Nabycie udziału w rosyjskiej spółce z o.o. może być problematyczne

Jednym ze sposobów wejścia na rynek rosyjski przez polskiego przedsiębiorcę jest nabycie udziału w rosyjskiej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Tego typu rozwiązanie może być jednak ograniczone, zarówno na poziomie ustawowym, jak i statutowym. Aby uniknąć ewentualnych trudności, należy na początku dokonać odpowiednich ustaleń.
Zgodnie z Ustawą federalną z dnia 8 lutego 1998 r. „O spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością” wspólnikom przysługuje prawo pierwszeństwa do nabycia udziału w kapitale zakładowym spółki. Otóż w przypadku zamiaru zbycia udziału osobie trzeciej, np. polskiemu przedsiębiorcy, wspólnik w pierwszej kolejności powinien przedstawić ofertę nabycia udziału pozostałym wspólnikom spółki, w drodze wysłania jej na adres spółki. Oferta powinna mieć formę pisemną. Wspólnicy mogą skorzystać z przysługującego im prawa pierwszeństwa do nabycia udziału w terminie trzydziestu dni od dnia przedstawienia oferty. Statut spółki (stanowiący odpowiednik umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w prawie polskim) może przewidywać dłuższy termin na realizację powyższego prawa. Ponadto nabycie udziału przez wspólnika może nastąpić za cenę nie wyższą niż cena zaproponowana osobie trzeciej. Ewentualnie statut spółki może z góry określać wysokość ceny nabycia udziału, którą wspólnik zamierzający skorzystać ze swojego prawa pierwszeństwa powinien zapłacić przy nabyciu udziału, niezależnie od wysokości ceny za ten udział zaproponowanej osobie trzeciej. Wynikają z tego następujące konsekwencje: otóż jeżeli statut spółki przewiduje cenę nabycia udziału, to cena nabycia udziału przedstawiona osobie trzeciej nie może być niższa od tej wskazanej w statucie dla pozostałych wspólników spółki. Ograniczenia na poziome statutowym
Jak wskazują postanowienia powyższej ustawy, statut spółki może przewidywać prawo pierwszeństwa spółki do nabycia udziału w przypadku, jeżeli wspólnicy spółki nie skorzystają ze swojego prawa pierwszeństwa. W przypadku jeżeli statut spółki określa takie prawo dla spółki, powinien on przewidywać także termin, w jakim wspólnicy spółki oraz spółka mogą skorzystać ze swojego prawa pierwszeństwa. Postanowienia te mają zatem charakter dyspozytywny. Dodatkowo statut spółki może z góry określać cenę nabycia udziału także dla spółki. Możliwość zbycia udziału osobie trzeciej może nastąpić wcześniej, przed upływem terminów na realizację prawa pierwszeństwa przez wspólników i spółkę, tj. w przypadku jeżeli wspólnicy spółki lub sama spółka na piśmie (wraz z notarialnym poświadczeniem podpisów) odmówili skorzystania z przysługującego im prawa do nabycia udziału. Jeżeli pozostali wspólnicy lub spółka tego nie uczynią, należy oczekiwać zakończenia terminów. Bezskuteczny upływ terminów ustawa traktuje jako równoznaczny z tym, że wspólnicy lub spółka nie skorzystali z przysługującego im prawa pierwszeństwa i osoba trzecia może nabyć udział w spółce. Ustawa wskazuje również, że w przypadkach w niej przewidzianych lub jeżeli statut spółki tak stanowi, zbycie udziału może być uzależnione od uprzedniej zgody wspólników spółki. Ponadto statut spółki może uzależniać zbycie udziału od zgody samej spółki. Wspólnicy spółki lub spółka mogą nie wyrazić zgody na zbycie udziału w terminie trzydziestu dni od dnia, w którym dostarczone zostało na adres spółki stosowne zapytanie lub oferta. Statut spółki może jednak przewidywać inny termin. Bezskuteczny upływ terminu jest równoznaczny z wyrażeniem zgody na zbycie udziału.
Kolejna kwestia na drodze do nabycia udziału w rosyjskiej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, to forma czynności prawnej, której przedmiotem jest zbycie udziału w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością. Otóż poza wyjątkami przewidzianymi w ustawie, wymagane jest zachowanie formy notarialnej dla tej czynności, pod rygorem nieważności. Konsekwencje niezastosowania się do ograniczeń
W przypadku zbycia udziału z naruszeniem prawa pierwszeństwa wspólników lub przewidzianego w statucie prawa spółki do nabycia udziału – jeżeli z prawa pierwszeństwa nie skorzystają wspólnicy – to wspólnicy ci lub spółka mogą zwrócić się do sądu rosyjskiego o przeniesienie udziału z nabywcy na spółkę. Z żądaniem tym mogą zwrócić się do sądu rosyjskiego w terminie trzech miesięcy, od kiedy uznali lub powinni byli uznać o przeniesieniu udziału na osobę trzecią. To samo dotyczy sytuacji zbycia udziału mimo odmowy pozostałych wspólników lub spółki na dokonanie tej czynności, wówczas gdy ich zgoda na zbycie udziału jest wymagana.
Powyższe rozwiązania przyjęte przez rosyjskiego ustawodawcę mogą wydawać się zniechęcające dla potencjalnego nabywcy udziału. Nie powinny jednak być tak odbierane. Otóż ich celem jest przede wszystkim ochrona interesów pozostałych wspólników spółki i samej spółki. Ustawodawca rosyjski niejako odgórnie stara się zabezpieczyć sytuację wspólników, którzy stawiani są przed możliwością wejścia do spółki nowego wspólnika, którego cele i zamiary nie muszą być im znane. Warto jednak zwrócić uwagę, iż ustawodawca rosyjski takich rozwiązań nie narzuca, większość z nich ma przecież charakter dyspozytywny i wcale nie musi znaleźć swojego odzwierciedlenia w statucie spółki. Ponadto ustosunkowanie się do powyższych ograniczeń w celu nabycia udziału w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, w przyszłej perspektywie może okazać się dla polskiego przedsiębiorcy bardziej opłacalną i pewniejszą inwestycją niż zakładanie własnej działalności na rynku rosyjskim od zera. Polski przedsiębiorca, który zamierza nabyć udział w rosyjskiej spółce z ograniczoną odpowiedzialnością powinien ustalić w pierwszej kolejności, czy statut spółki nie przewiduje żadnych dodatkowych obostrzeń związanych z uprawnieniem spółki do nabycia udziału przed osobą trzecią, oraz czy wspólnikom lub spółce nie przysługuje prawo do wyrażenia zgody na zbycie udziału. Dodatkowo należy liczyć się z możliwością skorzystania z prawa pierwszeństwa do nabycia udziału przez pozostałych wspólników. Ponadto zapobiegliwy przedsiębiorca powinien sam poczynić odpowiednie ustalenia, czy wspólnik, od którego nabywa udział, powziął wszystkie przewidziane przez prawo czynności dla możliwości zbycia udziału osobie trzeciej. Podstawa prawna: Ustawą federalną z dnia 8 lutego 1998 r. „O spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością” – a w miarę możliwości usuńmy jej długą nazwę z tekstu.

W razie śmierci pracodawcy Fundusz nie zapłaci odszkodowania

Pracownicy zatrudnieni przez przedsiębiorcę – osobę fizyczną nie mają możliwości uzyskania odszkodowania za okres wypowiedzenia, w przeciwieństwie do tych zatrudnionych przez pracodawców niebędących osobami fizycznymi. Co do zasady zgon osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą powoduje z dniem jej śmierci wygaśnięcie umów o pracę zatrudnianych przez nią pracowników. Zgodnie z art. 632 § 2 kodeksu pracy pracownikowi, którego umowa o pracę wygasła z powodu śmierci pracodawcy, przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia, a w przypadku zawarcia umowy o pracę na czas określony lub na czas wykonania określonej pracy – w wysokości wynagrodzenia za okres 2 tygodni. I choć przepis ten nie określa, od kogo pracownik może dochodzić takiego odszkodowania, nie budzi wątpliwości, że zobowiązani do jego zapłaty są spadkobiercy zmarłego, którzy wstępują w jego prawa i obowiązki pracodawcy (por. uchwała SN z 22.02.1994 r., I PZP 1/94). Gdy jednak spadkobiercy przyjmą spadek z dobrodziejstwem inwentarza (lub go odrzucą), a majątek zmarłego przedsiębiorcy nie wystarczy na zaspokojenie roszczeń pracowniczych, pracownicy na uzyskanie należnego im odszkodowania praktycznie nie mają żadnych szans. Fundusz zapłaci tylko zaległe wynagrodzenia
Roszczenia pracowników w razie niewypłacalności pracodawcy są zaspokajane przez Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na zasadach określonych ustawą z 13.07.2006 r. o ochronie roszczeń pracowniczych (Dz.U. Nr 158, poz. 1121 ze zm.). Ustawa ta pojęcie niewypłacalności pracodawcy wiąże nie tylko z upadłością przedsiębiorcy, ale także m.in. z zaprzestaniem wykonywania działalności gospodarczej przez pracodawcę będącego osobą fizyczną (art. 8 ust.1 pkt 6 ustawy). Zaspokojeniu ze środków Funduszu, w ustalonym ustawą zakresie, podlegają nie tylko nieuregulowane przez pracodawcę wynagrodzenia za pracę, ale również przysługujące pracownikowi na podstawie powszechnie obowiązujących przepisów prawa pracy wynagrodzenie za czas przestoju, za czas usprawiedliwionej nieobecności w pracy, za czas niezdolności do pracy wskutek choroby, wynagrodzenie za czas urlopu i ekwiwalent za urlop niewykorzystany, dodatki wyrównawcze, odprawy ze zwolnień grupowych oraz odszkodowanie za skrócenie okresu wypowiedzenia (art.12 ust.2 ustawy). Ponieważ ustawa nie wymienia niezaspokojonych roszczeń o odszkodowanie z art. 632 § 2 kodeksu pracy, pracownicy zatrudniani przez osoby fizyczne znajdują się w gorszej sytuacji niż pracownicy innych podmiotów. Pomimo że wskazane odszkodowanie ma charakter zadośćuczynienia za „pozbawienie” okresu wypowiedzenia i pełni funkcję zbliżoną do wypłacanego przez Fundusz odszkodowania za skrócenie okresu wypowiedzenia, to jednak w razie problemów z wyegzekwowaniem tego świadczenia od spadkobierców zmarłego przedsiębiorcy, pracownicy nie mogą liczyć na jego uzyskanie z Funduszu. Tym bardziej zasadnym wydaje się postulat poszerzenia zakresu świadczeń wypłacanych przez Fundusz, tak aby wynikające z kodeksu pracy odszkodowanie dla pracowników zmarłego przedsiębiorcy nie było roszczeniem, którego pracownik nie jest w stanie zrealizować. Fundusz bez roszczenia do spadkobierców o zwrot wypłaconych kwot
Argumentem przeciwko rozszerzeniu zakresu art.12 ust.1 ustawy o odszkodowania przewidziane art. 632 § 2 kodeksu pracy nie powinna być też okoliczność, że pomimo przejścia na Fundusz, z mocy prawa, roszczenia o zwrot wypłaconych świadczeń pracowniczych, Fundusz nie będzie w stanie zrealizować tego roszczenia wobec spadkobierców zmarłego pracodawcy. Zgodnie bowiem z art.23 ust.1 ustawy Funduszowi przysługuje takie roszczenie wobec pracodawcy, likwidatora lub innej osoby zarządzającej majątkiem pracodawcy lub do masy upadłości. Podobne stanowisko zajął SN w wyroku z 05.11.2003 r. (IV CK 62/02) stwierdzając, że nie można dokonywać wykładni rozszerzającej ustawy poprzez powiększenie listy podmiotów, wobec których roszczenia przechodzą na Fundusz. W konsekwencji skoro art.23 ust.1 ustawy nie mówi o spadkobiercach pracodawcy, to przepis ten nie ma do nich zastosowania.
Abstrahując od ww. stanowiska SN, istotnym jest zapewnienie pracownikom możliwości zaspokojenia przez Fundusz także nieuregulowanego przez spadkobierców zmarłego pracodawcy odszkodowania, gwarantowanego przez art. 632 §2 kodeksu pracy. Wyłączenie możliwości uzyskania ze środków Funduszu tego odszkodowania różnicuje na niekorzyść sytuację pracowników zatrudnionych przez przedsiębiorcę – osobę fizyczną w porównaniu z pracownikami, których zatrudniają pracodawcy niebędący osobami fizycznymi.

Porada kadrowa

W zakładzie pracy, w którym pracuję jako informatyk, obowiązuje 4-miesięczny okres rozliczeniowy. Zgodnie z tygodniowym rozkładem czasu pracy pracuję po 8 godz. dziennie, od poniedziałku do piątku. W ciągu ostatniego okresu rozliczeniowego dwukrotnie pracowałem również w sobotę. Najpierw z powodu awarii głównego serwera musiałem spędzić w pracy 12 godzin – w zamian za to w kolejnym tygodniu otrzymałem cały dzień wolny. W drugim przypadku polecono mi przeprowadzenie aktualizacji bazy danych kontrahentów, na co poświęciłem 3 godziny pracy – wówczas pracodawca poinformował mnie, że w związku z tym, że przepracowałem jedynie 3 godziny, nie należy mi się cały dzień wolny, mogę jednak przyjść do pracy 3 godziny później, w któryś z innych dni, po wcześniejszym uprzedzeniu pracodawcy o takim zamiarze. Czy pracodawca mógł tak postąpić?
W sytuacji opisanej w pytaniu sobota jest dla pracownika dniem wolnym od pracy, co wynika z obowiązującego pracownika rozkładu czasu w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy. Z tego powodu, zgodnie z art. 151 § 1 kp świadczenie pracy w dniu wolnym od pracy jest dopuszczalne w dwóch wypadkach: w razie konieczności prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony życia lub zdrowia ludzkiego, ochrony mienia lub środowiska albo usunięcia awarii albo z uwagi na szczególne potrzeby pracodawcy. Praca wykonywana w takich przypadkach stanowi pracę w godzinach nadliczbowych. Opisana w pytaniu awaria głównego serwera firmy oraz konieczność aktualizacji kluczowego dla pracodawcy oprogramowania (bazy danych kontrahentów) może uzasadniać polecenie pracownikowi wykonywanie pracy w godzinach nadliczbowych w dniu wolnym od pracy (np. w sobotę), z uwagi na szczególne potrzeby pracodawcy. W myśl art. 151[3] kp pracownikowi, który ze względu na okoliczności przewidziane w art. 151 § 1 kp wykonywał pracę w dniu wolnym od pracy wynikającym z rozkładu czasu pracy w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, przysługuje w zamian inny dzień wolny od pracy udzielony pracownikowi do końca okresu rozliczeniowego, w terminie z nim uzgodnionym. Co istotne, przepisy nie określają minimalnej długości pracy w dniu wolnym od pracy, od której zależałoby nabycie przez pracownika prawa do dnia wolnego. W związku z powyższym uprawnienie to powstanie również wtedy, gdy praca była wykonywana krótko. Stanowisko powyższe potwierdzone zostało również przez Głównego Inspektora Pracy (pismo GPP-249-4560-52/09/PE/RP, Rzeczpospolita DF 2009/278/6). W opisanym stanie faktycznym pracodawca nie ma zatem racji, odmawiając przyznania pracownikowi dnia wolnego w zamian za pracę wykonaną w sobotę w wymiarze 3 godzin. Pracownik może skutecznie domagać się dnia wolnego również za tę sobotę, a pracodawca powinien mu takiego wolnego udzielić aż do zakończenia okresu rozliczeniowego. Naruszenie powyższego obowiązku stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracownika, zagrożone karą grzywny od 1.000 zł do 30.000 zł (art. 281 pkt 5 kp).
Dodatkowo należy wskazać, że w odniesieniu do pracy świadczonej w sobotę w wymiarze 12 godz. pracownikowi przysługuje, zgodnie z art. 151[1] § 1 pkt 2 kp, oprócz wynagrodzenia za przepracowane godziny, również dodatek w wysokości 50 proc., jako że dobowa norma czasu pracy pracownika wynosiła 8 godz. Podstawa prawna:
Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks Pracy (t.j.: Dz. U. 1998 r. Nr 21, poz. 94 ze zm.)

Kiedy przedsiębiorca staje się niewypłacalny?

W polskiej rzeczywistości następujące po ogłoszeniu upadłości postępowanie upadłościowe oznacza nierzadko ruinę nie tylko samej firmy, ale również jej właścicieli i kadry zarządzającej. Dlatego każda z firm, które utraciły płynność, powinna znać odpowiedź na pytanie, kiedy przedsiębiorca staje się niewypłacalny. Zgodnie z prawem upadłościowym i naprawczym dłużnika uważa się za niewypłacalnego, jeżeli nie wykonuje swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Z kolei dłużnika będącego osobą prawną albo spółką osobową, uważa się za niewypłacalnego także wtedy, gdy jego zobowiązania przekroczą wartość jego majątku – nawet wówczas, gdy na bieżąco te zobowiązania wykonuje. Powyższe sytuacje stanowią podstawę do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości do sądu. Należy przy tym pamiętać, że sąd może oddalić ten wniosek, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań nie przekracza trzech miesięcy (np. przy przejściowych zatorach płatniczych), a suma niewykonanych zobowiązań nie przekracza 10 proc. wartości bilansowej przedsiębiorstwa dłużnika. Jednakże, gdy niewykonanie zobowiązań ma charakter trwały, albo gdy oddalenie wniosku może spowodować pokrzywdzenie wierzycieli, upadłość ogłasza się. Niełatwa definicja
Obowiązujące przepisy o upadłości wprowadzone zostały w 2003 r. Od początku nasuwały wiele wątpliwości, były krytykowane za brak jednoznaczności. Od tego czasu sądy wypracowały orzecznictwo, które pomaga w definiowaniu niewypłacalności i określeniu momentu, kiedy ona powstaje. Jednak zwykły przedsiębiorca często dalej nie wie, czy jego kondycja finansowa stanowi już o niewypłacalności prowadzonej przez niego firmy, czy jeszcze nie. Co więcej na stan wypłacalności wpływ ma także sama działalność przedsiębiorcy odnośnie jego majątku, którego stan zazwyczaj stale się zmienia. Tym niemniej, zgodnie z ustawą to niewykonywanie zobowiązań pieniężnych może stanowić podstawę do uznania dłużnika za niewypłacalnego. Chodzi zarówno o zobowiązania cywilnoprawne, jak i publicznoprawne. Przepisy wskazują ponadto, że niewypłacalność nie obejmuje sytuacji, gdy dłużnik zalega z zapłatą wyłącznie jednego zobowiązania, ale za to dotyczy ona wszystkich zobowiązań pieniężnych dłużnika, czyli nie tylko związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą czy zawodową, ale również innych (w przypadku indywidualnej działalności gospodarczej). Nie ma przy tym znaczenia wielkość zobowiązań czy przyczyny niemożliwości ich wykonania. Przy badaniu niewypłacalności pod uwagę brane będą również niewielkie kwoty figurujące w bilansie dłużnika po stronie zobowiązań, które z jakiegokolwiek powodu nie zostały kontrahentowi zapłacone, nawet gdy dłużnik przez cały czas miał środki na spłacenie zobowiązań i deklaruje ich spłacenie w każdym momencie – w tym wypadku sąd może jednak oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości. Podkreślić trzeba, że niewypłacalność istnieje również wtedy, gdy dłużnik nie wykonuje zobowiązań z innych przyczyn, np. obraca należnymi kontrahentom środkami pieniężnymi lub celowo po prostu im nie płaci. Tak samo sąd będzie rozstrzygał sytuacje, gdy dłużnik zaprzecza istnieniu wierzytelności lub ich wymagalności. Co ważne, przy ocenie niewypłacalności nie powinno kierować się tylko bilansem, bo jego treść może nie odzwierciedlać w pełni wszystkich składników majątku. Bilans jedynie porządkuje majątek przedsiębiorcy według źródeł jego finansowania. Ważne są także perspektywy wyjścia z trudnej sytuacji finansowej, również z punktu widzenia sytuacji na rynku, na którym przedsiębiorca działa, jak też ocena czy sytuacja niewypłacalności jest trwała, czy tylko przejściowa. W świetle obowiązujących przepisów krótkotrwałe wstrzymanie płacenia długów wskutek przejściowych trudności nie jest podstawą ogłoszenia upadłości, gdyż o niewypłacalności powinno się mówić, dopiero wtedy gdy dłużnik z braku środków przez dłuższy czas nie wykonuje przeważającej części swoich zobowiązań. Ostatecznie o tym, czy powstała niewypłacalność rozstrzygać może dopiero sąd, ale nie zwalnia to dłużnika z obowiązku stałego monitorowania swojej sytuacji majątkowej oraz złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, jeśli w jego ocenie sytuacja ta będzie wskazywała na niewypłacalność. A zobowiązania niepieniężne?
O niewypłacalności nie będzie świadczyło niewykonywanie przez dłużnika wymagalnych zobowiązań niepieniężnych, np. niewykonanie usługi, czy niedostarczenie towaru. Dopiero gdy zobowiązania niepieniężne zastąpią wymagalne należności pieniężne, a dłużnik owych należności pieniężnych nie reguluje, zobowiązania pierwotnie niepieniężne mogą być uwzględniane przy ocenie niewypłacalności. Takie sytuacje mogą nastąpić na przykład na skutek odstąpienia kontrahenta od umowy albo w przypadku skorzystania przez wierzyciela z przysługującego mu uprawnienia do żądania zapłaty zamiast wykonania zobowiązania niepieniężnego. Przedsiębiorca nie zawsze może zatem jednoznacznie stwierdzić, czy jest już niewypłacalny, a decyzja o złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości należy do wyjątkowo trudnych, tym bardziej wobec odpowiedzialności ciążącej na kadrze zarządzającej za niezłożenie w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości. Pomimo licznej krytyki omawianych przepisów, nie zanosi się na podjęcie przez ustawodawcę kroków w celu ułatwienia przedsiębiorcom ich sytuacji, co mogłoby nastąpić w szczególności poprzez zmianę, czy też sprecyzowanie ustawowego pojęcia niewypłacalności.