Zmiany w opłatach za użytkowanie wieczyste z korzyścią dla przedsiębiorców

Użytkowanie wieczyste – bardzo zbliżone do własności ograniczone prawo rzeczowe – jest bodaj najczęściej krytykowaną w ostatnim czasie instytucją w naszym systemie prawnym. Dzieje się tak głównie za sprawą rosnących opłat rocznych obciążających budżety zarówno osób fizycznych, jak i przedsiębiorców. Ustawodawca dostrzegł ten problem i dokonał zmian, które mają szanse ulżyć użytkownikom, także przedsiębiorcom.

Wielu przedsiębiorców prowadzi działalność na gruntach będących własnością jednostek samorządu terytorialnego. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie prawo użytkowania wieczystego. Oddanie nieruchomości w użytkowanie wieczyste następuje w drodze przetargu lub bezprzetargowo i wymaga zawarcia umowy w formie aktu notarialnego, a następnie wpisu w księdze wieczystej. Oddanie w użytkowanie wieczyste nieruchomości zabudowanej następuje z równoczesną sprzedażą położonych na niej nieruchomości.
Użytkowanie wieczyste nieruchomości wiąże się z ponoszeniem opłat, tzw. pierwszej opłaty i opłat rocznych. Pierwsza opłata podlega zapłacie jednorazowo, nie później niż do dnia zawarcia umowy. Opłaty roczne wnosi się przez cały okres użytkowania, w terminie do 31 marca każdego roku, z góry za dany rok. 9 października 2011 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o gospodarce nieruchomościami, która wprowadziła możliwość ubiegania się przez przedsiębiorców o bonifikaty od pierwszej opłaty oraz od opłat rocznych. Poprzednia regulacja nie przewidywała bonifikat dla przedsiębiorców. Obecnie właściwy organ może udzielić bonifikaty od pierwszej opłaty i opłat rocznych, na podstawie odpowiednio zarządzenia wojewody albo uchwały rady lub sejmiku. We wspomnianych aktach prawa miejscowego określa się w szczególności warunki udzielania bonifikat i wysokość stawek procentowych. Wysokość pierwszej opłaty, opłat rocznych i udzielanych bonifikat oraz sposób ich zapłaty ustala się w umowie. Na mocy znowelizowanych przepisów zmianom uległy również zasady oraz częstotliwość aktualizacji opłaty rocznej. Wysokość tej opłaty może być aktualizowana nie częściej niż raz na 3 lata, pod warunkiem, że zmianie ulegnie wartość nieruchomości – poprzednio aktualizacja mogła następować raz w roku. Z kolei użytkownik wieczysty może żądać od właściwego organu dokonania aktualizacji opłaty rocznej, jeżeli wartość nieruchomości uległa zmianie, a właściwy organ nie podjął się aktualizacji. Nowa wysokość opłaty rocznej obowiązuje począwszy od 1 stycznia roku następującego po roku, w którym użytkownik wieczysty zażądał jej aktualizacji.
Opisywana nowelizacja objęła również przepisy ustawy o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności. Mają one niezwykle istotne znaczenie dla przedsiębiorców. Do tej pory z wnioskiem o przekształcenie mogły występować jedynie osoby fizyczne i to w odniesieniu do wybranej kategorii nieruchomości, głównie wykorzystywanych na cele mieszkaniowe. Obecnie również przedsiębiorcy, na rzecz których prawo użytkowania wieczystego zostało ustanowione przed 13.10.2005 r., mogą ubiegać się o jego przekształcenie w prawo własności.

Jak prezes UOKiK kontroluje koncentrację na rynku?

Uwaga na dowolnie dokonywane przez firmy połączenia w zakresie działalności gospodarczej. Na przedsiębiorcę naruszającego obowiązek zgłoszenia zamiaru koncentracji może bowiem zostać nałożona kara w wysokości nawet w wysokości 50 milionów euro!

W ostatnim czasie miało miejsce wiele połączeń i przejęć w dość znaczących branżach biznesowych. Głośną koncentracja na rynku usług telekomunikacyjnych było przejęcie kontroli nad spółką Polkomtel – właścicielem sieci Plus przez Spartan Capital Holdings. Innym dość ważnym w perspektywie rozwoju polskiej energetyki połączeniem jest zgoda na koncentrację ExxonMobil i Hutton Energy, które będą wspólnie poszukiwać w Polsce gazu ziemnego ze złóż łupkowych. Prezes UOKiK wyraziła zgodę na utworzenie czterech wspólnych przedsiębiorców przez polskie spółki należące do tych grup kapitałowych
Warunki oraz szczegółowe zasady dotyczące koncentracji określa Ustawa z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów. Art. 13 stanowi, iż zamiar koncentracji podlega zgłoszeniu Prezesowi Urzędu Konkurencji i Konsumentów, jeżeli:
– łączny światowy obrót przedsiębiorców uczestniczących w koncentracji w roku obrotowym poprzedzającym rok zgłoszenia przekracza równowartość 1 000 000 000 euro lub
– łączny obrót na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przedsiębiorców uczestniczących w koncentracji w roku obrotowym poprzedzającym rok zgłoszenia przekracza równowartość 50 000 000 euro.
Czym jest koncentracja?
Ustawa stanowi wprost, że koncentracja może polegać przede wszystkim na: – połączeniu dwóch lub więcej samodzielnych przedsiębiorców;
– przejęciu – przez nabycie lub objęcie akcji, innych papierów wartościowych, udziałów lub w jakikolwiek inny sposób – bezpośredniej lub pośredniej kontroli nad jednym lub więcej przedsiębiorcami przez jednego lub więcej przedsiębiorców. Zgodnie z kodeksem spółek handlowych bezpośrednia lub pośrednia kontrola może polegać na dysponowaniu większością głosów na zgromadzeniu wspólników lub walnym zgromadzeniu. uprawnieniu do powoływania lub odwoływania większości członków zarządu lub rady nadzorczej; – utworzeniu przez przedsiębiorców wspólnego przedsiębiorcy – taki przypadek może mieć miejsce w omawianym na początku przykładzie dotyczącym spółek poszukujących w Polsce gazu łupkowego;
– nabycia przez przedsiębiorcę części innej firmy , jeżeli obrót realizowany przez tę firmę w którymkolwiek z dwóch lat obrotowych poprzedzających zgłoszenie przekroczył na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej równowartość 10 000 000 euro. Nie wszystkie działania związane z koncentracją muszą być zgłaszane Prezesowi UOKiK. Szczegółowy katalog wyłączeń od obowiązku zgłaszania jest zawarty w art. 14 ustawy. Należą do nich m.in.: nabycie wewnątrz grupy kapitałowej, koncentracja następująca w toku postępowania upadłościowego, z wyłączeniem przypadków, gdy zamierzający przejąć kontrolę jest konkurentem albo należy do grupy kapitałowej, do której należą konkurenci przedsiębiorcy przejmowanego.
Koncentracja dokonana przez spółkę zależną jest traktowana jako koncentracja dokonana przez spółkę dominującą. Uważać należy zatem na to, czy obrót przedsiębiorcy dominującego nie spełni warunków określonych powyżej. Procedura
Zgłoszenia zamiaru koncentracji dokonują wyłącznie jej aktywni uczestnicy, to jest podmioty, które łączą się, przejmują kontrolę, nabywają mienie, tworzą nowego przedsiębiorcę. Przedsiębiorca przejmowany jest jedynie biernym uczestnikiem, bez praw strony.
Ustawa wprost mówi o „zamiarze dokonania koncentracji”. Momentem zgłoszenia nie może być zatem chwila już po jej dokonaniu. I tak np. zamiar koncentracji, polegającej na utworzeniu wspólnego przedsiębiorcy, należy zgłosić najpóźniej przed dokonaniem wpisu do rejestru, ponieważ jest to moment, w którym powstaje nowy przedsiębiorca. Oczywiście warto po prostu zaczekać do momentu wydania decyzji przez Prezesa UOKiK. Wniosek o wszczęcie postępowania antymonopolowego w sprawach koncentracji podlega opłacie w wysokości 5.000 zł. Powinna być ona uiszczona przez zgłaszającego przedsiębiorcę. Prezes może wyrazić w drodze decyzji zgodę na koncentrację, jeśli przedsiębiorca spełnia warunki określone powyżej lub też wydać tzw. decyzję warunkową. Taka zgoda może być wydana pod warunkiem:
– zbycia całości lub części majątku jednego lub kilku przedsiębiorców,
– wyzbycia się kontroli nad określonym przedsiębiorcą lub przedsiębiorcami, w szczególności przez zbycie określonego pakietu akcji lub udziałów, lub odwołania z funkcji członka organu zarządzającego lub nadzorczego jednego lub kilku przedsiębiorców,
– udzielenia licencji praw wyłącznych konkurentowi.
Przypadek określony w punkcie pierwszym miał miejsce, gdy Prezes UOKiK wydał zgodę na przejęcie przez spółkę Eurocash ośmiu spółek należących do grupy kapitałowej Emperia Holding. Transakcja musiała odbyć się pod określonymi warunkami – przejmująca spółka musiała sprzedać 12 hurtowni. Gdy Prezes Urzędu stwierdzi, że w wyniku koncentracji konkurencja na rynku zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku, zakazuje w drodze decyzji dokonania koncentracji. Prezes UOKiK może wydać również decyzję wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji, jeżeli w jej wyniku dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji. W takiej sytuacji musi jednak zostać spełnionych szereg przesłanek. W szczególności może to nastąpić, gdy przyczyni się ona do rozwoju ekonomicznego lub postępu technicznego albo może ona wywrzeć pozytywny wpływ na gospodarkę narodową.
Kary
Każdy, kto nie dopełni ciążącego na nim obowiązku lub w inny sposób naruszy przepisy dotyczące koncentracji, musi liczyć się z poniesieniem konsekwencji określonych w ustawie. Mogą to być kary pieniężne nałożone na przedsiębiorców, kary pieniężne nakładane na osoby pełniące funkcję kierowniczą lub wchodzące w skład organu zarządzającego przedsiębiorcy. Mogą to być również konsekwencje niemające charakteru finansowego – możliwość uchylenia przez Prezesa UOKiK wydanej przez niego decyzji w przypadku, gdy została oparta na nierzetelnych informacjach udzielonych przez przedsiębiorców uczestniczących w koncentracji lub gdy przedsiębiorca nie wykonuje nałożonego na niego warunku (art. 21 ustawy). Ponadto jeżeli koncentracja została już dokonana, a przywrócenie konkurencji na rynku nie jest możliwe w inny sposób, Prezes UOKiK może nakazać przedsiębiorcy określone w art. 21 ustawy działanie. Jeżeli przedsiębiorca opóźnia się z jego wykonaniem, można nałożyć na niego karę pieniężną w celu przymuszenia. W przypadku dokonania koncentracji przez przedsiębiorców bez uzyskania zgody Prezes Urzędu może w drodze decyzji, dokonać podziału przedsiębiorcy lub wystąpić do sądu o stwierdzenie nieważności umowy, lub podjąć inne środki prawne zmierzające do przywrócenia stanu poprzedniego. Kary pieniężne mogą być bardzo dotkliwe dla przedsiębiorcy i wynosić nawet do 10 proc. przychodu osiągniętego w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary w przypadku dokonania koncentracji bez wymaganej zgody. Kara może również stanowić wartość nawet 50 milionów euro za choćby nieumyślne podanie nieprawdziwych danych w zgłoszeniu zamiaru koncentracji, nieudzielenie informacji żądanych przez Prezesa UOKiK bądź udzielenie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd informacji. Skutki te zatem mogą być bardzo dotkliwe i warto zadbać o prawidłowy przebieg procedury przed Prezesem UOKiK.
Odwołanie od decyzji
Gdy przedsiębiorca nie zgadza się z decyzją Prezesa UOKiK, czy to dotyczącą odmowy wyrażenia zgody, czy też nałożonej kary, może wnieść odwołanie na podstawie przepisów art. 47928 – 47935 kodeksu postępowania cywilnego, który normuje postępowanie sądowe w sprawach odwołań od decyzji Prezesa UOKiK. Postępowanie takie toczy się według przepisów dotyczących postępowania w sprawach gospodarczych i prowadzone jest przed Sądem Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który w chwili obecnej jest wydziałem Sądu Okręgowego w Warszawie.

ACTA może pogrążyć małe firmy

Porozumienie ACTA może stanowić zagrożenie zarówno dla Internautów jak i przedsiębiorców. Ogranicza ono wolność słowa i innowacyjność małych firm. Są w nim również punkty, które naruszają m.in. obowiązujące w prawie domniemanie niewinności.

Kontrowersyjne porozumienie ACTA dotyczy między innymi jak najbardziej słusznego zwalczania obrotu towarami oznaczonymi podrobionym znakiem towarowym. Zawiera szereg przepisów dotyczących dochodzenia i egzekwowania praw w postępowaniu cywilnym, karnym, a także przy kontroli granicznej. Odrębnie uregulowano dochodzenie i egzekwowanie tych praw w środowisku cyfrowym. Jeśli chodzi o charakter i zakres zobowiązań, Porozumienie ACTA pozostawia każdej stronie, która do niego przystąpiła, swobodę określenia właściwego sposobu wprowadzania w życie jego postanowień w ramach własnego systemu prawnego i praktyki. W Polsce politycy opowiadający się za podpisaniem tego porozumienia przekonują, że nie spowoduje to konieczności zmiany istniejącego u nas prawa. Są jednak również głosy opowiadające się za tym, aby o zgodności ACTA z prawem UE wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości UE. Minister Administracji i Cyfryzacji Michał Boni ocenił, że choć powinno być ono ratyfikowane przez parlament, to jednak z dodatkową klauzulą. Klauzula ta ma wskazać, jak Polska interpretuje poszczególne punkty w umowie. Problem został zatem dostrzeżony. Jak podkreśla wielu komentatorów, ACTA jest dość ogólne i zawiera szereg zwrotów niedookreślonych, co umożliwia dowolną jego interpretację. Dodatkowo, głosy oburzenia wywołuje niedemokratyczny tryb prac nad tym porozumieniem, którego tekst ujawniono dopiero po wyciekach Wikileaks. Jako przykład przepisów niezgodnych z prawem UE można wskazać art. 9 ACTA dotyczący odszkodowań. Otóż, straty ma się według niego wyceniać zgodnie z ceną rynkową lub sugerowaną ceną detaliczną. Tymczasem Dyrektywa 2004/48/WE w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej wskazuje, że odszkodowania mają być odpowiednie do rzeczywistego uszczerbku, jaki poniósł uprawniony w wyniku naruszenia. Należy pamiętać, że naruszenia nie zawsze są oczywiste, a procesy długie i kosztowne. Niejednokrotnie małe przedsiębiorstwa nie są w stanie temu podołać i może to prowadzić do ich upadku.
Należy także zwrócić uwagę, że szybkie i skuteczne środki tymczasowe, o których mowa w art. 12 porozumienia, mogą być zastosowane przeciwko stronie sporu lub w stosownych przypadkach osobie trzeciej, bez wysłuchania domniemanego naruszyciela. Widać tu wyraźnie nierówność wobec prawa i faworyzowanie rzekomo pokrzywdzonego, który nie dowiódł, że naruszenie faktycznie nastąpiło. Inny przepis stanowi natomiast wyraźnie, że konfiskata lub innego rodzaju przejęcie kontroli ma się odnosić do towarów nawet tylko podejrzanych.
Najszerzej komentowany art. 27 ACTA dotyczący dochodzenia i egzekwowania praw własności intelektualnej w środowisku cyfrowym stanowi w ust. 3, że każda strona dąży do wspierania wspólnych wysiłków przedsiębiorców na rzecz skutecznego zwalczania naruszeń praw związanych między innymi ze znakami towarowymi, przy jednoczesnym zachowaniu zgodnej z prawem konkurencji oraz podstawowych zasad, takich jak wolność słowa, sprawiedliwy proces i prywatność. Wydawałoby się, że idea jest słuszna, jednak po analizie ust. 4 tego artykułu można mieć wątpliwości. Zgodnie z nim strona może zapewnić swoim właściwym organom prawo do wydania dostawcy usług internetowych nakazu niezwłocznego ujawnienia uprawnionemu informacji wystarczających do zidentyfikowania abonenta, którego konto zostało użyte do domniemanego naruszenia, jeśli ten uprawniony złożył wystarczające pod względem prawnym roszczenie dotyczące naruszenia praw związanych, na przykład ze znakami towarowymi.

Co zmieni Prawo gazowe?

Projekt Prawa gazowe nie tylko zmierza do transpozycji Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/73/WE, ale również dokonuje przesądzeń wykraczających poza cel stawiany przez europejskiego ustawodawcę.

Zgodnie z zapowiedziami sięgającymi 2010 r. Minister Gospodarki przedstawił do konsultacji projekty ustaw implementujących zapisy III pakietu energetycznego Unii Europejskiej tzw. „trójpak energetyczny”, w skład którego wchodzi projekt ustawy Prawo gazowe. Jak pisze projektodawca w uzasadnieniu: „Wyodrębnienie ustawy dedykowanej tylko sektorowi gazowniczemu jest uzasadnione specyfiką gazu ziemnego, wymaganiami technicznymi związanymi z organizacją transportu gazu ziemnego oraz stopniem rozwoju rynku.” Trudno się z projektodawcą nie zgodzić. Kto miał w rękach obecnie obowiązującą ustawę – Prawo energetyczne na pewno ucieszy się, że wyodrębniono przepisu regulujące sektor gazowniczy do osobnego aktu prawnego, porządkując przy tym ich redakcję. Projektodawca skupił się na pełnej implementacji Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/73/WE z dnia 13 lipca 2009 r. dotyczącej wspólnych zasad rynku wewnętrznego gazu ziemnego i uchylającej dyrektywę 2003/55/WE, w wielu miejscach ściśle przenosząc zapisy dyrektywy do Prawa gazowego. Projektodawca dokonał także przesądzeń, które nie zawsze wynikają wprost z III pakietu, a na które warto zwrócić uwagę.
Wprowadzenie koncesji na sprzedaż gazu ziemnego
O ile wprowadzenie jednej koncesji na sprzedaż gazu ziemnego w miejsce obecnych koncesji na obrót paliwami gazowymi (OPG) i koncesji na obrót gazem ziemnym z zagranicą (OGZ) należy uznać w dzisiejszych realiach za zmniejszenie mitręgi administracyjnej, o tyle spore zaskoczenie powoduje wprowadzenie wymogu uzyskania koncesji na sprzedaży gazu ziemnego pozyskanego w procesie jego wydobycia. Intencję takiej regulacji potwierdza projektodawca, pisząc w uzasadnieniu: „Uregulowana została kwestia sprzedaży gazu ziemnego, bez względu na to skąd podmiot sprzedający gaz ziemny posiada ten surowiec”. Projektowane przepisy oznaczają, ze przedsiębiorca prowadzący działalność gospodarczą w zakresie wydobywania gazu ziemnego będzie musiał przechodzić dwa postępowania koncesyjne – na podstawie zarówno Prawa geologicznego i górniczego, jak i Prawa gazowego. Ponadto, ww. podmiot, jeśli będą sprzedawać wydobywany gaz ziemny poza obrotem giełdowym, będzie podlegać regulacji cenowej Prezesa URE (zatwierdzenie taryfy lub metodologii), co nie wydaje się zgodne z polityką stymulacji wzrostu wydobycia krajowego. Jeśli przyjąć, że celem tej regulacji miało być nakazowe skierowanie gazu ziemnego wydobywanego na obszarze RP na giełdę towarową, wydaję się, że lepszą konstrukcją jest wprowadzenia wprost tzw. obligo giełdowego. Ponadto należy zauważyć, że wprowadzenie koncesji na sprzedaż gazu ziemnego w stosunku do podmiotów wydobywających gaz, będzie implikować powstawanie obowiązku magazynowania tego gazu, o ile będzie on dostarczany odbiorcom wrażliwym, co należy uznać za nakładanie kolejnego niepotrzebnego ciężaru i kosztów na przedsiębiorstwa gazownicze. Celem wprowadzenia obowiązku magazynowania gazu sprowadzanego z zagranicy była ochrona przed przerwami w dostawach gazu. Ryzyko występowania takich przerw w przypadku krajowej produkcji jest zdecydowanie mniejsze niż w przypadku gazu importowanego, który często musi być tłoczony na odległość kilku tysięcy kilometrów. Wydaje się, że ryzyko zakłóceń dostaw gazu z krajowej produkcji powinno podlegać zarządzaniu w ramach gromadzonych przez sprzedawców gazu zapasów handlowych i innych dostępnych narzędzi rynkowych bez ingerencji ustawodawcy. Należy stwierdzić, że ryzyko, niemożności dostarczenia odbiorcom wrażliwym gazu z produkcji krajowej nie różni się znacznie od tego, że nie będzie można tym odbiorcom dostarczyć gazu z magazynów, które w większości przypadków są przecież sczerpanymi złożami gazowymi. Regulacje prorynkowe
Prawo gazowe powinno ostatecznie zamknąć proceduralne problemy napotykane przez odbiorców gazu przy zmianie sprzedawcy. Projekt expresis verbis przewiduje, że w przypadku dokonania przez odbiorcę zmiany sprzedawcy, dotychczasowy sprzedawca zwalnia zdolność systemu gazowego wykorzystywaną na rzecz tego odbiorcy, co dotychczas nie było takie oczywiste. Usprawniono również mechanizm zmiany sprzedawcy przez regulacje dającą możliwość zastąpienia umowy kompleksowej z dotychczasowym sprzedawcą przez umowę kompleksową z nowym sprzedawcą. Z powyższymi regulacjami wiąże się wprowadzenie regulacji sprzedawcy awaryjnego, który ma być wyłaniany w drodze przetargu. Projektodawca wyposażył Prezesa URE w kompetencję do wyznaczenia w drodze decyzji administracyjnej sprzedawcy z urzędu na okres 12 miesięcy w przypadku zakończenia przetargu bez rozstrzygnięcia. Jakkolwiek cieszy zastąpienie martwej w sektorze gazowym instytucji sprzedawcy z urzędu przez rozsądną, ja się wydaję, regulację sprzedawcy awaryjnego, powstaje wątpliwość, co do zastrzeżenia długiego 30-dniowego terminu na powiadomienie odbiorcy przez sprzedawcę awaryjnego o zmianie cen sprzedaży gazu ziemnego. Tak długi termin na powiadomienie oznacza, że nawet jeśli odbiorca nie zaakceptuje nowej ceny, to i tak będzie zmuszony według niej płacić za gaz już pobrany od sprzedawcy awaryjnego.
Projekt Prawa gazowego szykuje grunt do odejścia od taryfikowania sprzedaży gazu ziemnego, wprowadzając kategorię odbiorców wrażliwych i system wsparcia dla tych odbiorców w opłacaniu rachunków za gaz ziemny. Mechanizm ten ma umożliwić uwolnienie cen gazu ziemnego, gdy przedsiębiorstwa gazownicze zaczną działać w warunkach konkurencji. Stadium przejściowym może stać się przewidziane przez art. 109 projektu nadanie kompetencji Prezesowi URE do zatwierdzania metodologii przedłożonej przez przedsiębiorstwa gazownicze posiadające koncesję na sprzedaż gazu ziemnego odbiorcom niebędącym odbiorcami w gospodarstwie domowym. Według tych metodologii przedsiębiorstwa gazownicze posiadające koncesję na sprzedaż gazu ziemnego będą aktualizowały ceny nie częściej niż raz na kwartał w danym roku kalendarzowym. Przepis ten pozwoli na częstsze niż w obecnym stanie prawnym urealnienie ceny sprzedaży gazu przez jego sprzedawców. Projekt przewiduje wydłużenie terminu na zgłaszanie uwag użytkowników do projektu IRIESP z obecnych 14 dni do minimum 30 dni od dnia udostępnienia projektu instrukcji lub jej zmiany. Istotne z punktu widzenia optymalizacji wykorzystania zdolności przesyłowych wydaje się nadanie rangi ustawowej regule use it or loose it przewidzianej art. 67 ust. 1 projektu ustawy. Projektodawca wprowadził tryb zatwierdzenia instrukcji przedkładanych przez operatora systemu magazynowego, operatora systemu skraplania, operatora systemu regazyfikacji, które do tej pory były jedynie dobrowolnie konsultowane z Prezesem URE. Naprawiono również mętlik definicyjny istniejący w obecnie obowiązującej ustawie – Prawo energetyczne, która przedsiębiorstwo energetyczne zajmujące się wyładunkiem gazu skraplanego lub jego regazyfikacją definiowało jako operatora systemu skraplania gazu ziemnego. Projekt Prawa gazowego właściwe definiuje operatora systemu skraplania gazu ziemnego oraz operatora systemu regazyfikacji jako dwa odrębne rodzajowo podmioty. Ponadto, dookreślono, że reżimowi ustawy będą podlegać jedynie instalacje skraplania gazu ziemnego oraz instalacje regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego (LNG) przyłączone do sieci przesyłowej. Tym samym drobni dystrybutorzy zaopatrujący swoje lokalne sieci z dostaw LNG z pominięciem systemu przesyłowego nie będą podlegać dodatkowym obowiązkom administracyjnym. Ustawodawca skorzystał z możliwości zmniejszenia obowiązków administracyjnych dla operatorów zamkniętych systemów dystrybucyjnych. Zwolnił operatorów sieci dystrybucyjnych, do których przyłączonych jest mniej niż 100 tysięcy odbiorców, z opracowywania programów zgodności oraz nadał kompetencję Prezesowi URE do zwolnienia operatorów zamkniętych systemów dystrybucyjnych z obowiązku przedkładania taryfy do zatwierdzenia. Ponadto projektodawca zwolnił operatorów, którzy świadczą usługi dla mniej niż 100 odbiorców lub użytkowników systemu, którym łącznie dostarczają mniej niż 100 mln m³ gazu ziemnego rocznie z opracowywania pięcioletnich planów rozwoju. Dla kompletności regulacji należałoby zastanowić się nad zwolnieniem operatorów zamkniętych systemów dystrybucyjnych z niektórych wymagań technicznych przewidzianych w Rozporządzeniu Ministra Gospodarki w sprawie szczegółowych warunków funkcjonowania systemu gazowego.
Regulacje nierynkowe
W projekcie Prawa gazowego znalazł się kontrowersyjny zapis nadania Prezesowi URE kompetencji do zastąpienia w drodze decyzji administracyjnej ceny sprzedaży gazu ziemnego ustalonej przez przedsiębiorstwo gazownicze w taryfie niepodlegającej zatwierdzeniu przez cenę określoną przez Prezesa URE w celu wspierania skutecznej konkurencji i ochrony odbiorców końcowych. Trudno zrozumieć ratio takiego przepisu, skoro cały projekt zmierza do rozwoju konkurencji, która ma być korzystna dla odbiorców, a samo odejście od taryfikowania nastąpi dopiero po stwierdzeniu przez Prezesa URE, że dane przedsiębiorstwo gazownicze działa w warunkach konkurencji. Zgodnie z art. 41 ust. 4 pkt b Dyrektywy 2009/73/WE państwa członkowskie powinny zapewnić, aby organy regulacyjne otrzymały uprawnienia do nakładania niezbędnych i proporcjonalnych środków na rzecz wspierania skutecznej konkurencji i zapewnienia właściwego funkcjonowania rynku. Wydaje się, że projektodawca Prawa gazowego poszedł o krok dalej i wyposażył Prezesa URE w kompetencję, która przekracza oczekiwania europejskiego ustawodawcy. Za zupełnie niezrozumiałą należy uznać regulację (art. 97 ust. 6 w związku z art. 97 ust. 4 pkt 3), zgodnie z którą decyzja Prezesa URE o zmianie ceny sprzedaży oferowanego przez sprzedawcę gazu, będzie konsultowana z użytkownikami systemu gazowego. Zastosowanie mechanizmu konsultacji z użytkownikami systemu gazowego ma miejsce i sens w przypadku regulacji, ustalanych jednostronnie przez operatorów takich systemów, którzy są naturalnymi monopolistami. Wobec sprzedawców gazu stosujących taryfy niepodlegające zatwierdzaniu, a więc a priori, wobec których Prezes URE stwierdził, że działają oni w warunkach konkurencji, nie powinno się stosować aktów władczych w duchu dekretu Rady Państwa z dnia 3 czerwca 1953 r. o ustalaniu cen, opłat i stawek taryfowych. Projektowany mechanizm konsultacji nie stanowi żadnego usprawiedliwienia, w szczególności, że krąg jego uczestników jest określony jako użytkownicy systemu, a nie odbiorcy gazu dostarczanego przez dane przedsiębiorstwo. Zważywszy, że w świetle definicji użytkownika sieci z obowiązującego Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Nr 715/2009, użytkownik sieci oznacza odbiorcę lub potencjalnego odbiorcę usług sieciowych można przewidywać z dużym prawdopodobieństwem, że konsultacje projektu decyzji obniżającej cenę z taryfy niepodlegającej zatwierdzeniu przerodzą się w ludowy plebiscyt, w którym użytkownicy systemu (trudno nawet w świetle projektowanych zapisów określić, którego konkretnie), będą prześcigać się w żądaniach obniżenia cen. Wprowadzenie powyższej konstrukcji prawnej jest zupełnie niezrozumiałe wobec projektowanego w art. 113 ust. 1 pozostawienia kompetencji Prezesa URE do cofnięcia decyzji o zwolnieniu z obowiązku przedkładania taryf lub metodologii kalkulacji cen gazu ziemnego do zatwierdzenia, w przypadku ustania warunków uzasadniających takie zwolnienie. Transpozycja dyrektywy nie musi być tylko odtwórcza
Na koniec należy zgłosić postulat, by nie pozbywać się lekką ręką precyzyjnego terminu „gazociąg międzysystemowy”, transponowanego do obecnej ustawy – Prawo energetyczne z dyrektywy 2003/55/WE i nie zastępować go przez dosłowne tłumaczenie tego samego angielskiego słowa interconnector jako „połączenie wzajemne”, zwłaszcza, że ustawodawca europejski posługuje się w rozwinięciu definicji sformułowaniem: „oznacza linię przesyłową przekraczającą granicę…”, która sugeruje regulację rynku energii elektrycznej, a nie gazu ziemnego. Zachowanie części utrwalonej terminologii z obecnej ustawy – Prawo energetyczne w Prawie gazowym nie będzie sprzeczne z celem transpozycji dyrektywy 2009/73/WE, za który odpowiada RP jako Państwo członkowskie UE.

Dochody akcjonariuszy spółek komandytowo-akcyjnych jednak opodatkowane dopiero przy wypłacie

W ostatnim czasie została wydana korzystna dla podatników uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie momentu opodatkowania dochodów uzyskiwanych przez akcjonariuszy spółek komandytowo-akcyjnych. Zdaniem NSA opodatkowanie osiąganych przez nich dochodów powinno nastąpić dopiero w momencie otrzymania środków przez akcjonariusza.

Tytułem wprowadzenia należy wskazać, iż spółka komandytowo-akcyjna jest spółka osobową mającą na celu prowadzenie przedsiębiorstwa pod własną firmą, w której wobec wierzycieli za zobowiązania spółki co najmniej jeden wspólnik odpowiada bez ograniczenia (komplementariusz), a co najmniej jeden wspólnik jest akcjonariuszem. Na gruncie ustaw podatkowych spółka komandytowo-akcyjna jako spółka osobowa nie jest podatnikiem dla celów podatku dochodowego od osób prawnych. Ponieważ nie jest ona osobą prawną, to przychody podlegające opodatkowaniu i koszty uzyskania przychodów ustala się zasadniczo u każdego wspólnika proporcjonalnie do posiadanego udziału (art. 5 updop, art. 8 updof). W świetle obowiązujących przepisów podatkowych problematyczne jest w szczególności, w którym momencie akcjonariusz spółki komandytowo-akcyjnej powinien opodatkować przychody z udziału w zyskach takiej spółki. Zgodnie z ustnym uzasadnieniem do uchwały NSA z 16 stycznia 2012 r., sygn. akt II FPS 1/11, dochody uzyskiwane przez akcjonariuszy z tytułu udziału w zyskanych spółki komandytowo-akcyjnej podlegają opodatkowaniu dopiero w momencie otrzymania dywidendy. Treść uchwały może stanowić kluczowy argument dla podatników, którzy prowadzą działalność w formie spółki komandytowo-akcyjnej i nie opodatkowują zysków przypadających na ich udział w zyskach jako przychody z pozarolniczej działalności gospodarczej w trakcie roku. Dotychczas organy podatkowe konsekwentnie twierdziły, iż akcjonariusze w spółkach komandytowo-akcyjnych zobowiązani są do zapłaty comiesięcznych zaliczek na podatek dochodowy z tytułu udziału w zyskach takiej spółki. (zob. np. np. interpretacja indywidualna Dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z dn. 15.03.2010 r., IPPB1/415-217/10-2/EC Opodatkowanie dochodów akcjonariuszy dopiero w momencie otrzymania dywidendy oznacza w praktyce, iż w przypadku reinwestycji dochodów przez spółkę komandytowo-akcyjną pozostaną one nieopodatkowane (w części przypadającej na udział w zysku akcjonariuszy). Tym samym spółka ta może być wykorzystywana do odraczania lub obniżania obciążeń podatkowych dochodów wypracowywanych w toku bieżącej działalności gospodarczej.

Jak poprawnie wystawiać i przesyłać faktury w formie elektronicznej?

Wystawianie, przesyłanie, a także późniejsze przechowywanie faktur w formie papierowej może być uciążliwe i kosztowne dla przedsiębiorców, szczególnie jeżeli obowiązek ten dotyczy dużej ilości faktur. Liberalizacja przepisów odnośnie spełnienia wymogów dotyczących wystawiania faktur elektronicznych pozwala przedsiębiorcom, począwszy od 1 stycznia 2011 r., minimalizować nakład pracy i koszty związane z obowiązkiem dokumentowania transakcji przy pomocy faktur VAT.

Ustawodawstwo podatkowe nie narzuca szczegółowej formy wystawiania faktury w formie elektronicznej. Tym samym wystawienie faktury w formie elektronicznej może być dokonane w jakikolwiek sposób, np. poprzez stworzenie odpowiedniego pliku elektronicznego, ale również poprzez „ręczne” wypisanie faktury. Faktury mogą być przesyłane w formie elektronicznej pod warunkiem zapewnienia autentyczności pochodzenia i integralności ich treści. Przez autentyczność pochodzenia faktury rozumie się pewność co do tożsamości sprzedawcy albo wystawcy faktury, natomiast przez integralność treści faktury rozumie się stan, iż w fakturze nie zmieniono danych, które powinna ona zawierać. Ponadto podstawowym warunkiem wystawienia faktury w tej formie jest zgoda nabywcy na otrzymywanie faktury w wersji elektronicznej. Problemem, na który mogą natknąć się przedsiębiorcy przy wystawianiu faktur elektronicznych jest swoboda w zakresie zabezpieczeń faktur elektronicznych. Przepisy o VAT wskazują co prawda, iż autentyczność pochodzenia oraz integralność faktury VAT w formie elektronicznej są zachowane, jeżeli zostanie wykorzystany bezpieczny podpis elektroniczny lub elektroniczna wymiana danych (EDI). Środki zabezpieczeń przewidziane przez przepisy mają jednak charakter otwarty, tzn. możliwe jest zastosowanie dowolnego zabezpieczenia przy przesyłaniu i przechowywaniu faktur, które gwarantuje autentyczność pochodzenia oraz integralność treści tego dokumentu. Organy podatkowe akceptują zabezpieczenie poprzez zastosowanie formatów plików utrudniających ich modyfikacje, jak np. zabezpieczony PDF lub możliwość pobrania faktury VAT ze strony sprzedawcy przez protokół HTTPS. Niestety w większości przypadków na etapie wydawania wiążących interpretacji przepisów prawa, organy podatkowe nie zajmują stanowiska co do wystarczalności przedmiotowych zabezpieczeń, argumentując brakiem specjalistycznej wiedzy w tym zakresie. Regulacje ustawowe zawierają również wymogi w zakresie przechowywania faktur. Podstawowym warunkiem jest, podobnie jak w przypadku przesyłania faktur, gwarancja autentyczności pochodzenia i integralność ich treści. Dodatkowo sposób przechowywania faktur powinien zapewniać czytelność tych faktur od momentu ich wystawienia do czasu upływu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego oraz łatwe ich odszukanie oraz powinien umożliwiać bezzwłoczny dostęp do faktur na żądanie organom podatkowym. Faktury VAT spełniające wymagania określone w przepisach podatkowych mogą być przesyłane w formie elektronicznej i tym samym dają prawo do odliczenia podatku naliczonego z nich wynikającego po stronie nabywcy. Dlatego też godne rozważenia jest wprowadzenie elektronicznych procedur fakturowania w celu zminimalizowania nakładu administracyjnego oraz redukcji kosztów związanych z wysyłką faktur – w szczególności kosztów druku oraz kosztów opłat pocztowych. Aby zapewnić przy tym zgodność stosowanych rozwiązań z wymogami ustawodawstwa podatkowego, warto zadbać o pisemne potwierdzenie ze strony specjalistycznego podmiotu, iż stosowane środki zabezpieczeń gwarantują autentyczność pochodzenia oraz integralność faktury VAT zarówno przy ich przesyłaniu, jak i przechowywaniu.

Wydatki na używane lub ulepszone budynki można szybciej zaliczyć do kosztów

Nabywając lub budując nowy budynek wykorzystywany dla celów działalności, należy liczyć się z długim okresem amortyzacji dla celów podatkowych poniesionych na ten cel wydatków. W określonych okolicznościach tego typu wydatki można znacznie szybciej zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu, jeżeli zostały poniesione na nabycie tzw. używanych lub ulepszonych budynków, po raz pierwszy wprowadzonych do ewidencji podatnika.

Podatnicy, ponosząc wydatek na nabycie lub wytworzenie budynku, zaliczają je do kosztów uzyskania przychodu poprzez odpisy amortyzacyjne. Ustawodawca wskazuje przy tym maksymalną roczną wysokość takiego odpisu, który będzie obniżał dochód podatkowy podatnika. Z reguły stawka w przypadku nieruchomości wykorzystywanych przez podatników np. na potrzeby biura czy też magazynu wynosi 2,5% rocznie. Oznacza to, iż poniesione wydatki na nabycie lub wytworzenie takich nieruchomości zaliczane będą do kosztów uzyskania przychodów przez podatnika przez okres 40 letni (zakładając, że wcześniej nie zostaną zbyte). Szczególne regulacje w tym zakresie obowiązują m.in. dla tzw. używanych lub ulepszonych budynków. Budynek uznawany jest za: – używany – jeżeli podatnik wykaże, że przed ich nabyciem był wykorzystywany co najmniej przez okres 60 miesięcy; – ulepszony – jeżeli przed wprowadzeniem do ewidencji wydatki poniesione przez podatnika na jego ulepszenie stanowiły co najmniej 30% wartości początkowej. Definicje te nie obowiązują dla budynków niemieszkalnych, dla których stawka amortyzacyjna z wykazu stawek amortyzacyjnych wynosi 2,5%. Aby takie budynki spełniały warunki do zastosowania indywidualnej stawki amortyzacyjnej wydaje się, że wystarczy, aby były one wykorzystywane przed nabyciem przez jakikolwiek okres czasu lub ulepszone (zmodernizowane) o jakąkolwiek wysokość nakładów. Okres amortyzacji dla budynków spełniających wymienione kryteria może zostać skrócony i nie może być krótszy niż odpowiednio: – 3 lata – dla trwale związanych z gruntem budynków handlowo-usługowych wymienionych w rodzaju 103 Klasyfikacji środków trwałych i innych budynków niemieszkalnych wymienionych w rodzaju 109 Klasyfikacji trwale związanych z gruntem oraz kiosków towarowych o kubaturze poniżej 500 m3, domków kempingowych i budynków zastępczych; – 40 lat pomniejszone o pełną liczbę lat, które upłynęły od dnia ich oddania po raz pierwszy do używania do dnia wprowadzenia ich do prowadzonej przez podatnika ewidencji, przy czym tak obliczony okres amortyzacji nie może być krótszy niż 10 lat – dla budynków niemieszkalnych, dla których stawka amortyzacyjna z wykazu stawek amortyzacyjnych wynosi 2,5% , np. budynki biurowe, magazynowe; – 10 lat – dla pozostałych budynków, np. budynków i lokali mieszkalnych, dla których stawka amortyzacji zgodnie z wykazem stawek amortyzacyjnych wynosi 1,5%. Jak wynika z wyżej przedstawionych regulacji, wydatki na nabycie używanych lub ulepszonych budynków można znacznie szybciej zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów niż ma to miejsce w przypadku nowych budynków. W wyjątkowych przypadkach okres amortyzacji może zostać skrócony nawet do 3 lat.

Wykorzystanie gazu w kogeneracji szansą dla samorządów

Dostosowanie polskiego ciepłownictwa do wyśrubowanych norm środowiskowych i emisyjnych przysporzy wielu trudności. Szansą dla samorządów na zachowanie obecnego systemu zaopatrzenia w ciepło jest poprawa jego efektywności oraz wykorzystanie gazu w kogeneracji.

Około 70 proc. przedsiębiorstw zajmujących się produkcją ciepła pozostaje w rękach samorządów. Są to głównie średnie i mniejsze zakłady ciepłownicze. Zakłady energetyki cieplnej w największych miejscowościach, których udział w potencjale produkcji ciepła wytwarzanego przez przedsiębiorstwa ciepłownictwa systemowego przekracza 50 proc., zostały już sprzedane przez Skarb Państwa i samorządy. Produkcja 76 proc. ciepła w Polsce oparta jest na węglu kamiennym. W większości wypadków ciepło produkowane jest w wyeksploatowanych jednostkach charakteryzujących się niską efektywnością energetyczną, a w konsekwencji – ekonomiczną. Powyższy stan rzeczy wymaga zmian, z wielu powodów, w szczególności w związku z wymogami pakietu klimatycznego UE, wprowadzającego do kosztów prowadzonej działalności koszt praw do emisji dwutlenku węgla. Dodatkowych trudności polskim ciepłowniom przysporzą normy Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/75/UE w sprawie emisji przemysłowych mającej na celu uzyskanie w Unii Europejskiej jednakowych warunków prowadzenia działalności poprzez ujednolicenie wymogów w zakresie efektywności środowiskowej instalacji przemysłowych. Zgodnie z dyrektywą warunki pozwolenia zintegrowanego powinny opierać się na najlepszych dostępnych technikach, co znacznie winduje wymagania. Termin derogacji zaostrzonych norm ochrony środowiska dla instalacji ciepłowniczych został przesunięty do końca 2022 roku dla instalacji o mocy do 200 MW, które co najmniej 50 proc. ciepła użytkowego w postaci pary i ciepłej wody dostarczają do publicznych sieci ciepłowniczych. Istniejące instalacje o mocy ponad 200 MW do końca 2022 roku mogą być zwolnione z przestrzegania nowych norm emisji, o ile operator instalacji zobowiąże się, że od 2016 roku do 2022 roku nie będzie eksploatował instalacji przez więcej niż 17500 godzin. Co prawda polskie ciepłownie zyskały kilka dodatkowych lat na dostosowanie się do zaostrzanych norm emisji dwutlenku siarki, tlenków azotów i pyłów, ale nie oznacza to jednak, że można pomijać te wyśrubowane normy w obecnie sporządzanych planach inwestycyjnych. Obok niepewności co do kosztów uprawnień do emisji CO2, rentowności ciepłownictwa zagraża również brak regulacji środowiskowych dotyczących źródeł o mocy poniżej 50 MWt, w tym źródeł indywidualnych. Ciepłownie, które ponosić będą olbrzymie nakłady związane z polityką klimatyczną oraz wyśrubowanymi wymaganiami środowiskowymi, będą zmuszone konkurować ze źródłami, które nie muszą spełniać podobnych wymogów. Powstają pytania, jak wielu odbiorców ciepła jest w stanie tolerować wyższy koszt ciepła systemowego w porównaniu do ciepła ze źródeł indywidualnych oraz jaki jest próg akceptacji, powyżej którego odbiorcy zaczną odłączać się od systemu ciepłowniczego. Odpowiedź na te pytania nie jest łatwa. Bez wątpienia ciepło systemowe – PRL-owski symbol awansu cywilizacyjnego – jest wygodnym i bezproblemowym sposobem ogrzewania mieszkań i domów. Dla grupy odbiorców ceniących komfort benchmarkiem powinien pozostać koszt ogrzewania piecem na gaz ziemny, którego technologia oferuje zbliżony stopień komfortu w eksploatacji. Próg wejścia w ogrzewanie gazem ziemnym, jest stosunkowo wysoki (koszt pieca gazowego oraz ewentualnego przyłączenia do sieci gazowej). Także prognozy dotyczące ceny paliwa gazowego indeksowanej koszykiem ceny ropy naftowej i produktów ropopochodnych w najbliższym czasie wskazują, że pozostanie ona na wysokim poziomie. Niemniej jednak, mamy w Polsce sporą grupę odbiorców wrażliwych na cenę, którzy gwoli oszczędności gotowi są do działań, które choć obniżają ich komfort życia, pozwalają na dopięcie domowych budżetów. Dla tych odbiorców przejście na opalanie paliwami stałymi, np. tzw. ekogroszkiem, węglem grubym i innymi zamiennikami, może być atrakcyjne. Jest to istotne zagrożenie, jeśli weźmiemy pod uwagę logikę ponoszenia kosztów utrzymania urządzeń sieciowych przez odbiorców, polegającą na tym, że całkowity koszt dzielony jest pomiędzy wszystkich odbiorców w związku z przyłączoną mocą (opłata sieciowa stała) oraz zużyciem (opłata sieciowa zmienna). Gdy zmniejszy się ilość odbiorców zwiększą się jednostkowe opłaty ponoszone przez pozostałych odbiorców, co może skutkować powstaniem samonapędzającego się trendu odłączania się od sieci (efektu kuli śniegowej).
Para w sieć, w kotłach ruch!
Czy wizja, w której dzielnice polskich miast i miasteczek ponownie zasnują dymy z pieców węglowych, musi się ziścić? Cóż mogą zrobić gminy, by do tego nie doszło? Bez wątpienia istotną kwestią jest termomodernizacja budynków. Działania na rzecz poprawy charakterystyki energetycznej budynków są z sukcesami prowadzone przez spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, przy częstym wsparciu funduszy publicznych. Niemniej sama poprawa charakterystyki energetycznej budynków nie niweluje różnicy, jaka może zaistnieć pomiędzy ceną ciepła systemowego, a kosztem ogrzewania indywidualnego. Takim działaniem jest przede wszystkim ograniczenie strat w sieci ciepłowniczej. W wielu polskich miastach dzięki środkom europejskim oraz NFOŚ mają miejsce inwestycje w poprawę efektywności dystrybucji energii cieplnej, polegające na wymianie przestarzałych sieci cieplnych ułożonych w kanałach na kompletne systemy rur preizolowanych, czy na przebudowie istniejących grupowych węzłów cieplnych na wysokosprawne węzły indywidualne z automatyką pogodową i monitoringiem. Drugim istotnym działaniem idącym w parze ze zwiększeniem efektywności dystrybucji energii jest poprawa efektywności jednostek wytwórczych. Przedsiębiorstwa ciepłownicze stoją wobec wyzwań inwestycyjnych związanych z dekapitalizacją majątku wytwórczego oraz koniecznym dostosowaniem źródeł wytwórczych do wspominanych powyżej wymagań środowiskowych i emisji CO2. Przy konserwatywnej polityce taryfowej na ciepło systemowe, prowadzonej przez Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki, który jest organem centralnym stojącym na straży równoważenia interesów wytwórców energii z jej odbiorcami, należy sięgać po dostępne instrumenty wsparcia, tj. świadectwa pochodzenia z kogeneracji oraz możliwe świadectwa efektywności energetycznej. W tej sytuacji najbardziej optymalną wydaje się budowa wysokosprawnych bloków gazowo-parowych (CCGT) wykorzystujących synergię dostaw ciepła systemowego oraz energii elektrycznej oraz istniejące w Polsce systemy wsparcia, które jednocześnie mają niższą ekspozycję na koszt uprawnień do emisji CO2. Dlaczego gaz?
50 proc. energii wytworzonej w kogeneracji w Niemczech jest oparta na gazie. Nie powinno dziwić zauważalne w Polsce zainteresowanie przejściem ciepłowni z wysoce energochłonnymi jednostkami węglowymi na wysokosprawne gazowe jednostki kogeneracyjne. Decyzje inwestycyjne wstrzymuje jednak dysfunkcyjność polskiego rynku gazu ziemnego. Tym niemniej w 2011 r. zauważalne były pewne zwiastuny zmian tego stanu rzeczy. Rozbudowa połączeń międzysystemowych z systemami gazowymi Czech i Niemiec, wirtualny rewers na gazociągu jamalskim, budowa terminala LNG, obiecujące perspektywy na wzrost krajowego wydobycia oraz zapowiadany program uwalniania gazu, polegający na odsprzedaży przez krajowego monopolistę części gazu innym sprzedawcom hurtowym, stanowią pozytywne przesłanki do budowy bloków gazowych. Otwarcie rynku gazu pociągnie za sobą uwolnienie cen, co będzie szansą na lepsze ceny dla dużych odbiorców gazu w stosunku do odbiorców indywidualnych. Na ekonomii skali powinny skorzystać także elektrociepłownie. Największe z nich mogą się stać samodzielnymi graczami na rynku gazu ziemnego, osiągając dodatkowe przychody z gry rynkowej na rynku spotowym, który na zliberalizowanych rynkach charakteryzuje się stosunkowo dużą fluktuacją cen. Za inwestowaniem w budowę elektrociepłowni gazowych przemawiają jeszcze dwa poważne czynniki. Według wielu prognoz po 2016 roku w Polsce może zabraknąć energii elektrycznej, a bloki gazowe buduje się szybciej niż węglowe czy elektrownie atomowe. Budowa bloków gazowych jest też mniej kapitałochłonna od konkurencyjnych technologii, co ma istotne znaczenie w czasach turbulencji na rynkach finansowych, mogących skutkować ograniczeniem możliwości pozyskiwania finansowania. Należy zauważyć jednak, że nawet inwestycje w nowe efektywne moce wytwórcze oparte na gazie przekraczają przeważnie finansowy pułap możliwości jednostek samorządu terytorialnego. Sprzedawać czy współpracować?
W 2011 r. głośno było o prywatyzacji warszawskiego SPEC. Sprzedaż SPEC-u przez Miasto Stołeczne Warszawa na rzecz Dalii nie powinna dziwić. Warszawę czekają kolejne wyzwania inwestycyjne w infrastrukturę transportową, spośród których największy koszt stanowi budowa drugiej linii metra. Skoro największe polskie miasta, z wyjątkiem Krakowa, sprzedały swoje przedsiębiorstwa energetyki cieplnej, należy spodziewać się podobnych transakcji ze strony mniejszych jednostek samorządu terytorialnego, które powinny redukować tempo emisji papierów dłużnych z uwagi na wprowadzenie formuły wydatkowej. Sprzedaż całego przedsiębiorstwa energetyki cieplnej nie jest jednak jedynym wyjściem. Możliwy jest model pośredni, w którym samorządy sprzedawałyby same jednostki wytwórcze, pozostawiając w swoich rękach system ciepłowniczy. O tym, że także w takim przypadku mogą znaleźć się kupcy, powinien świadczyć przykład nabycia przez PGNIG spółki Vattenfal Heat Poland – właściciela warszawskich elektrociepłowni, podczas gdy przedsiębiorstwo sieciowe SPEC nabył inny podmiot. Alternatywą dla sprzedaży całego majątku jest też formuła partnerstwa publiczno-prywatnego, w której możliwe jest dobranie optymalnej formy prawnej do konkretnego przedsiębiorstwa energetyki cieplnej. Wachlarz możliwości jest szeroki. Formami nie wymagającymi zmiany stosunków własnościowych są kontrakt menadżerski (umowa o zarządzanie przedsiębiorstwem) oraz koncesjonowanie, w którym operator dodatkowo odpowiada za sfinansowanie określonego zakresu inwestycji (n.p. w modelu BOT ang.: Build, Operate, Transfer, inwestor buduje obiekt, który następnie eksploatuje, a po z góry określonym czasie przekazuje stronie publicznej). Formami wymagającymi interwencji w stosunki własnościowe są podwyższanie kapitału w istniejących spółkach ciepłowniczych w celu objęcia części udziałów przez inwestora oraz aport w postaci przedsiębiorstwa energetyki cieplnej do nowotworzonych podmiotów prawnych, w których strona publiczna zachowuje określoną ilość udziałów.
Ciepłownictwo a cele radykalnego zwiększenia udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym Polski
Sieć ciepłownicza stanowi doskonałe narzędzie wypełnienia ambitnych celów stawianych przez politykę energetyczną UE. Obok stopniowego odejścia od węgla na rzecz gazu, skutkującego zmniejszeniem emisji CO2, można zintegrować za jej pomocą cele polegające na wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii. Liczne przykłady zachodnioeuropejskie, jak również niektóre polskie pokazują, że do sieci ciepłowniczej można przyłączać źródła biogazowe oparte na biomasie i źródła termalne. Jest to szczególnie interesujące w średnich i małych systemach ciepłowniczych, gdzie możliwe jest oparcie źródła ciepła na lokalnych uwarunkowaniach geologicznych, surowcowych i przyrodniczych. Okoliczność, że w Polsce jest kilkaset systemów ciepłowniczych, może być pomocna w osiągnięciu ambitnych celów wyznaczonych przez prawo Unii Europejskiej. W związku z powyższym wydaje się, że los sieci ciepłowniczych powinien bardziej interesować władze centralne. Jeśli uznać sieci ciepłownicze za infrastrukturę krytyczną do realizacji tych celów, należy zaproponować systemy wsparcia dla jednostek samorządu terytorialnego, pozwalające by sieci te pozostawały w miarę możliwości własnością komunalną. Niezależnie od rozwoju stosunków własnościowych, celem zarówno władz centralnych, jak i jednostek samorządu terytorialnego powinno być niedopuszczenie do sytuacji, w której odbiorcy ciepła odłączają się od sieci na rzecz brudniejszych, lecz tańszych źródeł indywidualnych. Jest również istotne, by podejmowane były starania na rzecz rozwoju sieci w celu przyłączania nowych odbiorców.

Roszczenie pracodawcy o naprawienie szkody wyrządzonej nieumyślnie przez pracownika przedawnia się po roku

Roszczenie wynikające ze stosunku pracy przedawnia się z upływem trzech lat od dnia, w którym stało się wymagalne. Wyjątek stanowi roszczenie pracodawcy o naprawienie szkody wyrządzonej przez pracownika wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych. Takie roszczenie przedawnia się z upływem roku od dnia, w którym pracodawca dowiedział się o wyrządzeniu szkody przez pracownika, nie później jednak niż z upływem trzech lat od daty jej wyrządzenia.

Roszczenie odszkodowawcze pracodawcy względem pracownika staje się wymagalne w dniu, w którym pracodawca powziął wiadomość o wyrządzeniu przez pracownika szkody i z tym dniem rozpoczyna się bieg rocznego okresu przedawnienia. Należy przy tym zaznaczyć, iż przedawnienie takie nie może nastąpić później niż z upływem 3 lat od dnia wyrządzenia szkody (art. 291 kp). Pracodawca nie musi jednak znać dokładnej wielkości szkody. Wcześniejsze orzecznictwo Sądu Najwyższego stało na stanowisku, iż „powzięcie przez pracodawcę wiadomości” należy rozumieć w ten sposób, że w zwykłym toku rzeczy pracodawca mógł i powinien był uzyskać wiadomość o szkodzie i jej sprawcy (wyroki SN z dnia 10.08.1978 r., I PR 167/78 oraz z dnia 03.03.1981 r., IV PR 36/81). Stwierdzić jednak należy, że aby termin przedawnienia mógł rozpocząć swój bieg, pracodawca musi rzeczywiście dowiedzieć się o poniesionej szkodzie oraz że jej sprawcą był jego pracownik, z tym zastrzeżeniem, że powinien wyczerpać dostępne możliwości uzyskania takich wiadomości jak najwcześniej (tak: SN w wyroku z dnia 04.11.1986 r., IV PR 340/86). Pracodawca musi sobie zatem zdawać sprawę z wyrządzonej szkody na tyle precyzyjnie, aby pozwalało mu to na ustalenie okoliczności wskazujących na spowodowanie przez konkretnego pracownika szkody.
Również roszczenie regresowe, przewidziane w art. 120 § 2 kp, na skutek naprawienia przez pracodawcę szkody wyrządzanej nieumyślnie przez pracownika osobie trzeciej przy wykonywaniu obowiązków pracowniczych, przedawnia się z upływem jednego roku. Jednakże o powstaniu roszczenia regresowego nie decyduje chwila wyrządzenia szkody przez sprawcę, lecz chwila jej naprawienia przez dłużnika, co ma wpływ na moment rozpoczęcia biegu ww. terminu przedawnienia.
Przykład:
Pracownik przedsiębiorstwa usługowego „X” 9 lutego 2011 r. w godzinach pracy i podczas wykonywania swoich obowiązków pracowniczych zniszczył mienie podmiotu „Y”, korzystającego z usług świadczonych przez przedsiębiorstwo „X”. O fakcie tym podmiot „Y” powiadomił przedsiębiorcę „X” jeszcze tego samego dnia. Bezsprzecznie ustalone zostało, iż pracownik w sposób nieumyślny, poprzez niezachowanie należytej staranności w trakcie świadczenia pracy wyrządził szkodę podmiotowi „Y”. Przedsiębiorca „X” w dniu 15 kwietnia 2011 r. naprawił szkodę, płacąc podmiotowi „Y” stosowne odszkodowanie.
Roszczenie regresowe pracodawcy „X” w stosunku do pracownika, który wyrządził szkodę, powstaje dopiero z chwilą zaspokojenia przez niego roszczeń osoby poszkodowanej (podmiotu „Y”). Roczny termin przedawnienia liczymy zatem nie od dnia, w którym pracodawca „X” powziął wiadomość o wyrządzeniu przez pracownika szkody (9 lutego 2011 r.), gdyż dopiero naprawienie szkody stwarza roszczenie zwrotne do sprawcy, a zatem liczymy go dopiero od 15 kwietnia 2011 r. (zobacz: wyrok SN z dnia 16.09.1997 r., I PKN 261/97).
Wyżej wspomniany roczny termin przedawnienia dotyczy jednak wyrządzenia pracodawcy szkody przez pracownika w sposób nieumyślny. Jeżeli mamy natomiast do czynienia z umyślnością, roszczenie pracodawcy o naprawienie tak wyrządzonej szkody przedawnia się według zasad przewidzianych w przepisie art. 4421 kc, a więc co do zasady z upływem trzech lat. Termin trzyletni należy liczyć od dnia, w którym pracodawca dowiedział się o szkodzie i pracowniku obowiązanym do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Jeżeli jednak szkoda wynika z występku lub zbrodni, roszczenie odszkodowawcze pracodawcy przedawnia się z upływem lat dwudziestu i to bez względu na to, kiedy pracodawca dowiedział się o szkodzie i pracowniku będącym jej sprawcą (art. 4421 § 2 kc w zw. z art. 291 § 3 kp).

Przepisów o wadach oświadczeń woli nie stosuje się do układów zbiorowych pracy

Czy można kwestionować ważność układu zbiorowego pracy po jego rejestracji, powołując się wadliwość oświadczeń woli złożonych przy jego zawieraniu?

Rejestracja układów zbiorowych pracy służy nie tylko ewidencji. Jej celem jest również kontrola zgodności układu z prawem (uchwala SN z 23 maja 2001 r. III ZP 17/00). „Droga sądowa o ustalenie nieważności zakładowego układu zbiorowego pracy po jego rejestracji jest niedopuszczalna”. [uchwałą składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 23 maja 2001 r., III ZP 17/00]. Natomiast dopóki układ nie zostanie zarejestrowany, można go kwestionować. Czy dopuszczalne jest jednak powoływanie się na wadliwość oświadczeń woli złożonych przy jego zawieraniu?
Układy zbiorowe pracy, choć są porozumieniami zawieranymi pomiędzy stroną pracowniczą a pracodawczą, nie są umowami sensu stricto. Mają charakter normatywny (wyrok TK z 10 czerwca 2003 r. – SK 37/02; wyrok SN z 5 maja 2009 r. I PK 6/09). W uproszczeniu oznacza to, że są przepisami prawa, choć nie mają mocy powszechnie obowiązującej. Mimo tego, pojawiły się głosy dopuszczające stosowanie przepisów Kodeksu cywilnego o wadach oświadczeń woli do układów zbiorowych, na podstawie odesłania zawartego w art. 300 k.p. Przepis ten zezwala na odpowiednie stosowanie k.c. do stosunku pracy. Tymczasem układ zbiorowy pracy nie kreuje stosunku pracy. Choć wywiera wpływ na indywidualne stosunki pracy, to sam żadnego indywidualnego stosunku pracy nie tworzy ani nawet sam w sobie go nie modyfikuje. To dopiero w wyniku rozpoczęcia jego obowiązania powstają skutki prawne dla poszczególnych pracowników. Skoro zatem układ zbiorowy pracy jest aktem normatywnym a nie umową prywatnoprawną, to stanowisko dopuszczające stosowanie przepisów o wadach oświadczeń woli do układów zbiorowych pracy jest błędne. Nie można bowiem stosować przepisów o wadach oświadczeń woli składanych przy zawieraniu umów do oświadczeń składanych przy tworzeniu prawa.