Prawo atomowe do zmiany

Wprowadzenie energetyki jądrowej jest istotne ze względu na coraz większe zapotrzebowanie na energię elektryczną oraz jednoczesne spełnienie międzynarodowych zobowiązań Polski w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oraz dwutlenku węgla i azotu. Jednakże bez nowelizacji ustawy – Prawo atomowe, ustawy – Prawo energetyczne, a także pozostałych przepisów związanych z tą tematyką, rozproszonych po całym systemie prawnym, przyszły inwestor już na wstępie będzie miał poważny problem. Zgodnie z projektem „Polityki energetycznej do 2030 roku”, w perspektywie 20 lat, ze względu na działania w zakresie ochrony środowiska oraz utrzymujące się relatywnie wysokie ceny gazu ziemnego, a także aby spełnić wymogi ekologiczne oraz przyczynić się do osiągnięcia ambitnych celów zrównoważonego rozwoju w zakresie relatywnego zmniejszenia emisji zanieczyszczeń w Unii Europejskiej, Polska zdecyduje się na budowę elektrowni jądrowej. Wdrożenie energetyki jądrowej będzie opierać się na wynikach rzetelnych analiz ekonomicznych, ekologicznych i społecznych uzasadniających konieczność i określających warunki rozwoju tej technologii w Polsce w sposób bezpieczny, czysty ekologicznie i ekonomicznie konkurencyjny wobec innych technologii. Obowiązująca ustawa – Prawo atomowe z 29 listopada 2000 r., która weszła w życie w 2001 r., jest obecnie najważniejszym dokumentem regulującym sprawy związane z bezpieczeństwem jądrowym w Polsce. Określa ona m.in. działalność w zakresie pokojowego wykorzystywania energii jądrowej związaną z rzeczywistym i potencjalnym narażeniem na promieniowanie jonizujące od sztucznych źródeł promieniotwórczych, materiałów jądrowych, urządzeń wytwarzających promieniowanie jonizujące, odpadów promieniotwórczych i wypalonego paliwa jądrowego, organy właściwe w sprawach bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej, a także zasady odpowiedzialności cywilnej za szkody jądrowe. Poza tym w ustawie tej przewidziano nakładanie kar pieniężnych za naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej oraz tryb ich nakładania. Niestety powyższa ustawa, które reguluje jeszcze działalność reaktora w Świerku, nie nadaje się do wybudowania elektrowni atomowej. Dlatego też, aby zacząć opracowywać biznesplan polskiej elektrowni atomowej, Polska musi najpierw uchwalić nowe prawo atomowe. Co zmienić? Przy konstruowaniu nowych przepisów prawnych należy wziąć pod uwagę, iż elektrownia atomowa będzie pierwszym w Polsce przedsięwzięciem obejmującym uruchomienie energetycznego obiektu jądrowego. Dotychczas przepisy ustawy – Prawo atomowe dotyczące procesów nuklearnych stosowane były w praktyce jedynie w medycynie lub w odniesieniu do obiektów o charakterze badawczo-naukowym. Z kolei przepisy dotyczące energetyki i ochrony środowiska nie obejmują swoim zakresem energetyki atomowej. Nowe regulacje prawa atomowego powinny definiować elektrownię atomową jako obiekt jądrowy, energetyczny i techniczny jednocześnie, zatem podstawową kwestią powinno być usunięcie niespójności ustaw szczególnych oraz braków w ustawowych definicjach. Na przykład proces budowy i uruchomienie elektrowni atomowej w świetle polskiego prawa wymaga zlikwidowania luk na styku prawa atomowego, prawa ochrony środowiska, prawa budowlanego i prawa energetycznego, jak też wyeliminowania niespójności regulacji prawnych związanych szczególnie z brakiem jednoznacznie odpowiedzialnego organu oraz rozproszeniem kompetencji decyzyjnych. W tym celu należałoby zacząć od weryfikacji spójności przepisów krajowych z prawem międzynarodowym oraz ratyfikowanymi przez Polskę międzynarodowymi traktatami oraz umowami pod kątem przepisów mogących mieć zastosowanie w Polsce. Szczególnie powinno się zwrócić uwagę na przepisy dotyczące bezpieczeństwa budowy, uruchamiania i eksploatacji elektrowni i związanych z nią obiektów jądrowych, bezpieczeństwa radiologicznego, ochrony pracowników i ludności przed skutkami promieniowania, ochrony środowiska i ograniczenia skutków oddziaływania energetycznych obiektów jądrowych, eksportu i importu materiałów radioaktywnych i wyposażenia obiektów jądrowych, a także wymiany informacji o zdarzeniach radiacyjnych mogących mieć wpływ na ludność i środowisko. Ponadto ważne jest również określenie szczegółowych ram prawnych dla procedury wyznaczenia lokalizacji elektrowni i określenia jej wpływu na środowisko. Ujednolicenie przepisów prawnych dotyczących budowy elektrowni jądrowej Kolejnym krokiem powinno być przeanalizowanie i znowelizowanie polskich aktów prawnych, takich jak obowiązujące prawo atomowe wraz z przepisami wykonawczymi do ustawy – prawo energetyczne, prawo budowlane, prawo o zamówieniach publicznych, przepisy dotyczące gospodarki nieruchomościami, przepisy dotyczące planowania i zagospodarowania przestrzennego, przepisy dotyczące ochrony środowiska, przepisy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, na podstawie wcześniejszych analiz prawa międzynarodowego, pod kątem przygotowania i realizacji inwestycji, eksploatacji oraz likwidacji elektrowni jądrowych i obiektów z nimi powiązanych. Nowe akty prawne i regulacje powinny stwarzać podstawy dla realizacji inwestycji i eksploatacji z zachowaniem takich zasad, jak bezpieczeństwa, odpowiedzialności (operatorzy i koncesjonariusze), odszkodowania (określony zakres odpowiedzialności finansowej elektrowni), niezależności oraz zapewnienia pokojowego wykorzystywania energii jądrowej. Od czego zacząć? Ponadto przy opracowywaniu powyższych przepisów należałoby wykorzystać także wymagania Międzynarodowej Agencji Atomowej, European Utility Requirements (EUR) oraz Western European Nuclear Regulator’s Association (WENRA). Jednakże wymagania te powinny być traktowane ramowo, ponieważ konieczne będzie przyjęcie i zaadoptowanie wielu szczegółowych przepisów i norm technicznych obowiązujących w kraju pochodzenia technologii części jądrowych – taka jest powszechnie przyjęta praktyka na świecie. Dotyczy to w szczególności urządzeń technologicznych i ich elementów pracujących pod ciśnieniem oraz dźwignic podlegających w Polsce dozorowi sprawowanemu przez Urząd Dozoru Technicznego. Minister Gospodarki czy Prezes Państwowej Agencji Atomistyki? Innym problemem do rozwiązania jest konflikt pomiędzy funkcjami kontrolnymi państwa w zakresie bezpieczeństwa jądrowego, a jego funkcjami promocyjnymi. Otóż ministrem właściwym w zakresie atomistyki jest Minister Gospodarki, natomiast organem promocji, ale również nadzoru i koordynacji przedsięwzięć jądrowych jest Prezes Państwowej Agencji Atomistyki (PAA). Podział kompetencji Ministra Gospodarki i Prezesa PAA jest klarowny tylko na poziomie wykorzystania energii jądrowej do celów naukowych, jednak zakres obowiązków staje się niejasny w przypadku przemysłowego wykorzystania technologii jądrowej. Dlatego też ważne jest rozdzielenie funkcji dozoru jądrowego od promocji energetyki atomowej i stanowienia przepisów prawa w zakresie atomistyki. Na zakończenie warto dodać, iż przy opracowaniu powyżej wymienionych przepisów i regulacji Polska powinna oprzeć się na doświadczeniach państw europejskich, takich jak Francja, która jest potęgą jądrową, a swoje regulacje prawne z zakresu atomistyki opracowała zgodnie z wymogami unijnymi. Nie jest to, bowiem tajemnicą, że my Polacy nie mamy doświadczenia w tworzeniu regulacji atomowych, w związku z czym potrzebujemy pomocy państw doświadczonych, bo inaczej przed nami jeszcze długa droga do budowy elektrowni jądrowej, a na samodzielne wyważanie otwartych już przez innych drzwi szkoda czasu i wysiłku.

Zwolnienia monitorowane

Outplacement, czyli tzw. zwolnienia monitorowane, wiążą się z obowiązkami pracodawcy wobec pracowników tracących zatrudnienie w ramach zwolnień grupowych. Ogólne formy programów pomocowych i pojecie zwolnienia monitorowanego określa ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2004 r., Nr 99, poz. 1001 ze zm.). Według tej ustawy zwolnienie monitorowane to rozwiązanie stosunku pracy z przyczyn dotyczących zakładu pracy, w związku z którym dla pracowników będących w okresie wypowiedzenia lub zagrożonych taką perspektywą świadczone są usługi rynku pracy. Warunkiem uznania zwolnień grupowych za kwalifikujące się do kategorii monitorowanych, jest zamiar zwolnienia co najmniej 50 pracowników w okresie 3 miesięcy (art. 70 ust. 1 ustawy o promocji zatrudnienia) niezależnie od łącznej liczby zatrudnionych w przedsiębiorstwie. W takim przypadku pracodawca zobowiązany jest uzgodnić z właściwym powiatowym urzędem pracy zakres i formy pomocy dla zwalnianych pracowników.

Zgodnie z ustawą pomoc taka dotyczyć ma usług rynku pracy (art. 70 ust. 2), do których zalicza się w szczególności pośrednictwo pracy, poradnictwo zawodowe, szkolenia i pomoc w aktywnym poszukiwaniu pracy (art. 35). Jeśli zwolnienia mają objąć mniejszą liczbę pracowników, pracodawca może (ale nie musi) opracować programy pomocowe. Nie ma uniwersalnego modelu przeprowadzania zwolnień monitorowanych. Inaczej konstruuje się programy pomocowe dla pracowników niższego szczebla, inaczej dla kadry kierowniczej. Programy outplacementu wiążą się tez często z monitorowaniem lokalnych rynków pracy w poszukiwaniu możliwości zatrudnienia dla zwalnianych pracowników. W przypadku, gdy pracę tracą specjaliści lub menadżerowie, wówczas nie są odosobnione indywidualne programy pomocowe. Programy usług rynku pracy dla zwalnianych pracowników mogą być finansowane z różnych źródeł, w tym (art. 70 ust. 4 ustawy o promocji zatrudnienia): przez pracodawcę, przez pracodawcę i odpowiednie jednostki administracji publicznej (tzn. urząd pracy), na podstawie porozumienia organizacji i osób prawnych z udziałem pracodawcy. Podstawowe usługi rynku pracy są bezpłatnie świadczone przez wojewódzkie i powiatowe urzędy pracy, a do nieodpłatnego korzystania z usług uprawnieni są wszyscy bezrobotni i poszukujący pracy oraz pracodawcy. Pracownicy objęci zwolnieniami monitorowanymi mają także ustawowo zagwarantowaną pomoc właściwego powiatowego urzędu pracy w zakresie poradnictwa zawodowego i mogą być kierowani na jednorazowe szkolenia organizowane i finansowane przez ten urząd. Wdrażanie programów pomocowych w ramach zwolnień monitorowanych może stanowić dla firm pewne obciążenie finansowe, zwłaszcza przy korzystaniu w tym zakresie z usług profesjonalnych firm doradztwa personalnego oferujących wieloaspektowe działania w ramach outplacementu. Należy jednak pamiętać, ze im lepiej sprofilowany jest program pomocowy, tym w efekcie sprawniej przeprowadzane będą zwolnienia grupowe, a ryzyko sporów sądowych z pracownikami mniejsze.

FARMACJA – Więcej rynku to niższe ceny leków

Obecnie w Polsce w odniesieniu do leków refundowanych obowiązuje system cen kontrolowanych.
Ceny urzędowe leków oraz marże są określane w drodze rozporządzenia przez ministra zdrowia w porozumieniu z ministrem finansów. Ceny i marże mają charakter maksymalny, a więc hurtownie i apteki mogą konkurować ze sobą obniżając owe marże i ceny oraz podejmując działania marketingowe jak np. programy lojalnościowe, rabaty itp. Wszystkie te elementy mają wpływ na cenę jaką płaci pacjent. Zależy ona jednak także od wielu innych czynników, jak np. metody sprzedaży i dystrybucji leków (Internet, sprzedaż tradycyjna), pochodzenie leku, poziom wydatków na marketing.

Z badań Eurostatu na temat cen leków jednoznacznie wynika, że w Polsce ich poziom jest na jednym z najniższych poziomów spośród państw Unii Europejskiej. Jednak od kilku lat maleje udział środków publicznych przeznaczanych na refundację medykamentów. Odbija się to na portfelach pacjentów.

Ministerstwo Zdrowia planuje więc zmianę obecnego systemu ustalania cen leków. Propozycje resortu
zmierzają w kierunku wprowadzenia cen i marż o sztywnym charakterze, ustalanych przez urzędników, którzy określą część dopłaty do leku oraz nienaruszalną stawkę marży hurtowej i detalicznej. W założeniu projektodawców miałoby to spowodować obniżenie cen leków oraz wyeliminować poszukiwanie przez pacjentów apteki, w której dany lek oferowany jest po najniższej cenie. Projekt ten może jednak naruszać konstytucyjną zasadę swobody działalności gospodarczej. Istnieje ryzyko, że pomysły ministerstwa mogą przynieść odwrotne skutki do spodziewanych. Najlepszą metodą na obniżenie cen lekarstw, jest wzmocnienie mechanizmów rynkowych. Im więcej zdrowego rynku i konkurencji, tym więcej tańszych
produktów leczniczych. Wprowadzenie na rynek większej liczby produktów, które pod względem terapeutycznym są sobie równoważne, wymusi obniżenie cen. To najlepsza droga do uzdrowienia systemu ustalania cen farmaceutyków. Zwracała na to ostatnio uwagę Komisja Europejska w raporcie wstępnym na temat ochrony patentowej produktów oryginalnych i dostępu do rynku dla produktów generycznych. Tych wskazówek Polska absolutnie nie powinna lekceważyć.

Studia dla pracownika JST

Czy urząd miasta/gminy dofinansowując studia pracownikom może zawrzeć klauzulę, której podpisanie zobowiąże pracownika do nie odchodzenia z pracy przed upływem określonego czasu? Jakie sankcje można zapisać w takiej klauzuli?

Jakie konsekwencje może ponieść urzędnik, który ma dofinansowane studia i przerywa je? Kwestię podnoszenia kwalifikacji zawodowych przez pracowników reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej oraz Ministra Pracy i Polityki Socjalnej w sprawie zasad i warunków podnoszenia kwalifikacji zawodowych i wykształcenia ogólnego dorosłych z dnia 12 października 1993 r. (Dz. U. Nr 103, poz. 472 ze zmianami). Z treści § 6 ust. 2 tegoż rozporządzenia wynika, iż pracownik, któremu pracodawca dofinansował studia może być zobowiązany do przepracowania w zakładzie pracy nie więcej niż trzech lat po ukończeniu studiów. Kwestia ta powinna być uregulowana w umowie pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. W przypadku gdy pracownik po zakończeniu nauki, a przed upływem okresu wynikającego z umowy rozwiąże stosunek pracy za wypowiedzeniem lub, z którym pracodawca rozwiąże stosunek pracy bez wypowiedzenia z jego winy, lub którego stosunek pracy wygaśnie wskutek porzucenia pracy, jest zobowiązany zwrócić koszty poniesione przez pracodawcę w wysokości proporcjonalnej do czasu pracy po ukończeniu nauki. Przykład: jeżeli pracownik będąc zobowiązanym do przepracowania, po ukończeniu studiów sfinansowanych przez pracodawcę trzech lat, po półtora roku pracy rozwiązał stosunek pracy za wypowiedzeniem, będzie zobowiązany do zwrotu połowy kosztów poniesionych przez pracodawcę. Pracownik zgodnie z § 6 ust. 4 rozporządzenia nie ma obowiązku zwrotu kosztów mimo rozwiązania stosunku pracy, jeżeli zostało ono spowodowane: 1) szkodliwym wpływem wykonywanej pracy na zdrowie pracownika, stwierdzonym orzeczeniem lekarskim wydanym w trybie odrębnych przepisów, w razie gdy zakład pracy nie przeniósł go do innej pracy odpowiedniej ze względu na stan zdrowia i kwalifikacje zawodowe w terminie wskazanym w orzeczeniu lekarskim, 2) brakiem możliwości dalszego zatrudnienia ze względu na inwalidztwo lub utratę zdolności do wykonywania dotychczasowej pracy, 3) przeprowadzeniem się pracownika do innej miejscowości w związku ze zmianą miejsca zatrudnienia małżonka, 4) przeprowadzeniem się pracownika do innej miejscowości ze względu na zawarcie związku małżeńskiego z osobą zamieszkałą w tej miejscowości. Pracodawca ma prawo również żądać zwrotu w całości lub części poniesionych kosztów na finansowanie nauki pracownika także w przypadku, gdy bez uzasadnionej przyczyny przerwie on naukę lub jej nie podejmie. Zakres zwrotu kosztów powinien być określony w umowie pomiędzy pracodawcą a pracownikiem.

Czy w przypadku zwolnienia: wypowiedzenia o pracę, urlopu zdrowotnego pracodawcę obowiązuje dyskrecja? np. w przypadku odwyku, ciężkiej choroby?
Stosownie do art. 111 k.p. pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Jest to podstawowa zasada prawa pracy. Wynika z niej również obowiązek zachowania w tajemnicy informacji uzyskanych przez pracodawcę w ramach stosunku pracy lub w związku z jego rozwiązaniem. Rozpowszechnianie przez pracodawcę informacji o ciężkiej chorobie pracownika lub pobycie w szpitalu odwykowym może zostać uznane za naruszenie dóbr osobistych (godności pracowniczej) pracownika.

Czy można zatrudnić pracownika na dwa etaty?

Żaden przepis nie zabrania, aby w dwóch różnych firmach pracownik był zatrudniony na pełny etat. Zależy to od jego woli oraz predyspozycji psychicznych i fizycznych – pracownik będzie bowiem dysponował krótszym odpoczynkiem w każdej dobie. Problem pojawia się wówczas, gdy pracownik chce pracować na dwóch etatach u jednego pracodawcy, choć nie jest to zakazane. Ważne jest, aby w drugiej umowie u tego samego pracodawcy określić zatrudnionemu inny rodzaj pracy. W przypadku podejmowania pracy na etat w dwóch różnych firmach pracownik musi też podpisać dwie umowy o pracę. W ciągu siedmiu dni od zawarcia umowy pracodawca informuje pracownika o jego prawach i obowiązkach wynikających z jego stosunku pracy. Dwa etaty to także uprawnienia do korzystania z podwójnych przywilejów. Dotyczy to np. urlopu wypoczynkowego. Jeśli więc pracownikowi w jednej firmieprzysługuje20lub26dniwypoczynku, to tyle samo – jeżeli pracuje na pełny etat – będzie miał w drugiej firmie. Dla każdej z umów o pracę wymiar urlopu wypoczynkowego liczy się bowiem odrębnie. Podobnie będzie z urlopem wychowawczym czy prawem do zasiłku za czas niezdolności z powodu choroby. Pracownik zatrudniony w dwóch miejscach korzysta także z przywilejów socjalnych w obu firmach, np. zakładowego funduszu socjalnego. W podstawowym systemie przy 8-godzinnej pracy pracownik korzysta bowiem z kodeksowej gwarancji 11-godzinnego nieprzerwanego dobowego odpoczynku (art. 132 § 1 k.p.). Tu jednak ten przepis zostanie naruszony, ale gwarantowanym czasem wolnym pracownik może dysponować dowolnie – zatem może poświęcić go na pracę u innego pracodawcy. Zgodnie z art. 151 § 3 k.p. liczba godzin nadliczbowych świadczonych ze względu na szczególne potrzeby pracodawcy nie może przekroczyć 150 w roku kalendarzowym. Zatem z dwóch stosunków pracy może to być nawet 300 godzin rocznie pracy dodatkowej. Skomplikowane może okazać się zatrudnienie jednego pracownika na podstawie dwóch umów o pracę. Z formalnego punktu widzenia każdy stosunek pracy należy traktować odrębnie – czyli osobno ustalać w nim normę dobową i tygodniową. Istnieje jednak duże zagrożenie, że sąd pracy lub PIP uznają zawieranie kilku umów w jednym zakładzie za próbę obejścia przepisów o czasie pracy. Nie ma większego problemu, gdy z pracownikiem zawarto dwie umowy o pracę w taki sposób, że łączny wymiar czasu pracy z tych umów nie przekracza jednego etatu (choć i wtedy istnieje możliwość zakwestionowania takiej praktyki przez inspektora pracy ze względu próbę obejścia przepisów dotyczących pracy ponadwymiarowej lepiej wynagradzanej na podstawie art. 151 § 5 Kp). Poważniejsze wątpliwości mogą natomiast pojawić się, gdy dojdzie do zawarcia dwóch lub większej liczby umów w taki sposób, że łącznie obejmą one większy wymiar niż pełny etat.
W uzasadnieniu orzeczenia Sądu Najwyższego z 14 lutego 2002 r. (I PKN 876/00, OSNP 2004/4/60) stwierdzono, że „zawieranie z własnym pracownikiem dodatkowej (drugiej) umowy o pracę za normalnym wynagrodzeniem judykatura dopuszcza tylko wyjątkowo, gdy chodzi o rodzaj pracy wyraźnie inny niż uzgodniony w podstawowym czasie pracy”. W przeciwnym razie mielibyśmy – zdaniem SN wyrażonym w uchwale z 12 kwietnia 1994 r. (I PZP 13/94 OSNAPiUS 1994/3/39) do czynienia z próbą obejścia przepisów o czasie pracy i wysokości wynagrodzenia za godziny nadliczbowe. W uzasadnieniu tego samego orzeczenia Sąd Najwyższy stwierdza również, że „przy wykonywaniu na rzecz tego samego pracodawcy nawet kilku rodzajów podporządkowanej pracy, domniemanie przemawia za istnieniem jednego stosunku pracy”.

BRANŻA FARMACEUTYCZNA Działalność przedstawiciela medycznego

Próbki leków można dostarczać tylko uprawnionym do wystawiania recept

Reklama produktu leczniczego polegająca na bezpłatnym dostarczaniu próbek może być kierowana wyłącznie do osób uprawnionych do wystawiania recept. Warunkiem jest jednak, żeby zwróciła się ona o to w formie pisemnej do przedstawiciela medycznego.
Firma farmaceutyczna, która ciągle chce zwiększać swój udział w rynku, musi zatrudniać zespół wyszkolonych pracowników terenowych. Obecnie nie da się prowadzić aktywnie kampanii promocyjnych bez udziału tzw. repów (przedstawicieli medycznych) składających wizyty w placówkach ochrony zdrowia. Pracę, jaką wykonują, można określić ogólnie jako działalność reklamową, czyli przekaz informacji połączony z perswazją, mający na celu skłonienie do nabycia lub korzystania z określonego produktu.
W rozumieniu art. 52 ust. 1 ustawy z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (t.j. Dz.U. nr 45, poz. 271 z późn. zm.) reklamą produktu leczniczego jest działalność polegająca na informowaniu lub zachęcaniu do stosowania produktu leczniczego, mająca na celu zwiększenie liczby przepisywanych recept, dostarczania, sprzedaży lub konsumpcji produktów leczniczych. Biorąc pod uwagę dość pojemną definicję reklamy produktu leczniczego, niezwykle ważna dla firm farmaceutycznych powinna być zgodność z prawem działań ich pracowników w terenie. Istotny jest zatem fakt, aby każdy przedstawiciel medyczny znał przynajmniej najważniejsze podstawy prawne swoich działań.
Plakaty i ulotki
Reklama kierowana do publicznej wiadomości musi zawierać niezbędne dane, dotyczące samego produktu (np. nazwa, wskazania), wymienione w rozporządzeniu ministra zdrowia z 21 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (Dz.U. nr 210, poz. 1327). Istotne jest, aby były one zgodne z Charakterystyką Produktu Leczniczego (ChPL), a w przypadku jej braku, z dokumentacją zatwierdzoną w procesie dopuszczenia do obrotu. W reklamie powinno być zawarte ostrzeżenie, którego treść ujęto w rozporządzeniu.
Warto dodać, że reklama produktu leczniczego w zakładach opieki zdrowotnej może być rozmieszczana jedynie w poczekalniach dla pacjentów i nie może polegać na stosowaniu form dźwiękowych i audiowizualnych.
Reklama w mediach
W przypadku reklamy kierowanej do publicznej wiadomości zakazana jest m.in. reklama dotyczącą produktów leczniczych wydawanych wyłącznie na podstawie recepty. Zakaz ten dotyczy także produktów zawierających środki odurzające i substancje psychotropowe oraz umieszczonych na wykazach leków refundowanych, zgodnie z odrębnymi przepisami.
Materiały dla lekarzy
Ważne jest, aby ta postać reklamy zawierała dane (np. nazwę produktu leczniczego, skład jakościowy i ilościowy, postać farmaceutyczną, dawkowanie itd.) określone w par. 12 ust. 1 wspomnianego rozporządzenia. W przypadku produktów leczniczych umieszczonych na wykazach leków refundowanych – nieodzowna jest także informacja o cenie urzędowej detalicznej i maksymalnej kwocie dopłaty ponoszonej przez pacjenta. Niezwykle istotne jest, aby informacje przekazywane tym osobom w postaci dokumentacji były rzetelne, aktualne, sprawdzalne oraz na tyle kompletne, aby umożliwić odbiorcy dokonanie własnej oceny wartości terapeutycznej produktu leczniczego.
Zgoda na spotkanie
Na uwagę zasługuje także konieczność uprzedniego uzyskania przez przedstawiciela medycznego zgody od kierownika jednostki na spotkanie z pracującym tam lekarzem, a także uzgodnienie terminu z samym zainteresowanym. Istotne jest, aby odwiedzanie osób uprawnionych do wystawiania recept w miejscu ich pracy nie utrudniało prowadzenia przez nich działalności lekarskiej i odbywało się poza godzinami pracy.
Dostarczanie próbek
Reklama produktu leczniczego polegająca na bezpłatnym dostarczaniu próbek może być kierowana wyłącznie do osób uprawnionych do wystawiania recept, pod warunkiem że zwróciła się ona o to w formie pisemnej do przedstawiciela medycznego. Musi on prowadzić ewidencję, a liczba próbek tego samego produktu leczniczego doręczanych tej samej osobie nie może przekroczyć pięciu opakowań w ciągu roku. Ponadto próbka nie może być większa niż jedno najmniejsze opakowanie produktu leczniczego dopuszczone do obrotu w Polsce. Konieczny jest także napis próbka bezpłatna – nie do sprzedaży oraz dołączona ChPL.
Sponsoring
Możliwe jest sponsorowanie spotkań promocyjnych, konferencji, zjazdów i kongresów naukowych dla osób upoważnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi. Warto dodać, że reklama produktu leczniczego nie może polegać na oferowaniu lub obiecywaniu jakichkolwiek korzyści w sposób pośredni lub bezpośredni w zamian za nabycie produktu leczniczego lub dostarczanie dowodów, że doszło do jego nabycia.
Zakazana jest reklama polegająca na wręczaniu, oferowaniu i obiecywaniu korzyści materialnych, prezentów i różnych ułatwień, nagród, wycieczek oraz organizowaniu i finansowaniu spotkań promocyjnych, podczas których przejawy gościnności wykraczają poza główny cel tego spotkania.
Należy jednak pamiętać, że zakaz nie obejmuje dawania przedmiotów o wartości nieprzekraczającej 100 zł, związanych z praktyką medyczną lub farmaceutyczną, opatrzonych znakiem reklamującym daną firmę lub produkt leczniczy.
Inne przepisy
Temat prawnych aspektów działalności przedstawiciela medycznego to zagadnienie obszerne, wymagające dalszej analizy ze względu na ciągle zmieniające się przepisy, np. wspomniane rozporządzenie ministra zdrowia. Warto dodać, że pomocne dla wyjaśnienia wszelkich wątpliwości dotyczących tej problematyki mogą być także decyzje Głównego Inspektora Farmaceutycznego w sprawie wstrzymania reklam produktów leczniczych, przepisy prawa europejskiego oraz rozwiązania przyjmowane w zagranicznych ustawach o reklamie produktów leczniczych.

Energia ma zdrożeć bo… ma zdrożeć. A gdzie argumenty?

Wrócimy do taryfowania?

W ostatnim czasie do Urzędu Regulacji Energetyki wpłynęło kilkadziesiąt wniosków o podwyżkę cen energii elektrycznej od 1 stycznia 2009 r. dla odbiorców indywidualnych oraz biznesowych. Wnioski te, aby mogły wejść w życie, powinny zostać zaakceptowane przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki do 17 grudnia 2008 r.

Dostawcy energii elektrycznej domagają się od początku 2009 r. podwyżek cen energii nawet od 50 do 80%, z kolei dystrybutorzy – od 9% do 25 %, dla indywidualnych odbiorców oraz odbiorców biznesowych, co oznaczałoby wzrost naszych rachunków od 25 do 42%.

Według powyższych przedsiębiorstw, planowany wzrost cen energii elektrycznej spowodowany jest szeregiem czynników, do których należą między innymi wzrastające ceny węgla oraz potrzeba nowych inwestycji. Tłumaczą, iż zostały zmuszone do podniesienia cen ze względu na to, że podnoszą je elektrownie, a z kolei elektrownie podnoszą ceny, ponieważ droższy jest węgiel, a ponadto będą musiały kupować limity CO2 oraz ze względu na zapłatę 17 mld złotych właścicielom nieruchomości żądającym odszkodowań za słupy postawione na ich nieruchomościach. Dlatego też dostawcy wliczają w taryfy te koszty, które wymuszają wytwórcy energii, czyli elektrownie. Ponadto, zgodnie z nową ustawą akcyzową, elektrownie przestaną już płacić akcyzę, i zostaje ona przeniesiona dla dystrybutorów, to jednak nie zamierzają obniżyć ceny o całą kwotę podatku, a o jedynie 10 zł.

Planowany poziom cen w otrzymywanych przez przedsiębiorców ofertach na dostawy energii elektrycznej w od 2009 r. przekracza 230 zł/MWh (cena dla energii z węgla), jednak po doliczeniu do niej zakupu energii z elektrociepłowni oraz energii ze źródeł odnawialnych, będą oni musieli zapłacić ponad 260 zł/MWh. Warto zauważyć, iż cena hurtowa czarnej energii w kontraktach zawieranych w 2008 r. wynosiła średnio 145 zł/MW, czyli o 60% mniej niż po planowanej podwyżce. Niestety planowana podwyżka dla najbardziej energochłonnych branż przemysłowych może mieć tragiczne skutki, ponieważ wysokość ich rachunków może wzrosnąć od 2009 r. nawet od 50% do 60%, co będzie oznaczało dla wielu przedsiębiorstw zwalnianie pracowników, podwyżki cen własnych produktów, a nawet bankructwo. Problem dotyczy zwłaszcza dużych zakładów hutniczych.

W związku z powyższym, Prezes Urzędu Regulacji Energetyki rozważa możliwość powrotu do taryfowania całkowitego cen energii, przede wszystkim ze względu na to, że najwyraźniej rynek energii elektrycznej nie działa prawidłowo, o czym świadczy brak ofert dla dużych odbiorców oraz proponowanie im cen oderwanych od rzeczywistości.

Co na to rząd? Według Ministerstwa Gospodarki podwyżki są konieczne ze względu na potrzeby inwestycyjne – powinny one być rozłożone w czasie. Jednak podwyżka na poziomie 30-40% będzie oznaczać dla ok. 1,5 mln gospodarstw domowych konieczność wsparcia finansowego z budżetu państwa lub budżetów samorządowych. Będzie to dotyczyć głównie rodzin bezrobotnych, wielodzietnych, rodzin rencistów i emerytów. Kto za to zapłaci? Państwo polskie czy koncerny energetyczne?

W obecnej sytuacji to nie światowy kryzys finansowy i problemy banków mogą wpędzić polską gospodarkę w długą i ciężką recesję, ale kolejne drastyczne podwyżki cen energii elektrycznej, ponieważ wiążą się one automatycznie z podniesieniem cen żywności, opłat mieszkaniowych, usług, w tym medycznych i transportowych. Już dziś płacimy za energię elektryczną dwa razy więcej niż Grecy, Brytyjczycy i Francuzi i o 50% więcej niż Szwedzi, a to dopiero początek. Do 2012 r. ceny za energię elektryczną mogą wzrosnąć o 90-100% w porównaniu z rokiem obecnym – czyli do 400-500 zł/MW, a po 2013 r. sytuacja jeszcze drastycznie się zaostrzy – wówczas elektrownie będą zmuszone przepisami unijnymi do zakupu praw do emisji CO2 na wolnym rynku. Jedyna nadzieja, że Prezes Urzędu Regulacji Energetyki powściągnie apetyty i nie zgodzi się na podwyżki rzędu 40%-60%.

Jak Polska wykorzysta nadwyżkę emisji gazów cieplarnianych z Protokołu z Kioto?

 I czy wykorzysta?

W Poznaniu odbyła się Konferencja ONZ w sprawie zmian klimatu. Jest to zatem odpowiedni moment do podsumowania obecnej sytuacji i możliwości Polski wynikających z Protokołu z Kioto. W odróżnieniu od Unii Europejskiej każącej zaciskać nam pasa w emisji dwutlenku węgla, ONZ nakłada na Polskę bardziej liberalne ograniczenia.

Nasz kraj zgodnie z protokołem z Kioto ma obniżyć emisję o 6 procent w stosunku do emisji z roku 1988. Powyższe zobowiązanie zostało już osiągnięte. Dodatkowo Polska w stosunku do rzeczywistej emisji ma dużą nadwyżkę. Szacunki są różne, ale przewiduje się, że nadwyżka może być warta od 6 do 10 mld euro. Są to więc gigantyczne środki, które Polska powinna mądrze wykorzystać na przeciwdziałanie zmianom klimatycznym. Zgodnie z art. 17 Protokołu nadwyżkę emisji można sprzedać innemu rozwiniętemu państwu. Japonia będąca gospodarzem Konferencji na której wypracowano Protokół z Kioto ma problemy z dotrzymaniem swojego limitu emisji. Wobec powyższego jest chętna do zakupu części limitu emisji od innego państwa. W ten sposób wywiąże się z zobowiązania, gdyż pokryje rzeczywistą emisję posiadanymi limitami emisji. Polska i Japonia zawarły w październiku 2008 r. wspólną deklarację o współpracy. Sfinalizowanie sprzedaży nadwyżki spowoduje, że nasz kraj uzyska znaczące środki, które winien zainwestować w nowoczesne i czyste technologie. Niewykorzystanie szansy byłoby kompromitacją. Polska jako podmiot międzynarodowego prawa publicznego ma zdolność zawierania umów z innymi państwami. Zawarcie umowy z Japonią jest więc wyłącznie uzależnione od woli stron. Pośpiech jest jednak wskazany, gdyż Japończycy mogą się rozmyślić i zawrzeć umowy z innym państwami mającymi nadwyżki.
Polska, jako tegoroczny gospodarz Konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu, ma sposobność sfinalizować sprzedaż nadwyżki dla Japonii. Gdy już to się stanie i zgodnie z zasadą pacta sunt servanda Polska odstąpi cześć swojego limitu emisji w zamian za środki finansowe, staniemy przed szansą unowocześnienia polskiej energetyki i zwiększenia udziału czystych technologii w wytwarzaniu energii. Protokół z Kioto nie zawiera zapisów, w jaki konkretnie sposób jego strony winny wykorzystać środki z sprzedaży nadwyżki emisji. Powinny być one jednak zarezerwowane na cele wynikające z Protokołu, czyli dotyczące ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Jak do tej pory Polska nie uregulowała kwestii związanych z realizacją Protokołu z Kioto na drodze ustawowej. Wyłączna ratyfikacja umowy międzynarodowej wydaje się niewystarczająca ze względu na jej ogólność. Przyjęcie ustawy wdrażającej postanowienia Protokołu na grunt krajowy wydaje się jak najbardziej zasadne. Próby były już podejmowane, jednakże nie doczekały się finału. Opracowany przez Ministerstwo Środowiska w 2007 r. projekt ustawy o instrumentach wspomagających redukcję emisji do powietrza gazów cieplarnianych i innych substancji miał za zadanie uregulowanie kwestii związanych z Protokołem. Projekt określał zasady wykorzystania mechanizmów elastycznych służących realizacji zobowiązań Polski. Minister właściwy do spraw środowiska został upoważniony do obrotu nadwyżką emisji. Wpływy z jej sprzedaży miały być przeznaczone m. in. na poprawę efektywności energetycznej w odpowiednich sektorach gospodarki krajowej, czy rozwój oraz zwiększenie wykorzystania nowych i odnawialnych źródeł energii oraz zaawansowanych i innowacyjnych technologii przyjaznych dla środowiska. Projekt ustawy wdrążającej Protokół z Kioto nie był doskonały, jednakże był próbą wypełnienia luki w prawodawstwie dotyczącej jego realizacji. W stanie obecnym mamy sytuację nieuregulowaną.
Rodzi się pytanie, dlaczego Polska nie realizuje szansy związanej z jej rozwojem? Krajowe branże przemysłowe, są zainteresowane wykorzystaniem środków na rozwój ekotechnologii. Czy będzie im to dane? Wydaje się, że minister środowiska winien być podmiotem odpowiedzialnym za handel nadwyżką emisji. Z drugiej strony minister Skarbu Państwa mógłby podnieść argument, że nadwyżka jest składnikiem majątku państwa i to on powinien nią zarządzać. Minister gospodarki również mógłby zgłaszać zakusy do handlu nadwyżką. Obrót nadwyżką ma dokonywać się przez informatyczny rejestr podłączony do międzynarodowego rejestru ONZ – Międzynarodowego Dziennika Transakcji (ITL). Polska nie wyznaczyła, jaki podmiot ma pełnić rolę rejestru „Kioto”. Kolejną kwestią jest, jaki podmiot winien wydatkować środki uzyskane z sprzedaży uprawnień. Oparcie się o obecne struktury wydaje się dobrym rozwiązaniem. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest funduszem celowym, którego środki są przeznaczane na wspomaganie działalności proekologicznej. Działa on od 1989 r. i jest największą instytucją realizującą Politykę Ekologiczną Państwa udzielającą przede wszystkim niskooprocentowane pożyczki, częściowo lub w całości umarzane po realizacji projektu. Natomiast Wojewódzkie Fundusze zapewniają strukturę w poszczególnych regionach kraju. Wobec powyższego NFOŚiGW wydaje się naturalnym odbiorcą wpływów z sprzedaży nadwyżki krajowej z protokołu z Kioto. Środki te następnie winien rozdysponować wobec podmiotów realizujących inwestycje sprzyjające polityce klimatycznej (przedsiębiorcy, samorząd terytorialny) np: farmy wiatrowe, instalacje geotermalne, technologie czystego węgla, instalacje zasilane biomasą, technologie zwiększające efektywność energetyczną. Powyższe rozwiązanie ograniczyłoby koszty zarządzania nadwyżką „Kioto”, realnie wpłynęło na rozwój gospodarczy, spowodowało napływ nowoczesnych technologii i oczywiście przyczyniłoby się znacząco do efektu środowiskowego jakim jest ograniczenie emisji gazów cieplarnianych. Wykorzystanie nadwyżki jest również panaceum na wysokie standardy wymagane przez Unię Europejską. Do tej pory dialog rządu z branżami zainteresowanymi modernizacją pro-klimatyczną w zakresie ich wsparcia nie jest w pełni satysfakcjonujący. Polityka ekologiczna państwa zakłada skok technologiczny w zakresie czystych technologii. Rząd powinien więc potraktować przedsiębiorców jak partnerów w realizacji strategicznego celu.

Zaniedbania mogą doprowadzić do utraty szansy na kolejny skok cywilizacyjny naszego kraju. Zwłoka w przyjęciu rozwiązań ustawowych również negatywnie odbija się na prestiżu władzy wykonawczej i ustawodawczej, które w tym przedmiocie mają inicjatywę. Kancelarie prawne specjalizujące się w prawie ochrony środowiska i zagadnieniu polityki klimatycznej mogłyby wesprzeć starania w stworzeniu dobrego prawa, które przyczyniłoby się realnie do redukcji emisji gazów cieplarnianych. Pomoc wydaje się uzasadniona ze względu na brak specjalistów zajmujących się problematyką w aspekcie prawnym.
Czy Polskę stać na stratę szansy wynikającej z nadwyżki z Kioto? Odpowiedź jest przecząca, dlatego też administracja rządowa powinna podjąć dialog z środowiskiem przedsiębiorców w celu osiągnięcia wspólnego celu. W innym przypadku po raz kolejny sprawdzi się porzekadło mądry Polak po szkodzie.