Wyłączyć komplementariusza może tylko sąd

Pomiędzy komplementariuszami może powstać spór uniemożliwiający lub znacznie utrudniający funkcjonowanie spółki. Przyczyną takiego sporu mogą być w szczególności działania jednego z komplementariuszy. Jak w takiej sytuacji skutecznie wyłączyć komplementariusza ze spółki komandytowej?

Komplementariusz jest wspólnikiem w spółce komandytowej, który za jej zobowiązania odpowiada wobec wierzycieli bez ograniczenia. Nazwisko komplementariusza widnieje obligatoryjnie w firmie spółki. Jeżeli w spółce funkcjonuje kilku komplementariuszy, w firmie wystarczy umieścić nazwisko jednego z nich.

W spółce, w której jest kilku komplementariuszy, może wytworzyć się sytuacja konfliktowa, w której dalsze pozostawanie jednego z komplementariuszy utrudniać będzie prawidłowe funkcjonowanie spółki i relacje między pozostałymi wspólnikami. Wówczas wspólnicy powinni przystąpić do rozmów i próbować w sposób polubowny doprowadzić do załagodzenia konfliktu. Problem powstaje, kiedy wspólnicy nie potrafią dojść do porozumienia. Wówczas jedynym rozwiązaniem jest wystąpienie do sądu.

Spółka komandytowa jest spółką osobową, dlatego w sprawach nieuregulowanych w dziale dotyczącym spółki komandytowej, do takiej spółki stosuje się odpowiednio przepisy o spółce jawnej (art. 103 k.s.h.). Każdy wspólnik może zatem z ważnych powodów żądać rozwiązania spółki przez sąd. W przypadku zaś, gdy ważny powód zachodzi po stronie jednego ze wspólników, sąd może na wniosek pozostałych wspólników orzec o wyłączeniu tego wspólnika ze spółki (art. 63 par. 1 i 2 k.s.h.). Przytoczone uregulowania kodeksowe nie mogą być zmienione na mocy umowy spółki bądź w uchwale wspólników, są to bowiem normy o charakterze bezwzględnie obowiązującym (ius cogens).

Ważne powody powinny być rozumiane jako powody w znaczeniu obiektywnym. Ustawodawca nie precyzuje przy tym, jakie mogą to być powody. Z pewnością można wskazać tu na art. 56 k.s.h., tj. występowanie wspólnika przeciwko interesom spółki poprzez zajmowanie się interesami konkurencyjnymi jako wspólnik spółki cywilnej, spółki jawnej, partner, komplementariusz lub członek organu spółki. Sąd nie musi podzielić oceny wspólników, którzy subiektywnie uważają, że zachodzą ważne powody.

Pojawia się pytanie, czy opierając się na przepisach mówiących o wyłączeniu wspólnika można wnieść do sądu o wyłączenie kilku wspólników? Odpowiedź na to pytanie jest negatywna, a uzasadnieniem jest wykładnia językowa i celowościowa cytowanych przepisów. Założeniem przyświecającym ustawodawcy było bowiem, zdaje się, chronienie interesu spółki przed naruszającym ów interes wspólnikiem, a nie wręczenie wspólnikom narzędzia do usuwania nieprzychylnych grup wspólników.

Posted in Bez kategorii

Umowa spółki może wyłączyć lub ograniczyć indywidualną kontrolę wszystkich wspólników

W spółce z ograniczoną odpowiedzialnością kontrolę może sprawować: indywidualnie wspólnik, rada nadzorcza lub komisja rewizyjna. Czy możliwe jest pozbawienie wszystkich lub niektórych wspólników uprawnienia kontrolnego?

W spółce z ograniczoną odpowiedzialnością może być ustanowiona rada nadzorcza lub komisja rewizyjna. Jest to, co do zasady, uprawnienie z którego wspólnicy mogą, lecz nie muszą korzystać. W przypadku tzw. dużych spółek z o.o. (tj. w których liczba wspólników przekracza dwudziestu pięciu, a kapitał zakładowy przewyższa kwotę 500 tysięcy złotych) ustanowienie rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej jest jednak obligatoryjne.

Zgodnie z Kodeksem spółek handlowych, w przypadku ustanowienia rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej umowa spółki może wyłączyć lub ograniczyć indywidualną kontrolę wspólników (art. 213 par. 3 k.s.h.). Wykładnia przywołanego przepisu prowadzi do konkluzji, zgodnie z którą możliwe są trzy rozwiązania: 1) utrzymanie prawa indywidualnej kontroli i wprowadzenie rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej; 2) wprowadzenie do struktur spółki z o. o. rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej, z jednoczesnym ograniczeniem prawa wspólnika do indywidualnej kontroli; 3) wprowadzenie do struktur spółki z o. o. rady nadzorczej lub komisji rewizyjnej, z jednoczesnym wyłączeniem prawa wspólnika do indywidualnej kontroli. Należy przy tym pamiętać, że oba organy – tzn. zarówno rada nadzorcza, jak i komisja rewizyjna – mogą być ustanowione łącznie i funkcjonować obok siebie.

Wyłączenie lub ograniczenie prawa indywidualnej kontroli wspólnika w sytuacji powołania organów nadzoru i kontroli nie następuje automatycznie. Musi być to wyraźnie wyartykułowane w umowie spółki. Jeżeli następuje w drodze zmiany umowy, wymaga jednomyślnej uchwały wspólników. Wymóg jednomyślności wiąże się z uszczupleniem praw udziałowych wspólników, które wymaga zgody wszystkich, których dotyczy (art. 246 par. 3 k.s.h.).

Wyłączenie prawa indywidualnej kontroli oznacza całkowite pozbawienie wspólnika praw, które określa art. 212 § 1 k.s.h., tj. przeglądania w każdym czasie ksiąg i dokumentów spółki, sporządzania bilansu dla swego użytku i żądania wyjaśnień od zarządu, które wspólnik może realizować sam lub wraz z upoważnioną przez siebie osobą. Ograniczenie prawa indywidualnej kontroli może stanowić ograniczenie m.in. tylko do przeglądania ksiąg, bez żądania wyjaśnień, bez towarzyszenia osoby upoważnionej przy czynnościach kontrolnych, może zezwalać na kontrolowanie jedynie w określone dni tygodnia, w określonych godzinach lub w określonym miejscu (tylko w siedzibie spółki).

Bitcoin. Jak to się je.

Kupiłem na Allegro sprzęt do produkcji bitcoinów. Po jego uruchomieniu wytworzyłem 1 bitcoina o wartości giełdowej 3 tys. zł. Czy powinienem zapłacić jakikolwiek podatek z tytułu wyprodukowania bitcoina? Czy w ogóle istnieją przepisy uwzględniające taką sytuację?

Samo wykopywanie bitcoinów nie podlega opodatkowaniu, natomiast sprzedaż wyprodukowanych bitcoinów będzie już opodatkowana, zarówno podatkiem PIT jak i podatkiem VAT.

Założyłem giełdę wymiany bitcoinów z fizyczną siedzibą w Polsce, na której w bitcoinach pobieram prowizję od przeprowadzonych transakcji traktowaną przez moją firmę jako zysk. Czy powinienem z tego tytułu zapłacić podatek już teraz czy dopiero w momencie odsprzedaży bitcoinów lub wymiany ich na złotówki?

Jeżeli prowizja jest realizowana poprzez różnię między ceną zakupu i sprzedaży bitcoinów, dochód zasadniczo powstanie w momencie sprzedaży. Jeżeli natomiast prowizja jest pobierana z momencie zakupu, to dochód powstanie już wtedy. W praktyce obydwie sytuacje mogą być bardzo podobne, będą się różnic tylko zapisami w regulaminie (np. w pierwszym przypadku kantor kupuje bitcoina za 90 zł; w drugim przypadku kantor kupuje bitcoina za 100 zł ale pobiera sobie 10 zł prowizji i wypłaca klientowi 90 zł).

Prowadzę kawiarnię i wprowadzam przyjmowanie opłat w bitcoinach dla osób prywatnych. Czy wobec tego od każdej transakcji muszę płacić podwójny podatek (za sprzedaży towaru lub usługi + w momencie wymiany bitcoinów na „realną” walutę) chyba, że otrzymam rachunek od nabywcy (osoby prywatnej), co pozwoli mi potraktować pierwszą z tych umów jako umowę barterową przez co neutralną podatkowo?

Zasadniczo transakcje barterowe nie są neutralne podatkowo, należy je rozliczać tak jak dwie niezależne transakcje sprzedaży towaru lub usługi, przy czym jedynie zapłata za obydwa świadczenia następuje poprzez wzajemne potrącenie należności. W rezultacie momencie sprzedaży kawy przez kawiarnię należy tę transakcję rozliczyć tak, jak gdyby sprzedaż nastąpiła za gotówkę. Osoba płacąca bitcoinem powinna w tym momencie rozliczyć i opodatkować zbycie bitcoiona za cenę równą wartości kawy. Natomiast późniejszą sprzedaż przez kawiarnię otrzymanego bitcoina, należy rozliczyć na zasadach właściwych dla sprzedaży bicoinów.

Nowy system wsparcia OZE – czy wyeliminuje wady obecnego?

Od momentu przedstawienia pierwszego projektu zmian systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii minęły ponad trzy lata, ale nadal nie ma pewności, jaki system wsparcia zostanie ostatecznie wprowadzony.

Obecnie najbardziej prawdopodobne jest odejście od rozwiązania kwotowego na rzecz taryf gwarantowanych wraz z ograniczeniem zakresu wsparcia. Czy taka zmiana okaże się receptą na główne mankamenty aktualnego systemu?

Główne mankamenty

Postanowienia ustawy z 10 kwietnia 1997 r. Prawo energetyczne (DzU z 2012 r. nr 1059 z późn. zm., dalej P.e.) przewidują wsparcie odnawialnych źródeł energii, które opiera się na systemie kwotowym. Ogólne jego założenia przewidują nałożenie obowiązku wytworzenia, zakupu lub zużycia określonej ilości energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii. W Polsce wprowadzono obowiązek zakupu. Zgodnie z postanowieniami art. 9a ust. 1 P.e., odbiorca przemysłowy, przedsiębiorstwo energetyczne, odbiorca końcowy oraz towarowy dom maklerski lub dom maklerski mają obowiązek uzyskać i przedstawić do umorzenia Prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki (dalej Prezes URE) świadectwo pochodzenia wydane dla energii elektrycznej wytworzonej w źródłach odnawialnych. W przypadku braku wypełnienia powyższego obowiązku wskazane podmioty są zobowiązane uiścić opłatę zastępczą. Analiza wskazanych założeń może prowadzić do wniosku, że obowiązujący system jest dość prosty, a jego zastosowanie nie budzi kontrowersji. Tak jednak nie jest. O ile bowiem ogólne założenia budowy systemu są spójne i jasne, o tyle szczegółowa regulacja jest skomplikowana i budzi liczne wątpliwości.

Fundamentalnym elementem obecnego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii są świadectwa pochodzenia, zwane też często zielonymi certyfikatami. Za każdą MWh energii wytworzonej ze źródeł odnawialnych przysługuje jedno świadectwo pochodzenia. Zgodnie z postanowieniami art. 9e ust. 1a i 3 P.e., świadectwa pochodzenia są wydawane przez Prezesa URE na wniosek przedsiębiorstwa energetycznego zajmującego się wytwarzaniem energii elektrycznej w odnawialnych źródłach energii. Mają one formę zaświadczeń wydanych zgodnie z postanowieniami art. 217 i następnie ustawy z 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (DzU z 2013 r. nr 267). Samych świadectw pochodzenia jest kilka rodzajów. Poczynając od podstawowych, zielonych certyfikatów dla energii wytworzonej ze źródeł odnawialnych, przez żółte dla energii wytworzonej z odnawialnych źródeł w wysokosprawnej kogeneracji w jednostce o mocy nieprzekraczającej 1 MW (art. 9l ust. 1 pkt 1 P.e.), fioletowe dla energii wytworzonej w kogeneracji opalanej metanem (art. 9l ust. 1 pkt 1a P.e.) i czerwone dla energii z kogeneracji innej niż dwa poprzednie przypadki (art. 9l ust. 1 pkt 2 P.e.), a kończąc na certyfikatach brązowych, stanowiących potwierdzenie wytworzenie biogazu rolniczego (art. 9o ust. 1 P.e.). Taka ilość rodzajów świadectw pochodzenia, a także szczegółowe kryteria różnicujące ich rodzaje, znaczenie komplikują obecnie obowiązujący system wsparcia. Należy przy tym pamiętać, że na rynku występują również białe certyfikaty, czyli świadectwa efektywności energetycznej, a ponadto planuje się wprowadzenie dodatkowych pomarańczowych certyfikatów dla kogeneracji. Jeżeli jeszcze dodamy do tego możliwość łączenia świadectw zielonych z żółtymi, fioletowymi i czerwonymi, otrzymamy niepowtarzalny przepis na „kolorowy zawrót głowy”1. Rodzaje świadectw pochodzenia stanowią jaskrawy przykład złożonej budowy obecnie obowiązującego systemu wsparcia. Jednocześnie nie spełniają one podstawowej funkcji – nie promują one różnych technologii stosowanych w produkcji energii z odnawialnych źródeł. Pomimo wielu kolorów, wsparcie otrzymują „jedynie” źródła odnawialne, kogeneracja i wytwarzanie biogazu rolniczego. Zupełnie pominięto rozróżnienie pomiędzy czterema podstawowymi źródłami energii odnawialnej a technologiami wytwarzającymi energię właśnie w oparciu o nie (np. farmy wiatrowe lub fotowoltaika). Niestety, nie jest to jedyny mankament obecnej regulacji.

Zgodnie z art. 9e ust. 6 P.e., prawa majątkowe wynikające ze świadectwa pochodzenia są zbywalne i stanowią towar giełdowy, o którym mowa w art. 2 pkt 2 lit. d ustawy z 26 października 2000 r. o giełdach towarowych (DzU z 2010 r., nr 48, poz. 284, z późn. zm.). Tym samym są one dopuszczone do obrotu na Towarowej Giełdzie Energii. Jest to naturalnym dopełnieniem i zarazem konsekwencją wspomnianego obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia Prezesowi URE świadectw pochodzenia. Możliwość nabycia praw majątkowych wynikających ze świadectw pochodzenia na giełdzie towarowej znaczenie ułatwia wypełnienie wymogu podmiotom zobowiązanym. Poza tym obrót giełdowy skutkuje rynkową wyceną praw majątkowych, co należy ocenić pozytywnie, szczególnie w świetle postępujących procesów liberalizacji rynku energii. Ponadto powoduje to wzrost zainteresowania i atrakcyjności samej giełdy towarowej. Oczywiście zależy to od tego, czy podmioty zobowiązane będą chciały wykonywać swój obowiązek, uzyskując świadectwa na giełdzie i przedstawiając je do umorzenia. Jeżeli jednak wybiorą uiszczenie opłaty zastępczej, chęć rozpropagowania giełdy towarowej pozostanie jedynie teorią. Ustawodawca nie przewidział bowiem żadnych mechanizmów, które mogłyby takiej sytuacji przeciwdziałać. W konsekwencji od ponad dwóch lat obserwujemy drastyczny spadek zainteresowania obrotem prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, co skutkuje ich niską ceną i tym samym obniżeniem poziomu wsparcia samych źródeł odnawialnych. W tym aspekcie obecny system wydaje się bardzo nieefektywny.

Kolejne kontrowersje budzi sam obowiązek przedstawienia do umorzenia Prezesowi URE świadectw pochodzenia. Przede wszystkim poziom tego obowiązku nie jest wskazany w ustawie P.e., lecz w rozporządzeniu wydawanym przez ministra właściwego do spraw gospodarki na podstawie art. 9a ust. 9 P.e. Skutkuje to oczywistym pytaniem o stabilność wsparcia, a kluczowa kwestia dla inwestorów chcących ulokować swój kapitał w sektorze odnawialnych źródeł energii. Niestety, brakuje odpowiedzi. Najlepszym przykładem obrazującym niestabilność systemu jest wsparcie kogeneracji, a de facto jego niedostatek. Od 1 stycznia 2013 r. nie ma obowiązku przedłożenia do umorzenia świadectw pochodzenia dla energii wytworzonej w kogeneracji – za wyjątkiem fioletowych certyfikatów wydane rozporządzenie2 nie przewiduje takiego obowiązku. W efekcie nastąpił znaczny spadek ceny praw majątkowych z żółtych oraz czerwonych certyfikatów, a tym samym doszło do dużej utraty rentowności instalacji kogeneracyjnych. Zatem ryzyko związane z doraźną zmianą poziomu obowiązku przedstawienia do umorzenia świadectw pochodzenia również przerzucono na potencjalnego inwestora. Stanowi to element hamujący rozwój odnawialnych źródeł energii w Polsce i kolejną wadę obecnego systemu wsparcia.

Opisane kwestie, związane z nadmierną złożonością nieefektywnością oraz brakiem stabilności, to główne mankamenty obecnie obowiązującego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii. Właśnie pod tym kątem należy ocenić projekt proponowanego nowego systemu wsparcia.

Założenia nowego systemu

Ministerstwo Gospodarki 31 grudnia 2012 r. opublikowało kolejny projekt (wersja 4.1) ustawy o odnawialnych źródłach energii (dalej projekt OZE). Zakłada on wprowadzenie zupełnie nowego systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii, bazującego na rozwiązaniu taryf gwarantowanych (feed-in tariff) – systemu aukcyjnego. Generalnie ma on polegać na wybieraniu w drodze aukcji wytwórców energii z odnawialnych źródeł, którzy mają uzyskać dofinansowanie. Kryterium wyboru wytwórcy będzie zaoferowana najniższa cena zakupu energii (art. 81 ust. 1 projektu OZE). Wygrywając aukcję, wytwórca będzie miał zagwarantowaną sprzedaż wytworzonej energii po cenie wyłonionej w drodze aukcji przez okres maksymalnie 15 lat, lecz nie dłużej niż do 31 grudnia 2035 r. (2040 r. w przypadku instalacji wykorzystujących energię wiatru na morzu) – art. 93 projektu OZE. Tak długi okres gwarancji wsparcia stanowi istotny krok naprzód w porównaniu do obecnej regulacji w zakresie stabilności systemu. Z drugiej strony, projekt OZE daleki jest od ideału. Wątpliwości budzi bowiem sposób kształtowania ceny podczas aukcji, a dokładnie coroczne określanie ceny maksymalnej, za jaką może zostać zakupiona w danym roku energia ze źródeł odnawialnych (art. 78 ust. 1 projektu OZE). Takie postanowienia znacznie ograniczają możliwość prognozowania poziomu wsparcia w następnych latach, a tym samym utrudniają określenie czasu zwrotu danej inwestycji. W konsekwencji można stwierdzić, że w zakresie stabilności systemu projekt OZE jest małym krokiem w dobrym kierunku.

Natomiast odnosząc się do postulatu uproszczenia systemu wsparcia, należy zauważyć, że projekt OZE nie zapewnia istotnej poprawy w tym zakresie. Nie dość, że utrzymuje on nadal system wsparcia bazujący na świadectwach pochodzenia, nieznacznie go ulepszając, to równolegle wprowadza system aukcyjny, którego poszczególne założenia już na etapie opiniowania projektu ustawy budzą liczne kontrowersje. System świadectw pochodzenia, zgodnie z art. 44 ust. 3 (projektu OZE) ma obowiązywać maksymalnie do 31 grudnia 2035 r., więc analogicznie do wprowadzonego systemu aukcyjnego. Oczywiście jest to podyktowane chęcią ochrony instalacji powstałych w tym systemie i jako krok w kierunku stabilności systemu zasługuje na pochwałę. Jednak utrzymywanie takiego dualizmu nie można postrzegać jako uproszczenia systemu. Zatem projekt OZE nie gwarantuje przejrzystości systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii.

Wracając do kwestii stabilności systemu, warto wspomnieć, że art. 59 projektu OZE określa maksymalną wielkość obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia Prezesowi URE świadectw pochodzenia na poziomie 20% sprzedaży energii elektrycznej odbiorcom końcowym. Jednocześnie art. 60 tego dokumentu przyznaje ministrowi właściwemu ds. gospodarki uprawnienie do corocznego obniżenia omawianego poziomu. Możemy zatem mówić o niewielkiej poprawie sytuacji.

Analizując kwestię efektywności systemów wsparcia określonych w projekcie OZE, na tym etapie nie można jednoznacznie stwierdzić, czy w tym aspekcie dojdzie do jakiegokolwiek przełomu. Z jednej strony w zakresie systemu świadectw pochodzenia wprowadzono obowiązek uzyskiwania świadectw na giełdzie w przypadku, gdy ich cena będzie niższa niż 75% wartości opłaty zastępczej, co należy uznać za znaczącą poprawę obecnych regulacji. Jednak z drugiej słychać głosy, mówiące, że system aukcyjny nie sprawdza się. Przykładowo na rynku holenderskim obowiązujący obecnie system aukcyjny jest modyfikowany, gdyż nie pozwoli on na to, aby Holandia osiągnęła do 2020 r. 14-procentowy udział energii z odnawialnych źródeł. Jak będzie w Polsce? Czas pokaże, jeżeli dojedzie do wprowadzenia systemu aukcyjnego.

Podsumowując, wydaje się, że zmiany systemu wsparcia odnawialnych źródeł energii przewidziane w projekcie OZE nie rozwiążą jego głównych problemów. Przede wszystkim wprowadzenie nowego systemu wsparcia, równolegle do obecnie obowiązującego rozwiązania stanowi dalsze komplikowanie sytuacji. Z drugiej strony, nowy system wydaje się bardziej stabilny. Niemniej i w tym obszarze nie uniknięto błędów – coroczne określanie ceny maksymalnej spowoduje brak możliwości prognozowania poziomu wsparcia w następnych latach. Zatem postęp w tym aspekcie jest połowiczny. Wreszcie efektywność nowego systemu budzi kontrowersje. Oczywiście, wg danych opublikowanych przez Ministerstwo Gospodarki, przedmiotowa zmiana systemu wsparcia znacząco obniży jego koszt dla budżetu państwa. Trudno to jednak uznać za gwarancję poprawy efektywności wsparcia. Co w związku z tym czeka rynek OZE w Polsce? Na pewno zmiany. Chciałoby się wierzyć, że będą one zmierzać w dobrym kierunku. Niestety, analiza projektu OZE przemawia za czymś zupełnie przeciwnym.

 

Źródła

1. Muras Z.: Kolorowy zawrót głowy – czyli specyfika polskich systemów wsparcia OZE i kogeneracji. „Czysta Energia” 5/2011.

2. Rozporządzenie Ministra Gospodarki z 26 lipca 2011 r. w sprawie sposobu obliczania danych podanych we wniosku o wydanie świadectwa pochodzenia z kogeneracji oraz szczegółowego zakresu obowiązku uzyskania i przedstawienia do umorzenia tych świadectw, uiszczania opłaty zastępczej i obowiązku potwierdzania danych dotyczących ilości energii elektrycznej wytworzonej w wysokosprawnej kogeneracji (DzU z 2011 r. nr 176, poz. 1052).

Dane osobowe przetwarzane przez Kościoły

Nadal żywo komentowane są wyroki NSA oraz potencjalne działania kontrolne GIODO dotyczące wypełniania wymogów prawa do prywatności i tzw. autonomii informacyjnej (prawa decydowania i kontrolowania, kto i jakie dane zbiera i co z nimi robi) w Kościołach. Obecnie w toku jest np.  ponad 80 skarg do GIODO apostatów, którzy zarzucają, że Kościół mimo uznania wystąpienia nadal przetwarza ich dane. GIODO jak dotąd odmawiał interwencji, powołując się na ustawę o ochronie danych osobowych, która nie dawała mu de facto prawa kontrolowania prawidłowości zbierania i przechowywania danych osobowych przez policję i służby specjalne oraz Kościoły i związki wyznaniowe.  Naczelny Sąd Administracyjny potwierdził  z jednej strony, że GIODO nie ma prawa kontrolować przetwarzania przez Kościoły danych wiernych, ale z drugiej strony ma obowiązek kontrolować dane osób nienależących do Kościoła, co wykracza poza autonomię Kościołów. Ani Konkordat – regulujący stosunki państwa z Kościołem katolickim, ani ustawa o gwarancjach sumienia i wyznania nie wyłączają spod kontroli państwa relacji Kościołów z takimi osobami.

Przykładowo w odniesieniu do danych osobowych przetwarzanych przez Kościół katolicki całościowe ujęcie regulacyjne obejmuje nie tylko kanony prawa kanonicznego i postanowienia Konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską ale również inne istniejące dokumenty  Kościoła katolickiego  w tym m.in.  zalecenia Papieskiej Rady Tekstów Prawnych z 2006 r.  Instrukcja Konferencji Episkopatu Polski z 2008 r. czy Instrukcja „Ochrona danych osobowych w działalności Kościoła katolickiego w Polsce” przygotowana przez sekretariat Konferencji Episkopatu Polski i Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Ważną rolę pełnią dokumenty obejmujące funkcjonujące rozwiązania m.in. pozwalające uwzględniać reguły dotyczące wiernych ustalane przez biskupów w poszczególnych diecezjach, określające wewnętrzne zasady postępowania z danymi w tym sensytywnymi  oraz warunki ich ochrony i przechowywania, wykonywania kopii bezpieczeństwa danych na wypadek utraty oryginału, zabezpieczeniach przed włamaniami z sieci czy wirusami itd.

Na część z tych kwestii wskazują kanony prawa kanonicznego, które co prawda dotyczą diecezji i kurii ale mogą być odpowiednio stosowane w parafiach. Przykładowo zgodnie z 486 kanonem § 2 „W każdej kurii, w bezpiecznym miejscu, należy urządzić archiwum diecezjalne lub depozyt dokumentów, w którym winny być przechowywane dokumenty i pisma dotyczące spraw diecezjalnych – odpowiednio uporządkowane i pilnie strzeżone pod zamknięciem”.  Prawo kanoniczne wskazuje również na  konieczność sporządzenia „katalogu dokumentów znajdujących się w archiwum, z dołączeniem krótkiego opisu każdej z pozycji”. O dostępie mówi także m.in.  kanon 487 §1i2 nakazując „ zamknięcie archiwum na klucz, który posiadać może tylko biskup i kanclerz, bez obecności których nie wolno odwiedzać archiwum, a osoby bezpośrednio zainteresowane danym dokumentem mogą osobiście lub przez pełnomocnika otrzymać odpis lub kopię tego dokumentu”.

Dla zoptymalizowania ochrony danych osobowych do wykorzystania są nadal liczne rozwiązania powstałe na bazie wymagań ustawowych oraz orzecznictwa.

Nowe regulacje unijne wymuszające większą dbałość przedsiębiorców o dane osobowe

Obecnie każdy kraj UE ma swoje przepisy w zakresie ochrony danych osobowych, ale wkrótce może się to zmienić. Obowiązująca dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (dyrektywa 95/46/WE z dnia 24 października 1995 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych i swobodnego przepływu tych danych)  w pewnym zakresie wymusza podobieństwo ochrony w krajach UE. Mimo to istnieją duże różnice w regulacjach prawnych poszczególnych państw.

Jednak, dzięki planowanemu rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie ochrony osób fizycznych w zakresie przetwarzania danych osobowych, nastąpiłoby ujednolicenie prawa w zakresie ochrony danych w ramach UE i swobodnego przepływu tych danych.

Już teraz zwraca się uwagę, że standardy ochrony danych osobowych w UE są najwyższe na świecie, a rozporządzenie ma to jeszcze wzmocnić. Identyczne zasady we wszystkich krajach członkowskich pozwoliłyby na wyeliminowanie niepewności co do zasad ochrony danych osobowych w innych krajach UE. Uniknięto by również ryzyka i wątpliwości związanych z transferem danych osobowych do tych krajów.

Praktyka działalności gospodarczej pokazuje, iż coraz więcej firm, także z branży ciepłowniczej, może przechowywać albo powierzać przetwarzanie danych osobowych podmiotom znajdującym się w innych krajach, w tym w krajach UE. Ujednolicenie standardów ochrony danych osobowych w ramach UE zacieśni współpracę pomiędzy firmami z tych krajów,  w tym w kluczowych obszarach nowych technologii, tworzenia innowacji oraz rozwiązań przewidujących optymalizację kosztów i bezpieczeństwo przechowywania danych.

Zasadniczym celem planowanej regulacji jest zwiększenie ochrony danych, uproszczenie środowiska regulacyjnego, obniżenie kosztów i zmniejszenie obciążeń administracyjnych. Dodatkowo chodzi o poprawę skuteczności ochrony danych, która jest obecnie utrudniona przez zróżnicowane ustawodawstwo państw członkowskich UE.

Istotne są zasady przepływu danych nie tylko pomiędzy poszczególnymi krajami UE, ale także pomiędzy tymi krajami a krajami trzecimi. Pilnego uregulowania wymagają takie zagadnienia jak prawo dostępu do danych, prawo usunięcia danych (tzw. „prawo do bycia zapomnianym”) czy wprowadzenie zrozumiałych i standardowych zasad wyrażania zgody oraz zgłaszania naruszenia ochrony danych. Współpraca i wzajemna pomoc organów ds. ochrony danych osobowych UE, doprowadzi do nasilenia kontroli zasad i standardów przetwarzania danych przez przedsiębiorców w tym w branży ciepłowniczej. Obecnie ma to miejsce na niewielką skalę i w praktyce wiele firm zapomina o potrzebie kompleksowego uregulowania tych zagadnień w zgodzie z obowiązującymi przepisami.

Przedsiębiorstwa często korzystają ze standardowych rozwiązań, które nie są dostosowane ani do specyfiki branży ani konkretnych uwarunkowań danego zakładu. Przewidziane obecnie sankcje karne mogą natomiast dotknąć w szczególności osoby zajmujące kluczowe i najwyższe stanowiska w tych przedsiębiorstwach, które często nie mają żadnego kontaktu z przetwarzaniem danych w ich firmach, nie istnieją też zwykle samodzielne stanowiska odpowiedzialne za ochronę i przetwarzanie danych. Nowe wspólne przepisy UE oznaczają też eliminację luk i braków, które obecnie pozwalają czasem firmom uchylić się od odpowiedzialności.

Nowe przepisy unijne uproszczą porządek prawny na terenie UE, w tym sensie, że zastąpią regulacje krajowe wspólnotowymi, ale w poszczególnych przedsiębiorstwach doprowadzą do konieczności tworzenia dokumentacji i rozwiązań znacznie bardziej szczegółowych i bezpieczniejszych niż obecnie. Jednolite standardy kontroli doprowadzą natomiast do tego, że zasady te będą bezwzględnie egzekwowane.

Zapewnienie odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa danych osobowych będzie w praktyce wymagało prowadzenia nie tylko dokumentacji wprost wymaganej przez przepisy. Niezbędne może okazać się również tworzenie rozwiązań dostosowanych indywidualnie do struktury organizacyjnej i funkcjonalnej danego podmiotu gospodarczego.

Projekt rozporządzenia jest pełny zwrotów nieostrych, niejasnych i w dużym stopniu ocennych. Będą one wyjaśniane dopiero przez praktykę orzeczniczą poszczególnych krajów UE. Zwłaszcza zatem w pierwszym okresie obowiązywania nowych przepisów, będzie istniało duże ryzyko prawne dla przedsiębiorców przetwarzających dane osobowe, co dotyczy faktycznie każdego przedsiębiorcy.

W projekcie rozporządzenia jest także mowa o konieczności tworzenia procedur i mechanizmów ułatwiających podmiotowi danych wykonywanie przysługujących mu praw, między innymi umożliwienie składania wniosków drogą elektroniczną i żądania uzyskania odpowiedzi na wniosek w określonym terminie, jak również do uzasadnienia odmowy udzielenia odpowiedzi. Zakres zbieranych danych osobowych powinien uwzględniać minimalną ilość informacji niezbędną do realizacji celu ich przetwarzanie – tego wymogu często nie respektują często polskie przedsiębiorstwa. Przewiduje się, iż sama zgoda osoby nie powinna stanowić ważnej podstawy prawnej przetwarzania danych osobowych w sytuacji wyraźnego braku równowagi między podmiotem danych, a administratorem, co ma miejsce np. w odniesieniu do pracowników. Zrzeszenia lub inne organy reprezentujące różne kategorie administratorów mają być zachęcane do sporządzenia kodeksów postępowania. Ma to ułatwiać skuteczne stosowanie rozporządzenia i uwzględniać szczególny charakter przetwarzania prowadzonego w niektórych sektorach. Taki kodeks bez wątpienia mógłby ustanawiać ogólne standardy ochrony w sektorze ciepłowniczym. Musiałby być jednak zawsze uzupełniany o regulacje szczegółowe poszczególnych przedsiębiorstw.

Chociaż nie wiadomo dzisiaj, jaki będzie ostateczny kształt rozporządzenia oraz kiedy wejdzie ono w życie, to wydaje się niemal pewne, że prędzej czy później takie rozwiązanie zostanie przyjęte na terenie całej UE. Wymusi to na przedsiębiorcach podniesienie standardów ochrony danych osobowych oraz szczegółową weryfikację i kompleksową regulację procedur wewnętrznych. W obszarach nieobjętych rozporządzeniem UE nadal będą obowiązywać przepisy krajowe, a panująca w tym zakresie dwoistość porządku prawnego – krajowego i UE, może powodować liczne problemy prawne i różnice interpretacyjne. Dodatkowo, zwiększonemu przepływowi danych ma towarzyszyć większe bezpieczeństwo, a to zawsze oznacza konieczność uszczegółowienia istniejących już procedur i wprowadzenia dodatkowych.

PODSUMOWANIE

  1. Celami planowanej regulacji są:
    • Zwiększenie ochrony danych osobowych
    • Uproszczenie regulacji
    • Obniżenie kosztów ponoszonych przez przedsiębiorców
    • Zmniejszenie obciążeń administracyjnych
  2. Nowa regulacja doprowadzi do nasilenia kontroli zasad i standardów przetwarzania danych przez przedsiębiorców.
  3. Rozwiązania dotyczące ochrony danych osobowych powinny być dostosowane do specyfiki przedsiębiorstwa.
  4. Obecnie, odpowiedzialność karna  w związku z nieprawidłową ochroną danych osobowych obciąża zwykle osoby zajmujące kluczowe, najwyższe stanowiska.
  5. Podmioty administrujące danymi osobowymi będą zachęcane do sporządzania kodeksów postępowania uwzględniających szczególny charakter danego sektora.
  6. Rozporządzenie wymusi na przedsiębiorcach podniesienie standardów ochrony danych osobowych oraz szczegółową weryfikację i kompleksową regulację procedur wewnętrznych.