Dłuższy termin zapłaty w umowie? Czy nowe rozwiązania są przychylne wierzycielom?

Nowa ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. 2013. 403) 28 kwietnia 2013 r. zastąpi tę poprzednio obowiązującą. A dotyczy ona głównie tych, którzy zawierają umowę z zaznaczeniem późniejszego terminu spłaty zobowiązania.

Mowa o przedsiębiorcach – stronach transakcji handlowej, którzy przewidzieli w umowie termin zapłaty dłuższy niż 30 dni. Wówczas dostawcy towarów lub usług automatycznie przysługuje prawo żądania odsetek ustawowych począwszy od dnia następnego do chwili spełnienia świadczenia i to niezależnie od tego czy w tym dniu świadczenie stało się już wymagalne. Nowością jest wyłączenie spod tej regulacji podmiotów publicznych prowadzących działalność leczniczą. Choć wyłączenie to nie ma zastosowania do umów, w których termin zapłaty w ogóle nie został określony, to trzeba podkreślić, że takie umowy w praktyce są rzadkością.

Taniej dla dłużnika

Podobnie jak poprzednio, ustawa przewiduje uprawnienie wierzyciela do naliczenia odsetek za zwłokę jak od zaległości podatkowych od momentu wymagalności świadczenia. Wymagalność ta następuje w dniu określonym w pisemnym wezwaniu, a w szczególności jest to termin wymieniony na doręczonej kontrahentowi fakturze lub rachunku. Wypada zauważyć, że aktualnie korzystanie z tego uprawnienia jest po prostu nieopłacalne, gdyż odsetki podatkowe są o 1,5 % niższe od ustawowych.

Nowością jest fakt, że prawo do naliczenia odsetek podatkowych powstaje również z upływem 60 albo, w transakcji z podmiotem publicznym, 30 dni od doręczenia faktury potwierdzającej wykonanie usługi, gdy pomimo zastrzeżenia w umowie terminu bardziej odległego, postanowienie to jest sprzeczne m.in. z zasadami współżycia społecznego. Rzecz w tym, że przepis może pozostać martwy, gdyż tylko sąd może tę sprzeczność stwierdzić, a na potrzeby określenia prawa do naliczenia niższej stopy odsetek będzie to po prostu zbyt uciążliwe. Co więcej, w omawianej sytuacji wyłączono również możliwość zastrzeżenia stopy odsetek wyższej niż podatkowa, jeżeli stroną transakcji jest podmiot publiczny.

Jako dalszą nowość wprowadzono do ustawy ograniczenie czasowe dla zbadania zgodności otrzymanego towaru lub usługi z umową. O ile uprawnienie to strony przewidziały w umowie, to czas jego trwania nie może być nadmiernie wydłużany, a w żadnym razie nie powinien przekraczać 30 dni. W takim wypadku termin zapłaty liczony jest dopiero od chwili zakończenia procedury badania.

Rekompensata na pocieszenie

Potencjalnie atrakcyjne dla wierzycieli wydaje się uprawnienie do żądania „rekompensaty” za koszty odzyskiwania należności o równowartości 40 Euro. Możliwość taka powstaje z chwilą uprawnienia do naliczania odsetek podatkowych. Kwota ta może być dochodzona przed sądem w zarówno samoistnie jak i wraz z długiem. Teoretycznie nie jest też konieczne przedstawienie dokumentów na okoliczność poniesienia tych kosztów. Niestety rozwiązanie to już teraz nasuwa problemy, które rozstrzygnąć może dopiero praktyka. Nie jest bowiem jasne, czy zwolnienie wierzyciela z obowiązku udokumentowania poniesionych kosztów do kwoty 40 Euro, wyłącza możliwość badania tej okoliczności na zarzut pozwanego. Ponadto, w razie gdy koszty odzyskiwania wierzytelności, w tym koszty postępowania sądowego, przeniosą równowartość 40 euro, wierzyciel będzie musiał pomniejszyć o tę kwotę żądanie ich zwrotu. W szczególności to ostatnie rozwiązanie może być nieczytelne dla powodów działających bez fachowego pełnomocnika.

Nowe przepisy mogą więc pozostać atrakcyjne dla wierzycieli z powodu, który mimo nowelizacji nie uległ zmianie. Warto bowiem pamiętać, że na ich podstawie można skierować do postępowania nakazowego również te sprawy, w których powód nie dysponuje dowodami tak silnymi jak np. dokumenty urzędowe czy zaakceptowane przez dłużnika rachunki. W tym względzie liczy się umowa, dowód spełnienia świadczenia i doręczenia faktur oraz odpowiednie uzasadnienie.

Transgraniczny obowiązek informowania o podejrzanych transakcjach w UE

ETS uznał, że zgodnie z prawem unijnym państwo członkowskie może żądać informacji o transakcjach finansowych od instytucji mającej siedzibę poza obszarem tego państwa.

W 2007 r. hiszpański odpowiednik polskiego Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, zażądał od Jyske Bank Gibraltar Ltd – instytucji kredytowej z siedzibą na Gibraltarze danych o tożsamości jej klientów. Żądanie dotyczyło działalności tej instytucji w Hiszpanii wykonywanej na zasadzie swobody świadczenia usług, tj. bez posiadania tam oddziału. Jyske odmówiło wskazując, że tego rodzaju informacje udziela Gibraltarskiemu organowi kontroli, który na odpowiednich zasadach może przekazać je swojemu hiszpańskiemu odpowiednikowi. Przekazanie informacji z pominięciem tej drogi sprzeciwiałoby się obowiązującej Jyske tajemnicy bankowej. Z pytaniem do ETS, o zgodność uregulowań hiszpańskich z prawem UE, zwrócił się hiszpański sąd rozpoznający odwołanie Jyske od kar finansowych nałożonych za odmowę udzielenia informacji.

O krok dalej

Państwa członkowskie UE na podstawie Dyrektywy 2005/60/WE są zobowiązane do wdrożenia mechanizmów zapobiegania praniu brudnych pieniędzy i zwalczania terroryzmu. Mechanizmy te polegają na poddaniu kontroli krajowych jednostek analityki finansowej (FIU) i nałożeniu określonych obowiązków sprawozdawczych w stosunku do instytucji mających siedzibę lub oddział na terytorium tego państwa. Przykładowo więc polska ustawa z dnia 16 listopada 2000 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu nakłada te obowiązki m.in. na banki, instytucje finansowe i kredytowe mające na terenie Polski siedzibę albo oddział. Instytucje kredytowe państw członkowskich, które nie posiadają tu choćby struktury oddziału, są spod tego obowiązku wyjęte i realizują go w swoim państwie macierzystym. W tym względzie prawo hiszpańskie poszło o krok dalej, nakładając te obowiązki również na osoby i instytucje prowadzące działalność zarówno za pośrednictwem swoich oddziałów jaki i w ramach swobody świadczenia usług, czyli bez posiadania stałego zakładu w państwie przyjmującym.

W wyroku C – 212/12 ETS orzekł, że rozwiązanie hiszpańskie, na podstawie którego Państwo Członkowskie może żądać informacji o budzących wątpliwość co do legalności transakcjach finansowych bezpośrednio od instytucji kredytowych mającej siedzibę poza jej obszarem, jest zgodne art. 22 ust. 2 Dyrektywy 2005/60 i, choć stanowi ograniczenie swobody świadczenia usług, to nie stoi na przeszkodzie art. 56 TFUE.

Nadrzędny wzgląd interesu

Wydaje się, że wykładni tej dokonano wbrew dosłownemu brzmieniu przepisów, za to powołaniem się na nadrzędny wzgląd interesu ogólnego, bez zastrzeżenia jednak wyjątkowości takiego rozwiązania. Konsekwencją może być odniesienie tej wykładni również do żądania informacji bezpośrednio od innych podmiotów. W praktyce oznacza to, że państwa członkowskie uzyskały możliwość wdrożenia ustawodawstw przewidujących bezpośrednią infiltrację transakcji wykonywanych w bankach, instytucjach finansowych i kredytowych zarejestrowanych na obszarze innych państw UE. O ile bowiem procedura transgranicznej wymiany informacji pomiędzy FIU na podstawie Decyzji Rady UE 2000/642 przewiduje możliwość odmowy przekazania informacji, jeżeli byłoby to niewspółmierne z uzasadnionymi roszczeniami osoby fizycznej, prawnej, lub zainteresowanego państwa albo z podstawowymi zasadami prawa krajowego, tak ustawodawstwa wzorowane na rozwiązaniu hiszpańskim, mogą nie przewidywać żadnej możliwości odmowy. Będą raczej przewidywać sankcję w razie nie udzielenia informacji.

Ważąc szeroki i niedookreślony zakres zachowań, które w Dyrektywie 2005/60 prawodawca UE łączy z potencjalnym ryzykiem prania brudnych pieniędzy oraz, wynikającą z jej art. 5, możliwość przyjęcia w tym względzie nawet bardziej rygorystycznych przepisów, to należy zasygnalizować pewne ryzyko nadużycia tych uprawnień. Żądanie przekazania informacji, pod pozorem działania uzasadnionego względem interesu ogólnego, może zostać wykorzystane do uzyskania informacji stanowiących tajemnicę przedsiębiorstwa albo tajemnicę bankową z pominięciem ochrony prawa krajowego.

Zwolnienie z pracy za post na Facebooku. Możliwe w Polsce?

Zgodnie z polskim prawem nie można zwolnić pracownika za sam wpis w portalu społecznościowym dotyczący wykonywanej przez niego pracy oraz firmy, w której jest zatrudniony. Należy jednak pamiętać, że wpis ten może nieść za sobą różne inne konsekwencje dla pracodawcy i te mogą już stanowić podstawę zwolnienia. W każdym zatem wypadku należy badać dokładnie jego treść i jej możliwe skutki.

Sprawy, które znajdują swój finał w sądzie, a których podstawą jest wpis np. na Facebooku nie są już żadną nowością. Osoby, które ujawniają na portalach informacje o swojej działalności zawodowej lub stosunkach panujących w pracy, jak również opisują projekty, w których biorą udział lub okraszają komentarzami decyzje podejmowane przez ich przełożonych, rzadko kiedy mają świadomość działania na niekorzyść pracodawcy. Ich zachowanie jest często motywowane chęcią pokazania znajomym z portalu, z czym się na co dzień zmagają. Nie mamy tutaj z reguły do czynienia ze złośliwością ani chęcią zaszkodzenia, lecz ze zbytnią szczerością osób nie zdających sobie często sprawy z tego do czego może doprowadzić ich aktywność.

Nie ulega jednak wątpliwości fakt, iż każdy z nas musi zdawać sobie sprawę ze skutków podejmowanych przez siebie działań. Jeżeli pracownik będzie zamieszczał wpisy obrażające zarówno zakład pracy jak i współpracowników, przełożonych lub nawet klientów pracodawcy, może stanowić to uzasadnioną przyczynę utraty zaufania do niego. Podobny skutek przyniesie także publiczna krytyka decyzji pracodawcy, w szczególności ta dosadna, a także ujawnianie informacji dotyczących projektów, nad którymi pracownik pracuje lub też innych kwestii stanowiących tajemnicę pracodawcy.

Utrata zaufania do pracownika uważana jest natomiast za usprawiedliwioną przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę, gdy znajduje oparcie w przesłankach natury obiektywnej i racjonalnej, a za taką można uznać wyżej wskazane przykłady zachowań. Także Sąd Najwyższy stwierdzał już kilkakrotnie, że takie sytuacje mogą stanowić podstawę zwolnienia. Dodatkowo, gdy w ich rezultacie pracodawca traci ważny kontrakt lub kontrahenta, co wyrządza mu szkodę, będzie rodziło to po stronie pracownika także odpowiedzialność odszkodowawczą.

Sprawy tego typu muszą być każdorazowo oceniane przez sąd w oparciu o wszelkie najdrobniejsze nawet okoliczności im towarzyszące. Nie ma tutaj bowiem możliwości postawienia sztywnej granicy między zachowaniem dozwolonym a takim, które można uznać za działanie na szkodę pracodawcy.

Często argumentuje się także, że wpis na portalu nie jest publiczny, ponieważ trafia z założenia jedynie do osób, które są znajomymi użytkownika. Moim zdaniem jednak istnieje różnica między statusem znajomego na Facebooku a statusem znajomego w życiu realnym. W sytuacji bowiem, w której użytkownik mający 500 znajomych zamieści w portalu wpis szkalujący pracodawcę, to tak jakby wykrzyczał swój zarzut na środku zapełnionej sali koncertowej, na co z wiadomych względów rzadko kto by się zdecydował.

W krajach UE oraz USA sprawy tego typu są bardzo częste. Linia orzecznicza nie jest jednolita. W żadnym miejscu jednak nie jest tolerowane ujawnianie informacji o stosunkach wewnętrznych panujących w firmie oraz tajemnicy przedsiębiorstw, a także obrażanie i szkalowanie przełożonych lub współpracowników. Są to swego rodzaju truizmy, których każdy z nas musi być świadomy. Mimo iż w sieci jesteśmy bardziej anonimowi niż w realnym życiu, to powinniśmy być świadomi, że wszędzie obowiązują nas te same zasady.

Leasing zwrotny w Kazachstanie. Jak przebiega?

Inwestycje zagranicznych przedsiębiorców w Kazachstanie kojarzą się głównie z surowcami naturalnymi: węglem, ropą naftową, złożami gazu, itp. Kazachstan dysponuje dużymi zasobami, zajmując szóste miejsce na świecie pod względem zapasów, dlatego też wszystkie liczące się w świecie spółki paliwowe mają swoje przedstawicielstwa na rynku kazachstańskim. Mowa tutaj zarówno o zachodnich koncernach, jak i azjatyckich. Są jednak też inne warianty wejścia polskich firm na rynek Kazachstanu.

Dość popularną wśród zagranicznych podmiotów finansowych formą działalności w Kazachstanie jest oferowanie wszelkiego rodzaju usług pożyczkowych oraz/lub leasingowych. Jedną z nich jest leasing zwrotny.

Korzyści wypływające z finansowania w formie leasingu zwrotnego to przede wszystkim brak konieczności ubiegania się o stosowne licencje wydawane zwykle przez właściwy organ państwowy ds. działalności finansowej. Działalność leasingowa nie podlega bowiem obowiązkowi uzyskania licencji. Kolejnym udogodnieniem jest brak obowiązku sprawozdawczości finansowej.

By otworzyć działalność w zakresie oferowania finansowania w formie leasingu zwrotnego, podmiot zagraniczny musi mieć osobowość prawną, czyli spółką z ograniczoną odpowiedzialnością. W przypadku utworzenia filii w Kazachstanie powstanie obowiązek z tytułu zapłaty dodatkowego podatku dochodowego w wysokości 15 proc. Pewną korzyścią wypływającą z utworzenia filii jest fakt, iż dla osoby nią zarządzającej (dyrektora) będącej nierezydentem pozwolenie na pracę nie jest wymagane. Decyzja dotycząca struktury spółki oraz obecności biegłych ds. wycen majątku, jest samodzielną decyzją każdego podmiotu finansującego.

Na czym polega leasing zwrotny?

Leasing zwrotny może być interesującą formą finansowania dla podmiotów, w tym również podmiotów zagranicznych, prowadzących działalność w zakresie finansowania (kredytowania) osób prawnych. Proces oferowania takiej formy kredytowania polega na tym, aby klient kazachstański pragnący otrzymać kredyt, mógł taki kredyt uzyskać w poczet swojego wyposażenia. Innymi słowy kazachstańskie instytucje finansowe oferując kredyt w formie leasingu zwrotnego nabywają wyposażenie klienta, a następnie wyposażenie to oferują na raty innemu swojemu klientowi w formie leasingu.

Posłużmy się przykładem – kazachstański przedsiębiorca stanął wobec konieczności zwiększenia swoich środków obrotowych, głównie w celu spłaty kredytu bankowego. Załóżmy, że klient ów wykazuje w bilansie wyposażenie o wysokiej wartości. Dodać należy, że zgodnie z Kodeksem Cywilnym Republiki Kazachstanu, przedmiotem leasingu mogą być budynki, sprzęt, środki transportu oraz pozostałe przedmioty podlegające amortyzacji z wyjątkiem papierów wartościowych oraz zasobów naturalnych.

Kredytodawca czy to kazachstański, czy zagraniczny, zarejestrowany jako osoba prawna w Kazachstanie, po uprzednim oszacowaniu wartości wyposażenia tego przedsiębiorcy nabywa je przyjmując jego wartość na kwotę 120 tys. euro. Właścicielem wyposażenia staje się zatem podmiot kredytujący. Jednocześnie przedsiębiorca uzyskuje środki obrotowe w wysokości 120 tys. euro.

Następnie dokonuje on w jasno określonym w umowie terminie wykupu swego wyposażenia przekazując środki pieniężne na rzecz podmiotu kredytującego, jak w przypadku standardowej procedury leasingu z uwzględnieniem procentu od sprzedaży na rzecz podmiotu kredytującego. Dodać należy, iż oprocentowanie z tytułu kredytowania osób prawnych w Kazachstanie kształtuje się na poziomie 15-20 proc. w skali roku od wartości kredytu.

Prawo pracy – komentarz

Pracownik świadczył pracę w spółce z o.o. zajmującej się produkcją odzieży roboczej na podstawie umowy na czas nieokreślony na stanowisku członka zarządu. W ramach podziału kompetencji pomiędzy członkami zarządu pracownik odpowiadał za zarządzanie sklepami firmowymi spółki. Pod koniec 2012 r. spółka zdecydowała się na wydzierżawienie od 2013 r. części handlowej (sklepów firmowych) innemu podmiotowi wraz z przejęciem pracowników zatrudnionych przy ich obsłudze. Pracownik przebywał wówczas na zaległym urlopie wypoczynkowym, a następnie na zwolnieniu lekarskim. Ponieważ spółka zaprzestała wypłaty pracownikowi wynagrodzenia, pracownik skierował do spółki pismo z żądaniem uregulowania należnych mu świadczeń pracowniczych. Spółka jednak odmówiła twierdząc, że zobowiązanym do wypłaty wynagrodzenia temu pracownikowi jest już dzierżawca sklepów firmowych w związku z przejęciem pracownika przez dzierżawcę w trybie art.231 kp. Czy rację ma dotychczasowy pracodawca przyjmując, że pracownik będący członkiem zarządu spółki został przejęty przez nowego pracodawcę?

Przejście zakładu pracy lub jego części na innego pracodawcę w trybie art.231 kp możliwe jest w wyniku różnego rodzaju zdarzeń prawnych lub faktycznych. Zdarzeniem takim może być również dzierżawa jednostek gospodarczych (np. sklepów firmowych), stanowiących część przedsiębiorstwa dotychczasowego pracodawcy. Dochodzi wówczas do powstania z mocy prawa skutku w postaci wstąpienia w stosunki pracy kolejnego podmiotu (tu: dzierżawcy), który staje się pracodawcą dla przejętych pracowników bez konieczności nawiązywania z nimi nowych umów o pracę.

W opisanej sytuacji istotne jest, że spółka wydzierżawiała jedynie część handlową, kontynuując działalność w oparciu o część produkcyjną. O ile nie budzi wątpliwości przejęcie przez nowego pracodawcę pracowników zatrudnionych przy obsłudze sklepów firmowych, o tyle nie można przyjąć, aby doszło do przejęcia także pracownika zatrudnionego na stanowisku członka zarządu. Okoliczność, że obowiązki tego pracownika w większości powiązane były z wydzierżawioną częścią zakładu pozostaje wtórna w stosunku do podstawowej funkcji pracownika jako członka zarządu spółki.

Zgodnie z art.201 ksh zarząd reprezentuje spółkę i prowadzi jej sprawy. Obowiązki członka zarządu odnoszą się do całości spraw spółki, a nie jej wybranego segmentu. Umowa o pracę na stanowisku członka zarządu odnosi się więc przede wszystkim do wykonywania obowiązków pracowniczych jako członka organu spółki. Szczególny charakter funkcji członka zarządu nie ulega zmianie ani ograniczeniu wskutek wewnętrznego podziału zadań w ramach zarządu, ani wskutek przejścia części przedsiębiorstwa na inny podmiot. Jak trafnie przyjął SN w wyroku z 14.06.2012 r. (I PK 10/12) w wypadku, gdy spółka z o.o. przekazuje część zakładu pracy w rozumieniu art.231 kp innemu pracodawcy, kontynuując działalność jako spółka z o.o. pod dotychczasową firmą (a więc zachowując byt prawny), członkowie jej zarządu pozostają nadal jej pracownikami i nie przechodzą do nowego pracodawcy (przejmującego). Uznanie bowiem trafności rozumowania, zgodnie z którym członek zarządu, którego faktyczne działania wiążą się w przeważającej części z określoną częścią przedsiębiorstwa spółki, przechodzi do nowego pracodawcy, prowadziłoby do wniosku, że w wypadku zbycia większości przedsiębiorstwa spółki, wszyscy członkowie zarządu przechodzą z mocy prawa do nowego pracodawcy, ponieważ siłą rzeczy ich działania w charakterze członków zarządu były w większości związane z przekazaną częścią. Przyjęcie takiej koncepcji prowadziłoby faktycznie do pozbawienia spółki jej zarządu.

W konsekwencji, w opisanej sytuacji spółka błędnie przyjęła, że pracownik został przejęty przez nowego pracodawcę. Spółka nie utraciła swojego bytu prawnego, a co za tym idzie pracownik zatrudniony na stanowisku członka zarządu nie podlegał trybowi art.231 kp i to spółka zobowiązana jest regulować wszystkie zobowiązania wynikające ze stosunku pracy.

Podstawa prawna

art. 231 ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeksu pracy (tj. Dz.U. z 1998 r., Nr 21, poz. 94 ze zm.)

Własna firma w Niemczech – możliwe formy prawne prowadzenia działalności gospodarczej

Podobnie jak w Polsce działalność gospodarcza w Niemczech może być prowadzona w różnej formie. Każdy podmiot gospodarczy zarejestrowany i funkcjonujący w Polsce może świadczyć usługi także w Niemczech. W sytuacji, gdy podmiot taki zamierza świadczyć usługi transgraniczne (prowadzenie działalności z Polski) nie jest ograniczony w zakresie formy prawnej prowadzonej działalności.

Zamierzając utworzyć firmę z siedzibą w Niemczech mamy do wyboru, tak jak w Polsce, formy prawne działalności zarówno nie posiadające osobowości prawnej, takie jak: osoba fizyczna wykonująca działalność gospodarczą (niem.: Einzelkaufmann); spółka cywilna (niem.: GbR); spółka jawna (niem.: oHG); spółka komandytowa (niem.: Kommanditgesellschaft), a także formy korporacyjne, związane z istnieniem osoby prawnej, czyli: spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (niem.: Gesellschaft mit beschränkter Haftung, GmbH) oraz spółka akcyjna (niem.: Aktiengesellschaft, AG). Do dyspozycji mamy również mieszane formy (KGaA lub GmbH & Co. KG), czyli spółki komandytowe o szczególnej formie komplementariusza.

Wybór optymalnej formy prowadzenia działalności gospodarczej na gruncie prawa niemieckiego nie powinien przysporzyć polskim przedsiębiorcom większych problemów, ponieważ zarówno warunki utworzenia, funkcjonowania jak i konsekwencje wyboru danej formy prawnej są w swych założeniach zbliżone do tych obowiązujących w Polsce. Z tego też powodu można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że jeśli dana forma prawna prowadzenia działalności sprawdziła się w Polsce, to sprawdzi się również w Niemczech.

Sama decyzja dotycząca podjęcia działalności gospodarczej w Niemczech wiąże się nierozerwalnie z wyborem prawa, jakim będziemy się posługiwać. W Polsce i w Niemczech siedziba jak i obowiązujące prawo są ze sobą ściśle powiązane – w obu systemach prawnych obowiązuje tzw. teoria siedziby, co oznacza, że decydując się na założenie danej formy działalności w Niemczech, obowiązywać nas będzie również prawo niemieckie. Zatem to położenie siedziby podmiotu determinuje to jakie prawo ma zastosowanie wobec reguł jego funkcjonowania i organizacji wewnętrznej. Jeżeli przedsiębiorca preferuje rozwiązania korporacyjne znane mu z polskiego porządku prawnego, jak i chętniej powierzy zarządzanie podmiotem osobom znającym polski porządek prawny należy wybrać spółkę z siedzibą w Polsce, ponieważ wtedy będą miały wobec niej zastosowanie przepisy o spółce z o.o. czy spółce akcyjnej według polskich przepisów. Jeśli natomiast zamierzamy utworzyć podmiot z siedzibą w Niemczech, decydujemy się jednocześnie, aby wobec niego miało zastosowanie prawo niemieckie.

Decydując się na założenie działalności gospodarczej w Niemczech wielu przedsiębiorców decyduje się na najprostsze formy prawne swej działalności, które są związane z nieograniczoną odpowiedzialnością osobistą przedsiębiorcy. Należy wskazać w tym miejscu, że od osiągnięcia pewnego poziomu obrotów działalność gospodarcza powinna być prowadzona w sposób minimalizujący ryzyko przedsiębiorcy. W możliwie wczesnym stadium działalności należy stworzyć zatem osobę prawną ograniczającą osobistą odpowiedzialność właściciela – rejestrując spółkę z o.o. (GmbH) lub spółkę akcyjną (AG). Najsprawniej ze względu na możliwość bezpośredniego wpływania właściciela na działania spółki (ze względu na uprawnienia zgromadzenia wspólników) funkcjonuje spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

Przedsiębiorca aktywny na rynku w Polsce nie powinien zatem mieć problemów z wdrożeniem swego przedsiębiorstwa w struktury prawne na rynku niemieckim. Swą uwagę powinien skupić jednakże również na aspektach podatkowych, jak i uwzględnić konkurencyjność swej działalności na rynku niemieckim.

Wiedza członka zarządu wystarczy by odzyskać pieniądze

W procesie sądowym zarzut przedawnienia jest częstym środkiem obrony dłużnika przed roszczeniami wierzyciela. Może się on okazać nieskuteczny jeżeli chociaż jeden z członków zarządu uprawnionych do reprezentacji spółki oświadczył wcześniej, że wie o istnieniu zobowiązania.

W praktyce zdarza się, że kontrahenci po upływie terminu płatności deklarują dobrowolną spłatę swoich zobowiązań albo negocjują rozłożenie ich na raty. Skierowanie sprawy do sądu nie jest wówczas korzystnym rozwiązaniem dla wierzyciela, gdyż polubowne zakończenie sporu umożliwia szybsze i tańsze odzyskanie pieniędzy. Trudności mogą pojawić się dopiero wówczas, gdy pomimo upływu czasu dłużnik nadal nie spłaca swojego zobowiązania. W takiej sytuacji, wierzyciel wszczynając postępowanie przed sądem, może narazić się na zarzut przedawnienia, a jego uwzględnienie doprowadzi do oddalenia powództwa. Nie w każdej sytuacji ten zarzut będzie skuteczny.

Zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego, uznanie roszczenia przez osobę, przeciwko której ono przysługuje, skutkuje przerwaniem biegu terminu przedawnienia. Wówczas termin ten biegnie na nowo, a ewentualny zarzut przedawnienia nie zostanie uwzględniony. Uznanie długu może mieć postać umowy zawartej między wierzycielem a dłużnikiem (tzw. uznanie właściwe) lub oświadczenia wiedzy zobowiązanego o istnieniu roszczenia (tzw. uznanie niewłaściwe). W tym drugim przypadku nie jest konieczne sprecyzowanie ani wysokości ani podstawy prawnej zobowiązania, chyba że dłużnik wyraźnie zastrzeże, że uznaje tylko jego określoną część. W praktyce mogą jednak pojawić się wątpliwości, gdy osoba która złożyła oświadczenie o uznaniu długu, nie była uprawniona do samodzielnej reprezentacji dłużnika będącego spółką. Takie deklaracje mogą być składane przede wszystkim przez nierzetelnych dłużników, którzy sądzą, iż zwodząc wierzyciela obietnicą dobrowolnej zapłaty, doprowadzą do przedawnienia roszczenia.

Warto pamiętać, że w takich przypadkach orzecznictwo sądowe chroni słuszne interesy wierzycieli. Zdaniem Sądu Najwyższego, jeżeli ustawa lub statut przewiduje reprezentację łączną spółki, to skutek w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia wywołuje oświadczenie jednej z osób uprawnionych do reprezentacji (np. jednego członka zarządu, który samodzielnie nie mógłby reprezentować spółki). W każdym przypadku oświadczenie takie musi być jednak zamierzone i dotrzeć do wierzyciela. Nie jest więc konieczne zachowanie zasad reprezentacji spółki, aby oświadczenie o uznaniu długu odniosło swój skutek w postaci przerwania biegu terminu przedawnienia.

Promesa koncesji na produkcję energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych

Przedsiębiorca, który zamierza prowadzić działalność gospodarczą związaną z produkcją energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych zobowiązany jest do uzyskania koncesji.

Uzyskanie koncesji niezbędne jest nie tylko w celu wprowadzenia wytworzonej energii elektrycznej do sieci, żądania jej zakupu przez przedsiębiorstwo energetyczne, ale również posiadanie jej jest niezbędnym elementem wnioskowania o wydanie świadectw pochodzenia z OZE.

Promesa w teorii

Pojęcie koncesji definiuje się jako publicznoprawne uprawnienie do prowadzenia określonej działalności gospodarczej. Wymóg uzyskania koncesji przewiduje zarówno ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, w której zawarto listę numerus clausus (czyli listę o charakterze zamkniętym) rodzajów koncesjonowanej działalności gospodarczej, jak również prawo energetyczne. Wedle ogólnych reguł koncesjonowaniu podlega wytwarzanie, przetwarzanie, magazynowanie, przesyłanie, dystrybucja i obrót paliwami i energią. Przedsiębiorca mający zamiar podjąć działalność wymagającą uzyskania koncesji jest uprawniony do ubiegania się o przyrzeczenie jej wydania, czyli promesę. Doktryna określa promesę, jako swoistego rodzaju zobowiązanie organu administracyjnego do wydania pozytywnej decyzji, pod warunkiem spełnienia określonych przesłanek przez osobę ubiegającą się o jej wydanie.

Od strony materialno-prawnej promesa koncesji jest rodzajem decyzji administracyjnej wydawanej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Jej uzyskanie wiąże się ze spełnieniem przez przedsiębiorcę szeregu wymogów proceduralnych. Konieczne jest dołączenie do wniosku o udzielenie promesy koncesji dokumentów wskazujących, iż spełnione są (lub będą spełnione) warunki techniczne, organizacyjne oraz finansowe zapewniające prawidłowe wykonywanie działalności gospodarczej.

Czas trwania udzielonego przez organ publicznoprawny przyrzeczenia jest oznaczony, jednak nie może on trwać krócej niż 6 miesięcy od dnia wydania. Wobec braku oznaczenia terminu maksymalnego, można uznać, że promesa może być nadana nawet na kilka lat. Co istotne promesa koncesji nie uprawnia do prowadzenia działalności gospodarczej, czyli np. wnioskowania o wydanie świadectw pochodzenia, a jedynie stanowi jedną z form ułatwiającą dalszą realizację inwestycji. W okresie ważności promesy przedsiębiorca ma czas na poczynienie określonych działań inwestycyjnych czy finansowych. Zdobywa pewność uzyskania koncesji w momencie w którym gotów będzie podjąć planowaną działalność gospodarczą.

Przesłanki odmowy przyznania koncesji na podstawie promesy

Treść promesy określa warunki od których zależy uzyskanie koncesji. Oznacza to, iż na etapie składania wniosku o uzyskanie promesy przedsiębiorca powinien zadbać o to aby nie uległy zmianie istotne dane zawarte w treści promesy. Przykładem istotnych zmian stanu faktycznego jest modyfikacja przedmiotu prowadzonej działalności gospodarczej dotycząca jej rozmiaru lub rodzaju. Do nieistotnych zmian można zaliczyć zmianę adresu siedziby przedsiębiorcy. Drugą kategorią zmian mogących rzutować na odmowę udzielenia koncesji jest wystąpienie zmian stanu prawnego lub charakteru prawnego przedsiębiorcy, w efekcie których prawo udzielenia koncesji na warunkach określonych w promesie się zdezaktualizuje. Będą to wypadki niezwykle rzadkie, jednakże należy mieć na uwadze możliwość ich wystąpienia. Reasumując, zmiany skutkujące odmową udzielenia koncesji to te, które dotyczą kwestii stanowiących kryterium zasadności przyznania samej promesy. Pomimo przypadków, w których dochodzi do dezaktualizacji promesy koncesji, obiektywnie należy stwierdzić, że jest to dokument o charakterze trwałym, stwarzającym uzyskania przez przedsiębiorcę koncesji w terminie w niej określonym.

Opodatkowanie umożliwienia pracownikom udziału w imprezach integracyjnych.

Organy podatkowe w wydawanych interpretacjach wskazują, że już samo umożliwienie udziału w imprezie integracyjnej stanowi przychód pracownika. Pomimo, że w praktyce pracodawcy sporządzają listy pracowników uczestniczących w przedmiotowych imprezach, to wielokrotnie nie jest możliwe sprecyzowanie, czy i w jakim stopniu osoby te skorzystały z konkretnych świadczeń.

Korzystne dla podatników stanowisko w tym zakresie znajdujemy w wyroku NSA z 24.01.2013 r. II FSK 1064/11, w uzasadnieniu którego trafnie wskazał, że skoro ustawodawca rozróżnia w art. 11 ust. 1 PDOF dwa znaczenia słów „otrzymać” i „postawić do dyspozycji”, oznacza to, że zwrot „otrzymać” nie może być rozumiany, jako „postawić do dyspozycji”. Nie można, więc zwrotów tych utożsamiać, gdyż zbędne okazałoby się ich rozróżnienie w ustawie podatkowej. W konsekwencji zasadny jest wniosek, że w odniesieniu do świadczeń w naturze (innych nieodpłatnych świadczeń) przychód podatkowy powstaje wówczas, gdy nie są one tylko postawione do dyspozycji podatnika, lecz zostały przez niego otrzymane. W ocenie NSA zwrot „otrzymane” odnosi się zarówno do samego faktu uzyskania świadczenia, jak i jego wielkości.

W sytuacji, gdy wartości świadczeń pracowniczych nie można przyporządkować do świadczeń uzyskiwanych (otrzymanych) przez konkretnego pracownika – nie jest możliwe ustalenie w odniesieniu do konkretnego pracownika kwoty przychodu. Nie można, bowiem ustalić czy i który pracownik otrzymał w istocie i w jakiej wysokości świadczenie. Nie jest też możliwe przypisanie pracownikowi określonego świadczenia, jeżeli nie tylko go nie otrzymał, ale nie wyraził nawet woli jego przyjęcia.

Jakkolwiek uzasadnienie wyroku wydaje się mieć charakter uniwersalny, to należy wskazać, że Sąd zastrzegł, że poza ramami wyroku pozostaje kwestia zakresu korzystania ze świadczeń oferowanych w ramach spotkania integracyjnego, jeżeli pracownik wziął w nim aktywny udział. Przedmiotowy wyrok jest już kolejnym korzystnym dla podatników rozstrzygnięciem w temacie opodatkowania nieodpłatnych świadczeń. Analogiczne stanowisko znajdujemy w wyroku NSA z 6.10.2011 II FSK 697/10 (dotyczącym dowozu do pracy), na którego tezy skład orzekający obszernie się powoływał.

Dodatkowa zaletą orzeczenia jest wyraźne zasygnalizowanie przez skład orzekający, specyfiki uchwały NSA w sprawie pakietów medycznych (II FPS 7/10). Wskazać, bowiem należy, że po wydaniu przez NSA ww. uchwały, organy podatkowe niezasadnie rozszerzały wnioski płynące z jej uzasadnienia, na wszelkie przypadki nieodpłatnych świadczeń pracowniczych w tym w szczególności udział w imprezach integracyjnych. Tymczasem, co trafnie wskazuje NSA, nieodpłatne świadczenie w przypadku pakietów stanowiła cena swoistej polisy ubezpieczeniowej. Pracownik uzyskał, więc skonkretyzowane, co do wartości przysporzenie wynikające z wyręczenia go przez pracodawcę z ponoszenia świadczenia na ubezpieczenie. NSA tym samym wskazał, że wniosków płynących z uchwały NSA nie należy stosować automatycznie, a w szczególności stawiać znaku równości pomiędzy „swoistą polisą” a umożliwieniem udziału w jakimkolwiek wydarzeniu.