Znaki towarowe sugerujące lub aluzyjne też można zastrzec

Udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy sugerujący lub aluzyjny nie narusza głównej idei zakazu udzielania praw ochronnych na znaki towarowe opisowe.
Wybierając znak towarowy, który ma służyć do oznaczania na rynku towarów lub usług określonego przedsiębiorstwa, każdy przedsiębiorca chce zindywidualizować swój produkt. Dobry znak towarowy to zatem taki, który od razu wskazuje, że towary lub usługi nim oznaczone pochodzą z określonego przedsiębiorstwa. Korzystne jest, aby znak ten kojarzył się potencjalnym nabywcom z oferowanymi towarami lub usługami. Przy wyborze oznaczenia trzeba jednak pamiętać, że nie można zmonopolizować tak zwanych znaków opisowych. Nie dotyczy to jednak znaków, które są opisowe jedynie pośrednio, a zatem dopiero drogą skojarzenia myślowego mogą naprowadzić odbiorcę na cechy tych towarów lub usług. Takie znaki sugerują tylko określone cechy towarów i usług, dla których oznaczania zostały przeznaczone (znaki towarowe sugerujące) lub stanowią wyłącznie aluzję do tych cech (znaki towarowe aluzyjne).
Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem, znaki towarowe opisowe to takie, które mogą służyć w obrocie do wskazania poszczególnych cech towarów lub usług, np. „kalafiorowa” w odniesieniu do zupy – nie można pozwolić na zmonopolizowanie tego określenia przez jednego przedsiębiorcę. Co więcej, oznaczenia te powinny wskazywać bezpośrednio na cechy zgłaszanych towarów. Wprost opisowe są zatem oznaczenia, które wyraźnie i bezpośrednio wskazują na cechy towarów i usług, w stosunku do których ubiegamy się o ochronę. Za nieobjęte zakazem rejestracji znaków towarowych opisowych uważa się oznaczenia jedynie sugerujące lub aluzyjne. Zasada ta ma charakter prawnowspólnotowy. Pojęcie oznaczeń sugerujących i aluzyjnych zostało zdefiniowane i doprecyzowane w decyzjach Izby Odwoławczej Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM). W październiku 1998 r. stwierdziła ona, że za tego rodzaju oznaczenia należy uważać te, które odnoszą się do pewnych cech towarów lub usług w sposób pośredni lub poprzez proces intelektualnego kojarzenia wymagającego u danej części nabywców szczególnego wysiłku dla przekształcenia sugestywnej lub emocjonalnej informacji w racjonalną ocenę. W marcu 2000 r. Izba Odwoławcza OHIM zauważyła, że niekiedy nawet połączenie w jeden wyraz kilku słów opisowych lub nieistotna modyfikacja słów opisowych może w rezultacie prowadzić do powstania oznaczenia jedynie aluzyjnego lub sugerującego. Najlepiej opisywane zagadnienie widać na przykładzie z przemysłu farmaceutycznego, gdzie ogólnie przyjęte jest obieranie dla produktów leczniczych, jako znaków towarowych, nazw fantazyjnych, utworzonych ze źródłosłowów zaczerpniętych z nazw podstawowych składników chemicznych danego produktu lub z nazwy choroby, do której usunięcia dany produkt jest przeznaczony (por.: decyzja Wydziału Odwoławczego Urzędu Patentowego z listopada 1933 r.) Zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, zaprezentowanym w wyroku z dnia 8 maja 2009 r., zasada powyższa wyrażona w decyzji pochodzącej z okresu międzywojennego ma pełne zastosowanie współcześnie, o czym świadczą znaki towarowe zbliżone czy nawet utworzone wprost z międzynarodowych niezastrzeżonych nazw INN, na przykład: znak towarowy – „trama” / nazwa INN – „tramadol”, znak towarowy „ibufen” / nazwa INN – „ibuprofem”. W ww. orzeczeniu sporne oznaczenie „clorgel” zostało uznane jako typowy przykład znaku towarowego o charakterze zbliżonym (podobnym) do oznaczeń ogólnoinformacyjnych, które nie mogą być rejestrowane. Zdaniem Sądu nawiązywanie przez znak towarowy „clorgel” do nazwy rodzajowej substancji czynnej używanej w przemyśle farmaceutycznym „clopidogrel”, będącej składnikiem leku, nie jest wystarczające do uznania go za nazwę rodzajową produktu farmaceutycznego bądź oznaczenia informującego jedynie wprost i bezpośrednio o cechach tego produktu. Z faktu pośredniego wskazywania na pewne właściwości towaru nie można zatem wyprowadzać wniosku o braku zdolności odróżniającej spornego znaku towarowego. Charakter „twórczy” nie jest zatem kryterium warunkującym stwierdzenie dostatecznych znamion odróżniających danego oznaczenia. Według Sądu znak towarowy „clorgel” nie informuje bezpośrednio o rodzaju i składzie leku, nie ogranicza również praw innych podmiotów gospodarczych do wykorzystywania w obrocie gospodarczym nazwy rodzajowej „clopidrogrel” i wprowadzania do obrotu produktów leczniczych, które tę substancję zawierają. Uprawniony nie ma bowiem monopolu na posługiwanie się tą nazwą w obrocie rynkowym. Innym przykładem może być oznaczenie „glazide”, które zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, zaprezentowanym w wyroku z dnia 16 grudnia 2009 r., stanowi twórcze przetworzenie proponowanej przez Światową Organizację Zdrowia nazwy międzynarodowej substancji czynnej o łacińskiej nazwie „gliclazidum”. Wskazane oznaczenie posiada zdolność odróżniającą, albowiem ma ono charakter fantazyjny i nie stanowi nazwy rodzajowej towaru ani międzynarodowej nazwy rodzajowej substancji czynnej, czy też nie informuje wprost o cechach (właściwościach) towaru. Rejestracja fantazyjnego znaku towarowego nie ogranicza prawa innych podmiotów do wykorzystywania w obrocie gospodarczym proponowanej przez WHO nazwy rodzajowej oraz do wprowadzenia do obrotu produktów leczniczych zawierających tę substancję oraz umieszczenia na ich opakowaniach informacji, że dany produkt zawiera powyższą substancję czynną. Nie prowadzi zatem do zmonopolizowania rynku, czy też ograniczenia możliwości prowadzenia działalności konkurencyjnej.
W tym miejscu warto zwrócić uwagę na art. 156 ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo własności przemysłowej, zgodnie z którym prawo ochronne na znak towarowy nie daje uprawnionemu prawa zakazywania używania przez inne osoby w obrocie oznaczeń wskazujących w szczególności na cechy i charakterystykę towarów, ich rodzaj, ilość, jakość, przeznaczenie, pochodzenie, datę wytworzenia lub okres przydatności. Z powyższego wynika, że udzielenie prawa ochronnego na znak towarowy sugerujący lub aluzyjny nie narusza głównej idei zakazu udzielania praw ochronnych na opisowe znaki towarowe, która sprowadza się do tego, aby nie wyjmować z tak zwanej domeny publicznej oznaczeń, które mogą okazać się przydatne różnym podmiotom.

Gmina nie zawsze ma prawo zmienić sprzedawcę energii elektrycznej

Gmina, która nie jest właścicielem infrastruktury oświetleniowej, nie może bez zgody właściciela tych urządzeń organizować przetargów na dostawę energii elektrycznej do celów oświetleniowych.
W ustawie o samorządzie gminnym ustawodawca wskazał, że „do zakresu działania gminy należą wszystkie sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów.” Ponadto wskazał, że do zadań własnych gminy należy także zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty, jaką jest gmina. Bez wątpienia do zadań własnych gminy należą również sprawy zaopatrzenia gminę w energię elektryczną. Ustawodawca słusznie podkreślił w art. 7 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym, że „ustawy określają, które zadania własne gminy mają charakter obowiązkowy.” Taką ustawą określającą zadania własne gminy jest bez wątpienia ustawa – Prawo energetyczne. W art. 18 ust. 1 tej ustawy określono szczegółowy zakres zadań, jakie muszą podejmować gminy w zakresie zaopatrzenia w energię elektryczną. Wskazano w nim, że do zadań własnych gminy w zakresie zaopatrzenia w energię elektryczną należy: 1) planowanie i organizacja zaopatrzenia w energię elektryczną na obszarze gminy, 2) planowanie oświetlenia miejsc publicznych i dróg znajdujących się na terenie gminy, 3) finansowanie oświetlenia ulic, placów i dróg publicznych znajdujących się na terenie gminy, 4) planowanie i organizacja działań mających na celu racjonalizację zużycia energii i promocję rozwiązań zmniejszających zużycie energii na obszarze gminy. W powyższej ustawie wskazano wprost, że odbiorcy energii elektrycznej (np. gminy) mają prawo zakupu energii od wybranego przez siebie sprzedawcy (art. 4j ust. 1 ustawy – Pr. en). Natomiast przedsiębiorstwo energetyczne zajmujące się przesyłaniem lub dystrybucją energii, umożliwia odbiorcy energii przyłączonemu do jego sieci zmianę sprzedawcy energii (art. 4j ust. 2 ustawy – Pr. en.). Należy podkreślić, że problem związany z możliwością zmiany sprzedawcy przez gminę jest dość istotny i budzi wiele kontrowersji, o czym świadczyć mogą także interpelacje poselskie dotyczące właśnie tego tematu. Problematyka ta stała się także przedmiotem obrad Komisji Nadzwyczajnej „Przyjazne Państwo.” Komisja uchwaliła Dezyderat Nr 36 w sprawie nowelizacji przepisów prawnych dotyczących oświetlenia ulic skierowany do Rady Ministrów. W Dezyderacie tym podkreślono, że zakłady energetyczne są z reguły właścicielami urządzeń oświetlenia zewnętrznego i widać w tej kwestii pewien dualizm – „kto inny jest właścicielem i dysponentem majątku, a kto inny ponosi wszelkie koszty jego funkcjonowania.” Ponadto podkreślono, że „niektóre przedsiębiorstwa energetyczne odmawiają gminom prawa wyboru sprzedawcy energii elektrycznej.” Gminom została narzucona taryfa za energię elektryczną na potrzeby oświetlenia i z reguły nie mają one wiedzy ile mogłyby zyskać, gdyby dokonały jej zmiany. W związku z tym Komisja zwróciła się o wprowadzenie zmian legislacyjnych, które „umożliwią gminom wybór sprzedawcy energii elektrycznej dla oświetlenia ulicznego oraz wybór podmiotu, któremu powierzą prowadzenie eksploatacji oświetlenia.” Rząd przedstawił swoje stanowisko wobec Dezyderatu nr 36, w którym nie zgodził się z propozycją prezentowaną przez gminy, tj. wprowadzeniem zmian legislacyjnych, które umożliwiłyby gminom (bez zgody podmiotu będącego właścicielem infrastruktury oświetleniowej) dokonania wyboru podmiotu, któremu zostanie powierzone prowadzenie eksploatacji oświetlenia. Rząd wyraził pogląd, że rozwiązanie zaprezentowane przez gminy byłoby sprzeczne z powszechnie obowiązującym prawem. Podkreślił jednocześnie, że zgodnie z art. 140 ustawy – Kodeks cywilny przedsiębiorstwo energetyczne, które jest właścicielem urządzeń oświetleniowych może „w granicach określonych przez ustawę i zasady współżycia społecznego z wyłączeniem innych osób, korzystać z rzeczy zgodnie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem swego prawa.” W swoim stanowisku Rząd podkreślił również, że gmina, która nie jest właścicielem infrastruktury oświetleniowej, nie może bez zgody właściciela tych urządzeń organizować przetargów na dostawę energii elektrycznej do celów oświetleniowych, a także nie może przeprowadzać konserwacji urządzeń oświetleniowych. W niniejszym stanowisku Rządu zaznaczono także, że w przypadku, gdy przedsiębiorstwo energetyczne bądź powołana przez nie spółka jest właścicielem urządzeń oświetlenia ulicznego, to zarówno gmina jak i przedsiębiorstwo energetyczne bądź powołana spółka, powinny dążyć do wyjaśnienia tej sytuacji na podstawie umowy cywilno-prawnej. Rząd zwrócił uwagę, że pomiędzy stronami powinno dojść do porozumień, gdyż gmina jest jedynym nabywcą usługi oferowanej przez podmiot będący właścicielem urządzeń oświetleniowych i jeśli przestałaby być tym nabywcą, urządzenia te staną się dla ich właściciela bezużyteczne.
Jeśli natomiast gmina uzna, że praktyki stosowane przez przedsiębiorstwo energetyczne, które jest właścicielem infrastruktury oświetleniowej, są sprzeczne z obowiązującymi przepisami prawa, a w szczególności z przepisami dotyczącymi konkurencji, to „istnieje możliwość złożenia wniosku do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o wszczęcie postępowania antymonopolowego w sprawie nadużywania przez to przedsiębiorstwo pozycji dominującej.”
W prezentowanym stanowisku Rząd podkreślił również, że na podstawie art. 4j ustawy – Prawo energetyczne, „przedsiębiorstwo energetyczne, które prowadzi działalność w zakresie przesyłania i dystrybucji energii elektrycznej obowiązane jest umożliwić odbiorcy energii elektrycznej (w tym przypadku gminie) zmianę sprzedawcy.” Zmiana sprzedawcy będzie miała miejsce wtedy, gdy gmina wypowie umowę kompleksową i zawrze dwie odrębne umowy, tj. umowę o świadczenie usług przesyłania i dystrybucji energii elektrycznej (z dotychczasowym przedsiębiorstwem przesyłowym) oraz umowę sprzedaży energii elektrycznej (z nowym sprzedawcą).

Mecenas Jarosław Chałas wśród ekspertów konferencji „Eksport i inwestycje szansą rozwoju regionu i przedsiębiorstw”

Kancelaria zaproszona została do merytorycznego wsparcia konferencji „Eksport i inwestycje szansą rozwoju regionu i przedsiębiorstw”. W ramach wydarzenia mecenas Jarosław Chałas poprowadzi panel poświęcony prawnym aspektom eksportu, zakładaniu działalności gospodarczej na poszczególnych rynkach zagranicznych oraz kwestiom podatkowym i celnym. Konferencja odbędzie się 26 czerwca w Bydgoszczy.

Spotkanie ma charakter ekspercki. Jego celem jest przekazanie wyczerpujących informacji o możliwościach prowadzenia działalności gospodarczej na poszczególnych rynkach zagranicznych i uwarunkowaniach prawnych z tym związanych. Konferencja skierowana jest głównie do przedsiębiorców zainteresowanych eksportem i upatrujących w nim szanse rozwoju zarówno dla siebie, jak i regionu czy kraju. Co zrobić, aby wziąć udział w zagranicznej misji gospodarczej? Jak zaistnieć w międzynarodowym środowisku podczas targów na całym świecie? W jaki sposób skorzystać z dofinansowania na wdrożenie eksportu? – Na te i podobne pytania będą starali się odpowiedzieć zaproszeni na konferencję goście. W spotkaniu, oprócz Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, w roli prelegentów udział wezmą m.in. specjaliści zajmujący się promocją eksportu, przedstawiciele: PARP-u, Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych, Ministerstwa Gospodarki oraz KUKE.
Konferencja organizowana jest przez Stowarzyszenie Integracja i Współpraca. Więcej informacji >>

Przygotowaliśmy dwudniowe warsztaty poświęcone inwestycjom liniowym w energetyce

Warsztaty odbywające się w dn. 26-27 czerwca 2012 w Katowicach w całości poprowadzą mec. Magdalena Wojtowicz oraz dr Magdalena Malicka z Departamentu Prawa Energetycznego Kancelarii. W trakcie dwóch dni szczegółowo zostaną omówione prawne aspekty związane zarówno z procesem inwestycyjnym, jaki i prawnorzeczowymi i obligacyjnymi skutkami sadowienia urządzeń na cudzym gruncie. Szkolenie pomoże przejść sprawnie przez procedurę administracyjną i ułatwi stosowanie regulacji prawnych. Do uczestnictwa w warsztatach zaproszone zostały przedsiębiorstwa z branży energetycznej oraz kancelarie prawne i firm doradcze.

  • Jakie są projektowane zmiany w przepisach o urządzeniach przesyłowych?
  • Jak uzyskać prawo do korzystania z cudzej nieruchomości?
  • Jak wygląda projekt ustawy o korytarzach przesyłowych i jakie niesie skutki?
  • Jak wygląda przebieg procesu inwestycyjnego i jak można go usprawnić?
  • Jak wybierać i pozyskiwać teren na lokalizację pod inwestycję?
  • Jakie są zasady przyłączenia obiektów do sieci?
  • Jak uniknąć błędów w procedurze uzyskiwania zezwoleń na realizację procesu inwestycyjnego i zmniejszyć ryzyko kar?

To tylko nieliczne pytania, na które odpowiedzi poznają uczestnicy w czasie dwóch dni warsztatów. Nasi eksperci szczegółowo omówią prawne aspekty związane zarówno z procesem inwestycyjnym, jak i prawnorzeczowymi oraz obligacyjnymi skutkami sadowienia urządzeń na cudzym gruncie. Warsztaty pomogą słuchaczom zaplanować przygotowanie i lokalizację inwestycji liniowych, przygotują ich do projektowanych zmian w przepisach oraz dostarczą wiedzę o skutecznym ich stosowaniu.
Dwudniowe warsztaty Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy zorganizowała we współpracy z Institute for International Research.

Mecenas Tomasz Bil o outsourcingu IT na konferencji GigaCon 2012

Eksperci Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy po raz kolejny zaproszeni zostali do udziału w konferencji organizowanej przez markę GigaCon – tym razem poświęconej outsourcingowi IT. W gronie prelegentów znalazł się mecenas Tomasz Bil z naszego biura w Krakowie, który 25 czerwca w Warszawie mówił o prawnych pułapkach umów outsourcingu.

Spotkanie poświęcone było nowoczesnym rozwiązaniom outsourcingu IT, które stale się rozwijają i zdobywają w Polsce coraz więcej zwolenników. Dobry i skuteczny outsourcing powinien zapewnić firmie zmniejszenie wydatków i oszczędność czasu oraz pozwolić na koncentrację na kluczowych elementach działalności. Istnieją jednak obawy dotyczące wypływu informacji, utraty samodzielności i kontroli przez firmę – między innymi takie właśnie zagadnienia poruszane były przez ekspertów zajmujących się nowymi technologiami: prawników, project menedżerów oraz menedżerów ds. bezpieczeństwa IT.
Wybrane tematy prelekcji:

  • Jak wpływać na zaangażowanie pracowników zewnętrznych w firmie
  • Jak nie wpaść w pułapkę – dobór zewnętrznych konsultantów IT
  • Outsourcing kadry programistycznej – modele i sposób prowadzenia projektów
  • Organizowanie i zarządzanie współpracą outsourcingową, opłacalność ryzyka – podejście praktyczne
  • Bezpieczeństwo informacji przy outsourcingu
  • Prawne pułapki umów outsourcingu IT.

Imprezy marki GigaCon organizowane są od kilkunastu lat. To największe na polskim rynku konferencje o tematyce informatycznej. Spotkanie, jakie odbyło się 25 czerwca w Warszawie, to już IV edycja konferencji, i kolejna, do której zaproszeni zostali nasi specjaliści.

Publiczni nadawcy radiowi i telewizyjni przeciwko Poczcie Polskiej

Według informacji udostępnionych przez KRRiTV blisko 46 proc. gospodarstw domowych nie płaci abonamentu RTV. Każde z nich jest winne radiu i telewizji około 1400 zł, co stanowi wysokość pięcioletniego abonamentu wraz z odsetkami za zwłokę. Straty TVP oraz Polskiego Radia z tytułu niepobranych opłat można już liczyć w miliardach złotych. To efekt zaniechań Poczty Polskiej w wykonywaniu swoich ustawowych obowiązków. Zaniechania operatora publicznego w wykonywaniu ustawowych obowiązków polegających na ściąganiu opłat abonamentowych mogą spowodować wystąpienie przez telewizyjnych i radiowych nadawców publicznych z roszczeniem o odszkodowanie. Uprawnienie do wystąpienia z powództwem odszkodowawczym uzasadnić można już samym celem poboru opłat abonamentowych, którym jest umożliwienie realizacji misji publicznej radiofonii i telewizji. Środki pochodzące z opłat abonamentowych mogą być przeznaczone przez nadawców publicznych wyłącznie na realizację misji publicznej i w wysokości nieprzekraczającej sumy wydatków ponoszonych w związku z jej realizacją. TVP i Polskie Radio są zatem beneficjentami opłat abonamentowych w wysokości uregulowanej przepisami szczególnymi, niezależnie od roli Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dostępne publicznie dane wskazują, że opłaty abonamentowe są ściągane w Polsce w sposób nieefektywny. Zaniechania Poczty Polskiej zagwarantowały Polsce niechlubną pozycję lidera w zakresie zaległych opłat abonamentowych. W konsekwencji, brak stałych, zakładanych w budżetach każdego z nadawców publicznych wpływów z tytułu opłat abonamentowych w poważny sposób utrudnia wykonywanie przez radiowych i telewizyjnych nadawców publicznych misji publicznej. Ponoszą oni zatem realną i możliwą do wykazania szkodę z tytułu niewykonywania ustawowych obowiązków przez publicznego operatora pocztowego.
Mimo wielu instytucji i mechanizmów udostępnionych Poczcie Polskiej przez ustawodawcę efektywność w pobieraniu opłat abonamentowych i egzekwowaniu innych obowiązków związanych z administrowaniem przebiegu rejestracji nowych odbiorników przez Pocztę Polską jest znikoma. Analizując przepisy regulujące mechanizm pobierania opłat, można uznać, że operator pocztowy nie ma interesu w należytym egzekwowaniu opłat abonamentowych. Czy jest to jednak wystarczające usprawiedliwienie dla niewykonywania przewidzianych przepisami obowiązków? Mechanizm poboru opłat abonamentowych oparty jest na domniemaniu, zgodnie z którym osoba posiadająca odbiornik radiofoniczny lub telewizyjny w stanie umożliwiającym natychmiastowy odbiór programu, używa tego odbiornika. W myśl obowiązujących przepisów kontrolę nad pobieraniem abonamentu RTV sprawuje Poczta Polska. Wewnętrzną jednostką poczty, odpowiedzialną za pobieranie opłat, jest Centrum Obsługi Finansowej Poczty Polskiej (COF). Rolą operatora pocztowego jest nadto administrowanie rejestracją odbiorników i egzekwowanie obowiązku zgłaszania takich odbiorników. W razie stwierdzenia niezarejestrowania odpowiedniego odbiornika kierownik COF wydaje decyzję, w której nakazuje przeprowadzenie wymaganej rejestracji, jak również ustala opłatę karną. Opłata karna za używanie niezarejestrowanego odbiornika pobierana jest w wysokości trzydziestokrotności miesięcznego abonamentu, obowiązującego w dniu stwierdzenia tego faktu. Ustawodawca postanowił, że połowa wpływów z opłaty karnej za używanie niezarejestrowanego odbiornika stanowi dochód Poczty Polskiej. Schemat wydaje się zatem nieskomplikowany, a ustawowe możliwości i mechanizmy – wystarczające w celu skutecznego poboru należności z tytułu opłat abonamentowych. W tej sprawie wypowiedział już także Trybunał Konstytucyjny, stwierdzając, że faktyczna nieskuteczność egzekucji abonamentu i opłat karnych nie jest równoznaczna z niekonstytucyjnością ustawowej regulacji, zaś bezczynność określonych instytucji nie poddaje się kontroli w kategoriach konstytucyjnych. Co więcej, zdaniem Trybunału, nieuiszczającym abonamentu nie można stawiać zarzutu, iż naruszają zasadę dobra wspólnego. Skoro bowiem wypełnianie tego obowiązku nie jest w praktyce egzekwowane, to ewentualne naruszenie tej zasady wynika raczej z bezczynności powołanych instytucji i nie obciąża obywateli, lecz ustawodawcę i Pocztę Polską. Drogę dochodzenia potencjalnych roszczeń z tytułu niepobranych, a należnych telewizyjnym i radiowym nadawcom publicznym opłat abonamentowych wskazał już sam Trybunał Konstytucyjny.

Sprawdź, czy logotyp twojej firmy nie jest plagiatem!

Zanim przedsiębiorca zastosuje nowy logotyp, powinien upewnić się, że nie narusza on praw osób trzecich. Ważne jest również, by twórca dzieła przeniósł na przedsiębiorcę prawa autorskie.
Każdy przedsiębiorca staje przed koniecznością stworzenia logotypu bądź innych znaków graficznych, które wykorzystywać będzie w swojej działalności. Z reguły zleca ich wykonanie profesjonalnej agencji reklamowej, ale często zadanie takie powierza przypadkowo znalezionemu w sieci grafikowi. Zdarza się, że zamawiający otrzymuje produkt, co do którego ma wątpliwości, czy aby praca jest dziełem w pełni autorskim, a nie skopiowanym. Nikt przecież nie chce mieć logotypu, którego motyw graficzny występuje w identyfikacji wizualnej innych firm, a tym bardziej – u konkurencji. Aby upewnić się co do tego, czy nowy logotyp nie narusza praw osób trzecich, należy przeprowadzić badanie w odpowiednich, udostępnianych w Internecie, bazach danych znaków towarowych. Przedsiębiorca powinien również zadbać o to, aby zostały na niego w należyty sposób przeniesione prawa autorskie. Brak lub nieprawidłowo skonstruowana umowa o przeniesienie praw autorskich może spowodować, że zbywający je twórca może upomnieć się po pewnym czasie o dodatkową zapłatę, twierdząc, że prawa autorskie nie zostały przeniesione.
Znaki towarowe
Jeśli przedsiębiorca działa na rynku polskim, badanie na identyczność i podobieństwo wśród zgłoszonych wcześniej znaków towarowych przeprowadza się – najlepiej za pośrednictwem rzecznika patentowego – w trzech dostępnych nieodpłatnie w Internecie bazach danych. Są to:

  1. w odniesieniu do znaków zgłoszonych na terenie Polski – baza Urzędu Patentowego RP dostępna pod adresem www.uprp.pl
  2. w odniesieniu do znaków, których skutek rozciąga się na całą UE – baza Urzędu Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) w Alicante, Hiszpania, dostępna pod adresem: oami.europa.eu
  3. w odniesieniu do znaków zgłoszonych w trybie międzynarodowym – baza ROMARIN dostępna pod adresem: http://www.wipo.int

Badanie przeprowadza się w trzech płaszczyznach: wizualnej, fonetycznej i znaczeniowej. Co do zasady, uznaje się, że podobieństwo już na jednej z płaszczyzn wystarczy, aby mówić o podobieństwie między znakami. Znaki ocenia się w stosunku do innych, wcześniejszych znaków zgłoszonych dla identycznych lub podobnych towarów i usług. Towary te i usługi pogrupowane są według specjalnej klasyfikacji. Zatem nie można wykluczyć podobieństwa pomiędzy znakami należącymi do różnych klas towarowych lub usługowych. Należy pamiętać, że istnieje jednak kategoria znaków towarowych, które są chronione poza granicami tak zwanej specjalizacji. Są to znaki renomowane, które chronione są w stosunku do wszystkich towarów i usług bez względu na to, dla jakich zostały zarejestrowane.
Prawo autorskie
Nie można zapomnieć o zawarciu grafikiem lub agencją umowy o przeniesieniu praw autorskich. Bez takiej umowy i wyraźnego wymienienia w niej tak zwanych pól eksploatacji prawa autorskie co do zasady nie przejdą na zamawiającego. Przeniesieniu podlegają wyłącznie prawa majątkowe. Prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem. Należy jednak zauważyć, że dopuszczalne jest zrzeczenie się przez twórcę wykonywania części tych praw na rzecz osób trzecich, w tym przedsiębiorców. Umowa o przeniesienie praw autorskich wymaga dla swej ważności zachowania formy pisemnej. W braku wyraźnego postanowienia o przeniesieniu prawa, uważa się, że twórca udzielił licencji, a więc nie przeniósł prawa do utworu, a tylko zezwolił na jego wykorzystanie. Charakter umowy wynika co do zasady z jej treści, niemniej jednak należy także mieć na uwadze, że wszelkie wątpliwości powinny być tłumaczone na korzyść twórcy.
Roszczenia osób trzecich
W umowie powinno znaleźć się oświadczenie twórcy, że samodzielnie wykonał on oryginalne dzieło, a także, że przysługujące mu prawa osobiste i majątkowe do dzieła nie są w żaden sposób ograniczone lub obciążone prawami osób trzecich oraz, że dzieło nie narusza praw osób trzecich. Warto zapisać również, że twórca nie udzielił żadnej osobie licencji uprawniającej do korzystania z dzieła. Innym ważnym punktem w umowie powinien być ten wskazujący, że w wypadku wystąpienia przeciwko zamawiającemu z roszczeniami dotyczącymi naruszenia praw autorskich, wykonawca zobowiązany będzie do ich zaspokojenia i zwolnienia zamawiającego od obowiązku świadczeń z tego tytułu. Warto też zobowiązać wykonawcę do przystąpienia w procesie do zamawiającego i podjęcia wszelkich czynności w celu jego zwolnienia z udziału w sprawie.
Pola eksploatacji
Bardzo istotna jest kwestia wymienienia w umowie pól eksploatacji, gdyż umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych obejmuje tylko pola eksploatacji wyraźnie w niej wymienione. Przykładowe pola eksploatacji zostały wskazane w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Podkreślenia wymaga, że nie jest prawidłowe zawarcie w umowie sformułowania o przeniesieniu praw na wszystkich polach eksploatacji lub wszystkich polach eksploatacji wymienionych w ustawie. Poza tym, umowa może dotyczyć tylko pól eksploatacji, które są znane w chwili jej zawarcia. Nie będzie ważna umowa w części dotyczącej wszystkich utworów lub wszystkich utworów określonego rodzaju tego samego twórcy, mających powstać w przyszłości.
Wynagrodzenie
Jeżeli przeniesienie praw autorskich ma nastąpić nieodpłatnie, należy to obowiązkowo zaznaczyć w umowie. Jeśli tego nie zrobimy, twórcy będzie przysługiwało prawo do wynagrodzenia. Co do zasady twórcy będzie przysługiwało odrębne wynagrodzenie za korzystanie z utworu na każdym odrębnym polu eksploatacji, chyba, że strony odmiennie uregulują to w umowie.

Kontrola pracowników za pomocą systemu GPS

W celu usprawnienia procesu pracy pracodawcy zapewniają swoim pracownikom nowe narzędzia techniczne. Jak pokazuje praktyka, narzędzia te mogą również być pomocne dla pracodawcy przykładowo do monitorowania pracy pracowników. Ułatwiają one pracodawcy ocenę efektywności poszczególnych pracowników oraz pozwalają zidentyfikować takie zachowania pracowników, które nie tylko nie są pożądane, a wręcz są niezgodne z prawem, np. zajmowanie się sprawami prywatnymi w czasie pracy bądź też zniszczenie lub kradzież mienia.
Najczęściej monitoring dotyczy rozmów telefonicznych, poczty elektronicznej, ale nie można zapomnieć również o kamerach rejestrujących przebieg pracy. Często stosowanym narzędziem jest również nawigacja z systemem GPS, instalowana w samochodach służbowych powierzonych pracownikom. Z jednej strony narzędzie to może ułatwiać pracownikowi wykonywanie pracy. Z drugiej zaś – daje pracodawcy możliwość ustalenia, gdzie samochód aktualnie się znajduje, trasy przejazdu, czasu przebywania w poszczególnych miejscach. Stosowanie tego systemu w samochodach należy rozpatrywać w dwóch aspektach: po pierwsze prawa pracodawcy do kontroli pracowników, po drugie – prawa pracownika do ochrony jego prywatności. Niewątpliwie bowiem pracodawca, monitorując pracownika, wkracza w sferę jego prywatności. Przepisy prawa pracy nie regulują wprost dopuszczalności stosowania takich narzędzi. Poza tym w polskim prawie brak przepisu, który wyłączałby prawo do prywatności pracownika, zezwalając przy tym na nieograniczone działania nadzorujące pracodawcy.
Prawo pracodawcy do kontroli
Nie ulega wątpliwości, że pracodawca jest zainteresowany ustaleniem, czy pracownik wywiązuje się sumiennie z powierzonych mu obowiązków. Wynika to z dbałości pracodawcy o jego interesy. Pracownik nie ponosi ryzyka związanego z prowadzoną działalnością gospodarczą pracodawcy. Tym samym to pracodawca ma interes w tym, żeby kontrolować m. in. wykonywanie obowiązków przez pracownika, czas jak i miejsce, w którym pracownik świadczy pracę. W myśl bowiem z art. 22 Kodeksu pracy, pracownik zobowiązany jest do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Monitorowanie aktywności pracowników jest możliwe poprzez użyciu systemu GPS. Oczywiście jego zastosowanie powinno być uzasadnione rodzajem umówionej pracy. Wydaje się to zwłaszcza uzasadnione w przypadku pracowników mobilnych, których miejsce pracy określone jest jako pewien obszar i wobec, których to pracowników nie ma możliwości dokonywania kontroli bezpośredniej.
Kontrola przez pracodawcę niewątpliwie powinna odbywać się z uwzględnieniem obowiązujących przepisów. Przepisy prawa pracy nie regulują tej kwestii wprost, jednak pewne ograniczenia można znaleźć w przepisach z zakresu ochrony dóbr osobistych jak i ochrony danych osobowych.
Niewątpliwe jest to, że w sferze zainteresowań pracodawcy nie powinna być działalność podejmowana przez pracownika, która nie jest związana z jego pracą. Monitoring w tym zakresie mógłby być uznany za działania naruszające prawo pracownika do prywatności. Tak samo zresztą jak monitoring prowadzony w sposób ciągły, czyli poza godzinami pracy.
Prawo pracownika do prywatności
Monitorowanie aktywności pracownika ogranicza jego sferę prywatności, a więc powoduje wkroczenie w chronioną prawem sferę prywatności jednostki. Prawo do ochrony prywatności jest zagwarantowane przez Konstytucję: ,,Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz o decydowaniu o swoim życiu osobistym” (art. 47 Konstytucji RP). Szczegółowe regulacje dotyczące poszanowania prywatności zawarte są w ustawach szczegółowych. I tak przykładowo przyjmuje się, że prawo do prywatności jest dobrem osobistym, które podlega ochronie przewidzianej w art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. Prywatność nie jest zdefiniowana – niemniej traktuje się, że są to okoliczności dotyczące życia intymnego jak i prywatnego życia osobistego. Osoby trzecie zobowiązane są powstrzymania się od wszelkich działań, które mogłyby naruszyć tę sferę.
W relacjach pracownik – pracodawca, słabsza pozycja pracownika powoduje, że pracodawca ma większą łatwość przekraczania tych granic i wchodzenia w sferę życia prywatnego pracownika. Pamiętać jednak należy, że zgodnie z kolei z art. 111 Kodeksu pracy pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Pracodawca nie może ponadto czynić ze swego prawa użytku, który byłby sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub zasadami współżycia społecznego. Przy kontrolowaniu więc pracownika, pracodawca więc powinien mieć na uwadze to, żeby nie nadużywać przysługującego mu prawa.
Pracownik powinien być poinformowany
Pracodawca powinien poinformować pracowników o prowadzanym monitoringu za pomocą systemu GPS umożliwiającego ich lokalizację. Przepisy nie wskazują sposobu, w jaki ta informacja powinna być przekazana pracownikowi. Może to nastąpić w odpowiednich regulaminach lub w umowie o pracę. Pracownicy muszą mieć ponadto zapewnione prawo dostępu do pozyskanych w ten sposób danych oraz informacji, kto będzie z nich korzystał. W tym miejscu warto wskazać, że ukryty monitoring może być stosowany wyjątkowo, a więc tylko wówczas, gdy nie jest możliwe osiągnięcie pożądanego celu za pomocą innych metod.
Zgoda pracownika
Niewątpliwie skutkiem takiego monitoringu będzie gromadzenie informacji o konkretnym pracowniku, nie zaś o anonimowej jednostce, co oznacza, że informacje gromadzone w wyniku takiego monitoringu mogą mieć charakter danych osobowych tego pracownika. Za takie dane wydaje się więc, że można uznać aktualne miejsca pobytu pracownika – w związku z czym ich przetwarzanie powinno się odbywać na zasadach określonych w Ustawie o ochronie danych osobowych. Ustawa ta umożliwia przetwarzanie danych osobowych, jeżeli przykładowo jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.
W takiej sytuacji, jeżeli pracodawca jest w stanie udowodnić, że uzyskiwanie i gromadzenie określonych informacji dotyczących pracowników w drodze monitoringu jest niezbędne do realizacji usprawiedliwionych celów (przykładowo ochrona mienia przed kradzieżą, kontrola prawidłowości wykonywania obowiązków pracowniczych), a zastosowane metody kontroli są adekwatne do realizacji tych celów, wówczas do monitoringu za pomocą systemu GPS nie jest wymagana zgoda pracownika. W pozostałych przypadkach taka zgoda jest konieczna. System GPS skutecznym narzędziem
System GPS niewątpliwie jest skutecznym narzędziem kontrolowania pracowników, zwłaszcza zaś tych, których praca polega na nieustannym przemieszczaniu się. Kontrola pracowników przez pracodawcę za pomocą systemu GPS jest dozwolona, jeżeli spełnione są powyżej omówione przesłanki – jako najbardziej istotne wskazać należy: obowiązek poinformowania pracownika, że został objęty monitoringiem, sam zaś zakres monitoring powinien spełniać usprawiedliwiony cel i być adekwatny do celu. Wskazać ponadto należy, że w przypadku wykazania nieprawidłowości w wykonywaniu obowiązków przez pracownika, dane z systemu GPS – stosownie do okoliczności – mogą uzasadniać rozwiązanie przez pracodawcę umowy o pracę w tzw. trybie natychmiastowym. Z drugiej zaś strony nie można wykluczyć tego, że dane z systemu GPS będą pomocne przede wszystkim dla pracownika, który przykładowo na podstawie nich będzie dochodził roszczeń wobec pracodawcy z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych.