych konkurentów nieuczciwych ofert wobec konsumentów Przykładem takich działań jest m.in. używanie w oznakowaniu pojazdu słowa „taxi” oraz „cab”, gdy stanowiło to wprowadzenie w błąd potencjalnych klientów przez sugestię, iż korzystają z usług taksówek w powszechnie tego słowa przyjętym znaczeniu (tak Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 14 listopada 1996 r., I ACr 890/96) czy też na wprowadzenie do obrotu gospodarczego wyrobu rodzajowo tożsamego z istniejącym na rynku jedynym tego rodzaju wyrobem innego producenta, gdy przyciągnięcie uwagi klientów nastąpiło w wyniku podobieństwa opakowań wywołującego pozytywne skojarzenia z utrwalonym w świadomości klientów wizerunkiem wyrobu wcześniej wprowadzonego (wyrok Sądu Najwyższego w z dnia 2 stycznia 2007 r., V CSK 311/06).

Znajomość reguł gry

Łatwo zauważyć, że zachowania przedsiębiorców uderzające w warunki prawidłowego działania gospodarki wolnorynkowej, w tym w zasadę niezafałszowanej konkurencji, jednocześnie naruszają chronione prawem wartości, takie jak np. uczciwość kupiecka. Czyny te polegają bowiem z reguły na wprowadzaniu konsumentów w błąd. Tym niemniej, aby mieć pewność, że dane metody walki rynkowej są zgodne z ZNKU oraz aby skutecznie monitorować poczynania konkurentów, należy pamiętać nie tylko o przesłankach konkretnych deliktów nieuczciwej konkurencji oraz o zasadach uczciwego postępowania wobec konkurentów czy klientów, ale także znać fundamentalne mechanizmy właściwego funkcjonowania rynku, których przedsiębiorcy nie powinni zakłócać uczestnicząc w wolnorynkowej grze.

Zwolnienie z opłaty reprograficznej – bezpodstawnie płacimy ZAIKS-owi za każdą czystą płytę.

Od każdej płyty CD, Blue-Ray, pendrive’a, nagrywarki w komputerze, skanera, papieru do drukarki, odtwarzacza MP3, bez względu na ich przeznaczenie ZAiKS pobiera opłatę w wysokości 1-3 proc. wartości produktu tytułem rekompensaty za możliwe naruszenie praw autorskich. Tymczasem zgodnie z ustawą prawo autorskie i Wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pobieranie opłat następujące bez względu na przeznaczenie ww. urządzeń jest bezprawne. Łatwo policzyć jakie zyski omijają producentów i importerów.

Przepisy prawa autorskiego stanowią, iż importerzy oraz producenci urządzeń kopiujących i czystych nośników służących do utrwalania utworów wprowadzający swoje produkty na krajowy rynek obowiązani są do uiszczania opłat w wysokości nieprzekraczającej 3 proc. kwoty należnej z tytułu ich sprzedaży. Dotyczy to wyłącznie nośników i urządzeń służących do utrwalania utworów w zakresie prywatnym.

Należne opłaty pobierają organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (OZZ), w tym np. ZAiKS. Przedsiębiorcy zobowiązani są przekazywać z własnej inicjatywy informacje dotyczące wszystkich ww. urządzeń i nośników, a także we własnym zakresie obliczyć podstawę należnej opłaty. OZZ monitorują polski rynek urządzeń i nośników służących również do utrwalania utworów, m.in. na podstawie rejestru GIOŚ. Z rejestrów wynika choćby, jakie urządzenia przedsiębiorca wprowadza na rynek. Jeśli wprowadza laptopy z pamięcią wewnętrzną, telewizor z dyskiem twardym, skaner, papier formatu A4, dysk przenośny, radio z odtwarzaczem płyt czy odtwarzacz MP3 dla OZZ oznacza, że od każdego takiego urządzenia należy się opłata. Jeżeli OZZ mają wątpliwości, czy dany podmiot spełnia swój obowiązek, przesyłają popularne wezwanie „318”. Wezwanie to jest pismem informacyjnym, nie stricte wezwaniem do zapłaty. Przytoczone są w nim natomiast podstawy prawne, terminy i sankcje grożące za niedopełnienie obowiązków sugerujące, że adresat uchybił przepisom.

Sąd Najwyższy orzekł, że na importerach i producentach urządzeń umożliwiających kopiowanie utworu ciąży obowiązek udzielenia OZZ informacji oraz udostępniania dokumentów. W jednym z postępowań przeciwko przedsiębiorcy o sygn. akt I ACa 99/09 Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zgłosił pytanie prawne co do zgodności z Konstytucją art. 105 ust 2 u.p.a. (przewidujący, iż OZZ może domagać się udzielenia informacji oraz udostępnienia dokumentów niezbędnych do określenia wysokości dochodzonych przez nią opłat). Trybunał Konstytucyjny uznał, iż przepis jest zgodny z Konstytucją. W innym postępowaniu Sąd Okręgowy we Wrocławiu wyrokiem z dnia 6 listopada 2008 r., sygn. akt I C 425/08, zobowiązał przedsiębiorcę do udzielenia szczegółowych informacji o ilości sprowadzonych i sprzedanych urządzeń reprograficznych w okresie od 1 czerwca 1998 r. do 15 maja 2008 r. z podaniem nazwy, typu, numeru fabrycznego, ceny detalicznej, wydajności, daty sprowadzenia do Polski i sprzedaży poszczególnych urządzeń oraz do udostępnienia OZZ dokumentów celnych i faktur dotyczących tych urządzeń. (Przepisy o rachunkowości przewidują obowiązek przechowywania dokumentów finansowo-księgowych przez pięcioletni okres). Zgodnie z wyrokiem Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 21 lutego 2012 r. sygn. akt I ACa 11/12 obowiązek wnoszenia opłaty reprograficznej czy udzielanie informacji nie dotyczy podmiotów nie będących importerami w rozumieniu przepisów o prawie autorskim. Nie dotyczą zatem towarów pochodzących z krajów członkowskich w ramach transferu wewnątrzwspólnotowego.

Orzeczenia te nie poruszają kwestii wynikającego z ustawy zwolnienia od opłaty, gdy wyłączona jest możliwość kopiowania w celu prywatnym. Rozwiązania przyjęte w ustawie pozostają w zgodzie z tendencją współczesnych ustaw autorskich krajów rozwiniętych i są wyrazem zrozumienia dla faktu, że masowy użytek prywatny przy obecnym stanie techniki stanowi poważne zagrożenie dla majątkowych interesów autorów. I słusznie. Producenci i importerzy stwarzają często warunki do przegrywania utworów w zakresie prywatnym , a to wystarczy. W ostatecznym rozrachunku za możliwość przegrywania do użytku osobistego zapłaci każdy z nas.

Gdy importowane urządzenia kopiujące i czyste nośniki sprzedawane są z wykluczeniem możliwości sporządzania kopii prywatnych, zwolnienie z ponoszenia opłat wydaje się uzasadnione. Opłata reprograficzna kompensować ma twórcom i wydawcom straty wynikające z kopiowania utworów chronionych prawem autorskim.

Przepisy bazują na Dyrektywie 2001/29/We. TSUE w wyroku prejudycjalnym z dnia 21.10.2010 r., C-467/08, orzekł, że w celu ustalenia obowiązku ponoszenia opłaty reprograficznej przepisy należy interpretować w ten sposób, że konieczny jest związek między opłatą reprograficzną od urządzeń i nośników a domniemanym przeznaczeniem tego sprzętu do celów zwielokrotniania na użytek prywatny. W związku z tym pobieranie opłaty od sprzętu i nośników nieudostępnionych użytkownikom prywatnym i w sposób oczywisty zastrzeżonych do innego użytku niż sporządzanie kopii do użytku prywatnego jest niezgodne z dyr. 2001/29 WE. Wyrok TSUE wiąże w ten sam sposób sądy krajowe, które zetkną się z identycznym problemem. Jakkolwiek w orzecznictwie sądów polskich nie został dotychczas poruszony problem zwolnienia z opłat w związku brakiem możliwości zastosowania sprzętu do sporządzania prywatnych kopii. Wątpliwym jest, by którykolwiek sąd powszechny sprzeciwił się wyrokowi TSUE.

OZZ nie dopuszczają możliwości zwolnienia z opłaty w sytuacjach wykluczających możliwość kopiowania przez osoby prywatne. Powołują się przy tym na brak rozstrzygnięcia sądów polskich w tej kwestii. Tymczasem jeśli możliwość tworzenia kopii w zakresie prywatnym jest wyłączona, pobieranie opłaty reprograficznej jest niedozwolone. Prowadzi to do jednoznacznego wniosku, że OZZ często bezpodstawnie pobierają opłatę reprograficzną.

Autor: Krzysztof Borżoł, adwokat

Wytwarzanie energii w mikroźródłach i jej sprzedaż nie będą działalnością gospodarczą. Wywiad z mec. Łukaszem Jankowskim.

Niektórzy mówią, że skutkiem uchwalenia ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) będzie rewolucja w energetyce, która otworzy nowe możliwości małym firmom. Dlaczego?

Ministerstwo Gospodarki chce odejść od dotychczasowego, centralistycznego modelu wytwarzania i zasilania energią. Stawia natomiast na rozproszenie wytwarzania energii, co znajduje odzwierciedlenie w trzech projektach ustaw składających się na tzw. trójpak energetyczny – ustawy o odnawialnych źródłach energii, prawa energetycznego i prawa gazowego. Kompleksowe spojrzenie na ten temat wymaga jeszcze analizy dwóch innych projektów: przepisów wprowadzających ustawy prawo energetyczne, prawo gazowe i o OZE (w skrócie: ustawa wprowadzająca) oraz tzw. małego trójpaku energetycznego – jest nim projekt nowelizacji obowiązującej ustawy z 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne (t.j. Dz.U. z 2012 r., poz. 1059). Skutkiem uchwalenia ustawy o OZE będzie uprzywilejowanie mikroinstalacji, czyli instalacji odnawialnego źródła energii o łącznej mocy elektrycznej do 40 kW (do 70 kW mocy cieplnej lub chłodniczej). Mówimy tu o sytuacji, w której każdy będzie mógł produkować energię elektryczną bez konieczności ubiegania się o koncesję (bez obowiązku uiszczania opłaty koncesyjnej), zawierania umów i ponoszenia opłat przyłączeniowych. Produkcja energii elektrycznej odbywać się będzie na podstawie uproszczonej procedury przyłączeniowej i zgłoszenia do danego operatora. Dodatkowo ustawa wprowadzająca zawiera przepisy nowelizujące ustawę z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 243, poz. 1623), dzięki którym będzie można uruchomić mikroinstalację energetyczną bez konieczności ubiegania się o pozwolenie na budowę.

Jakie znaczenie dla mikro przedsiębiorstw i małych firm będzie miała możliwość tworzenia mikroinstalacji o mocy do 40 kW?

Gdy już nasz dach lub ogródek zajmą ogniwa fotowoltaiczne, rozpoczniemy sprzedaż. O prawa popytu i podaży nie musimy się martwić, bo nasz towar kupi sprzedawca zobowiązany. Cena też nie będzie dla nas zaskoczeniem, albowiem sprzedawca ten dokona zakupu po stałej, niezmiennej cenie obowiązującej w dniu oddania do użytkowania instalacji OZE, określonej w rozporządzeniu wydanym przez ministra gospodarki. Dla większych źródeł cenę ustalono w projekcie ustawy wraz ze wskazaniem reguł corocznej waloryzacji. Większe źródła skorzystają też z systemu zielonych certyfikatów. Taki system wsparcia oznacza, że przedsięwzięcia z zakresu generacji rozproszonej będą obciążone względnie niskim ryzykiem gospodarczym.

Dynamiczny rozwój fotowoltaiki może mieć istotny wpływ dla sektora MŚP. Odnawialne źródła to też energia wiatru, energia aerotermalna, energia geotermalna, energia hydrotermalna, hydroenergia, energia z biomasy, z biogazu, z biogazu rolniczego, fal, prądów i pływów morskich. Przemysł wokół urządzeń energetyki rozproszonej, takich jak kolektory słoneczne, mikrowiatraki, pompy ciepła, ogniwa fotowoltaiczne, mikrobiogazownie to import tych urządzeń, ich produkcja, czy poszukiwanie i wdrażanie innowacji. Duży potencjał można przewidywać też w sektorze budowlanym, związanym z budową mikroźródeł i ich instalacji oraz w sektorze wytwarzania oraz handlu biomasą. Przewidywane zainteresowanie mikrogeneracją jest bardzo duże, wobec czego należy spodziewać się znacznego wzrostu wartości rynku usług i dostaw z nią związanych.

Projekt ustawy o OZE przewiduje obowiązek posiadania przez osoby dokonujące montażu mikroinstalacji, kwalifikacji potwierdzonych certyfikatem instalatora OZE, a wydanym przez akredytowanego organizatora szkoleń.

Co to w praktyce oznacza, że mikro wytwórca energii będzie jednocześnie mógł być jej dostawcą?

Rozmawiamy tu o sytuacji, w której osoba fizyczna jest zarazem odbiorcą, producentem energii na potrzeby własne oraz w celu sprzedaży nadwyżek do sieci. Taki wytwórca energii elektrycznej, ciepła lub chłodu z OZE w mikroinstalacji będzie mógł sprzedać nadwyżkę niewykorzystanej energii wprowadzając ją do sieci dystrybucyjnej. Ta sprzedaż nie będzie działalnością gospodarczą. Nadwyżkę w projekcie zdefiniowano jako ilość energii elektrycznej wytworzonej w mikroinstalacji, pomniejszoną o sumę energii elektrycznej wyprodukowanej w mikroinstalacji zużytej przez wytwórcę na własny użytek i energii elektrycznej pobranej przez wytwórcę z sieci dystrybucyjnej. To również jest szansa dla MŚP, zwłaszcza w zakresie fotowoltaiki, której popularność można zauważyć u naszych zachodnich sąsiadów. Projekt ustawy o OZE wyraźnie ją promuje i nie generuje ona takich kontrowersji społecznych, jak np. energetyka wiatrowa.

Ile w praktyce mały wytwórca energii będzie mógł zarobić na dostawach energii?

Wymaga to rozważenia wielu czynników i wyraźnego rozgraniczenia dwóch systemów wsparcia. Większe źródła wspiera system sprzedawcy zobowiązanego oraz system zielonych certyfikatów. Z kolei mniejsze źródła objęte są systemem taryf gwarantowanych. Dodatkowo istotne znaczenie ma oczywiście rodzaj OZE oraz koszt budowy instalacji. Pamiętajmy, że mówimy tu o OZE, co oznacza, że w większości przypadków musimy brać pod uwagę czynniki atmosferyczne.

W projekcie ustawy wprowadzającej, resort gospodarki przedstawił stawki dla poszczególnych instalacji. Przykładowo dla źródeł o zainstalowanej łącznej mocy elektrycznej do 10 kW, montowanych wyłącznie poza budynkami, wykorzystujących zjawisko fotowoltaiczne cena gwarantowana wynosi 1,15 zł za 1 kWh. Jeśli jesteśmy w stanie taniej wytworzyć energię uwzględniając koszt instalacji oraz okres 15 lat wsparcia, mamy bez wątpienia do czynienia z przedsięwzięciem opłacalnym. Nie powinno być zatem przeszkód w pozyskaniu zewnętrznego finansowania na jego realizację.

Projektodawca przedstawił nam szereg danych, na podstawie których możemy szacować opłacalność inwestycji w generację rozproszoną. W ustawie wprowadzającej określono ceny zakupu energii elektrycznej na lata 2013–2014 oraz współczynniki korekcyjne na lata 2013–2017. Niepewność w tym zakresie generuje jednak mało przejrzysty proces legislacyjny. Brak przepisów, ich kolejne wersje i nieznany termin wejścia w życie trójpaku energetycznego nie tworzą na razie przyjaznego środowiska do inwestowania.

Rozmawiał Krzysztof Polak

* Wywiad ukazał się w dodatku specjalnym Dziennika Gazety Prawnej 04.12.2012 r.

 

Podział obowiązków pomiędzy radą gminy a wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) w zakresie gospodarowania mieniem komunalnym (w kontekście udziału gminy w spółkach kapitałowych).

Gmina, w celu wykonywania zadań użyteczności publicznej, które mają na celu zaspokajanie zbiorowych potrzeb ludności w drodze świadczenia usług powszechnie dostępnych, może tworzyć jednostki organizacyjne w formie spółek handlowych. Spółki te mogą także wykonywać działalność poza tą sferą, czyli realizować działalność komercyjną w zakresie wskazanym w art. 10 ustawy z 20.12.1996 r. o gospodarce komunalnej (dalej: u.g.k.).

Przewidziany w ustawie z dnia 8.03.1990r. o samorządzie gminnym (dalej u.s.g.) podział obowiązków w zakresie gospodarowania mieniem komunalnym, między radę i wójta (odpowiednio burmistrza, prezydenta) oparto na zasadzie, że faktyczne gospodarowanie tym mieniem powierzono drugiemu podmiotowi. Rola rady gminy ogranicza się jedynie do podejmowania, w formie stosownych uchwał, decyzji w zakresie stworzenia gminnych spółek kapitałowych, ich likwidacji i reorganizacji oraz wyposażania w majątek. Wszelkie czynności faktyczne podejmuje organ wykonawczy gminy, pełniący również w jednoosobowych spółkach gminy, zgodnie z dyspozycją art. 12 ust. 4 u.g.k., funkcję zgromadzenia wspólników (walnego zgromadzenia). Tym samym wójt pozostaje również podmiotem uprawnionym do powoływania rady nadzorczej, która to następnie powołuje zarząd spółki zgodnie z dyspozycją bezwzględnie obowiązującego art. 10a pkt 6 u.g.k.

Wójt w zakresie wykonywania funkcji zgromadzenia wspólników nie musi współdziałać z radą gminy. Spółka jest bowiem odrębnym podmiotem prawnym. W ramach przewidzianej w art. 18 ust. 2 pkt 2 u.s.g. kompetencji rady gminy do określenia kierunków działania wójta nie mieści się bowiem wydawanie wiążących poleceń organowi wykonawczemu gminy co do sposobu załatwienia określonej sprawy. Tym samym radzie gminy na mocy w/w przepisu nie przyznano uprawnienia do kreowania zobowiązań i zlecania ich wójtowi poprzez nakazanie stosowania konkretnych rozwiązań prawnych czy też podjęcia określonych działań (wyrok WSA w Opolu z 26.11.2009 r., II SA/Op 356/2009).

Prokura – odpowiednia reprezentacja spółki kapitałowej gwarancją jej właściwego funkcjonowania.

Spółkę kapitałową reprezentuje wobec osób trzecich zarząd, który w celu zapewnienia sprawnego funkcjonowania spółki może udzielić w tym w celu prokury osobie fizycznej posiadającej pełną zdolność do czynności prawnych. Prokura jako szczególny rodzaj pełnomocnictwa upoważnia prokurenta do dokonywania czynności sądowych i pozasądowych związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa.

Podobnie jak w przypadku zasad reprezentacji spółki przez zarząd, można udzielić prokury samoistnej, łącznej lub zastosować reprezentację mieszaną. Przy udzielonej przez zarząd prokurze samoistnej każdy z ustanowionych prokurentów może samodzielnie dokonywać czynności w imieniu spółki. W przypadku udzielenia prokury łącznej, prokurenci zobowiązani są współdziałać. Ponadto dopuszczalna jest także reprezentacja mieszana.

Która z wymienionych form reprezentacji zapewni spółce sprawne funkcjonowanie?

Udzielenie prokury łącznej oznacza udzielenie jej co najmniej dwóm osobom. W udzielonej prokurze zaznaczyć należy, że udzielona jest jako prokura łączna. Udzielenie prokury samoistnej oznacza, że każdy z prokurentów ma prawo reprezentować spółkę indywidualnie. Prokura łączna związana jest z ograniczeniem swobody działania poszczególnych prokurentów. Za każdym razem wskazani prokurenci zobowiązani są do podejmowania decyzji wspólnie, co ma na celu lepszą ochronę interesów przedsiębiorcy, gdyż prokurenci działający łącznie powinni wzajemnie się kontrolować. Kolejną możliwością jest udzielenie prokury jednej osobie z zastrzeżeniem, że może ona reprezentować spółkę tylko łącznie z członkiem zarządu spółki. W praktyce występują sytuacje, w których zachodzi potrzeba udzielenia prokury jednej osobie z takim właśnie zastrzeżeniem.

Ustanowienie prokury nie jest obligatoryjne, jednakże jej udzielenie może się w pewnych sytuacjach okazać niezbędne. W przypadku, gdy dwuosobowy zarząd reprezentuje spółkę łącznie, udzielenie prokury może okazać się nieodzowne na wypadek choroby członka zarządu, jego urlopu lub innej nieprzewidzianej nieobecności.

Jaka forma prokury będzie zatem najodpowiedniejsza? Bezpieczeństwo spółki może przemawiać przeciwko udzieleniu prokury samoistnej jednej osobie, a wzgląd na koszty – przeciwko udzieleniu prokury łącznej dwóm osobom. Korzystnym rozwiązaniem może okazać się zatem udzielenie prokurentowi pełnomocnictwa do reprezentacji mieszanej.

Co wolno pracodawcy kiedy pracownik wykorzysta limit imiennej, firmowej karty kredytowej?

Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę na czas nieokreślony wraz z objęciem stanowiska otrzymał do dyspozycji imienną kartę kredytową. Z uwagi na ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych pracodawca rozwiązał z nim umowę o pracę bez wypowiedzenia na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 k.p. Wypłacając wynagrodzenie za ostatni przepracowany miesiąc pracodawca dokonał bez zgody pracownika potrącenia należności z tytułu wykorzystanego limitu przyznanej mu karty kredytowej. Uzasadniając dokonane potrącenie pracodawca wskazał, że pracownik dokonywał wydatków przy użyciu firmowej karty kredytowej, a ich rozliczenie następowało po zakończeniu miesiąca. Skoro środki udzielone powodowi na podstawie firmowej, imiennej karty kredytowej były jedynie zaliczką na pokrycie wydatków do wysokości środków na koncie tej karty, to wobec braku rozliczenia się z takiej zaliczki pracodawca miał prawo potrącić ją na zasadzie art. 87 § 1 pkt 3 k.p.

W art. 87 § 1 k.p. wymieniony został zamknięty katalog należności, które mogą zostać potrącone przez pracodawcę z wynagrodzenia bez uzyskania odrębnej zgody pracownika, w pkt 3 wskazano m.in. zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi tj. kwoty wypłacone pracownikowi na wydatki pracodawcy, z których musi się on rozliczyć lub je zwrócić.

W przepisach brak jest natomiast ograniczenia, zgodnie z którym „zaliczki pieniężne” udzielane przez pracodawcę pracownikom muszą mieć formę gotówkową. Nie można zatem wykluczyć udzielania pracownikowi przez pracodawcę zaliczki w formie przelewu bankowego lub przez umożliwienie korzystania z karty kredytowej (tak B. Wagner, L. Florek L. [red.], Kodeks pracy, Komentarz, LEX, 2011).

Stanowisko w przedmiocie możliwości dokonania potrącenia z wynagrodzenia nierozliczonych wydatków poniesionych przy użyciu firmowej karty kredytowej zajął m.in. Sąd Najwyższym wskazując w wyroku z dnia 20 sierpnia 2008 r. (sygn. akt I PK 39/08), iż udzielenie pracownikowi przez pracodawcę zaliczki pieniężnej podlegającej rozliczeniu na podstawie art. 87 § 1 pkt 3 k.p. może nastąpić także przez umożliwienie korzystania z karty kredytowej, a co za tym idzie nie ma konieczności uzyskiwania od pracownika dodatkowego oświadczenia zawierającego zgodę na dokonanie potrącenia.

W stanowiącym podstawę rozpoznania przez Sąd Najwyższy stanie faktycznym pracownik ponosił wydatki przy użyciu firmowej karty kredytowej, a ich rozliczenie następowało po zakończeniu miesiąca kalendarzowego. Jak wskazał Sąd uzasadniając rozstrzygnięcie, karta kredytowa pełni zastępczo funkcję pieniądza i służy do operacji bezgotówkowych. W praktyce wydanie karty kredytowej jest udzieleniem pracownikowi prawa do dysponowania określonymi środkami pieniężnymi pracodawcy z obowiązkiem rozliczenia się z ich wydatkowania. Funkcja firmowej, wystawionej imiennie na pracownika, karty kredytowej nie różni się niczym od zaliczek pieniężnych udzielanych pracownikom. Pracownik ma obowiązek rozliczyć się z pracodawcą ze sposobu wydatkowania środków pieniężnych i uzyskać akceptację przełożonego, a w przypadku jej braku lub nierozliczenia, pracodawca ma prawo potrącić udzieloną zaliczkę na podstawie art. 87 § 1 pkt 3 k.p.

Z art. 87 § 1 pkt 3 w związku z art. 91 k.p., wynika natomiast, że zaliczki pieniężne udzielone pracownikowi podlegają potrąceniu z wynagrodzenia za pracę bez jego zgody.

Podstawa prawna

Art. 87 § 1 pkt 3 w zw. z art. 91 k.p. ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeksu pracy (tj. Dz.U. z 1998 r., Nr 21, poz. 94 ze zm.).

Odśnieżanie chodników – kłopotliwy obowiązek, ale dla kogo?

Śnieg potrafi zaskoczyć nie tylko drogowców. Właściciele nieruchomości też mają w tym zakresie swoje obowiązki, a konsekwencje za niewywiązanie się z tej odpowiedzialności może ich słono kosztować. Rzecz dotyczy odśnieżania i posypywania chodników.

Czyj tak naprawdę jest ten obowiązek? Jakie są kary za niewywiązanie się z niego?

Czy osoba, która złamie nogę na oblodzonym śliskim chodniku może domagać się odszkodowania od właściciela danej nieruchomości czy firmy?

Co należy zrobić, żeby uzyskać takie odszkodowanie? Jak udowodnić winę?

Na te i inne pytania odpowiada mecenas Tomasz Jaros w rozmowie z Justyną Golonko dla Programu 1 Polskiego Radia.

 

 

UOKiK bacznie obserwuje konsorcja zawiązywane na rzecz udziału w przetargach.

Precedensowa decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 31 grudnia 2012 r. odnośnie przetargu na odbiór i transport odpadów komunalnych w latach 2008-2011 zorganizowanego przez Zarząd Mienia Komunalnego (ZMK) w Białymstoku rozpoczęła lawinę dyskusji. Dotyczy ona działań naruszających konkurencję, a decyzja o nienakładaniu na Astwę i MPO kar finansowych, uzasadniając to tym, że decyzja ma mieć charakter prewencyjny, wskazuje przedsiębiorcom, jakie działania mogą zostać uznane za antykonkurencyjne w przypadku współpracy podczas przetargów.

Rzecz dotyczy wspomnianego przetargu w Białymstoku, w ramach którego Astwa i Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania zawarły konsorcjum. Są one największymi spółkami działających w Białymstoku i jedynymi obsługującymi miasto Białystok wcześniej. Oferta wygrała, co w ocenie UOKiK jest naruszeniem konkurencji przez przedsiębiorców, bo każdy z nich miał możliwość samodzielnego wystartowania w przetargu.

Precedensowa decyzja prezes UOKiK otwiera przedsiębiorcom poszkodowanym takim działaniem drogę do dochodzenia odszkodowań od firm, których praktykę zakwestionował Urząd. Jest to pierwsza taka decyzja UOKiK, w której zakwestionowano współpracę przedsiębiorców przy przetargach w ramach konsorcjum, które co do zasady nie jest zabronione.

– Po raz pierwszy prezes UOKiK uznał, że zawarcie umowy konsorcjum na podstawie ustawy Prawo zamówień publicznych może być zakwalifikowane jako porozumienie ograniczające konkurencję. Każdy z ocenianych przez Urząd konsorcjantów miał możliwość samodzielnego wystartowania w takim przetargu, ponieważ posiadał środki techniczne i finansowe do tego, żeby w tym przetargu uczestniczyć samodzielnie – wyjaśnia Paweł Zouner.

Nie każda umowa o powstaniu konsorcjum jest nieważna, z uwagi na to, że Prawo zamówień publicznych oraz ustawa o ochronie konkurencji i konsumentów działają niezależnie od siebie.

– Mamy jednak do czynienia ze stosowaniem na gruncie prawa zamówień publicznych przepisów ogólnych Kodeksu cywilnego, w tym art. 353¹ tego Kodeksu, zgodnie z którym treść stosunku cywilnoprawnego nie może być sprzeczna z prawem bądź zmierzać do obejścia tych przepisów. I w tym przypadku rozstrzygniętym przez UOKiK, umowa konsorcyjna zmierzała w efekcie do obejścia prawa i do zastosowania tego porozumienia ograniczającego konkurencję – podkreśla ekspert.

Decyzja zwiększy zapewne aktywność Urzędu w zakresie kontrolowania praktyk w postępowaniach przetargowych w sprawach, w których przedsiębiorcy stają do przetargu wspólnie.

To nie jedyny efekt decyzji UOKiK, bo może mieć ona skutki zarówno dla samych konsorcjantów, jak i dla firm trzecich.

– Przedsiębiorcy poszkodowani takimi antykonkurencyjnymi działaniami mogą na drodze cywilnoprawnej dochodzić roszczeń związanych z tymi bezprawnymi działaniami konsorcjantów, którzy w ramach przetargu dokonali takiego porozumienia, ograniczającego konkurencję – wyjaśnia ekspert z Kancelarii Chałas i Wspólnicy.

Odszkodowanie przysługuje zawsze w wysokości, którą zdoła wykazać poszkodowany. W przypadku spraw antymonopolowych przedsiębiorcom jest jednak trudniej udowodnić powstałą szkodę.

– Przy dochodzeniu szkody antymonopolowej przedsiębiorca zawsze będzie miał trudność wykazania, może nie samego faktu poniesienia szkody, lecz samego związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy tym antykonkurencyjnym zachowaniem przedsiębiorcy konkurencyjnego a szkodą. Łańcuch przyczynowo-skutkowy w sytuacjach szkód antymonopolowych jest stosunkowo długi, w związku z tym im więcej ogniw, tym trudniej to wykazać w procesie cywilnym – mówi Paweł Zouner.

W Unii Europejskiej coraz częstsze jest domaganie się odszkodowań od firm naruszających lub ograniczających konkurencję, albo nadużywających pozycji dominującej.

2013 rok – rokiem zmian w prawie pracy.

Rok 2013 to rok, w którym przepracujemy mniej niż w 2012 roku. Dokładnie o 8 godzin mniej w ciągu 251 dni pracy dla zatrudnionych na pełnym etacie, pracujących od poniedziałku do piątku.

Czekają nas cztery przedłużone weekendy bez konieczności wykorzystania dodatkowo choćby jednego dnia urlopu wypoczynkowego. Z kolei biorąc trzy dni wolnego na przełomie kwietnia i maja (29 i 30 kwietnia oraz 2 maja) zyskamy dziewięciodniowy urlop (od 27 kwietnia do 5 maja).

Jeszcze korzystniejszą okazją będą przyszłoroczne święta Bożego Narodzenia i Sylwester. Aby móc się cieszyć siedemnastoma dniami wolnego wystarczy wziąć siedem dni urlopu.

W dużych korporacjach, ale i w wielu małych przedsiębiorstwach okres międzyświąteczny jest uznawany za czas, gdy firma nie pracuje i pracownicy składają wnioski urlopowe. Jakkolwiek pracodawca nie możne do tego zmusić swojego pracownika. Magdalena Bartosiewicz w rozmowie dla Sygnałów Dnia Programu 1 Polskiego Radia odpowiada na szereg pytań z zakresu prawa pracy, w tym m.in.:

1. Czy pracodawca może zmusić pracownika do wzięcia urlopu? Jakie ma prawa w tym zakresie?

 

2. Wolne za pracę w święta. Co powoduje zmiana?

 

3. Czy przepisy prawa pracy nakazują, aby powyższe 8 godzin rekompensować jednorazowym dniem wolnym?

A pracowników zatrudnionych na pełnym etacie powinna ucieszyć informacja, że od stycznia znów będzie obowiązywało prawo w myśl którego, za święto przypadające w dniu wolnym od pracy przysługuje pracownikowi jego odbiór w innym terminie.

 

Plain packaging jako pomysł na ujednolicenie opakowań wyrobów tytoniowych.

Rewolucyjne plany zmian w branży tytoniowej mogą w efekcie doprowadzić do ujednolicenia opakowań papierosów i praktycznie uniemożliwić produkowania papierosów mentolowych oraz typu slim. Takie zmiany zaproponowała Komisja Europejska. Mecenas Marcin Paczewski tłumaczy w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria jakie konsekwencje rodzi ta zmiana dla branży, jakie kraje wprowadziły te zmiany oraz co to oznacza tak dla producentów jak i konsumentów wyrobów tytoniowych.

Nowe przepisy zawiera unijna dyrektywa dotycząca produkcji, prezentacji i sprzedaży wyrobów tytoniowych. Jednym z ważniejszych rozwiązań w niej proponowanych jest wprowadzenie zasady tzw. plain packaging, czyli ujednolicenia wyglądu wszystkich opakowań wyrobów tytoniowych.

– Wszystkie opakowania muszą być w jednym kolorze, do uznania, czy będzie to kolor na wzór australijski, np. szary czy oliwkowy. Napis, czyli marka – cecha wyróżniająca dotychczas i decydująca o preferencjach konsumentów, będzie napisana jedną czcionką na każdym opakowaniu. Rozważana jest także możliwość zwiększenia na opakowaniu papierosów ostrzeżenia o szkodliwych skutkach korzystania z wyrobów tytoniowych – mówi Marcin Paczewski.

Kolejna kwestia dotyczy wprowadzenia zakazu stosowania do produkcji papierosów niektórych substancji, które do tej pory były dozwolone, na przykład mentolu. To oznaczałoby koniec bardzo popularnych w Polsce wyrobów.

– Zakazanie stosowania pewnych substancji przy produkcji wyrobów tytoniowych spowoduje tak naprawdę zakazanie ich produkcji. W Polsce są przedsiębiorcy żyjący z takiej produkcji, więc zakazanie stosowania tych substancji w wyrobach tytoniowych może mieć dużo dalej idące skutki niż zwykły zakaz. Będzie to miało skutek ekonomiczny – uważa mecenas Paczewski.

Komisja Europejska chce również wprowadzenie tzw. retail sale ban, czyli zakazu umieszczania wyrobów tytoniowych w sklepach na widocznej ekspozycji.

– Podchodząc do kasy w supermarkecie czy innym sklepie mamy gablotkę, gdzie są papierosy i kasjerka podaje je konsumentowi. Zmiana będzie polegała na tym, że te papierosy, już w nowym opakowaniu, nie będą mogły być widoczne dla konsumenta, a będą dla niego dostępne dopiero po poproszeniu sprzedawcy o nie – wyjaśnia mecenas Paczewski.

Proponowane przez Komisję Europejską zmiany mogą spowodować liczne bankructwa wśród producentów, dystrybutorów i detalicznych sprzedawców jak i zwiększenie przemytu papierosów. To z kolei odbije się na budżecie państwa ze względu na obniżenie akcyzy na tytoń.

– Jest to około 14-15 tys. rodzin w Polsce, którzy pośrednio lub bezpośrednio są związani z przemysłem tytoniowym i których zmiany wprowadzone dyrektywą mogą pośrednio lub bezpośrednio dotyczyć – tłumaczy mecenas Paczewski.

Nie ma określonego terminu, w którym unijna dyrektywa zostałaby uchwalona a nastepnie wdrożona w UE. Realistycznym terminem jej wejścia w życie jest rok 2014. Następnie państwa członkowskie będą musiały dostosować swoje prawo do wymogów dyrektywy. W rezultacie w całej Unii nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać w 2016 r. Ale wejście w życie dyrektywy może być opóźnione ze względu na kontrowersje dotyczące zgodności proponowanych rozwiązań z prawem.

– Zasada plain packaging została wprowadzona w Australii w roku 2011. Rok trwały postępowania sądowe zainicjowane przez producentów wyrobów tytoniowych. Po przejściu wszystkich instancji, włącznie z kwestiami zgodności z konstytucją, zasadami WHO, podmioty, które chciały, żeby plain packaging weszło w życie, wygrały i od 1 grudnia 2012 r. w Australii zostały wprowadzone nowe opakowania – mówi mecenas.

Dla Komisji Europejskiej proponowana dyrektywa ze względu na skutki palenia dla zdrowia ma charakter priorytetowy. Dlatego KE uważnie analizuje przypadek wprowadzenia zasady plain packaging w Australii.

– Jeżeli przedstawicielom przemysłu tytoniowego uda się na obecnym etapie zakwestionować wprowadzone rozwiązania lub wprowadzić je w wariancie korzystniejszym dla przemysłu, wówczas przy próbowaniu rozszerzania nowej dyrektywy na nowe obszary produktów, jest szansa, że jednak UE nie będzie próbowała stosować najbardziej drastycznych ograniczeń i najbardziej drastycznych rozwiązań – uważa mecenas Paczewski.

Istnieją też inne skutki proponowanych rozwiązań.

– Kwoty związane z opieką medyczną szacowane są obecnie we wszystkich państwach członkowskich UE na 100 mld euro, przy czym z publicznie dostępnych materiałów wynika, że w jednym państwie członkowskim wpływy z należności publicznoprawnych wahały się w granicach około 10 mld euro. Istnieje ryzyko, że wprowadzenie do obrotu nowych opakowań wyrobów tytoniowych spowoduje rozszerzenie szarej strefy, czyli nielegalnego obrotu tymi produktami – podsumowuje mecenas Paczewski.