Kolejny program telewizyjny naszego autorstwa wkrótce na antenie TVP INFO

20 lutego w TVP INFO pojawi się nowy program o tematyce prawnej tworzony przez ekspertów Kancelarii. „W labiryncie prawa” poprowadzi mecenas Jarosław Chałas.

„W labiryncie prawa” będzie cotygodniowym programem poświęconym rozwiązywaniu skomplikowanych problemów prawnych, jakie mogą stać się udziałem każdego. W programie przedstawiane będą historie bohaterów, którzy z powodu wadliwego prawa, niejasnych przepisów, opieszałości urzędów lub bezduszności firm i instytucji nie potrafią znaleźć wyjścia z trudnej dla siebie sytuacji.

Mecenas Jarosław Chałas – gospodarz programu – w każdym odcinku przeprowadzał będzie widzów przez labirynt przepisów, wyjaśniając, jak minimalizować negatywne skutki prawne określonych zdarzeń, jak im zapobiegać, a co najważniejsze – jak skutecznie dochodzić swoich praw. W programie tropione będą również absurdy prawne oraz utrudniające życie przepisy. „W labiryncie prawa” będzie też szansą na zwrócenie uwagi na braki w legislacji oraz okazją do postulowania koniecznych zmian w wielu obszarach prawa.

„W labiryncie prawa” to już drugi program telewizyjny o tematyce prawnej stworzony przez ekspertów naszej Kancelarii. Poprzedni – „Cywilne na co dzień” emitowany był w stacji TVN CNBC.

Zapraszamy Państwa w niedziele do TVP INFO.

Bezprawne wykorzystywanie cudzej renomy nie popłaca

Nazwa przedsiębiorcy powinna dostatecznie odróżniać ją od innych i nie wprowadzać klientów w błąd. Niestety, zdarzają się sytuacje, w których nowo powstały podmiot chce zaistnieć, wykorzystując renomę innego przedsiębiorstwa. Na szczęście, prawo daje wiele możliwości ochrony przed nieuczciwymi amatorami wykorzystywania cudzych marek.

Z chwilą rejestracji własnej działalności gospodarczej czy zakładania spółki wprowadza się na rynek nową markę. Początkowo buduje się ją poprzez nazwę (firmę) przedsiębiorcy. Ta podlega szczególnym wymogom co do swoich składników, np. firmą osoby prawnej jest jej nazwa, która obok elementów obowiązkowych może zawierać dowolne oznaczenia, np. fantazyjne elementy, które z czasem współtworzą jej renomę na rynku. Jednocześnie przedsiębiorca, używając swojej firmy w obrocie, może wprowadzić szereg powiązanych z firmą oznaczeń w postaci znaków towarowych używanych do oznaczenia już nie samego przedsiębiorstwa, ale jego towarów lub usług. Często renomowane marki to jednocześnie nazwa przedsiębiorcy i jego produktów np. Coca-Cola, Nokia, Nike, ale równie często spotyka się takie, które są wyłącznie lub głównie firmą przedsiębiorcy np. Tesco, Biedronka, Polsat, TVN.

Firma przedsiębiorcy podlega ochronie prawnej przewidzianej w Kodeksie cywilnym oraz w innych przepisach prawa, które uwzględniają jej szczególny charakter, doniosłość w obrocie i wprowadzają szereg wymogów zarówno w zakresie jej tworzenia, jak i jej późniejszego stosowania. Firma podlega również obowiązkowemu ujawnieniu w rejestrze przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego (dotyczy spółek prawa handlowego) albo w ewidencji działalności gospodarczej (w przypadku osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą). To organ rejestrowy prowadzi wstępną kontrolę w zakresie dopuszczalności pojawienia się na rynku nowej firmy i powinien odmówić rejestracji, gdy nowy uczestnik obrotu narusza przepisy prawa firmowego, oznaczając swoją działalność z zagrożeniem prawa do firmy innego przedsiębiorcy.

Jedyna i niepowtarzalna

Podstawową funkcją firmy jest identyfikacja przedsiębiorcy wśród uczestników obrotu gospodarczego tj. innych przedsiębiorców i konsumentów. Dlatego też firma powinna odróżniać się dostatecznie od firm innych przedsiębiorców prowadzących działalność na tym samym rynku. Pojęcie tego samego rynku nie zostało doprecyzowane w przepisach, ale przyjęta interpretacja pozwala na uznanie, że rynek należy oznaczyć z uwzględnieniem zarówno terytorialnego zasięgu działania danego przedsiębiorcy, jak i przedmiotu tej działalności (np. rynek lokalny w branży ubezpieczeń czy krajowy rynek sprzedaży detalicznej sprzętu sportowego). Jednocześnie firma nie może wprowadzać w błąd, w szczególności co do osoby przedsiębiorcy, przedmiotu i miejsca jego działalności czy też źródeł zaopatrzenia. Taki zakaz ma minimalizować nieuczciwą konkurencję pomiędzy przedsiębiorcami oraz chronić prawa konsumentów. Oceniając, czy w odniesieniu do konkretnej firmy można postawić zarzut braku dostatecznego odróżnienia czy też zidentyfikować ryzyko wprowadzenia w błąd, przyjmuje się wiedzę i orientację przeciętnego uczestnika obrotu.

Dobre skojarzenia – tak. Ale nie z inną firmą.

Nowa firma zasadniczo nie powinna w oczach zwyczajnego odbiorcy budzić nieuzasadnionych skojarzeń z innym przedsiębiorcą. Zdarza się, że na tym samym rynku pojawiają się firmy o bardzo zbliżonych brzmieniach, np. sprawa nowo utworzonej spółki działającej pod firmą Polska Mennica Narodowa, która, jak donosi prasa, ma wybić numizmat z wizerunkiem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, podczas gdy na rynku istnieje spółka pod firmą Mennica Narodowa S.A., wybijająca monety na zlecenie NBP. Wstępnie analizując ten przypadek łatwo zauważyć, że brzmienie obu firm jest bardzo zbliżone, a rynek działania, zarówno terytorialny, jak i przedmiotowy, wydaje się tożsamy – zatem ryzyko wprowadzenia w błąd uczestników obrotu co do osoby przedsiębiorcy znaczne. Oczywiście do ostatecznej oceny, czy w tym przypadku doszło do naruszenia prawa firmowego, konieczna byłaby dokładna analiza okoliczności faktycznych, których nie znamy, ale przykład ten pozwala na zrozumienie istoty wymogów prawa firmowego.

Zagrożenie prawa przedsiębiorcy do firmy ze strony innych uczestników obrotu może pojawić się zarówno na etapie rejestracji nowej firmy (nowego przedsiębiorcy), jak i w toku prowadzenia działalności przez przedsiębiorcę. W pierwszym przypadku właściwą kontrolę powinien prowadzić odpowiedni organ rejestrowy, weryfikując, czy nowa firma spełnia wymogi Kodeksu cywilnego i innych stosownych przepisów prawa, w tym w zakresie ewentualnego naruszenia prawa do firmy już istniejących przedsiębiorców. W drugim zaś przypadku, przedsiębiorca sam powinien podejmować czynności prawne w razie, gdy jego prawo do firmy zostało zagrożone lub naruszone cudzym bezprawnym działaniem.

Masz prawo do ochrony

Na podstawie Kodeksu cywilnego przedsiębiorca może żądać zaniechania działania zagrażającego jego prawom do firmy, np. zaprzestania używania całej lub części własnej nazwy w nazwie innego przedsiębiorcy. Natomiast w razie dokonanego naruszenia może także domagać się usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie (np. w prasie), naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia – co może być szczególnie ważne przy bezprawnym wykorzystaniu cudzej renomowanej marki.

Niezależnie od powyższego, bezprawne wykorzystywanie chociażby jednego z członów nazwy innego przedsiębiorcy może być traktowane jako czyn nieuczciwej konkurencji. Jest nim bowiem działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, które zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta, np. oznaczenie przedsiębiorstwa, które może wprowadzić klientów w błąd co do jego tożsamości, używanie cudzej firmy, nazwy, skrótu literowego lub innego charakterystycznego symbolu wcześniej używanego zgodnie z prawem do oznaczenia innego przedsiębiorstwa.

Czyny nieuczciwej konkurencji

W ramach ochrony prawa do firmy przewidzianej w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji przedsiębiorca, którego interes został zagrożony lub naruszony, może w powyższych okolicznościach żądać: zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia ich skutków, złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych. Może też domagać się wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, na zasadach ogólnych czy zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny związany ze wspieraniem kultury polskiej lub ochroną dziedzictwa narodowego – jeżeli czyn nieuczciwej konkurencji był zawiniony. Sąd, na wniosek uprawnionego przedsiębiorcy, może orzec również o wyrobach, ich opakowaniach, materiałach reklamowych i innych przedmiotach bezpośrednio związanych z popełnieniem czynu nieuczciwej konkurencji, np. tych, na których uwidoczniono niedopuszczalną prawnie firmę. W szczególności sąd może orzec ich zniszczenie lub zaliczenie na poczet odszkodowania.

Ochrona przyznana przez ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji pozostaje w ścisłym związku z prawem do firmy określonym w przepisach Kodeksu cywilnego. Roszczenia są ze sobą zbieżne. W uproszczeniu zasada jest taka – jedna firma oznacza jednego przedsiębiorcę – przedsiębiorcy muszą posiadać firmy dostatecznie odróżniające się wzajemnie i niewprowadzające klientów w błąd. Ewentualne powiązania prawne pomiędzy różnymi przedsiębiorcami uzasadniają niekiedy korzystanie przez nich z jednej firmy. Przedsiębiorca może bowiem zgodnie z prawem upoważnić innego przedsiębiorcę do korzystania ze swej firmy, jeżeli nie wprowadza to w błąd, np. firma typu Mc Donald’s przy umowach franczyzowych.

Prawo ochronne na znak towarowy

Firma staje się często oznaczeniem nie tylko samego przedsiębiorcy, ale sprzedawanych przez niego towarów lub świadczonych usług. Wówczas pełni nie tylko rolę identyfikacyjną i odróżniającą przedsiębiorcę w obrocie, ale staje się znakiem towarowym/marką określającą dany towar lub usługę.

Znak towarowy jest niezmiernie istotnym elementem budowania marki przedsiębiorcy i może mieć wysoką wartość majątkową. Stanowi go, często oprócz samego oznaczenia słownego (np. firmy), określony znak graficzny, który poprzez swój wygląd jest bardziej przyjazny i rozpoznawalny dla klientów przedsiębiorcy, a tym samym lepiej spełnia swoją rolę marketingową i reklamową. Znakiem towarowym może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament lub kompozycja kolorystyczna wkomponowane w nazwę przedsiębiorcy. Na znak towarowy przyznawane jest prawo ochronne, przez które nabywa się prawo wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na określonym obszarze. Oznacza to, że przedsiębiorca posiadający prawa do firmy staje się jednocześnie podmiotem praw ochronnych na znak towarowy tożsamy z firmą lub którego jednym z elementów jest firma. Uzyskuje niejako podwójną ochronę swojej firmy. Używanie znaku towarowego polega w szczególności na: umieszczaniu tego znaku na towarach objętych prawem ochronnym lub ich opakowaniach, oferowaniu i wprowadzaniu tych towarów do obrotu, a także oferowaniu lub świadczeniu usług pod tym znakiem. Polega też na umieszczaniu znaku na dokumentach związanych z wprowadzaniem towarów do obrotu lub związanych ze świadczeniem usług oraz posługiwaniu się nim w celu reklamy.

Bezprawne użycie znaku towarowego

Naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy polega na bezprawnym używaniu w obrocie gospodarczym znaku identycznego do zarejestrowanego znaku towarowego w odniesieniu do identycznych towarów, np. gdyby użyć znaku „Coca-Cola” do podobnego w smaku napoju innego przedsiębiorcy. Może również polegać na bezprawnym używaniu znaku identycznego lub podobnego do zarejestrowanego znaku towarowego w odniesieniu do towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd. Obejmuje ono w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym, np. użycie oznaczenia „addadis” do obuwia innego producenta niż uprawniony do znaku towarowego „adidas”). Naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy polega też na bezprawnym używaniu w obrocie znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego, zarejestrowanego w odniesieniu do jakichkolwiek towarów, jeżeli takie używanie może przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego.

Przedsiębiorca, którego prawo ochronne na znak towarowy zostało naruszone, może żądać od osoby, która je naruszyła: zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody. Sąd, rozstrzygając o naruszeniu praw ochronnych na znak towarowy, może orzec, na wniosek uprawnionego, o podaniu do publicznej wiadomości części albo całości orzeczenia lub informacji o orzeczeniu, w sposób i w zakresie określonym przez sąd.

W sytuacji, gdy firma przedsiębiorcy jest jednocześnie znakiem towarowym, którym oznacza się towary lub usługi, możemy mieć do czynienia z kolejnym czynem nieuczciwej konkurencji, tj. takim oznaczeniem towarów lub usług, które może wprowadzić klientów w błąd co do ich pochodzenia. Może bowiem u uczestnika obrotu powstać nieuzasadnione wrażenie, że dany towar pochodzi od innego niż w rzeczywistości producenta.

Nazwa – firma – znak towarowy – marka: oprócz zwykłej funkcji identyfikującej i odróżniającej przedsiębiorcę lub jego towary i usługi na rynku, stanowi też potencjał do budowania renomy firmy. Warto chronić ją tak, jak dba się o własne nazwisko.

Zamówienie publiczne – gratka czy wpadka?

Wciąż wiele firm podchodzi sceptycznie do pozyskiwania zleceń na rynku zamówień publicznych. Jednych zniechęca długotrwała procedura lub doniesienia o aferach przetargowych, a jeszcze innych – poziom cen oferowanych przez konkurencję, często odbiegający od poziomu rynkowego.

Na wokandzie Krajowej Izby Odwoławczej pojawia się coraz gigantów i liderów wielu branż. Potwierdza to, jak potężny i chłonny jest rynek zamówień publicznych w Polsce. Rozrastał się on będzie nadal – zarówno za sprawą ustawodawcy zobowiązanego do inkorporacji kolejnych dyrektyw unijnych, jak i samych przedsiębiorców pragnących w ten sposób powiększyć swój portfel zamówień. W najbliższym czasie rynek ten powiększy się o sektor gospodarowania odpadami oraz przemysł zbrojeniowy.

Wciąż jednak istnieją firmy, które do tego sposobu pozyskiwania zleceń podchodzą ostrożnie i sceptycznie. Jednych zniechęca długotrwała procedura, innych doniesienia prasowe o korupcji i aferach przetargowych, jeszcze innych – poziom cen oferowanych przez konkurencję, niejednokrotnie odbiegający od poziomu rynkowego. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Przedsiębiorców, którzy współpracują z publicznymi zamawiającymi nie trzeba przekonywać, iż nie jest to łatwa współpraca. Natomiast tym, którzy dopiero zamierzają spróbować swoich sił w publicznych przetargach, warto uświadomić ryzyko – nie po to, by ich zniechęcić, lecz przygotować na to, co może ich spotkać oraz aby pokazać, czym taka współpraca różni się od współpracy komercyjnej.

Kilka warunków do spełnienia

Nie każdy producent, sprzedawca czy usługodawca może złożyć ofertę zamawiającemu publicznemu, nawet jeśli funkcjonuje na rynku od lat i zyskał dobrą renomę w swojej branży. O tym, czy spełnia warunki udziału w przetargu decyduje zamawiający, zamieszczając je w ogłoszeniu o zamówieniu oraz Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia. Obydwa dokumenty zamawiający publikuje na swojej stronie internetowej. Na stronie tej będą się również pojawiały informacje o zmianach i uzupełnieniach. Ogłoszenie podlega obowiązkowej publikacji w Biuletynie Zamówień Publicznych, a w przypadku tzw. dużych, nadprogowych przetargów – w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.

Warunki udziału w postępowaniu dotyczą trzech podstawowych obszarów – wiedza i doświadczenie, potencjał techniczny i/lub kadrowy, potencjał ekonomiczny i/lub finansowy. I mimo że granice owych warunków zakreśla przepis Ustawy Prawo zamówień publicznych wskazujący, iż winny one być proporcjonalne i związane z przedmiotem zamówienia, nie zawsze są one przez zamawiających przestrzegane. Trudno bowiem przyjąć, iż warunkiem proporcjonalnym i związanym z przedmiotem zamówienia, jakim jest np. budowa 1 km drogi gminnej, jest wymóg posiadania doświadczenia w realizacji np. 20 km autostrady. Wskazany przykład tylko pozornie jest przerysowany – praktyka pokazuje, iż jest ich o wiele więcej.

Problemy i bariery

Drugą barierą na drodze do złożenia oferty przetargowej jest opis przedmiotu zamówienia. Zasady jego konstruowania również określają przepisy pzp, jednak i w tym zakresie może okazać się, że dobry i sprawdzony produkt czy usługa nie spełnia oczekiwań zamawiającego, nie posiada bowiem jednego czy dwóch elementów, które przez każdego specjalistę w branży uznane są za nieistotne, ale dla zamawiającego okazują się kluczowe. Zarówno w pierwszym, jak i drugim przypadku, jeśli potencjalny wykonawca jest zdeterminowany, by wziąć udział w przetargu i przekonany o słuszności swoich zarzutów oraz oczywistości dokonanych przez zamawiającego naruszeń przepisów, jedyną drogą „dyskusji” z zamawiającym jest złożenie odwołania do Prezesa Krajowej Izby Odwoławczej, czyli poddanie powstałego sporu pod rozstrzygnięcie organowi właściwemu zgodnie z przepisami pzp.

Kolejnym problemem napotykanym przez potencjalnego wykonawcę na etapie przed złożeniem oferty jest niekompletność, niejasność i niespójność dokumentacji przetargowej. Dotyczy to zwłaszcza postępowań, których przedmiotem są roboty budowlane lub też skomplikowane, często długoterminowe usługi czy dostawy. W przypadku robót budowlanych dokumentacja projektowa, za pomocą której zgodnie z przepisami zamawiający opisuje przedmiot zamówienia, często nie jest udostępniana wykonawcom w całości, brakuje w niej opisów i rysunków, badań geologicznych etc. Często występują też znaczne różnice pomiędzy przedmiarami robót, w oparciu o które wykonawca zobowiązany jest sporządzić kosztorys ofertowy, a dokumentacją projektową.

Przy dobrej woli zamawiającego uchybienia te można usunąć w trybie przewidzianym w przepisach ustawy, tj. we wniosku o dokonanie wyjaśnień, jednak należy się liczyć z tym, iż zamawiający odpowie „pozostaje jak w SIWZ” albo też uzupełni tylko część brakujących dokumentów. Ponadto termin na składanie wniosków o wyjaśnienia jest bardzo krótki – to połowa czasu, licząc od wszczęcia postępowania do momentu składania ofert, który w „dużych” postępowaniach rozpoczyna się w dniu przekazania przez zamawiającego ogłoszenia do publikacji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, podczas gdy obowiązek publikacji SIWZ powstaje w dniu publikacji ogłoszenia. Od momentu przekazania do momentu publikacji mija zazwyczaj kilka dni, kiedy to termin na zadawanie pytań do SIWZ biegnie, podczas gdy obowiązek publikacji SIWZ jeszcze nie powstał. Wnioski o wyjaśnienia treści SIWZ złożone po terminie zamawiający może pozostawić bez rozpoznania.

Nieograniczona swoboda zamawiającego

Opisane powyżej niedogodności i trudności, jakie może napotkać przedsiębiorca, który po raz pierwszy spotyka się z procedurą udzielenia zamówienia publicznego, nie są jedynymi. Każdy kto chociaż raz brał udział jako strona lub doradzał jako pełnomocnik wykonawcy w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego spotkał się z problemem, jakim jest nieograniczona swoboda zamawiającego w kształtowaniu treści umowy, będącej częścią SIWZ i stracona pozycja wykonawcy zarówno jeśli chodzi o niekorzystne dlań postanowienia umowy, jak i możliwość ich negocjacji.

Wystarczy spojrzeć na zapisy dotyczące kar umownych – z reguły są one przewidziane tylko dla jednej strony, tj. ukaraniu podlega wykonawca. Nie są też w żaden sposób limitowane, np. np. procentem wynagrodzenia, mogą być naliczone niezależnie od tego, czy wykonawca ponosi odpowiedzialność za wystąpienie okoliczności będących podstawą ukarania (opóźnienie a nie zwłoka). Jednym z największych nadużyć w tym zakresie jest kara w określonej przez zamawiającego wysokości, przewidziana z tytułu samego faktu wystąpienia wad w przedmiocie umowy, niezależnie od ich charakteru, rozmiaru ani też możliwości usunięcia.

Niezwykle często zdarza się, zamawiający próbują przerzucić na wykonawcę odpowiedzialność i ryzyko za działania, które sami powinni wykonać bądź też takie, których realizacja leży po stronie osób trzecich. I w tym przypadku najłatwiej posłużyć się przykładem przetargów na roboty budowlane – niemal w 100% przypadków zamawiający w SIWZ i w projekcie umowy nakładają na wykonawcę odpowiedzialność za sprawdzenie projektu, a nawet za błędy, jakie popełnił w nim jego autor i ich konsekwencje zarówno techniczne, jak i finansowe. Takie działanie zamawiającego jest bezprawne, a szeroko pojęty profesjonalizm wykonawcy niewiele ma tu do rzeczy. Potwierdza to orzecznictwo Sądu Najwyższego, w ocenie którego wykonawca robót budowlanych nie jest podmiotem władnym, by weryfikować dokumentację projektową, sprawdzać poprawność zastosowanych w nim rozwiązań, czy też obliczeń przyjętych przez projektanta. Na wykonawcy spoczywa, zdaniem SN, obowiązek przeczytania/odczytania projektu w celu realizacji opisanego w nim obiektu.
Opisane uchybienia nie są jedynymi, jednak dopóki nie naruszają wprost przepisów prawa, nie można skutecznie domagać się ich zmiany ani poprzez wnioski o dokonanie wyjaśnień SIWZ, ani też poprzez wniesienie odwołania. W ukształtowanym orzecznictwie Krajowej izby Odwoławczej dominuje bowiem pogląd, iż dopóki zamawiający nie narusza prawa, ma pełną swobodę w kształtowaniu postanowień umowy z wykonawcą i nie jest związany np. zasadą równości stron stosunku zobowiązaniowego. Powyższe najlepiej obrazuje cytat z jednego z wyroków: „(…) określenie postanowień i warunków umowy jest kompetencją zamawiającego i może on wymagać od wykonawcy zawarcia umowy na przedstawionych warunkach. Zakres orzekania izby odnosi się do naruszenia przez zamawiającego przepisów prawa, co nie musi obejmować gospodarności czy racjonalności działań lub też dbałości o oczekiwane korzyści stron umowy. Nie wszystkie działania niekorzystne dla wykonawców stanowią jednocześnie działanie zamawiającego niezgodne z prawem. Izba wielokrotnie zwracała uwagę, że w systemie zamówień publicznych zasada swobody stron umowy uległa znacznemu ograniczeniu – po stronie zamawiającego z powodu niemożności swobody wyboru kontrahenta, w zamian za co otrzymał on prawo kształtowania warunków umowy, a ze strony wykonawcy ograniczonego wpływu na kształt zawieranej umowy, który jednak ma możliwość decydowania, przynajmniej prawną, czy chce z zamawiającym daną umowę podpisać” KIO/UZP 69/10

Środki ochrony prawnej

Wydawałoby się, iż tam, gdzie wydawane są publiczne pieniądze, odbywa się to w sposób transparentny a mechanizmy zabezpieczenia przed ewentualnym nadużyciem są liczne, sprawne i profesjonalne. I tu potencjalnego wykonawcę spotyka kolejne rozczarowanie – prymat szybkości nad prawidłowością i dominacja najniższej ceny przed jakością oraz jednoosobowa decyzja arbitra w sprawie skomplikowanej, wielomilionowej a nawet miliardowej inwestycji – to w przypadku zamówień publicznych chleb powszedni. Dzieje się tak między innymi za sprawą jednej z ostatnich dużych nowelizacji, kiedy to został zlikwidowany najbardziej powszechny środek zaskarżenia tj. protest oraz drastycznie wzrósł wpis od skargi na wyrok KIO do sądu powszechnego; stała opłata w wysokości ok. 4 tys. złotych została zastąpiona przez 5 proc. wartości przedmiotu zamówienia, ograniczony do maksymalnie 5 mln złotych, podczas gdy w postępowaniach gospodarczych to ograniczenie wynosi 100 tys. złotych.

Jedynym środkiem pozostaje odwołanie do Prezesa KIO. Jeśli dotyczy ono opisu sposobu spełnienia warunków udziału w postępowaniu, opisu przedmiotu zamówienia lub niekorzystnych postanowień umowy, termin na jego wniesienie wynosi odpowiednio w przypadku dużego przetargu dziesięć, a podprogowego – pięć dni od daty publikacji ogłoszenia i SIWZ. Jest to termin niezwykle krótki, zważywszy na fakt, iż odwołanie wnosi się w formie pisemnej, co jeszcze dodatkowo ten czas skraca. W odwołaniu należy podnieść wszystkie możliwe zarzuty – ich przytoczenie w późniejszym terminie, np. podczas rozprawy spowoduje, iż nie będą one przez Izbę rozpatrzone.

Największą niedogodnością pozostaje jednak fakt, iż w zdecydowanej większości Izba orzeka w składzie jednoosobowym, nie dopuszcza powołania biegłych a do materiału dowodowego włącza np. wydruki z Wikipedii. Doprowadza to do sytuacji, kiedy przykładowo owe nieistotne parametry urządzenia, wskazujące na konkretnego dostawcę, zostają uznane za istotne, a wygórowane warunki za – proporcjonalne.

Jak widać, potencjalny wykonawca ma wiele powodów, by się zniechęcić i zrezygnować ze składania oferty – może również podjąć ryzyko, co też wielu czyni. Najważniejsza jest świadomość istnienia owego ryzyka, jego rodzaju i rozmiaru oraz zastosowane środki mitygacji. Na tym również polega profesjonalizm prowadzonej działalności.

Przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność możliwe także, gdy przysługuje większej liczbie współużytkowników

Przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność jest realne, także wówczas, gdy przysługuje większej liczbie współużytkowników, choć w takim przypadku może być dużo trudniejsze lub wymagać większej determinacji.

Dość częste są sytuacje, gdy prawo użytkowania wieczystego przysługuje kilku osobom. Dotyczą one na przykład wspólnot mieszkaniowych czy spółdzielni, których nieruchomość jest posadowiona na użytkowanym gruncie. Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości przewiduje w art. 2, że w takiej sytuacji z żądaniem przekształcenia winni wystąpić wszyscy użytkownicy wieczyści. Jeśli część z nich nie wyraża zgody na przekształcenie, pozostali użytkownicy – o ile posiadają co najmniej połowę udziałów w użytkowaniu wieczystym – mogą żądać, na podstawie art. 199 kc rozstrzygnięcia tej kwestii przez sąd.

Kto może się ubiegać?
Zgodnie z art. 1 ust. 2 pkt 1 ww. ustawy z żądaniem przekształcenia użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości, mogą również wystąpić osoby fizyczne i prawne będące właścicielami lokali, których udział w nieruchomości wspólnej obejmuje prawo użytkowania wieczystego. Przepis ten wyraźnie przyznaje prawo do żądania przekształcenia właścicielom wyodrębnionych lokali mieszkalnych, którym w efekcie przysługuje określony udział w prawie użytkowania wieczystego gruntu. W konsekwencji, jeśli żądanie przekształcenia będzie oparte na tej właśnie podstawie prawnej (art. 1 ust. 2), a wszystkie lokale nie będą wyodrębnione – możliwość przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności może, jako problematyczna, zostać zakwestionowana.

Nieodpłatne przekształcenie prawa użytkowania wieczystego następuje na rzecz osób fizycznych, które w dniu wejścia w życie ustawy (13 października 2005 r.) były użytkownikami wieczystymi nieruchomości, niezależnie od jej przeznaczenia, spółdzielniom mieszkaniowym, będących użytkownikami lub współużytkownikami wieczystymi nieruchomości i ich następcom prawnym, o ile uzyskały użytkowanie wieczyste w zamian za wywłaszczenie lub przejęcie nieruchomości gruntowej na rzecz Skarbu Państwa przed 5 grudnia 1990 r. lub na podstawie art. 7 dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy.

Dla kogo bonifikata
Bonifikata w wysokości 90 proc. opłaty udzielana jest – na wniosek – osobie fizycznej, której dochód miesięczny na jednego członka rodziny nie przekracza przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w ostatnim półroczu roku poprzedzającego rok, w którym wystąpiono z żądaniem przekształcenia, jeżeli nieruchomość jest zabudowana lub przeznaczona na cele mieszkaniowe. Bonifikata w wysokości 50 proc. przysługuje, na wniosek, osobom fizycznym, które prawo użytkowania wieczystego uzyskały przed 5 grudnia 1990 r. oraz ich następcom prawnym. Jeśli nieruchomości – lub jej części – wpisana jest do rejestru zabytków, opłatę obniża się o 50 proc. W oparciu o zarządzenia właściwego wojewody (w odniesieniu do nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa) lub uchwałę właściwej rady lub sejmiku (w odniesieniu do nieruchomości stanowiących własność jednostek samorządu terytorialnego) właściwy organ może udzielić wyższej bonifikaty.

Z wnioskiem najpóźniej do 31.12.2012 roku
Ustawa powyższa stanowi niewątpliwe ułatwienie w przekształcaniu użytkowania wieczystego w prawo własności, chociażby z uwagi na możliwość udzielenia bonifikaty. Trzeba jednak pamiętać, że z wnioskiem o przekształcenie w trybie określonym w ustawie można wystąpić najpóźniej do 31.12.2012 roku. Po tym terminie przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności będzie możliwe jedynie w drodze wykupu nieruchomości tj. w trybie określonym w ustawie o gospodarce nieruchomościami.

Będzie łatwiej zarejestrować firmę na Ukrainie

Elektroniczna rejestracja podmiotów gospodarczych na Ukrainie stanowić będzie duże ułatwienie dla zagranicznych przedsiębiorców chcących założyć firmę w tym kraju.

Zagraniczne podmioty bardzo często mają obawy przed założeniem przedsiębiorstwa na Ukrainie, mimo że tamtejszy rynek towarów i usług daje duże możliwości szybkiego rozwoju biznesu. Powodem tych obaw jest między innymi skomplikowana procedura rejestracyjna. W ostatnim czasie uległa ona jednak zmianom, korzystnym z punktu widzenia interesu przedsiębiorcy.

Działaniem, które wychodzi naprzeciw potrzebom przedsiębiorców zagranicznych, jest przyjęcie przez parlament Ukrainy ustawy, na podstawie której znacząco zostanie uproszczona procedura rejestracyjna oraz jej tryb. Pojawi się także możliwość wysłania drogą elektroniczną na adres rejestratora państwowego ustalonego w ustawie wykazu dokumentów. Ustawa wejdzie w życie z dniem 10 lutego 2011 roku.

Warunkiem skorzystania z elektronicznej możliwości rejestracji działalności gospodarczej jest jednak potwierdzenie wszelkich składanych dokumentów – w tym wymaganych dowodów uiszczenia opłat za procedury rejestracyjne – za pomocą podpisu cyfrowego. Ponadto, zastosowanie elektronicznej formy komunikowania się z państwowym rejestratorem dopuszczalne jest wyłącznie przy rejestracji nowego podmiotu gospodarczego – zarówno osoby prawnej, jak i osoby fizycznej – przedsiębiorcy.

Przyjęcie ustawy stwarza lepsze warunki do dalszego uproszczenia procedur rejestracyjnych i minimalizacji możliwości korupcyjnych, ponieważ nie ma bezpośredniego kontaktu z rejestratorem państwowym. Oznacza to, że podrabianie dokumentów rejestracyjnych straci sens i znacznie zwiększy gwarancje dotyczące ochrony praw majątkowych mienia osób prawnych i indywidualnych przedsiębiorców. Często wrogie przejęcie przedsiębiorstwa dokonywane jest poprzez bezprawne zmiany adresu, kierownictwa oraz właścicieli. Dlatego też, w celach zapobiegawczych nawet hipotetycznej możliwości wrogiego przejęcia działającego przedsiębiorstwa, wniesienie jakichkolwiek zmian do dokumentów rejestracyjnych powinno odbywać się wyłącznie w formie papierowej.

Bardzo ważnym aspektem jest ulepszenie działalności Jedynego Rejestru Państwowego osób prawnych, jak i osób fizycznych – przedsiębiorców. Takiego rodzaju bazy danych w Unii Europejskiej są skutecznymi instrumentami sprawdzania swoich kontrahentów. Zawarte są w nich informacje o rejestracji przedsiębiorstwa, a także o tym, czy przedsiębiorstwo znajduje się obecnie w stanie likwidacji i jest zagrożone upadłością czy też nie.

Ustawa ta w znacznym stopniu przyspieszy uzyskanie oficjalnych komunikatów poprzez zapytania wysłane drogą elektroniczną, a także pozwoli na bardziej przejrzyste i trwałe stosunki prawne w biznesie ukraińskim. Nowelizacja powinna dać pozytywny impuls do dalszego rozwoju na Ukrainie przedsiębiorstw gospodarczych z udziałem krajowych i zagranicznych inwestorów. Korzystne wyniki wprowadzenia elektronicznej rejestracji podmiotów gospodarczych w praktyce potwierdza się w wielu państwach Unii Europejskiej, a także pokazuje jej pozytywny wpływ na wzrost i rozwój przedsiębiorczości w tych krajach.

Od 2 lutego 2011 roku zaświadczenia o rejestracji osób prawnych, jak i osób fizycznych – przedsiębiorców, sporządzone na blankietach według starego wzoru i wydane do 1 lipca 2004 roku będą uznane za nieważne. Dlatego lepiej nie odkładać spraw związanych z zamianą zaświadczeń na ostatnią chwilę i od razu zwrócić się do profesjonalistów, którzy sprawnie przeprowadzą procedurę rejestracyjną przedsiębiorstwa.