loader image
TWÓJ BIZNES – NASZA SPRAWA
Drugie logo
MENU ×
KANCELARIA ×
USŁUGI ×
ZESPÓŁ ×
PUBLIKACJE ×
DLA PRZEDSIĘBIORCÓW ×

maj 2012

Blog

Ekspert kancelarii o zaopatrywaniu miast w ciepło, prąd i gaz

Dr Magdalena Malicka wystąpi 20 czerwca na konferencji pt. „Plan zaopatrzenia miasta w ciepło, energię elektryczną i paliwa gazowe – oczekiwania i rola interesariuszy w procesie jego tworzenia”. Wydarzenie odbędzie się na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu Czym jest plan zaopatrzenia miasta w energię elektryczną, ciepło i gaz? Kto i kiedy ma obowiązek opracować i nowelizować taki plan? Kto powinien dbać o bezpieczeństwo energetyczne mieszkańców miasta? Jaką rolę w tworzeniu planu zaopatrzenia miasta w energię elektryczną, ciepło i gaz mają interesariusze? Dlaczego zapisy Prawa energetycznego są dalekie od codziennej praktyki? – to zaledwie kilka kwestii, jakie poruszą uczestnicy konferencji. Tematem prelekcji przygotowanej przez dr Magdalenę Malicką są prawne, ekonomiczne i społeczne aspekty tworzenia planu, rola i możliwości udziału interesariuszy. Do uczestnictwa w spotkaniu zaproszeni zostali wybitni polscy naukowcy związani z sektorem energetycznym, eksperci renomowanych firm prawniczych, specjalizujący się w prawie energetycznym, uznani w kraju praktycy zajmujący się na co dzień tworzeniem i opiniowaniem planów energetycznych. Organizatorzy konferencji: Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu, Agencja Promocji Energii sp. z o.o. Patroni medialni: www.cire.pl, www.energetykon.pl, „ENERGIA. Poradnik producenta i użytkownika”.

Blog

Mecenas Bogdan Fischer po raz kolejny o cloud computingu

„Przetwarzanie informacji w sektorze publicznym z perspektywy beneficjentów 7. Osi Priorytetowej PO IG” to temat przewodni konferencji, na którą zaproszony został dr Bogdan Fischer, radca prawny, partner z krakowskiego Oddziału Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. Wydarzenie odbędzie się 5 czerwca w Warszawie. Mecenas Bogdan Fischer wystąpi z prelekcją pt. „Cloud computing w administracji z uwzględnieniem założeń 7. Osi Priorytetowej PO IG”. Konferencję organizuje Zespół ds. Projektu Systemowego Władzy Wdrażającej Programy Europejskie, w ramach realizacji „Projektu Systemowego dla wspierania działań w zakresie budowy elektronicznej administracji”. Uczestnikami spotkania będą wyżsi urzędnicy z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Gospodarki, Urzędu Komunikacji Elektronicznej, Centrum Projektów Informatycznych, Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, Ministerstwa Sprawiedliwości, ZUS-u, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, GUS-u, Głównego Urząd Geodezji i Kartografii, Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, Instytutu Łączności, NIK-u oraz przedsiębiorcy zaangażowani w projekt.

Blog

Dr Bogdan Fischer o bezpieczeństwie w chmurach

„Cloud computing a legislacja” to temat prelekcji mecenasa Bogdana Fischera, z jaką wystąpi na IV konferencji naukowej poświęconej bezpieczeństwu w Internecie. Wydarzenie odbędzie się w dniach 28-29 maja w Warszawie i przebiegnie pod hasłem „Cloud computing – przetwarzanie informacji w chmurze”. Dr Bogdan Fischer w swoim wystąpieniu omówi nowe wyzwania legislacyjne związane z zapewnieniem bezpieczeństwa w chmurach obliczeniowych. Prelekcja mecenasa Fischera będzie jednym z punktów sesji poświęconej publicznoprawnym aspektom korzystania z chmury. Władze publiczne stają obecnie przed nowymi wyzwaniami związanymi z zapewnianiem bezpieczeństwa w chmurach, racjonalnym wykorzystaniem chmur w działalności parlamentu, administracji rządowej i samorządowej oraz w wymiarze sprawiedliwości – podkreślają organizatorzy. Rozpoznanie wpływu przetwarzania w chmurach na zdolność państwa do realizacji jego funkcji (zamówienia publiczne, własne chmury, integracja serwisów rządowych, udostępnianie informacji publicznej w chmurach, zabezpieczenia informacji niejawnych,) a także wpływu umieszczania e-usług publicznych w chmurze na prawa i wolności obywatelskie będzie celem tego właśnie panelu – dodają. Wśród prelegentów znajdą się m.in. profesorowie uczelni wyższych: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego, Wojskowej Akademii Technicznej, Uniwersytetu im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, a także przedstawiciele Google, Microsoftu i GIODO. Organizatorami wydarzenia są: UKSW, GIODO, Szef ABW, Naukowe Centrum Prawno-Informatyczne. Więcej informacji pod adresem http://www.wpia.uksw.edu.pl/konferencje

Blog

Zabieramy głos w sprawie gazu łupkowego

Krzysztof Kwiecień z Departamentu Prawa Energetycznego Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy zaproszony został do grona ekspertów konferencji pt. „Bezpieczeństwo energetyczne Polski. Gaz łupkowy i energia jądrowa – czyli nowe szanse”. Konferencja odbyła się 24 maja 2012 roku w Businessman Institute. Uczestnicy spotkania dyskutowali o tym, jak gaz łupkowy i energia jądrowa w najbliższych dwóch dekadach odmienią oblicze polskiej energetyki, w jakim stopniu zastąpią dotychczasowe źródła energii i jak odmienią polski bilans energetyczny. Analizowano otoczenie, w jakim muszą podejmować decyzje inwestorzy poszukujący w Polsce gazu niekonwencjonalnego, zastanawiano się, jak otoczenie to może zmienić się w najbliższym czasie, i jakie będą konsekwencje dla koncesjonariuszy, Skarbu Państwa oraz gospodarki. Rozmawiano o kosztach, zyskach oraz formach finansowania nowych projektów energetycznych. Problematyka konferencji skupiła się na kwestiach regulacyjnych, fiskalnych, gospodarczych i społecznych. Krzysztof Kwiecień z Departamentu Prawa Energetycznego Kancelarii zabrał głos m.in. na temat podziału potencjalnych zysków z wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych. Do obrad zostali zaproszeni przedstawiciele ministerstw, komisji parlamentarnych, koncesjonariuszy, samorządów, na których terenie znajdują się złoża gazu lub są planowane lokalizacje elektrowni jądrowych, przedstawiciele renomowanych kancelarii prawnych, naukowców, ekspertów i mediów. Z relacją z wydarzenia będzie można zapoznać się na łamach czerwcowego wydania miesięcznika „Businessman.pl”.

Blog

Niedopuszczalny szantaż korporacyjny

Sześciotygodniowy termin do zawiadomienia wspólników o podziale spółki liczy się od pierwszego, a nie drugiego zawiadomienia o nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników. Domaganie się przez wspólników mniejszościowych rygorystycznego przestrzegania przepisów formalnych, których respektowanie i tak nie ma wpływu na treść podjętych uchwał, jest niezgodne z zasadą lojalności korporacyjnej i w rezultacie nie podlega ochronie prawnej. Zagadnienie zakresu dopuszczalnej ochrony wspólników mniejszościowych było przedmiotem rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 2011 r., sygn. akt. II CSK 333/10, które zapadło na tle następującego stanu faktycznego. Sąd I instancji stwierdził nieważność uchwały nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników w sprawie podziału spółki przez przeniesienie części przedsiębiorstwa na nowo zawiązaną spółkę. Sąd ustalił, że zarząd pozwanej spółki zwołał dwukrotnie nadzwyczajne zgromadzenie wspólników. W trakcie drugiego nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników, powód wniósł zastrzeżenia co do terminu zwołania zgromadzenia, zarzucając że od chwili wysłania pierwszego zawiadomienia o jego zwołaniu nie upłynęło sześć tygodni, wymaganych przez art. 539 k.s.h. Zarzut naruszenia art. 539 k.s.h. zgłoszony przez powódkę w trakcie posiedzenia został uwzględniony i odstąpiono od podejmowania uchwały o podziale pozwanej spółki. Jednocześnie podjęto uchwałę o zwołaniu następnego nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników z tym samym porządkiem obrad. Uchwała o podziale spółki zapadła w trakcie tego nowego terminu, mimo że wspólnicy powódki podnieśli takie same zarzuty, jak poprzednio, dotyczące nieprawidłowego zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia, ze względu na zwołanie zgromadzenia jeden dzień wcześniej, niż to wynikało z zachowania sześciotygodniowego terminu na zawiadomienie. Sąd II instancji zmienił wyrok sądu pierwszej instancji i oddalił powództwo, uznając, że prawidłowe było zwołanie nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników pozwanej spółki już w pierwszym terminie, tym samym przesłanki do stwierdzenia nieważności uchwały wspólników nie zostały spełnione. W podwójnym zawiadamianiu wspólników o którym mowa w art. 539 k.s.h. chodzi przede wszystkim o to, aby wspólnicy na pewno otrzymali zawiadomienie oraz mieli odpowiedni czas na zapoznanie się z dokumentami, przemyślenie uchwał oraz czas na konsultację. W przedmiotowej sprawie Sąd Najwyższy uznał, że dla zabezpieczenia interesów wspólników nie miało żadnego znaczenia trzecie zawiadomienie o nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników, wystarczające było już drugie zawiadomienie. Zdaniem Sądu nie można kwestionować ważności zawiadomienia o nadzwyczajnym zgromadzeniu wspólników ani ważności uchwały o podziale spółki w sytuacji, jaka miała miejsce w niniejszej sprawie, tj. w której wspólnicy podważający ważność zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników sami na poprzednim posiedzeniu wyrazili zgodę na termin jego zwołania, głosując za tym terminem zgromadzenia. Co do zasad obliczania szcześciotygodniowego okresu do zawiadomienia wspólników o zgromadzeniu Sąd Najwyższy zaaprobował jedno ze stanowisk prezentowanych w doktrynie, zgodnie z którym określony w art. 539 § 1 k.s.h. szcześciotygodniowy termin liczy się od pierwszego zawiadomienia o zwołaniu zgromadzenia wspólników. Sąd Najwyższy uznał, że za takim sposobem obliczania terminu przemawia wykładania językowa. Ponadto, zdaniem Sądu Najwyższego, metodologicznie błędna jest teza o skuteczności zawiadomienia od chwili drugiego zawiadomienia, ponieważ zawiadomienia te stanowią ciąg powiązanych ze sobą zdarzeń, a jego początek jest liczony od pierwszego z nich, a nie od ostatniego. W przeciwnym razie, czyli w sytuacji, w której termin szcześciotygoniowy liczyłby się od drugiego zawiadomienia, mielibyśmy do czynienia z niedopuszczalnym wydłużeniem ustawowego terminu do ośmiu tygodni, co prowadziłoby w praktyce do nieuzasadnionego interesem spółki odwleczenia podjęcia uchwały o podziale.

Blog

Rola audytora prawnego w procesie M&A

Audyt prawny jest środkiem umożliwiającym identyfikację nieprawidłowości będących źródłem potencjalnych problemów natury prawnej, a w konsekwencji pozwalającym na uniknięcie lub przynajmniej znaczne ograniczenie ryzyka związanego z transakcją fuzji lub przejęcia. Rolą audytora jest dokonanie wszechstronnej analizy oraz oceny prawnej działalności danego podmiotu, w szczególności jego przedsiębiorstwa, której rezultatem jest wskazanie silnych i słabych stron oraz zidentyfikowanie potencjalnych ryzyk i zagrożeń wynikających z tej działalności, które to ryzyka mogą w konsekwencji wpływać na konkretną transakcję. Przedsiębiorcy często nie zdają sobie sprawy z ilości nieprawidłowości i naruszeń prawa związanych z prowadzoną przez nich działalnością, które, niezidentyfikowane przed dokonaniem transakcji, mogą rodzić następnie poważne konsekwencje obciążające obie strony. Zidentyfikowanie i następnie oszacowanie związanego z transakcją ryzyka jest niezbędne dla dokonania ostatecznej wyceny podmiotu będącego kandydatem do nabycia lub przejęcia oraz sprecyzowania ostatecznych argumentów negocjacyjnych. W praktyce audyt prawny sprowadza się do badania poszczególnych obszarów funkcjonowania podmiotu. Badanie to obejmuje analizę zgodności działalności podmiotu z przepisami prawa w bardzo szerokim ujęciu. Do stosunkowo częstych problemów, z którymi spotyka się audytor w trakcie badania prawnego spółek, należy zawieranie umów w mieniu spółki przez osoby, które nie mają do tego uprawnień. Przyczyną tego rodzaju uchybień jest bądź nieznajomość przepisów prawa dotyczących reprezentacji spółki bądź zaniedbanie w postaci zaniechania podjęcia odpowiednich uchwał w sytuacji upływu kadencji członków zarządu celem dokonania wyboru ich na kolejną kadencję. W takiej sytuacji umowę podpisuje de facto, były członek zarządu, nieuprawniony do reprezentacji spółki, co może skutkować nawet nieważnością umowy. Konsekwencje nieważności umowy natomiast zależą oczywiście od przedmiotu i wartości danej umowy. Problem niewłaściwej reprezentacji często pojawia się również przy okazji umów zawieranych pomiędzy spółką a członkiem jej zarządu. W takich umowach spółka, co do zasady, powinna być reprezentowana przez pełnomocnika powołanego uchwalą zgromadzenia wspólników lub przez radę nadzorczą, o ile istnieje ona w spółce. Przedsiębiorcy nagminnie natomiast zapominają o powyższych zasadach, co negatywnie wpływa na ocenę prawną działalności danego podmiotu. Ponadto, zdarzają się przypadki, gdy określone decyzje lub czynności, dla których statut, umowa spółki lub ustawa wymaga zgody odpowiedniego organu spółki, podejmowane są bez uprzedniego uzyskania takiej zgody. Wówczas konsekwencje dokonania takiej czynności są uzależnione od tego, czy naruszone zostały przepisy ustawy czy tylko statutu lub umowy spółki. W zakresie analizy stanu prawnego nieruchomości należących do danego podmiotu nieruchomości ujawnianych bywa wiele uchybień, których istnienie może znacząco wpływać na wartość danej nieruchomości, a w konsekwencji na wycenę akcji lub udziałów podmiotu biorącego udział w fuzji/przejęciu. W przeważającej mierze zaniedbania dotyczą obowiązków przewidzianych przez prawo administracyjne. Z doświadczenia audytora prawnego wynika, iż istnieją dziedziny prawa, z którymi przedsiębiorcy mają szczególne problemy. Należy do nich m.in. prawo ochrony środowiska, na gruncie którego pojawia się wiele przypadków wymagających uzyskania stosownych pozwoleń środowiskowych bądź wypełniania określonych obowiązków ustawowych. Przedsiębiorcy zaś nie zawsze są świadomi tych wymogów. Wiele problemów pojawia się również na tle przepisów prawa własności intelektualnej i przemysłowej. Przedsiębiorcy nie chronią w sposób dostateczny swoich interesów (nie rejestrują znaków towarowych, patentów, wynalazków) albo też w sposób nieświadomy naruszają prawa osób trzecich. W wyniku prawidłowo przeprowadzonej analizy zainteresowany podmiot zostaje zaopatrzony w informacje dotyczące zastanej przez audytora sytuacji prawnej, które umożliwiają mu świadome podjęcie decyzji co do przeprowadzenia transakcji, jak również zabezpieczenie transakcji od strony prawnej. Stanowią również narzędzie pozwalające na zaplanowanie procesu integracji łączących się podmiotów w ramach nowej struktury własnościowej.

Blog

Czasowy monopol na lek dzięki patentowi

Rodzimy producent leków ma możliwość uzyskania czasowej ochrony na swój lek, rozpoczynając od procedury krajowej po procedurę międzynarodową, gdzie Polska może być jednym z krajów wnioskowanej ochrony. Uzyskanie patentu daje uprawnionemu przedsiębiorcy prawo wyłącznego korzystania z wynalazku w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym jej terytorium. Co przedsiębiorca może zyskać Patent przyznaje firmie farmaceutycznej wyłączne prawo, w szczególności do wytwarzania, używania i sprzedaży, tym samym uniemożliwiając takie działania osobom trzecim, bez uprzedniej zgody uprawnionego. Jest to szczególnie istotne dla branży farmaceutycznej, gdyż czasowy monopol pozwala na pokrycie ogromnych nakładów na badania kliniczne, które z kolei są konieczne do potwierdzenia bezpieczeństwa i skuteczności leku. Podstawą uzyskania patentu jest nowość rozwiązania. Nie może ono też wynikać w sposób oczywisty z dotychczasowego stanu wiedzy oraz powinna je cechować przemysłowa stosowalność. Uzyskanie patentu na produkt leczniczy w Polsce jest stosunkowo małym wydatkiem, gdyż opłata za zgłoszenie wynosi 550 PLN. W celu uzyskania patentu należy wnieść do Urzędu Patentowego RP m.in. podanie, opis rozwiązania i zastrzeżenia patentowe, które decydują o zakresie o zakresie ochrony patentowej. Zasięg krajowy Ochronę patentową produktu leczniczego na terenie Polski można uzyskać zarówno w oparciu o procedurę krajową, jak i procedury obejmujące większą ilość krajów. Istotny jest w tym zakresie okres pierwszeństwa, oznaczający okres 12 miesięcy od daty zgłoszenia w polskim Urzędzie Patentowym, w czasie którego nikt inny nie może zgłosić rozwiązania zarówno w procedurze krajowej, jak również w innych krajach. W tym czasie uprawniony może ubiegać się o ochronę patentową w innych krajach w oparciu o zgłoszenie krajowe. Procedura europejska Polska od chwili przystąpienia z dniem 1 marca 2004 r. do Konwencji o patencie europejskim może być wskazywana jako państwo, w którym wnioskodawca może uzyskać patent w ramach procedury europejskiej. Procedura ta stanowi duże ułatwienie dla zgłaszających, ponieważ przewiduje jedno zgłoszenie w jednym z trzech języków urzędowych: angielskim, niemieckim lub francuskim, które wywiera skutek w krajach, które są wskazane przez uprawnionego. Europejski Urząd Patentowy jako organ właściwy może udzielić patentu europejskiego, po czym wymagane jest złożenie odpowiednich tłumaczeń dokumentów i opłat w urzędach krajowych co stanowi tzw. walidację. Patent europejski stanowiący wiązkę patentów, które mają taką samą moc jak patent krajowy, nie stanowi skutecznego rozwiązania dla spójnej polityki unijnej. Od dłuższego czasu trwają prace nad patentem wspólnotowym, mającym jednolity charakter nie tylko w zakresie udzielania, ale także obowiązywania. Procedura PCT Od 25 grudnia 1990 roku, Polska jest również stroną Układu o Współpracy Patentowej – PCT, które umożliwia uzyskanie ochrony w blisko 180 krajach na całym świecie. Wstępny etap procedury odbywa się w drodze jednego zgłoszenia w języku angielskim, niemieckim lub francuskim. Zgłoszenie składa się w tzw. urzędzie przyjmującym. W Polsce jest to Urząd Patentowy Rzeczpospolitej Polskiej. Procedura dzieli się na fazę międzynarodową i fazy krajowe. Faza krajowa polega na złożeniu zgłoszenia patentowego w krajowych urzędach patentowych państw żądanej ochrony, w terminie nieprzekraczającym 30 miesięcy od daty pierwszeństwa. Krajowe urzędy patentowe w oparciu o badanie formalne i merytoryczne podejmują decyzję o udzieleniu lub odmowie udzielenia patentu. Okres 30 miesięcy stanowi czas, w którym uprawniony ma możliwość podjęcia decyzji o ewentualnym zrezygnowaniu z ochrony w poszczególnych krajach. W oparciu o przeprowadzane w pierwszej fazie, międzynarodowe badanie wstępne, może przekonać się o wartości zgłoszonego rozwiązania. Jest to istotne, ponieważ wejście z fazę krajową wiąże się z ponoszeniem dużych nakładów na tłumaczenia, koszty urzędowe oraz koszty ustanowienia zawodowych przedstawicieli. Dodatkowe prawa ochronne i rozszerzenie pediatryczne Z uwagi na fakt, że zgłoszenie patentowe dotyczące leku następuje jeszcze na etapie badań klinicznych, na długo przed wprowadzeniem do obrotu, rzeczywista ochrona patentowa pozwalająca na wygenerowanie zysków z opatentowanego rozwiązania jest krótsza niż w przypadku innych rozwiązań. Dlatego firma farmaceutyczna może skorzystać z dodatkowej ochrony w postaci dodatkowego prawa ochronnego – SPC i rozszerzenia pediatrycznego. Dodatkowa ochrona produktów leczniczych umożliwia przedłużenie ochrony na zasadach patentu o maksymalnie 5 lat. Długość przyznanej ochrony równa się okresowi, jaki upłynął między datą zgłoszenia o patent podstawowy a datą wydania pierwszego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu produktu w Polsce lub innym państwie Unii Europejskiej (w zależności od tego, która jest wcześniejsza), pomniejszonemu o 5 lat. Ponadto, jeżeli dany produkt leczniczy pediatryczny jest dopuszczony do obrotu w Unii Europejskiej, a jego dokumentacja rejestracyjna zawiera wyniki wszystkich badań przeprowadzonych zgodnie z zatwierdzonym planem badań klinicznych z udziałem populacji pediatrycznej, posiadacz patentu lub dodatkowego świadectwa ochronnego może uzyskać 6-miesięczne przedłużenie okresu ochrony.

Blog

Czy reżim odpowiedzialności członków zarządu może być surowszy

Członków zarządu często łączy ze spółką zarówno stosunek korporacyjny, jak i umowa o pracę, co wpływa na zakres ich odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę. Za działania związane z naruszeniem stosunku korporacyjnego ponoszą surowszą cywilną odpowiedzialność odszkodowawczą zgodnie z kodeksem spółek handlowych (ksh), natomiast za naruszenie obowiązków pracowniczych, aktualizują się reguły odpowiedzialności pracowniczej. Jeśli szkoda wynika z naruszenia tak obowiązków korporacyjnych, jak i pracowniczych, możliwy jest zbieg podstaw odpowiedzialności i członek zarządu może ponosić konsekwencje zarówno na podstawie przepisów ksh, jak i kodeksu pracy. Dopuszczalność łączenia tych dwóch reżimów odpowiedzialności potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 25 maja 2000 r. (I PKN 655/99, OSNP 2001/22/658). W konsekwencji pracownik będący równocześnie członkiem zarządu może za ten sam czyn odpowiadać podwójnie raz – na podstawie ksh jako pełniący funkcję w zarządzie spółki, drugi – na podstawie k.p. jako pracownik. Warunkiem takiego zbiegu jest jednak, aby działanie wywołujące szkodę stanowiło jednocześnie naruszenie obowiązków pracowniczych. Pracownicy-członkowie zarządu w ramach odpowiedzialności pracowniczej powinni jednak odpowiadać za szkodę na takich samych zasadach jak każdy inny pracownik. Przepisy ograniczające odpowiedzialność pracownika do rzeczywistej straty (art. 115 k.p.) jak i ustalające limit odszkodowania do kwoty 3-miesięcznego wynagrodzenia (art. 119 k.p.) nie zawierają bowiem żadnego wyłączenia w stosunku do pracowników zarządzających. Tymczasem przeciwko stosowaniu tego ograniczenia wobec pracowników – członków zarządu wypowiedział się SN w wyroku z 17 grudnia 2003 r. (IV CK 305/02, LEX nr 599556) przyjmując, że zatrudnienie członka zarządu na podstawie umowy o pracę nie ogranicza jego odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną spółce, jeżeli wiąże się ona z zarządzaniem. W takiej sytuacji nie dotyczy go więc ochrona z art. 119 k.p. Z jednej strony orzecznictwo przesądziło zatem spór o to, czy członkowie zarządu w ogóle podlegają odpowiedzialności pracowniczej, czy też wyłącznie surowszej cywilnej odpowiedzialności wynikającej z ksh, nawet gdy szkoda powstała wskutek naruszenia przez nich tylko obowiązków pracowniczych. Z drugiej, wprowadziło nieuprawnione zaostrzenie odpowiedzialności pracowniczej członków zarządu. Aktualnie obowiązujące przepisy kodeksu pracy nie dają tymczasem podstaw do takiego różnicowania sytuacji pracowników-członków zarządu. Jeśli członkowi zarządu nie można przypisać zawinionego działania, jego odpowiedzialność pracownicza będzie ograniczona zgodnie z art. 119 k.p. Pośrednio potwierdza to wyrok SN z 27 kwietnia 2010 r. (II PK 315/09, LEX nr 603415), w którym sąd ten zgodził się z ustaleniem, że członek zarządu ponosi pracowniczą odpowiedzialność materialną na podstawie działu V kodeksu pracy (a więc bez modyfikacji w zakresie stosowania ograniczenia z art. 119 kp).

Blog

Chałas i Wspólnicy zwycięzcą przetargu na obsługę Rady Nadzorczej spółki Bumar

Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy wygrała przetarg na obsługę prawną Rady Nadzorczej Bumar Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. O wyborze Kancelarii zadecydowało jej znaczące doświadczenie w doradztwie dla rad nadzorczych i zarządów spółek kapitałowych, w szczególności pomoc prawna świadczona organom wielu spółek z udziałem Skarbu Państwa, jak Telewizja Polska S.A., Polskie Sieci Elektroenergetyczne Operator S.A., ENEA S.A., KGHM Polska Miedź S.A. Do zakresu prac Kancelarii należeć będzie bieżące doradztwo prawne we wszystkich sprawach objętych działaniem Rady Nadzorczej Bumar Sp. z o.o., w szczególności z zakresu prawa spółek, prawa cywilnego, administracyjnego oraz prawa zamówień publicznych, jak również opiniowanie i analizowanie wniosków i projektów uchwał przedkładanych Radzie Nadzorczej przez Zarząd Spółki oraz uchwał własnych Rady Nadzorczej. W ramach współpracy Kancelaria odpowiedzialna będzie też za sporządzanie opinii prawnych w sprawach kierowanych do Rady Nadzorczej Bumar Sp. z o.o. przez Zarząd Spółki, doradztwo w zakresie problemów korporacyjnych oraz dotyczących funkcjonowania Spółki w ramach Grupy Kapitałowej, udzielanie porad i konsultacji oraz sporządzanie projektów pism związanych z prowadzeniem bieżącej działalności Rady Nadzorczej Bumar Sp. z o.o. Kancelaria zapewni również dyżury adwokatów lub radców prawnych podczas posiedzeń Rady Nadzorczej. Za realizację obsługi prawnej odpowiedzialna będzie mecenas Anna Bajerska, szef departamentu prawa korporacyjnego Kancelarii.

Blog

Podział zysków z potencjalnego wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych – propozycja niepodatkowa

Po ogłoszeniu raportu Państwowego Instytutu Geologicznego, który przybliżył szacunki dotyczące zasobności złóż niekonwencjonalnych w Polsce, trwa oczekiwanie na przedstawienie zasad podziału przyszłych zysków z wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych. Wedle zapowiedzi planowane jest uchwalenie specjalnej ustawy podatkowej na kształt ustawy z dnia 2 marca 2012 r. o podatku od wydobycia niektórych kopalin, nakładającej specjalną daninę publiczną na wydobycie miedzi i srebra. Wydaje się, że istnieje alternatywa wobec opodatkowania wydobycia węglowodorów niekonwencjonalnych, zapewniająca godziwy udział Polski w potencjalnych przyszłych zyskach. Kilka miesięcy temu rozgorzała debata na temat przeznaczenia przyszłych dochodów z wydobycia gazu łupkowego. W toku dyskusji należy pamiętać, że warunkiem, by dochody z gazu niekonwencjonalnego w ogóle mogły znacząco wspomóc polski budżet, jest komercjalizacja dużych wolumenów tego gazu. W interesie wszystkich podatników jest, by nastąpiło to możliwie szybko. Trudno będzie o to bez zaangażowania i kapitału wielkich międzynarodowych koncernów naftowych. To ich nagłe pojawienie się w Polsce przed trzema laty zmobilizowało rodzime spółki do odejścia od wygodnego modelu biznesu bazującego na zachowaniu status quo i podjęcia na szerszą niż dotąd skalę wymagającej działalności w segmencie upstreamu. Należy pamiętać, że obecne w Polsce spółki zależne światowych potentatów dysponują nieporównywalnie większymi zasobami finansowymi i technologicznymi swoich spółek matek. Koncerny te sukces swój zawdzięczają wieloletniemu doświadczeniu w dziedzinie wydobycia ze złóż trudnych, w tym niekonwencjonalnych, szeroko zakrojonej działalności, inwestycjom w badania naukowe oraz otwartości na innowacje wypracowane przez sektor naukowo-badawczy (R&D). Ich przewaga finansowa i organizacyjna nad polskimi spółkami branży oil&gas jest bezdyskusyjna. Można wyrokować, że przy sprzyjającym otoczeniu regulacyjnym to one będą nadawać ton w poszukiwaniach gazu łupkowego i jako pierwsze będą gotowe komercjalizować istotne ilości wydobywanego gazu ze złóż niekonwencjonalnych. Gwoli zapewnienia trwałego impulsu inwestycyjnego dla polskiej gospodarki, jaki może przynieść wydobycie gazu i ropy ze złóż niekonwencjonalnych, należy zapewnić jak najbardziej przejrzyste i trwałe środowisko regulacyjne, w którym reguły gry nie zmieniają się w jej trakcie. Zapowiadany podatek od wydobycia węglowodorów to tylko część potencjalnych dochodów budżetowych związanych z działalnością w zakresie poszukiwań i wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych. W związku z prowadzanymi pracami wzrosną przychody z podatku od nieruchomości, podatków pośrednich, PIT, CIT a także z opłat eksploatacyjnych. Kooperacja przy wysokobudżetowych projektach poszukiwawczych i wydobywczych jest też szansą dla szeregu podmiotów gospodarczych w Polsce z branży budowlanej i inżynieryjnej na rozwinięcie działalności i współpracę zgodnie z najwyższymi standardami zarządzania projektami, ochrony środowiska, bezpieczeństwa i higieny pracy, zarządzania łańcuchem dostaw oraz rozkładania ryzyk prawnych i finansowych. Jeśli Polska pozostanie w forpoczcie rewolucji łupkowej w Europie, istnieją poważne szanse na powstanie w kraju nowego sektora przemysłu produkującego urządzenia i projektującego rozwiązania technologiczne na potrzeby poszukiwań i wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych w krajach członkowskich Unii Europejskiej. By powyższe pozytywne scenariusze mogły się ziścić, obciążenia publicznoprawne nakładane na podmioty wydobywcze, niezależnie od ich formy, należy ustanowić na akceptowalnym poziomie. Nie należy zwlekać z ustaleniem ich formy i wysokości. Sukces gazu niekonwencjonalnego w Polsce ma wielu przeciwników, a wobec kolejnych odkryć gazonośnych pokładów skalnych w różnych krajach oraz deklarowanej współpracy amerykańsko-rosyjskiej przy eksploatacji złóż arktycznych, może pojawić się istotna konkurencja o kapitał, jaki obecnie przeznaczony jest na inwestycje w projekty poszukiwawcze w Polsce. W związku z powyższym generowanie dodatkowego czynnika ryzyka w postaci nieprzewidywalnego efektu ciągnących się prac legislacyjnych nad ustawą podatkową, definiującą opłacalność prowadzenia działalności wydobywczej, powinno zostać ograniczone do minimum. Sposoby podziału zysków z wydobycia węglowodorów Klasycznym sposobem podziału zysków z wydobycia surowców naturalnych jest production sharing contract (production sharing agrement), tj. umowa o podziale produkcji zawierana pomiędzy państwami producentami a międzynarodowymi koncernami naftowymi. Zgodnie z nią państwu lub pewnej emanacji państwa w postaci administracyjnej agencji bądź państwowej spółki węglowodorowej, którą zgodnie z przyjętą u nas terminologią moglibyśmy nazwać narodowym championem, przysługuje część wydobywanego surowca, którą państwo może swobodnie dysponować, pozostała część należy zaś do partnera prywatnego. Zgodnie z założeniami tego systemu udział partnera prywatnego w wydobyciu ma jemu zapewnić zwrot jego nakładów inwestycyjnych i godziwy zysk, stąd umowy te zawierają często klauzule, które przewidują, że w przypadku wzrostu cen surowców, udział w wydobyciu prywatnych partnerów określony na wyższym poziomie dla okresu niskich notowań ulega zmniejszeniu, a zwiększa się udział partnera państwowego. Formuła ta, powszechnie używana w krajach producentach, nie wydaje się być w pełni kompatybilna z regulacjami prawa UE, w szczególności w zakresie prawa konkurencji. Gdyby polski ustawodawca zamierzał wyposażyć, którąś ze spółek Skarbu Państwa w istotny wolumen gazu, mogłoby dojść do zakłócenia zasad konkurencji i kontynuowania niepożądanego wysokiego stopnia koncentracji na rynku gazu ziemnego. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie istnieje alternatywny system należności licencyjnych, w którym należność pieniężna wyznaczona jest w wydawanej licencji i jest oparta alternatywnie bądź łącznie na wskaźnikach takich jak wielkość złoża, wielkość wydobycia, wielkość sprzedaży. Należy przy tym zauważyć, że system ten funkcjonuje w systemach prawnych, w których inaczej niż np. w Europie prawo własności do surowców należy do właściciela gruntu, a nie do państwa. Trzecim samoistnym modelem jest specjalny podatek naftowy, który występuje obok podatku dochodowego. Taki rodzaj opodatkowania wprowadziły np. Norwegia, Dania, Wielka Brytania. Wedle zapowiedzi planowany jest on również w Polsce. System ten funkcjonuje efektywnie w krajach, w których wydobywa się węglowodory ze złóż konwencjonalnych, a administracja publiczna, w tym administracja podatkowa posiada kompetentne kadry znające specyfikę działalności wydobywczej. Zważywszy na wysoki stopień ryzyka związanego z poszukiwaniem i wydobyciem węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych wydaje się, że zastosowanie wprost jednego z trzech podstawowych modeli nie jest optymalne. W przypadku podziału potencjalnych zysków z eksploatacji polskich złóż należy poszukiwać rozwiązania hybrydalnego, albo podjąć próbę wypracowania niekonwencjonalnej metody podziału dochodów z wydobycia węglowodorów ze złóż niekonwencjonalnych. Możliwy polski model Ustawa prawo geologiczne i górnicze (p. g. i g.), która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2012 r. mówi explicite w art. 10 ust. 1 i 5, że złoża węglowodorów bez względu na miejsce ich występowania są objęte prawem własności górniczej, które przysługuje Skarbowi Państwa, co skłania do koncepcji wprowadzenia w Polsce modelu zbliżonego do klasycznego production sharing contract. Zamiast udziału w wydobyciu w postaci surowca, Skarb Państwa mógłby stosownie do treści art. 13 p. g. i g. ustanawiać użytkowanie górnicze na rzecz podmiotu uzyskującego koncesję wydobywczą (Operatora SA) w drodze umowy zawartej na

Przewijanie do góry