Emisja obligacji a wycena akcji spółki z NewConnect

W chwili obecnej notujemy ożywione zainteresowanie przedsiębiorców znaną od dawna formą finansowania, jaką jest emisja obligacji. Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na kwestię zabezpieczenia takiej emisji na akcjach spółki znajdującej w obrocie na NewConnect.

Zgodnie z Ustawą z dnia 29 czerwca 1995 r. o obligacjach, w przypadku wierzytelności wynikających z obligacji zabezpieczonych zastawem lub hipoteką, emitent zobowiązany jest poddać przedmiot zastawu lub hipoteki wycenie przez uprawnionego biegłego. Ustawodawca użył tutaj sformułowania, które w praktyce może budzić wątpliwości. O ile sformułowanie „właściwy biegły” w przypadku hipoteki nie budzi problemów, gdyż wyceny nieruchomości sporządzane są przez uprawnionego do tego rzeczoznawcę majątkowego w formie operatów szacunkowych, będących opracowaniami w formie pisemnej, zawierającymi dokładny opis, metody wyceny i zdjęcia wycenianej nieruchomości tak już w przypadku zastawu sporządzanego np. na akcjach spółki notowanej na NewConnect mogą być problemy, kto praktycznie jest tym właściwym, wskazanym przez ustawodawcę podmiotem.

NewConnect jako nowa platforma obrotu nie jest rynkiem regulowanym, jednakże spółki na nim notowane spełniają wymogi niezbędne do uznania za spółkę publiczną. W efekcie zastosowanie do nich mają w pierwszym rzędzie regulacje ustaw kapitałowych, jako lex specialis, a dopiero w drugiej kolejności przepisy ksh. Cena akcji takiej spółki nie będzie obliczana na podstawie kursu akcji danej spółki ustalanej jako średnia cena rynkowa z ostatnich kilku miesięcy (jak ma to miejsce w przypadku spółek z rynku regulowanego, w przypadku np. wezwań), lecz powinna odzwierciedlać wartość godziwą akcji. Nie oznacza to zarazem, że wyceny takiej można dokonać arbitralnie, bez uwzględnienia obiektywnych czynników wpływających na wartość akcji, w tym kursu akcji na NewConnect. Wartość godziwa jest bowiem zdefiniowana w polskim prawie i ma odpowiadać rzeczywistej wartości akcji. Posiłkowanie się jednak tylko kursem z rynku NewConnect groziłoby, że cena ta nie spełniałaby kryterium obiektywności (musimy pamiętać, że rynek ten nie jest tak płynny jak rynek podstawowy, gdyż w większości przypadków nie wszystkie akcje spółki notowanej na NewConnect są przedmiotem obrotu na tej platformie). Z uwagi na to oraz na wspomniane zapisy ustawy o obligacjach odnośnie konieczności wyceny akcji, które mają być przedmiotem zastawu, dokonanie wyceny mającej na celu ustalenie wartości godziwej jest niezbędne.

Kwestią zaś do rozstrzygnięcia jest definicja pojęcia „uprawniony biegły”. Ustawa o obligacjach nie zawiera bowiem definicji legalnej tego terminu. Przyjąć zatem należy, że podmiotem takim będzie każdy podmiot, który posiada uprawnienia do sporządzania wycen, w konkretnie interesującej nas sytuacji, których przedmiotem są akcje. Podmiotem takim może być przede wszystkim biegły rewident, ale również np. doradca inwestycyjny, makler, osoba legitymizująca się innym tytułem powszechnie uznanym i gwarantującym posiadanie wiedzy i umiejętności do sporządzania wycen akcji np. tytuł CFA – Chartered Financial Analyst lub Certyfikowany Międzynarodowy Analityk Inwestycyjny (Certified International Investment Analyst – CIIA).

Za takim szerokim rozumieniem definicji „uprawniony biegły”, może świadczyć zaś jako przykład pewnej analogii, użyta przez ustawodawcę w ustawie z dnia 29 lipca 2005r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych definicja rewidenta do spraw szczególnych, który jest uprawniony do zbadania, na koszt spółki, określonego zagadnienia związanego z utworzeniem spółki lub prowadzeniem jej spraw. Zgodnie z brzmieniem przytoczonej ustawy, podmiotem tym nie jest wyłącznie biegły rewident, lecz również podmiot posiadający wiedzę fachową i kwalifikacje niezbędne do zbadania sprawy określonej w uchwale walnego zgromadzenia, które zapewnią sporządzenie rzetelnego i obiektywnego sprawozdania z badania. Analogicznie, pomimo braku legalnej definicji w ustawie o obligacjach, w rozważanej sytuacji można przyjąć, że zapewnienie fachowej wiedzy i kwalifikacji niezbędnych do zbadania sprawy – tj. sporządzenia rzetelnej i obiektywnej wyceny przedmiotu zastawu będą warunkiem niezbędnym, a zarazem wystarczającym. Takie cechy zapewni zaś badanie przeprowadzone m.in. przez przytoczone powyżej podmioty.

Znak towarowy ograniczeniem tworzenia domen internetowych

Podmioty prowadzące działalność gospodarczą często wykorzystują informatyczne środki przekazu w zakresie reklamy, kontaktów z klientami czy też kontrahentami. Jednak poza swoimi „dobrodziejstwami”, sieć może być również wykorzystana do nieuczciwej walki rynkowej.

Zagadnieniem zasługującym na szczególną uwagę jest sytuacja, w której nieuprawniony podmiot, chcący wykorzystać np. renomę znaku towarowego i jego siłę reklamową, rejestruje domenę internetową zawierającą w sobie cudzy znak towarowy lub też w inny sposób narusza prawa do cudzego znaku w domenie. Żaden internauta nie jest jednak zupełnie anonimowy, a obowiązujące przepisy nie pozostają bezsilne wobec takich naruszeń. Zgodnie z art. 120 ust. 1 ustawy z dnia 30 czerwca 2000 r. Prawo własności przemysłowej, znakiem towarowym może być każde oznaczenie przedstawione w sposób graficzny lub takie, które da się w sposób graficzny wyrazić, jeżeli oznaczenie takie nadaje się do odróżniania w obrocie towarów jednego przedsiębiorstwa od tego samego rodzaju towarów innych przedsiębiorstw. Znakiem towarowym może być w szczególności wyraz, rysunek, ornament, kompozycja kolorystyczna, forma przestrzenna, w tym forma towaru lub opakowania, a także melodia lub inny sygnał dźwiękowy (art. 120 ust. 2 ustawy Prawo własności przemysłowej). Zgodnie z ustawą, przez znak towarowy należy rozumieć również znaki usługowe, czyli oznaczenia pozwalające na odróżnianie usług różnych przedsiębiorstw. Bez wątpienia głównym celem znaku towarowego jest zapewnienie towarowi lub usłudze, którego dotyczy, ochrony poprzez związanie oznaczenia z określonym produktem lub usługą. Najczęściej spotykaną formą oznaczenia mającego stanowić znak towarowy jest oznaczenie słowne lub słowno-graficzne. I to właśnie w tej formie uprawnione podmioty używają znaków towarowych przy tworzeniu i rejestrowaniu domen internetowych.

Przedsiębiorca poszkodowany w wyniku użycia przy tworzeniu domeny znaku towarowego, do którego przysługuje mu prawo ochronne, ma możliwość skorzystania z kilku środków prawnych, między innymi może żądać: zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia skutków takich niedozwolonych działań, naprawienia wyrządzonej szkody oraz wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści.

Z uwagi na chociażby zachowanie dobrej renomy znaku, wartym dochodzenia jest roszczenie o złożenie oświadczenia o odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Pozwoli to na usunięcie błędnego przekonania postronnego internauty o powiązaniach istniejących miedzy właścicielem domeny a uprawnionym ze znaku towarowego.

Prawo reklamy: jak działa?

Wobec spowszednienia tradycyjnych form reklamowych, aby skupić uwagę odbiorców, reklamodawcy uciekają się do coraz nowszych pomysłów i technik. Wśród nich nie brakuje koncepcji kontrowersyjnych, które często budzą sprzeciw, realizując tym samym z góry obliczony zamiar ich pomysłodawców. Jedną z takich technik są nabierające ostatnio coraz większej popularności naklejki reklamowe.

Stały się one nieodłącznym elementem przestrzeni miejskiej wielu polskich miast. Zazwyczaj umieszcza się je „gdzie popadnie” – wiaty przystankowe, parkany, klatki schodowe itp. W ten właśnie prosty sposób stają się one bardziej zauważalne, ale także coraz bardziej uciążliwe.

Znalezienie kompromisu pomiędzy szukaniem klienta, racjonalizacją kosztów kampanii reklamowej, która z zamierzenia ma budzić emocje – najlepiej skrajne, w praktyce najczęściej bywa bardzo trudne. Współcześnie reklamy subtelne i delikatne przestają być skuteczne, a oczywistym celem przekazu ma być reklama produktu lub usług. Założeniem dobrej strategii reklamowej jest bycie widocznym. Im więcej, tym lepiej, nawet kosztem początkowej niechęci potencjalnych nabywców towarów. Czy zamierzony efekt agencje reklamowe mogą osiągnąć działając zgodnie z prawem?

Prawo reklamy zwięźle wyznacza granice dozwolonej reklamy oraz organizowania i prowadzenia reklamy. Problem zakresu dopuszczalności reklamy może być zatem rozpatrywany na dwóch płaszczyznach:

  1. ustawodawstwa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji
  2. przepisów z zakresu organizowania reklamy, gdzie najczęściej występuje podmiot – przedsiębiorca, działający na rynku reklamy, w tym również często w środkach masowego przekazu.

By zachęcić do kupna towaru lub skorzystania z danych usług, twórcy reklam starają się silnie wyeksponować swój cel, tak aby potencjalnego nabywcę towaru przekonać o jego wyjątkowości, czy niezbędności. Jeśli o tyle dość trudno przypisać twórcom reklam odpowiedzialność z tytułu ich treści, o tyle już znacznie łatwiej można uznać reklamę za sprzeczną m.in. z przepisami prawa lub dobrymi obyczajami. Wydaję się, że jest dopuszczalna kwalifikacja umieszczania naklejek w świetle dyspozycji art. 16 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, który za naganne uznaje działanie związane z działalnością gospodarczą i wywołuje skutek w postaci naruszenia lub zagrożenia interesu innego przedsiębiorcy lub też klienta. Nadto, jak się powszechnie przyjmuje, naruszenie to powinno dawać naruszycielowi przewagę konkurencyjną nad innymi konkurentami, którzy działają zgodnie z prawem – w tym przypadku umieszczają naklejki (lub ogłoszenia itp.) w miejscach do tego przeznaczonych, takich jak słupy czy tablice ogłoszeniowe.

W wielu przypadkach naklejki, różnych formatów, oszpecają wiaty, przystanki, słupy, szyby, ściany, kosze na śmieci, windy itp. Pomysłowość naklejających nie zna granic, ale o to zapewne chodzi zleceniodawcom, w końcu reklamowany produkt lub usługa mają być widoczne, choćby kosztem popełnienia wykroczenia i poniesienia z tego tytułu odpowiedzialności. Jak bowiem wskazuje art. 63a Kodeksu wykroczeń, zachowanie się sprawcy wykroczenia polega na umieszczaniu w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym lub wystawianiu na widok publiczny w innym miejscu, bez zgody zarządzającego tym miejscem, ogłoszenia, plakatu, afisza, apelu, ulotki, napisu lub rysunku. Co więcej, taka forma reklamy jest uciążliwa dla wielu podmiotów, jak również może uszkodzić bądź niszczyć mienie, które stanowi ich własność. Umieszczenie zatem naklejki/naklejek w miejscu do tego nie wyznaczonym, może stanowić również uszkodzenie mienia w rozumieniu art. 288 kodeksu karnego lub art. 124 Kodeksu wykroczeń – w zależności od wysokości szkody, lecz tylko wówczas, gdy w wyniku tego działania nastąpiło pomniejszenie wartości obiektu, budynku, innej rzeczy w takim stopniu, że do usunięcia uszkodzenia konieczne jest naruszenie ich substancji. W innych przypadkach, będzie to wykroczenie określone w art. 63a. Wykroczeniem, będzie również wywieszanie ogłoszeń, naklejek, w miejsca w których jest to dozwolone, lecz bez stosownego pozwolenia osoby upoważnionej (np. administratora obiektu). W praktyce proceder ten wygląda tak, że z usług nielegalnego naklejania naklejek (jak również rozwieszania plakatów i rozdawania ulotek) korzystają zarówno małe jak i duże firmy. Materiały reklamowe umieszczane są przez osoby dobrze do tego przygotowane – poruszające się pieszo lub na rowerze, przez nikogo nie zatrzymywani rozwieszają materiały w zaledwie kilka sekund i prawie niezauważeni odjeżdżają. To znacznie utrudnia karalność tego procederu, co w wielu przypadkach powoduje przysłowiową „walkę z wiatrakami”.

Szerszy dostęp przedsiębiorców do rynku

Z dniem 10.04.2010 r. na mocy ustawy o świadczeniu usług na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przedsiębiorcy polscy, a także z krajów Unii Europejskiej uzyskali szerszy dostęp do polskiego rynku w zakresie oferowania i świadczenia usług.

Podejmowanie działalności gospodarczej w Polsce reguluje ustawa z dnia 2.07.2004 roku o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. nr 173, poz. 1807), dotycząca zarówno obywateli polskich, jak i cudzoziemców działających na terytorium RP.

Zgodnie z tą regulacją, przedsiębiorcy unijni mogą podejmować i prowadzić działalność gospodarczą na takich samych zasadach jak obywatele polscy tzn. jako osoby fizyczne jednoosobowo prowadzące działalność gospodarczą (dotyczy to również spółek cywilnych) lub formie spółek handlowych. Katalog ten, w stosunku do przedsiębiorców unijnych, obejmuje dodatkowo działalność w formie oddziału oraz przedstawicielstwa.

Powyższe uregulowania, mimo niewątpliwie szerokiego spektrum dostępnych form, nie gwarantowały jednak pełnej likwidacji barier w prowadzeniu działalności usługowej na terytorium RP. Celem urzeczywistnienia zasady swobody świadczenia usług, wyrażonej w art. 16 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 12 grudnia 2006 r. dotyczącej usług na rynku wewnętrznym (Dz.U.UE L z dnia 27 grudnia 2006 r.), polski prawodawca implementował zapisy dyrektywy do porządku prawnego RP ustawą z dnia 4.3.2010 o świadczeniu usług na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. z 2010r. Nr 47, poz. 278).

Z chwilą wejścia w życie tej ustawy (w dniu 10.04.2010 r.) formy aktywności dostępne przedsiębiorcom wzbogaciły się o możliwość czasowego świadczenia usług na terytorium RP, bez konieczności uzyskania wpisu do rejestru przedsiębiorców albo ewidencji działalności gospodarczej (nie dotyczy to oczywiście przedsiębiorców już wpisanych), z wyjątkami w ustawie wymienionymi i po dopełnieniu obowiązków informacyjnych przewidzianych w art. 10 ustawy.

Ani ustawa, ani dyrektywa nie definiują pojęcia czasowego świadczenia usług. Dyrektywa powołuje się jednak na orzecznictwo ETS, zgodnie z którym, tymczasowy charakter działalności ocenia się nie tylko w aspekcie czasowym, ale również pod kątem jej regularności, okresowości lub ciągłości. Korzystanie z pewnej niezbędnej infrastruktury (biura), nie niweczy jeszcze tymczasowego charakteru świadczenia usługi, co oznacza w praktyce, że pewne przejawy aktywności przedsiębiorców (nie tylko zagranicznych), uznawane dotychczas za działalność gospodarczą, w rozumieniu ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, będą obecnie kwalifikowane jako czasowa działalność usługowa, z którą nie wiąże się obowiązek ujawniania jej w stosownych rejestrach.

Prawo do odsetek w terminach płatności dłuższych niż 30 dni

Pomimo obwiązywania już od ponad sześciu lat ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, wiedza o przysługujących zgodnie z jej treścią uprawnieniach nie jest wśród przedsiębiorców rozpowszechniona. Stanowić to może problem dostawców lub usługodawców, narażonych przez brak świadomości na niekorzystne kształtowanie przepływów środków pieniężnych, czy prawa żądania należnych odsetek, ale także przedsiębiorców zamawiających usługi i towary, nieświadomych istnienia potencjalnych roszczeń kontrahentów.

Ustawa z dnia 12 czerwca 2003 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (Dz. U. z dnia 8 sierpnia 2003 r.) jednoznacznie wskazuje, iż w wypadku gdy termin płatności uzgodniony z kontrahentem jest dłuższy niż 30 dni, od 31 dnia do dnia płatności dostawca może żądać odsetek ustawowych. Odnosząc powyższe do konkretnych przykładów, w wypadku wystawienia faktury VAT, w której uzgodniony termin płatności wyniesie 60 dni, to od 31. do 60. dnia od daty wystawienia faktury, pomimo braku stosownych wskazań w umowie zawartej przez strony lub nawet w wypadku przeciwnych ustaleń, dostawcy należą się odsetki ustawowe. Natomiast w okresie następującym po upływie terminu płatności należne są, przy braku bardziej korzystnych dla dostawcy postanowień umownych, odsetki w wysokości odsetek za zwłokę w płatności zobowiązań podatkowych (dwukrotność stopy lombardowej), nie zaś, jak się powszechnie mylnie przyjmuje w obrocie gospodarczym, w wysokości odsetek ustawowych.

Powyższa regulacja w zakresie, w jakim wprowadza jednostronnie bezwzględnie obowiązujące (korzystne dla dostawy towaru lub usługi) rozwiązania dla obrotu profesjonalnego, nie jest zgodnie z treścią art. 9 możliwa do wyłączenia. Tym samym zastrzeżenia umowne określające, iż za okres przekraczający 30 dni od dnia wystawienia faktury do wskazanego dnia płatności nie należą się odsetki – będą prawnie bezskuteczne.

Wskazane powyżej przepisy w zakresie obrotu gospodarczego mogą kreować w kwestii niektórych specyficznych kontraktów problemy dotyczące statuowania właściwego sposobu rozliczeń. Podmioty dokonujące wtórnego obrotu dobrami wytworzonymi przez swoich kontrahentów, uzależnione bowiem są w zakresie płynności finansowej od płatności dokonywanych przez ostatecznych odbiorców dóbr i usług i tym samym w interesie wszystkich stron transakcji jest mimo wszystko określenie dłuższego niż 30 dniowy, terminu płatności. Ustawodawca, dostrzegając część problemu, dokonał w art. 4 wyłączenia stosowania regulacji w odniesieniu do przedmiotowo określonych kategorii transakcji, gdzie najistotniejszą z punktu widzenia praktyki obrotu kategorią jest wyłączenie stosowania odnośnie umów dostawy towarów lub usług finansowanych w całości lub w części m.in. z unijnych środków pomocowych. W wypadku tego typu transakcji, z racji długich terminów refinansowania dzięki wyłączeniu obowiązywania ustawy możliwe jest skorelowanie terminu płatności z terminami przekazania dotacji. Problemem nie znajdującym odzwierciedlenia w ustawie, ale również i w orzecznictwie czy doktrynie prawa, jest kwestia kwalifikacji umowy jako finansowanej w całości lub części z funduszów pomocowych w dniu jej podpisania w kontekście późniejszego nie objęcia dotacją (np. na skutek nie uznania wydatków jako wydatki kwalifikowane, a tym samym nie refinansowania ich). Literalne brzmienie ustawy wskazywałoby na możliwość żądania odsetek, jednak za co najmniej zasadny należy uznać wniosek, iż rzeczywiste i zgodne ze stanem faktycznym związanie zawieranej umowy z finansowaniem ze środków pomocowych, w wypadku późniejszej odmowy sfinansowania, nie oznacza ponownego podlegania przedmiotowej umowy regulacji omawianej ustawy.

Chałas i Wspólnicy partnerem Mistrzostw Polo Krajów Europy Środkowej

Middle European Cup of Nations to prestiżowe wydarzenie, które przyciąga uwagę ludzi ze świata biznesu, kultury, zawodowych polistów, najlepszych graczy krajowych i zagranicznych, a także celebrytów. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy miała przyjemność być partnerem prawnym zawodów.

Finał tegorocznego turnieju odbył się w niedzielę 23 maja. Zawody organizowane przez federację FIP (Federation of International Polo), przyciągają najznamienitszych gości i najbardziej zagorzałych fanów tej dyscypliny sportu. Zaszczyt pełnienia funkcji gospodarza rozgrywek przypadł Warsaw Polo Club (WPC) z Jaroszowej Woli/k. Warszawy.

Do walki o puchar największej światowej federacji polo zostały wytypowane reprezentacje polistów z krajów Europy Środkowej: Austrii, Czech, Niemiec, Węgier, Słowacji, Szwecji i Polski. Zwycięstwo przypadło drużynie Austrii. Polski team natomiast zajął drugie miejsce.

Zawodom towarzyszyło wiele atrakcji m.in. pokaz amazonek, prezentacja psów pasterskich, pokaz mody, aukcja charytatywna fundacji św. Jana Jerozolimskiego oraz co najważniejsze – piękna, słoneczna pogoda.

Polo jest współcześnie kojarzone z luksusowym, elitarnym sportem, nierozerwalnie związanym z życiem towarzyskim wyższych sfer. Nie wszyscy jednak wiedzą, że jest ono przede wszystkim najstarszą grą zespołową świata. W Polsce jest stosunkowo młodą dziedziną sportu popularną w bardzo wąskim gronie pasjonatów. Dlatego też jako Kancelaria cieszymy się, że możemy wspierać promocję tej dyscypliny oraz polską drużynę.

 

Najem zwrotny

Najem zwrotny jest jedną z ciekawszych form pozyskiwania kapitału. Pomimo tego nie jest jak dotąd transakcją powszechną ani popularną.

Najem zwrotny to transakcja polegająca na tym, że właściciel nieruchomości sprzedaje ją nabywcy, od którego następnie nieruchomość tę wynajmuje. Przedmiotem najmu zwrotnego może być zarówno nieruchomość komercyjna, jak i przeznaczona na cele mieszkaniowe. Warto podkreślić, że transakcja tego typu może dotyczyć nie tylko nieruchomości, lecz – w zależności od rodzaju posiadanych aktywów – również innych środków trwałych, jak flota transportowa, maszyny, urządzenia lub całe linie produkcyjne.

Instytucja najmu zwrotnego nie została dotychczas odrębnie uregulowana w przepisach krajowych, niemniej z uwagi na obowiązującą w polskim porządku prawnym zasadę swobody umów, strony stosunku prawnego, a zatem także umowy najmu zwrotnego, mogą ustalić jego treść według własnego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku prawnego, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. W efekcie, ponieważ najem zwrotny składa się de facto z dwóch transakcji: sprzedaży i najmu nieruchomości, winien być skonstruowany przez strony z uwzględnieniem bezwzględnie obowiązujących przepisów k.c. dotyczących sprzedaży i najmu nieruchomości.

Cele najmu zwrotnego

Celem najmu zwrotnego jest uwolnienie kapitału zaangażowanego w środki trwałe przez ich dotychczasowego właściciela, pozwalając na sfinansowanie nowych inwestycji, ekspansję na nowe rynki, czy choćby przeprowadzenie transakcji przejęcia lub fuzji. Najem stanowi również narzędzie służące poprawie płynności finansowej poprzez np. sprzedaż przez przedsiębiorcę floty transportowej (i uwolnienie kapitału), a następnie najem zwrotny części środków transportu nadających się do dalszej eksploatacji. Analogicznie rozwiązanie dotyczyć może nieruchomości wybudowanej i odsprzedanej przez właściciela (dewelopera), a następnie w części wynajmowanej przez niego od nowego właściciela.

Zalety najmu zwrotnego

Najem zwrotny nieruchomości jest transakcją korzystną dla obu stron. Sprzedawca pozyskuje szybko znaczne środki finansowe, które może przeznaczyć np. na planowaną rozbudowę przedsiębiorstwa, zachowując jednocześnie prawo do posiadania i korzystania ze sprzedanej nieruchomości. Niewątpliwą zaletą najmu zwrotnego są niskie koszty pozyskania kapitału, znacznie niższe niż np. przy kredytowaniu inwestycji, w dodatku nie ma potrzeby ustanawiania zabezpieczeń w celu pozyskania kapitału. Jednocześnie koszty zwrotnego najmu nieruchomości (czynsz), przedsiębiorca może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.

Z kolei kupujący nabywa na własność nieruchomość – po cenie rynkowej lub nieco niższej niż rynkowa – zapewniając sobie jednocześnie regularny przychód z tytułu najmu tej nieruchomości. Jeśli w celu zakupu takiej nieruchomości zaciągnięto kredyt, dochód z tytułu najmu pozwoli zwykle na jego spłatę. Kupujący ma przy tym możliwość dokonywania odpisów amortyzacyjnych od nieruchomości.

Niewątpliwie najem zwrotny jest rozwiązaniem godnym uwagi. O ile bowiem dla kupującego może stanowić atrakcyjne, przynoszące zyski narzędzie inwestycyjne, to dla sprzedającego jest niewątpliwie – interesującą z uwagi na koszty – alternatywą dla tradycyjnych form zadłużania się w celu sfinansowania nowych inwestycji lub planów rozwojowych.

Czy wypowiedzenie umowy przesłane faksem lub e-mailem jest skuteczne?

Zgodnie z art. 77 § 2 Kodeksu cywilnego, jeżeli umowa została zawarta w formie pisemnej, wypowiedzenie umowy powinno być stwierdzone pismem. Wbrew pozorom nie oznacza to jednak, że w określonych sytuacjach wypowiedzenie w innej formie nie będzie skuteczne.

Nieporozumienia co do skuteczności wypowiedzeń składanych w innej formie niż forma pisemna biorą się stąd, że cytowany wyżej przepis nie przewiduje sankcji za niezachowanie formy pisemnej wypowiedzenia. Zgodnie z art. 74 § 1 kc zastrzeżenie formy pisemnej bez rygoru nieważności wywołuje jedynie utrudnienia dowodowe w postępowaniu przed sądem (brak możliwości prowadzenia dowodu ze świadków). Ograniczeń dowodowych nie stosuje jednak w przypadku czynności prawnych w stosunkach między przedsiębiorcami (art. 74 § 3 kc). Należy więc wyprowadzić z tego ogólny wniosek, że wypowiedzenie zawartej na piśmie umowy między przedsiębiorcami jest skuteczne, niezależnie od formy w jakiej wypowiedzenia zostaje złożone. Dlatego też w relacjach między przedsiębiorcami przyjmuje się, że przekazanie wypowiedzenia faksem lub mailem jest skuteczne, gdyż daje możliwość zapoznania się z oświadczeniem o wypowiedzeniu, mimo że nie spełnia wymogu pisemności określonego w art. 77 § 2 kc.

Wyjaśnić przy tym należy, że powyższe zasady będą miały zastosowanie w przypadku, jeżeli umowa milczy na temat sposobu jej wypowiedzenia. Jeżeli bowiem w umowie zastrzeżono określone wymogi co do procedury wypowiedzenia umowy, to będą one miały pierwszeństwo. Nie ma bowiem przeszkód, aby w umowie określić szczególny tryb wypowiedzenia (np. oświadczenie wysłane listem poleconym na określony adres, czy też obowiązek zachowania formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi). Istotne jest przy tym, żeby umowa określała sankcję za naruszenie procedury lub złożenie wypowiedzenia w innej formie – powinno się zastrzec wyraźnie rygor nieważności. W przeciwnym razie może się okazać, że pomimo zapisu w umowie, nakazującego zachowanie określonej formy wypowiedzenia, złożenie wypowiedzenia w innej formie, mimo formalnej niezgodności z umową będzie w pełni skuteczne.

Czy umowę najmu lokalu można rozwiązać, wysyłając wypowiedzenie faksem?

Możliwość rozwiązania umowy najmu poprzez wysłanie wypowiedzenia faksem zależy głównie od tego, jaki lokal jest wynajmowany. Przepisy prawa regulują bowiem inaczej najem lokali użytkowych, a inaczej – mieszkalnych.

Przepisy o najmie lokali użytkowych nie określają wymogów co do formy wypowiedzenia. Jeśli umowa również milczy na ten temat, to trzeba więc odwołać się do przepisów ogólnych, a zwłaszcza art. 77 ust. 2 Kodeksu cywilnego. Przepis ten przewiduje, że wypowiedzenie umowy zawartej w formie pisemnej powinno być stwierdzone pismem. Wbrew pozorom nie oznacza to, że wypowiedzenie złożone w innej formie niż pisemna będzie nieskuteczne. Kodeks cywilny nie przewiduje bowiem w tym przypadku rygoru nieważności, a jedynie sankcję w postaci pewnych ograniczeń dowodowych, gdy sprawa trafi do sądu (zakaz dowodu z przesłuchania świadka lub strony – art. 74 kodeksu cywilnego). Jeśli jednak wypowiedzenie będzie wysłane faksem (co traktowane się jako pisemne uprawdopodobnienie wypowiedzenia), to nie będzie żadnych ograniczeń dowodowych przez sądem. Tym samym wypowiedzenie umowy najmu lokalu użytkowego wysłane faksem – mimo niezgodności z art. 77 ust. 2 Kodeksu cywilnego – doprowadzi do rozwiązania umowy.

Zupełnie inaczej będzie przy najmie lokali mieszkalnych. W przypadku takich lokali zachowanie formy pisemnej wypowiedzenia jest warunkiem koniecznym jego skuteczności. Stanowi o tym wyraźnie art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów (ustawa z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego). Zgodnie z tym zapisem wypowiedzenie umowy najmu lokalu mieszkalnego musi być dokonane na piśmie pod rygorem nieważności. Jeżeli forma pisemna nie zostanie zachowana, wypowiedzenie nie odniesie żadnego skutku. Najlepiej więc wręczyć lokatorowi pismo z wypowiedzeniem (podpisane własnoręcznie) i uzyskać od niego pisemne potwierdzenie odbioru. W przypadku, gdy taki sposób wypowiedzenia nie jest możliwy, należy wysłać wypowiedzenie pocztą na ostatni znany adres lokatora, listem poleconym, za zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Nawet jeśli lokator nie odbierze, takie wypowiedzenie będzie skuteczne na podstawie art. 6g ustawy o ochronie praw lokatorów.

Jak prowadzić handel internetowy?

Handel elektroniczny w swej najbardziej popularnej formie kojarzy nam się z handlem internetowym, obejmującym przede wszystkim transakcje kupna-sprzedaży. Brak barier miedzy granicami państw, jaki stwarza Internet, spowodował, iż stworzono nowy termin na określenie tego zjawiska – „nowa ekonomia”.

Ze względu na podmioty występujące w obrocie e-commerce mówi się o handlu elektronicznym B2B – pomiędzy firmami, B2C – pomiędzy firmą a konsumentem, C2C – pomiędzy konsumentami i C2B – pomiędzy konsumentem a firmą. Dzięki transakcjom internetowym uzyskuje się mnóstwo informacji o zachowaniach konsumentów, przedsiębiorców, czy całych państw.

Unia Europejska od kilku lat podejmuje działania, które mają na celu rozwój nowych technologii informatycznych tak, aby Europa stała się najbardziej rozwiniętym centrum nowej ekonomii. Przejawem tego dążenia są Dyrektywy 97/7/WE w sprawie ochrony konsumentów w przypadku umów zawieranych na odległość, Dyrektywa 99/93/WE o podpisie elektronicznym oraz Rozporządzenie Rady (WE) nr 44/2001 w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sadowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych, oraz najistotniejsza dyrektywa 2000/31/WE o handlu elektronicznym.

Ustawa z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną stanowi istotną część przyjętych w naszym kraju rozwiązań prawnych, dotyczących handlu elektronicznego. Implementuje ona część przepisów dyrektywy 2000/31/WE, a mianowicie tych, które dotyczą obowiązków informacyjnych usługodawcy, zasad posługiwania się informacją handlową oraz zasad odpowiedzialności pośredników w dostarczaniu informacji. Także Kodeks cywilny, w szczególności w zakresie zawierania umów w postaci elektronicznej, oraz ustawa z 16 lipca 2004 r. Prawo telekomunikacyjne i ustawa z dnia 5 lipca 2002 r. o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną, opartych lub polegających na dostępie warunkowym, regulują problematykę związaną z usługami e-commerce.

Zasadą jest, iż dana usługa powinna być świadczona zgodnie z prawem państwa, w którym usługodawca ma swoją siedzibę. Nie ma ona zastosowania np. w przypadku zagadnień dotyczących prawa autorskiego, emisji pieniądza, zobowiązań umownych dotyczących konsumentów, czy transakcji ustanawiających lub przekazujących prawa do nieruchomości. W myśl wspomnianej wyżej dyrektywy państwa członkowskie powinny zagwarantować, aby ceny usług społeczeństwa informacyjnego były określane w sposób zrozumiały i jednoznaczny, a także zawierały dane, czy wliczone są podatki oraz koszty dostawy. Państwa członkowskie mają przede wszystkim obowiązek zapewnić, aby ich systemy prawne dopuszczały możliwość zawarcia umowy drogą elektroniczną, i aby wymagana forma umowy nie prowadziła do pozbawienia tego rodzaju umów prawnej skuteczności bądź ważności. Wymienione są także kategorie umów, co do których państwa członkowskie mogą uznać formę elektroniczną za niewystarczającą, np. umowy, które przenoszą prawa do nieruchomości, czy umowy podlegające prawu rodzinnemu lub prawu spadkowemu. Przewiduje się także, aby państwo nakładało obowiązek przekazywania właściwym władzom, na ich żądanie, informacji pozwalających na ustalenie tożsamości ich usługobiorców. Państwa UE współpracują ze sobą za pośrednictwem tzw. punktów kontaktowych, które w Polsce stanowią odrębne komórki w Ministerstwie Gospodarki i w Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości – za ich pośrednictwem przekazywane są dane innym państwom i Komisji. Zadaniem punktów kontaktowych (w szczególności w PARP) jest zapewnienie usługobiorcom i usługodawcom dostępu do informacji ogólnych na temat ich praw i obowiązków, procedur reklamacyjnych oraz naprawiania szkody w przypadku sporów, łącznie z praktycznymi informacjami na temat aspektów związanych z wykorzystaniem procedur, a także praktyk i obyczajów w poszczególnych państwach członkowskich.

Część przepisów dyrektywy, dotyczących zawierania umów w formie elektronicznej, została implementowana w nowelizacji Kodeksu cywilnego, art. 66(1) k.c. W Polsce przyjęto podział problematyki związanej z handlem elektronicznym na kilka aktów prawnych. Pierwszym z nich jest obowiązująca już ustawa z dnia 18 września 2001 r. o podpisie elektronicznym (Dz. U. Nr 130, poz. 1450 z późn. zm.), kolejnym – ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną wraz z ustawą z dnia 5 lipca 2002 r. o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną, opartych lub polegających na dostępie warunkowym (Dz. U. Nr 126, poz. 1068). Kwestie związane z handlem elektronicznym regulują także ustawa z dnia 12 września 2002 r. o elektronicznych instrumentach płatniczych (Dz. U. Nr 169, poz. 1385) oraz Kodeks cywilny, zawierający problematykę związaną z samą procedurą zawierania tego rodzaju umów.

Szczególną kategorią usługobiorcy podlegającego ochronie jest konsument w rozumieniu art. 22(1) Kodeksu cywilnego. Ta grupa jest chroniona dodatkowo między innymi na podstawie art. 66(1) k.c., który nakłada na przedsiębiorców składających ofertę w postaci elektronicznej wymóg dodatkowych obowiązków informacyjnych. Znajdują tu zastosowanie dodatkowo przepisy o ochronie konsumenta (ustawa o świadczeniu usług drogą elektroniczną ich nie wyłącza). Są to ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów i odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

Przepis ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną zawiera listę czynności, do których ustawa nie znajduje zastosowania, np. elektroniczne instrumenty płatnicze w rozmienieniu ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych, czy przesyłanie wiadomości między osobami fizycznymi w celach niezwiązanych z prowadzoną przez nie, chociażby ubocznie, działalnością zarobkową lub wykonywanym przez nie zawodem (przesyłanie wiadomości między konsumentami). Ustawy nie stosuje się zarówno, gdy wiadomość przesyłana jest pomiędzy konsumentami za pomocą poczty elektronicznej, poprzez wysyłanie SMS-ów, jak również w sytuacji, gdy w ramach sieci dokonuje się komunikacja pomiędzy użytkownikami np. Chat, VOIce.

Ustawa w art. 4 ust. 1 pkt 1 przewiduje wymóg uzyskania zgody na chęć otrzymania informacji handlowej drogą elektroniczną, np. e-mailem. Przesłanka uzyskania uprzedniej zgody usługobiorcy jest nazywana opcją opt-in. Natomiast jej przeciwieństwem jest opcja opt-out, która przewiduje dorozumianą zgodę na korzystanie z adresu poczty elektronicznej w celu przesłania reklam, czy innego rodzaju informacji. W przypadku opcji opt-out konieczne jest wyrażenie sprzeciwu, gdy nie chcemy jej otrzymywać. Na usługodawcy spoczywa ciężar dowodu uzyskania zgody usługobiorcy. Istnieje oczywiście także możliwość cofnięcia raz uprzednio udzielonej zgody.

Usługodawca ma obowiązek podania o sobie informacji podstawowych w sposób niewymagający od użytkownika żadnego działania. Informacja podstawowa to adresy elektroniczne, imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres albo nazwa lub firma oraz siedziba i adres. W odniesieniu do przedsiębiorców wymagane są informacje dotyczącego właściwego zezwolenia, w razie, gdy świadczenie usług wymaga na podstawie odrębnych przepisów takiego zezwolenia oraz szczegółowe wymagania w odniesieniu do osoby wykonującej działalność regulowaną. I tak przykładowo miejscem siedziby przedsiębiorstwa świadczącego usługi za pośrednictwem witryny www nie jest miejsce, gdzie znajdują się środki techniczne ją obsługujące, a także nie to, z którego ta witryna jest dostępna, lecz miejsce, gdzie przedsiębiorca wykonuje swoją działalność gospodarczą. To prawo, co do zasady, będzie prawem właściwym dla danego państwa członkowskiego. Trzeba pamiętać, iż ustawa przewiduje jednak wyjątki w zakresie prawa własności intelektualnej, czy prawa konsumenckiego.

Wskazać należy, iż regulacje prawa UE w dyrektywie o prywatności i łączności elektronicznej wymagają, by dostawca publicznie dostępnych usług łączności elektronicznej podjął właściwe środki techniczne i organizacyjne w celu zapewnienia bezpieczeństwa oferowanych przez siebie usług, jeśli jest to konieczne, wraz z dostawcą publicznej sieci komunikacyjnej w odniesieniu do bezpieczeństwa sieci. Ustawa określa obowiązek zapewnienia także technik zabezpieczeń przez usługodawcę.

Za szczególne zagrożenia związane z korzystaniem z usługi świadczonej drogą elektroniczną uznaje się możliwość otrzymania spamu, czyli niezamówionej informacji reklamowej (handlowej). Inne przykłady to: obecność i działanie oprogramowania typu malware, w tym: wirusów komputerowych, czyli szczególnego oprogramowania, które jest w stanie, po uruchomieniu, zarazić pliki w sposób samopowielający. Kolejny przykład to obecność i działanie robaków internetowych (worm), czyli szkodliwego oprogramowania zdolnego do samopowielania; e-mail worm jest niszczącym atakiem przeciwko sieci, polegającym na zebraniu wszystkich adresów e-mail znajdujących się w lokalnym programie (na przykład w MS Outlook) i wysłaniu na nie setek e-maili zawierających robaka w niewidocznym załączniku; możliwość zadziałania oprogramowania typu spyware, to jest oprogramowania szpiegującego działania użytkownika w Internecie, instalującego się bez jego wiedzy, zgody i kontroli; możliwość bycia narażonym na cracing lub phishing (łowienie haseł). W kontekście informatycznym phishing oznacza technikę łamania zabezpieczeń (cracking), używaną do pozyskania osobistych i poufnych informacji w celu kradzieży tożsamości, poprzez wysyłanie fałszywych wiadomości elektronicznych przypominających do złudzenia autentyczne. Kolejny przykład to piractwo – termin używany przez internautów do określenia oprogramowania, z którego zdjęto zabezpieczenie przed kopiowaniem i które udostępniono w Internecie, skąd może być pobrane, sniffing – niedozwolony podsłuch, inny niż mieszczący się w granicach pojęcia crackingphising, polegający na wykorzystaniu sniffera – programu komputerowego, którego zadaniem jest przechwytywanie i ewentualne analizowanie danych przepływających w sieci, możliwość wprowadzenia przez inne osoby korzystające z systemu teleinformatycznego i/lub sieci telekomunikacyjnej nielegalnych urządzeń dających nieuprawniony dostęp do usług podlegających ochronie w rozumieniu dyrektywy 98/84/WE.

Dostawcy usług powinni podjąć, wraz z dostawcą sieci, właściwe środki celem zagwarantowania bezpieczeństwa świadczonych usług oraz poinformować abonentów o szczególnym ryzyku naruszenia bezpieczeństwa sieci. Przed rozpoczęciem świadczenia usług drogą elektroniczną usługodawca zobowiązany jest do sporządzenia regulaminu, na podstawie którego świadczone będą usługi, i udostępnienia go usługobiorcom.

Każdy usługodawca musi wprowadzić też procedurę reklamacyjną. Nie określono w przepisach jej warunków – może być ona dowolna, byleby nie naruszała uzasadnionych interesów usługobiorcy, np. przewidując bardzo krótkie terminy zgłoszenia czy rozstrzygnięcia reklamacji. Kodeks cywilny określa obowiązkowe czynności informacyjne nakładane na usługodawcę, jak czynności techniczne składające się na procedurę zawarcia umowy czy skutki prawne potwierdzenia otrzymania oferty. Szeroki zakres jest ujęty w zakresie obowiązków informacyjnych w stosunku do konsumentów, np. istotne właściwości świadczenia, cena, zasady zapłaty, koszty dostawy, prawne możliwości odstąpienia od umowy w terminie 10 dni, miejsce czy sposób składania reklamacji.

Nie sposób nie wspomnieć, iż coraz większe znaczenie sieci wyraża się w powiedzeniu, iż „coś, czego nie ma w Internecie, nie istnieje w ogóle”. Przekłada się to oczywiście na zwiększenie transakcji zawieranych w drodze środków komunikacji elektronicznej, a mimo to przeszło połowa polskich firm nie ma swojej strony internetowej. Wynika to zapewne z niewiedzy i bardziej barier psychologicznych niż finansowych.