Pracownicy samorządowi przygotowani na krytykę

Na pytania redakcji o dopuszczalne granice krytyki osoby publicznej odpowiada Jacek Bojarski, radca prawny z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

 

Jaka jest granica dopuszczalnej krytyki osoby publicznej, np. działalności wójta? Czy wójt jako osoba publiczna musi liczyć się z powszechną krytyką?
Wobec osób publicznych przy ocenie ewentualnych naruszeń dóbr osobistych należy stosować inną miarę aniżeli wobec osób prywatnych. Granice dopuszczalnej krytyki w stosunku do osób publicznych oraz ich działalności są szersze, aniżeli wobec osób nieprowadzących takiej działalności. W konsekwencji ich odporność na krytykę musi być podwyższona. Zróżnicowanie zakresu ochrony dóbr osobistych w stosunku do osób pełniących rolę publiczną stanowi jedną z podstawowych zasad w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na gruncie art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Osoby podejmujące działalność publiczną bowiem w sposób nieunikniony a zarazem świadomy i dobrowolny wystawiają się na kontrolę i reakcję ze strony opinii publicznej. Jednocześnie muszą wykazać większy stopień tolerancji nawet wobec brutalnych ataków skierowanych przeciwko nim. Zdaniem Trybunału tylko wyjątkowo można usprawiedliwiać zakaz wypowiedzi krytycznych wobec działań lub zaniechań organu pochodzącego z wyboru, takiego jak np. organ samorządu lokalnego. Od takich ciał politycznych należy wymagać wyższego stopnia tolerancji na krytykę. Nasilenie negatywnych ocen oczywiście może być różne i nie sposób przewiedzieć do którego momentu wypowiedź jeszcze mieści się w granicach dopuszczalnej krytyki, a kiedy już nie. Taka granica może być zakreślana tylko w okolicznościach konkretnego przypadku. Rozszerzone granice dopuszczalnej krytyki osób sprawujących funkcje publiczne nie pozwalają jednak np. na publikowanie nieprawdy lub na nierzetelnym wykorzystywaniu materiałów prasowych. W orzecznictwie SN odnaleźć można stanowisko, że okoliczność, iż burmistrz sprawuje funkcje publiczną rozszerza wprawdzie granice dopuszczalnej krytyki, czy to w obronie uzasadnionego interesu publicznego, czy też w ramach szeroko pojętego interesu społecznego, nie otwiera to jednak drogi do bezkarnego naruszania dóbr osobistych. Naczelnik wydziału został pomówiony o przyjęcie łapówki. Jeśli chce bronić swojego dobrego imienia i występuje na drogę sądową z pozwem o naruszenie dóbr osobistych, to czyni to jako osoba prywatna czy jako pracownik urzędu? Czy może liczyć na pomoc urzędu?
Stroną postępowania sądowego w ramach procedury cywilnej może być osoba fizyczna lub prawna (ewentualnie jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której przepisy prawa przyznają zdolność prawną). Jeżeli zatem naczelnik wydziały gminy składa pozew do sądu, to czyni to zawsze jako osoba fizyczna. W aspekcie procesowym bez znaczenia jest okoliczność, że powód pełni w życiu publicznym lub zawodowym określoną funkcję. Okoliczność ta natomiast nabiera znaczenia przy ocenie – na podstawie okoliczności konkretnego przypadku – czy doszło do naruszenia dóbr osobistych takiej osoby, jej czci i utraty do niej zaufania w środowisku społeczności lokalnej jako pracownika samorządowego. Gmina, jako odrębny podmiot prawny, w takim wypadku nie jest stroną postępowania sądowego.
Należy pamiętać, że ocena pracy lub zachowania pracownika, która jest ostra i może być traktowana jako naruszająca jego dobra osobiste, nie musi oznaczać jednocześnie, że została naruszona dobra sława jednostki samorządu terytorialnego, w której pracuje. Celem takiej jednostki jest pełnienie funkcji publicznych, a które są realizowane przy pomocy nie tylko jej organów, ale również i zatrudnianych przez nią pracowników. Członkowie organów i pracownicy muszą liczyć się z tym, że, wypełniając funkcje publiczne, mogą spotkać się z krytyczną oceną innych osób. Urzędnicy kradną lub źle pracują – taka opinia pojawiła się w mediach (telewizji lub prasie). Czy jest to sprawa prywatna i każdy urzędnik, który poczuł się dotknięty taką uwagą, może wystąpić do sądu, czy cały urząd wnosi sprawę? Kto wtedy reprezentuje urząd – burmistrz, sekretarz?
Podobnie jak we wcześniejszej odpowiedzi, tak i tutaj pojawia się problem rozróżnienia między naruszeniem dobrego imienia osoby prawnej i osób fizycznych będących jej pracownikami lub w inny sposób pozostających z nią w ścisłym związku. W konsekwencji powstaje pytanie, kiedy negatywne wypowiedzi na temat osób fizycznych zatrudnionych przez osobę prawną prowadzić mogą do naruszenia reputacji tej ostatniej. Należy bowiem pamiętać, że ochrona dóbr osobistych dotyczy w takim samym stopniu osób fizycznych, jak i osób prawnych (art. 43 Kodeksu cywilnego). Tak więc w szczególności odpowiednikiem czci osoby fizycznej (człowieka) jest dobra sława (dobre imię) osoby prawnej. W konsekwencji dobra osobiste osób prawnych – to wartości niemajątkowe, dzięki którym osoba prawna może funkcjonować zgodnie ze swym zakresem działań. Dobra osobiste osoby prawnej nie mogą być łączone jedynie z organami tej osoby, ponieważ nie wypełniają one substratu osobowego osoby prawnej. Dóbr osobistych osoby prawnej nie należy również łączyć z poszczególnymi osobami fizycznymi tworzącymi substrat osobowy osoby prawnej. Istotą osoby prawnej jest bowiem to, że jest ona odrębnym podmiotem prawa, wobec czego naruszenie dobra osobistego osoby prawej dotyka całości substratu osobowego, a nie niektórych tylko wchodzących w jego skład osób fizycznych. W jednym z orzeczeń SN odnajdziemy tezę, iż burmistrz gminy jest jej organem, zatem podejmowane przez niego działania w ramach piastowanej funkcji przypisywane są gminie. Sposób działania organów gminy i jej służb ma znaczenie dla renomy i dobrego imienia. Jeżeli burmistrzowi przypisuje się nieprawdziwe działanie niekorzystne w skutkach dla budżetu gminy, to tym samym podważa się autorytet gminy i naraża ją na utratę zaufania społeczności samorządowej.
Szczegółową ocenę w przedmiocie naruszenia dóbr osobistych będą determinowały jednak okoliczności konkretnego przypadku. Nie można bowiem wykluczyć sytuacji, w której posądzenie o korupcję urzędników wymienionej z nazwy gminy, gdy nie wymieniono jednocześnie nazwisk tych urzędników, stanowić będzie naruszenie dobrego imienia tej właśnie gminy. Gmina w takiej sytuacji – jako strona przyszłego postępowania sądowego – będzie mogła wystąpić z powództwem o ochronę jej dóbr osobistych. Zgodnie z art. 31 w związku z art. 11a ust. 3 ustawy z dnia 08 marca 1990 r. o samorządzie gminnym organem, który kieruje bieżącymi sprawami gminy oraz reprezentuje ją na zewnątrz jest wójt, burmistrz, prezydent miasta. W konsekwencji tylko ten podmiot może bezpośrednio przed sądem reprezentować jednostkę samorządu terytorialnego oraz w ramach tych samych uprawnień ustanowić pełnomocnika procesowego. Jak pracownik samorządowy jest chroniony przed pomówieniem, jak się może bronić?
Zgodnie z art. 23 Kodeksu cywilnego osoba, której dobra osobiste zostały zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może ona także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może ona również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny.
Mając powyższe na uwadze należy stwierdzić, że Kodeks cywilny przewiduje następujące roszczenia w tym zakresie, to jest:

    • roszczenie o zaniechanie działań naruszających określone dobro osobiste,

 

    • roszczenie o dokonanie czynności potrzebnych do usunięcia stanu spowodowanego naruszeniem dobra osobistego poprzez złożenie odpowiedniego oświadczenia;

 

  • roszczenie o zadośćuczynienie pieniężne albo zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny;

Ponadto Kodeks cywilny przewiduje możliwość dochodzenia stosownego odszkodowania, jeżeli wskutek naruszenia dobra osobistego została wyrządzona osobie szkoda majątkowa.
Należy także pamiętać, iż przepisy szczególne mogą przewidywać własne regulacje w tym przedmiocie. I tak tytułem przykładu na podstawie art. 32 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, prawnej lub innej jednostki organizacyjnej redaktor naczelny redakcji właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie:

    • rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie wiadomości nieprawdziwej lub nieścisłej,

 

  • rzeczową odpowiedź na stwierdzenie zagrażające dobrom osobistym.

Ponadto jeżeli dane zachowanie można zakwalifikować jako przestępstwo zniesławienia (art. 212 § 1 Kodeksu karnego), to osoba pokrzywdzona może wnosić i popierać oskarżenie z tego tytułu jako oskarżyciel prywatny w procesie karnym. Czy zachwianie dobrego imienia pracownika, który podejmuje istotne z punktu widzenia urzędu decyzje, może być powodem wypowiedzenia umowy o pracę?
Zależy przez co rozumiemy „zachwianie dobrego imienia pracownika”. Zgodnie z art. 6 ust 3 pkt 3 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych pracownik samorządowy zatrudniony na podstawie umowy o pracę na stanowisku urzędniczym musi w szczególności „cieszyć się nieposzlakowaną opinią”. Zatem nieposzlakowana opinia jest przesłanką zatrudnienia w charakterze pracownika samorządowego na stanowisku urzędniczym, a więc nieposiadanie tej cechy (względnie jej utrata) może być kwalifikowane jako prawna przeszkoda w dalszym zatrudnieniu. Posiadanie nieposzlakowanej opinii to typowy zwrot niedookreślony. Dużą rolę w tym zakresie mogą odgrywać zapisy w tzw. kodeksach etycznych. Ocenę w tym zakresie będą determinowały znów okoliczności konkretnego przypadku. Inną bowiem miarę należy zastosować do pracownika samorządowego, który został przyłapany in flagranti na przestępstwie, a okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości. Inny wymiar ma natomiast anonimowy list, w którym lakonicznie stwierdza się, że wszyscy pracownicy urzędu kradną. W konsekwencji na gruncie określonego stanu faktycznego trzeba będzie oceniać, czy określone fakty sprawiają, że dana osoba nie jest już osobą cieszącą się nieposzlakowaną opinią. Jednakże wydaje się, iż utrata nienagannej opinii jako jednej z cech wymaganych od pracownika samorządowego stanowić może w danych okolicznościach dostateczną przyczynę wypowiedzenia umowy o pracę. Trzeba jednak pamiętać, że przyczyna zwolnienia z pracy musi być nie tylko konkretna i prawdziwa, ale również uzasadniająca wypowiedzenie umowy o pracę w konkretnej sytuacji.

Brak definicji transferu pozwala na ochronę większej liczby pracowników

Wywiad z mecenasem Pawłem Kisielem, radcą prawnym, specjalistą prawa pracy w Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

 

Obecnie dość powszechnym zjawiskiem jest rezygnacja przez pracodawców z niektórych zadań związanych z obsługą ich podstawowej działalności i zlecanie tych zadań podmiotom zewnętrznym, tzw. outsourcing. Czy w takiej sytuacji dochodzi do przejścia części zakładu pracy na innego pracodawcę?
Wszelkie problemy, jakie mogą mieć pracodawcy z kwalifikacją określonego zdarzenia, wynikają z braku legalnej definicji przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę. Wydaje się jednak, że ustawodawca świadomie zrezygnował z takiej definicji, aby objąć art. 231 kp maksymalnie dużą ilość stanów faktycznych. Podstawowym celem tego przepisu jest ochrona przejmowanych pracowników. Chodzi o to, aby mimo zmiany zatrudniającego ich podmiotu, sytuacja pracowników pozostawała niezmieniona. Zmiana pracodawcy nie powinna w ogóle rzutować na sytuację prawną pracowników. Natomiast zgodnie z art.231 § 3 kp o samym fakcie przejścia zakładu pracy pracownicy powinni być w odpowiednim terminie poinformowani. Do przejścia może dojść w wyniku bardzo różnych zdarzeń czy czynności prawnych, takich jak np. sprzedaż, dzierżawa, przekształcenia spółki. W naszych kłopotach definicyjnych pewną pomocą może być dyrektywa unijna mówiąca o ochronie pracowników w razie przejścia zakładu pracy oraz bogate orzecznictwo Sądu Najwyższego. Orzecznictwo SN też się jednak na przestrzeni lat zmieniało?
Tak, ale to nic dziwnego, gdyż instytucja przejścia zakładu pracy pojawiła się w polskim kodeksie pracy jeszcze przed wyborami czerwcowymi w 1989 roku, czyli w zupełnie innej rzeczywistości gospodarczej. Wówczas nasz kodeks pracy zamiast pojęciem pracodawcy posługiwał się przede wszystkim pojęciem zakładu pracy. Na początku SN, definiując pojęcie transferu, kładł nacisk na stronę materialną. Przejęcie składników majątkowych danego przedsiębiorcy przez nowy podmiot było podstawową przesłanką uznania, że doszło do przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę. Takie orzecznictwo pojawiało się na początku lat 90., natomiast problem outsourcingu powstał dużo później, kiedy stosunki gospodarcze stały się bardziej złożone. W judykaturze Sądu Najwyższego pojawiła się koncepcja, że do przejścia zakładu pracy może dojść również w wyniku innych zdarzeń niż samo przejęcie majątku przejmowanego zakładu pracy w znaczeniu przedmiotowym. Do transferu może dojść nie tylko w wyniku przejęcia składników majątkowych, ale również na skutek przejęcia władztwa nad elementami materialnymi zakładu pracy oraz przejęcia składu osobowego przedsiębiorstwa. W okresie komercjalizacji zakładów opieki zdrowotnej pojawiły się orzeczenia, w których SN zwrócił uwagę na znaczenie przejmowania zadań. Z tym wiąże się też konieczność określenia, co to jest część zakładu pracy?
Warto się tu również odwołać do stanowiska Sądu Najwyższego. W wyroku z 20 listopada 1996 r. (I PKN 21/96) Sąd Najwyższy uznał, że przez część zakładu pracy w rozumieniu art. 231 § 2 kp nie należy rozumieć każdego składnika mienia dotychczasowego pracodawcy, jak np. lokalu, maszyny, określonego prawa majątkowego. Częścią zakładu pracy staną się dopiero wówczas, gdy będą tworzyć zespół składników zakładu, który może być potraktowany jako odrębna placówka zatrudnienia dla pracowników, którzy wykonują w niej pracę. Oznacza to, że musi istnieć zorganizowana część zakładu pracy, na którą składają się określone elementy materialne i majątkowe, system organizacyjny i struktura zarządzania, które dają możliwość dalszego wykonywania pracy przez pracowników w niej zatrudnionych. W uzasadnieniu do wyroku z 1 lipca 1999 r.( I PKN 133/99) SN podkreśli natomiast, że w pojęciu przejęcia części zakładu pracy istotne znaczenie ma kategoria zadań, które są przekazywane nowemu pracodawcy. Innymi słowy, pojęcie placówki zatrudnienia (części zakładu pracy) należy relatywizować także do zadań wykonywanych przez daną grupę pracowników, a nie jedynie do elementów środowiska pracy o charakterze materialnym (majątku, pomieszczeń). Sąd Najwyższy, początkowo mocno akcentujący stronę materialną przejścia zakładu pracy, z biegiem lat, wychodząc niejako naprzeciw orzecznictwu europejskiemu, zaczął podkreślać znaczenie innych elementów przejścia zakładu pracy, przykładowo kontynuowanie zadań dotychczasowego pracodawcy. Obecnie pogląd ten wydaje się utrwalony. Świadczą o tym kolejne wyroki SN. Przykładowo z 7 lutego 2007 r. (I PK 212/06 OSNP 2008/5-6/66,) w którym SN wprost stwierdził, że części zakładu pracy w rozumieniu art. 231 § 1 kp nie można utożsamiać wyłącznie ze składnikami materialnymi, ponieważ mogą ją także stanowić zadania pracodawcy. W wielu innych orzeczeniach Sąd ten zwraca uwagę na sygnalizowany wcześniej element władztwa. Zgodnie z wyrokiem SN z 15 września 2006 r. I PK 75/06, ocena czy doszło do przejścia części zakładu pracy na nowego pracodawcę (231 kp) zależy od ustalenia, iż przejął on w faktyczne władanie część zadania lub zadań stanowiących placówkę zatrudnienia, a więc w zakresie pozwalającym na wykonywanie obowiązków pracowniczych. Kiedy zatem outsourcing można będzie uznać za przejście części zakładu pracy na innego pracodawcę?
Outsourcing to pojęcie obejmujące bardzo wiele różnorodnych stanów faktycznych. Przykładowo w przedsiębiorstwie spedycyjnym pracuje 10-osobowy zespół księgowych. Ktoś podsuwa pracodawcy pomysł, aby księgowością zajął się zewnętrzny przedsiębiorca. Potencjalny usługodawca, który miałby prowadzić księgowość, postanawia skorzystać z usług osób dotychczas zajmujących się księgowością w firmie tego przedsiębiorcy, ponieważ osoby te najlepiej znają specyfikę działalności klienta. Przyjmijmy, że księgowe nadal pracować będą w dotychczasowym miejscu i korzystać z tych samych komputerów. Sytuacja będzie prosta, jeśli nowy przedsiębiorca przykładowo odkupi sprzęt, na którym pracują księgowe, jak również bazy danych, które są wykorzystywane do tej pory, zapłaci za wynajem pomieszczeń. W tej sytuacji dojdzie do przejęcia składników majątkowych zorganizowanego przedsiębiorstwa. Jeśli ponadto księgowe będą nadal pracować pod kierownictwem nowego przełożonego, dojdzie do przejścia części zakładu pracy. Skutek ten nastąpi z mocy samego prawa. Zawsze tak będzie?
Aby odpowiedzieć na pytanie, czy doszło do przejścia części zakładu pracy, w każdym przypadku koniecznym jest przeanalizowanie całokształtu okoliczności faktycznych, w jakich dochodzi do przejścia zakładu pracy lub tylko jego części. Stany faktyczne mogą być bardzo różnorodne. Można wyobrazić sobie następującą sytuację: księgowe pracują w swoim „starym” miejscu pracy, na komputerach dotychczasowego pracodawcy. Wszystkie składniki majątkowe zostają u „starego” pracodawcy. Czy to oznacza, że w takiej sytuacji nie dojdzie do przejścia części zakładu pracy – nie jest to takie jednoznaczne. Tym bardziej, że nowy podmiot przejmuje zadania, które dotychczas wykonywał „stary” pracodawca. Pojawia się kolejne pytanie. Co w sytuacji, gdy nasze księgowe obsługiwały nie tylko przedsiębiorcę, który je zatrudniał, ale też inne podmioty. Pomocne do ustalenia, czy doszło do przejścia części zakładu pracy jest to, czy w tej sytuacji nowy podmiot, zatrudniając księgowe, przejmowałby również świadczenie usług na rzecz podmiotów zewnętrznych. Wydaje się, że tak. Trzeba przyjąć, że podmiot, który przejmuje zadania pracodawcy dotychczas zatrudniającego księgowe, kontynuuje fragment tej działalności a więc przejmuje również ich klientów. To by przemawiało za tym, iż mimo że nie dojdzie do przejęcia składników majątkowych., dojdzie do przejścia części zakładu pracy. Dodatkowo należałoby zbadać, pod czyim kierownictwem jest wykonywana praca. Z tego co Pan mówi wynika, że czasami, aby uznać, że doszło do przejścia zakładu pracy na innego pracodawcę wystarczy, aby doszło do przejęcia zadań. Czy tak?
Tak, ale z pewnymi ważnymi i wyraźnymi zastrzeżeniami. Proszę zwrócić uwagę na początek art. 231 kp stanowiącego, że „w razie przejścia zakładu pracy lub jego części na innego pracodawcę”. Gdybyśmy się kierowali samym przejściem zadań z całkowitym pominięciem elementu podmiotowego (innego pracodawcy), to doprowadziłoby to nas do absurdu. W dużych przedsiębiorstwach, korporacjach często zdarza się, że jeden dział przejmuje zadania innego, a mimo tego nie oznacza to, że mamy do czynienia z przejęciem części zakładu pracy. Czy liczba przejmowanych pracowników ma znaczenie?
Nie. W jednym ze swoich orzeczeń SN stwierdził, że może przejście części zakładu pracy dotyczyć może nawet tylko jeden osoby. Chodzi tu o wyrok SN z 2 października 1996 r. (I PRN 72/96, OSNP 1997/7/115), w którym SN stwierdził, że skutkiem przejęcia części zakładu pracy przez inny podmiot jest jego wejście w rolę nowego pracodawcy wszystkich pracowników, którzy przedmiotem swego zobowiązania byli związani z działalnością przejmowanej części zakładu, przy czym skutek ten nie zależy od liczby zatrudnionych, a więc może obejmować jedną osobę (art. 231 § 1 kp). Jako podsumowanie warto przytoczyć jeden z ostatnich wyroków dotyczących omawianego zagadnienia prawnego (wyrok z 13 kwietnia 2010 r.) SN potwierdził w nim, że powierzenie przez pracodawcę wykonywania zadań pomocniczych podmiotowi zewnętrznemu świadczącemu usługi w tym zakresie (outsourcing) może stanowić przejście części zakładu pracy na innego pracodawcę (art. 231 § 1 kp). Jednak zdaniem SN przemawiać za tym musi kompleksowa ocena takich okoliczności, jak rodzaj zakładów, przejęcie składników majątkowych i niematerialnych, przejęcie większości pracowników, przejęcie klientów, a zwłaszcza stopień podobieństwa działalności prowadzonej przed i po przejęciu zadań. Podsumowując, nie da się wskazać sztywnych kryteriów oceny przejścia całości i części zakładu pracy. Za każdym razem powinno badać się całokształt okoliczności faktycznych w jakich ma dojść do przejścia. Wynika to z braku legalnej definicji przejścia ale wbrew pozorom uznałbym to za duży plus polskiego ustawodawstwa pracy. Nadaje mu ono cechę elastyczności.

Współorganizowaliśmy konferencję „Export Finance III Rosja”

Ponad 400 przedstawicieli polskich i rosyjskich firm wzięło udział w trzeciej konferencji dla przedsiębiorców z cyklu „Export Finance”, zorganizowanej 19 marca w Warszawie. Tym razem była ona poświęcona mechanizmom wsparcia polskich eksporterów na rynku rosyjskim. W gronie prelegentów znalazło się dwóch ekspertów Kancelarii. Hanna Juzyszyn z Departamentu Prawa Podatkowego oraz Veronika Konyaeva, prawnik z zespołu Russian Desk wystąpiły z prelekcjami poświęconymi prawno-podatkowym aspektom prowadzenia biznesu w Polsce i Rosji. Celem konferencji było przekazanie uczestnikom jak najszerszych informacji o specyfice kaliningradzkiego i rosyjskiego rynku, uwarunkowaniach prawnych prowadzenia handlu oraz możliwościach prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium Federacji Rosyjskiej. Sesje dyskusyjne prowadzone były przez ekspertów ekonomii, dyplomatów, radców handlowych ambasad, specjalistów z zakresu prawa, finansów i ubezpieczeń oraz praktyków biznesu. Inicjatorem wydarzenia był Bank Gospodarstwa Krajowego, realizujący Rządowy Program Wspierania Eksportu. Honorowy patronat nad konferencją objęli Minister Gospodarki i Minister Spraw Zagranicznych. Zapraszamy do zapoznania się z materiałami pokonferencyjnymi: prezentacjami oraz zdjęciami.
Pod poniższymi linkami znajdą Państwo również filmy z konferencji:

Vox populi w obronie środowiska naturalnego

Społeczeństwo ma możliwość udziału w podejmowaniu tak istotnych dla kraju zamierzeń inwestycyjnych, jakimi są przedsięwzięcia wydobywcze. Paradoks polega na tym, że złoża naturalne są dobrem służącym ogółowi społeczeństwa, ale już ich eksploracja godzi wyłącznie w społeczność lokalną, której interesy państwo ma obowiązek uwzględniać. Czyni to, umożliwiając przedstawicielom społeczności udział w konsultacjach społecznych, podczas których mają możliwość wypowiedzenia się w przedmiocie inwestycji oddziałujących na środowisko. Polityka energetyczna Polski do 2030 r. zakłada, że dominującym paliwem polskiej energetyki będzie jak dotychczas węgiel kamienny i brunatny. Jednocześnie powstają coraz bardziej szczegółowe plany budowy elektrowni jądrowych. Właśnie rozpoczyna się rządowa kampania edukacyjna mająca przekonać obywateli, że energia jądrowa jest energią najtańszą, a jej wytwarzanie jest przyjazne środowisku naturalnemu. Spodziewać się zatem można, że w niedalekiej przyszłości przez kraj przeleje się fala protestów pod hasłem „nie dla atomu”. Nikogo to nie dziwi, skoro w mediach wciąż słychać: „NIE dla łupków, STOP wiatrakom, PRECZ z kopalniami”. Powszechnie wiadomo, że polskie złoża konwencjonalne ropy i gazu ziemnego są ubogie, co mocno osłabia naszą pozycję międzynarodową. Bezpieczeństwo energetyczne zapewniają nam jak do tej pory bogate złoża węgla, co jednak ulegnie zmianie skoro Unia Europejska wprowadza w życie plany poważnie godzące w energetykę węglową, polegające na konieczności redukcji emisji CO2. Polskie elektrownie na potęgę modernizują stare i budują nowe moce pozwalające zmniejszyć emisję gazów i zwiększyć efektywność wytwarzania energii. Gorączka (krwotoczna) gazu łupkowego W ostatnim czasie słychać sporo o polskich złożach gazu i ropy z łupków. Wszechobecnej „gorączce gazu łupkowego” towarzyszą społeczne protesty spowodowane w części troską o środowisko naturalne, a w części – obawą przed wywłaszczeniami. W istocie obawy te póki co pozbawione są jakichkolwiek podstaw. Ustawa prawo geologiczne i górnicze nie przewiduje możliwości wywłaszczenia, a jedynie przyznaje przedsiębiorcom posiadającym koncesję na wydobywanie węglowodorów, tj. ropy i gazu oraz węgla kamiennego i węgla brunatnego lub na podziemne bezzbiornikowe magazynowanie węglowodorów, uprawnienie do żądania umożliwienia im korzystania za wynagrodzeniem z nieruchomości lub jej części niezbędnej do prowadzenia wskazanej w ustawie działalności. Ponadto przedsiębiorcom tym przyznano uprawnienie do żądania wykupu nieruchomości lub jej części położonej w obszarze górniczym, w zakresie niezbędnym do wykonywania zamierzonej działalności. Z powyższego wynika, że uzyskanie przez przedsiębiorcę prawa do nieruchomości będzie mogło nastąpić wyłącznie po przeprowadzeniu postępowania cywilnego, a nie jak przy wywłaszczeniu – w drodze decyzji administracyjnej, co nierozerwalnie łączyć się będzie z koniecznością prowadzenia kilkuletniego sporu. Ocena wpływu inwestycji na środowisko naturalne Gwarancję udziału społeczeństwa w podejmowaniu decyzji o realizacji inwestycji mogących mieć wpływ na środowisko naturalne zapewnia ustawa z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. W myśl ustawy każdy ma prawo do informacji o środowisku i jego ochronie oraz prawo do uczestniczenia na warunkach określonych ustawą w postępowaniu wymagającym udziału społeczeństwa, a konkretyzując – każdy ma prawo składania uwag i wniosków w postępowaniu wymagającym udziału społeczeństwa. Ustawa zapewnia społeczeństwu udział w postępowaniach w sprawie o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jeżeli jest przeprowadzona ocena oddziaływania na środowisko. Ocena taka jest obligatoryjna w odniesieniu do przedsięwzięć, które mogą zawsze znacząco oddziaływać na środowisko, a fakultatywna w przypadku przedsięwzięcia mogącego potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. W takim wypadku o sporządzeniu oceny, a zatem o udziale społeczeństwa w postępowaniu, decyduje organ właściwy do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Organ, podejmując decyzję w sprawie, jest obowiązany rozważyć szereg kryteriów, do których zaliczyć można m.in. rodzaj i charakterystykę przedsięwzięcia, jego usytuowanie, z uwzględnieniem możliwego zagrożenia dla środowiska (w szczególności przy istniejącym użytkowaniu terenu), zdolności samooczyszczania się środowiska i odnawiania się zasobów naturalnych, walorów przyrodniczych i krajobrazowych oraz uwarunkowań miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.
Realizacja planowanego przedsięwzięcia – innego niż te wskazane powyżej – wymaga przeprowadzenia oceny jego oddziaływania na obszar Natura 2000 – jeżeli przedsięwzięcie to może znacząco oddziaływać na obszar Natura 2000, a nie jest bezpośrednio związane z ochroną tego obszaru lub nie wynika z tej ochrony, a także gdy obowiązek przeprowadzenia oceny oddziaływania przedsięwzięcia na obszar Natura 2000 został stwierdzony przez organ właściwy do wydania decyzji w związku z faktem, iż przedsięwzięcie może potencjalnie znacząco oddziaływać na obszar Natura 2000. Określenie, do której z grup należy planowane przedsięwzięcie, możliwe jest na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 09.11.2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko. I tak do przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko należą m.in. wydobywanie kopalin ze złoża metodą odkrywkową na powierzchni obszaru górniczego nie mniejszej niż 25 ha, podziemną o wydobyciu kopaliny nie mniejszym niż 100 000 m3 na rok. Natomiast do przedsięwzięć mogących potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko zalicza się m.in.: poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż kopalin: a) połączone z robotami geologicznymi wykonywanymi przy użyciu materiałów wybuchowych, b) na obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej, c) prowadzone metodą podziemną, d) wykonywane metodą otworów wiertniczych o głębokości większej niż 1 000 m. Z powyższego wynika, że w wypadku, gdy poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż gazu łupkowego będzie wykonywane metodą odwiertów wiertniczych na głębokości przekraczającej 1000 m sporządzenie oceny oddziaływania na środowisko, a także przeprowadzenie konsultacji społecznych będzie obligatoryjne. Co wolno społeczeństwu W celu umożliwienia społeczeństwu wzięcia udziału w postępowaniu, organ prowadzący to postępowanie ma obowiązek podać do publicznej wiadomości informacje o jego wszczęciu oraz umożliwić społeczeństwu wgląd w dokumenty sprawy, w tym w treść raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. W ciągu 21 dni od ogłoszenia przedstawiciele społeczeństwa mają możliwość składania skarg i wniosków, które organ obowiązany jest rozpatrzyć. Organ ponadto może przeprowadzić otwartą dla społeczeństwa rozprawę administracyjną. Postępowanie kończy się wydaniem decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, która winna być podana do publicznej wiadomości. W uzasadnieniu decyzji organ powinien wypowiedzieć się w przedmiocie złożonych skarg i wniosków, wskazując czy i w jakim stopniu zostały uwzględnione. Nieco odmiennie kształtuje się status prawny organizacji ekologicznych. Jeżeli organizacje te są organizacjami społecznymi, których statutowym celem jest ochrona środowiska, mogą uczestniczyć w postępowaniu wymagającym udziału społeczeństwa na prawach strony, a zatem służy im prawo do wniesienia odwołania od decyzji wydanej w postępowaniu wymagającym udziału społeczeństwa – także wówczas, gdy nie brały one udziału w postępowaniu prowadzonym przez organ pierwszej instancji. Organizacje takie posiadają również uprawnienie do wniesienia skargi do sądu administracyjnego. Obowiązek uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach jest instrumentem służącym minimalizacji negatywnych dla środowiska naturalnego skutków planowanych inwestycji i przedsięwzięć. Bezwzględnie proces sporządzania raportu i prowadzone konsultacje społeczne nie pozostaną bez wpływu na to kiedy, przedmiotowe inwestycje lub przedsięwzięcia będą mogły się rozpocząć. Jak pokazuje praktyka o wiele większe zagrożenie dla inwestycji wydobywczych stanowią działania proekologiczne polegające na umiejętnym wykorzystywaniu zagwarantowanych prawnie instrumentów niż te działania, które przybierają formę tzw. ekoterroryzmu.

Czy w sądzie będzie szybciej i prościej?

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego, wchodząca w życie 3 maja 2012, ma uprościć i przyspieszyć procedurę cywilną. Kierunek zmian jest słuszny, wątpliwości i zastrzeżenia budzą jednak poszczególne rozwiązania. Mało prawdopodobne wydaje się, aby cel nowelizacji został zrealizowany. Zmiany przewidziane nowelizacją kpc dotyczą w pierwszej kolejności likwidacji odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych. W efekcie, w określonych sytuacjach przedsiębiorca nie będzie już mógł uzyskać wyroku bez przeprowadzenia przez sąd rozprawy (na posiedzeniu niejawnym). Kolejną konsekwencją jest usunięcie z kodeksu sztywnych przepisów regulujących prekluzję dowodową. W wyniku zmiany cele przyspieszenia postępowania realizować będą sami sędziowie w drodze przydanych im uprawnień w zakresie decydowania o uwzględnieniu spóźnionych twierdzeń, dowodów, jak i możliwości wymiany przez strony kolejnych (tj. po pozwie i odpowiedzi na pozew) pism procesowych. Powyższe decyzje sąd podejmował będzie z uwzględnieniem okoliczności danej sprawy, np. zachowania samych stron. W tym kontekście istotna jest zmiana polegająca na unormowaniu ogólnego obowiązku stron działania zgodnie z dobrymi obyczajami, jak też bez zbędnej zwłoki, tak by postępowanie mogło być przeprowadzone szybko i sprawnie. Dodatkowo zniknie możliwość wydania przez sąd nakazu zapłaty w postępowaniu nakazowym czy upominawczym, gdy jego doręczenie nie może nastąpić w kraju. W konsekwencji przedsiębiorcy dochodzący roszczeń od podmiotów mających siedzibę bądź adres zamieszkania za granicą będą mogli skorzystać oprócz zwykłego (bardziej czasochłonnego) trybu postępowania, jedynie z mało skutecznego europejskiego nakazu zapłaty. Zaznaczyć należy, że chociaż zniknie postępowanie gospodarcze, to pozostać mają sądy gospodarcze jako odrębne wydziały, tak aby sprawami gospodarczymi nadal mogli zajmować się
ci sami sędziowie. Czy korzystne? Ukształtowanie procesu w znaczący sposób przeniesione zostało na sędziego – to sąd decyduje o tym, czy uznać zgłoszone twierdzenia i dowody za spóźnione oraz o możliwości wniesienia pism procesowych w toku sprawy. To dobre rozwiązanie przy rozsądnym i doświadczonym sądzie. Jednak może prowadzić również do ograniczenia zasady swobodnego prowadzenia sporu przez strony (strony są gospodarzem procesu). Należy przypuszczać, że nowelizacja postępowania z uwagi na wprowadzone rozwiązania nie przyspieszy rozpoznawania spraw przez sądy. Z jednej strony znikną przepisy o prekluzji dowodowej w dotychczasowym brzmieniu, która często wbrew swojemu założeniu przyczyniała się do wydłużenia postępowania (strony spierały się o nią przez znaczną część procesu). Z drugiej strony utrzymany zostanie obowiązek powołania przez strony wszystkich twierdzeń i dowodów na ich poparcie już
w pierwszym piśmie procesowym. Jednocześnie obowiązek ten obejmie wszystkie rodzaje postępowań cywilnych. Ograniczenie możliwości swobodnego wnoszenia pism procesowych w toku sprawy również prawdopodobnie nie przyczyni się do przyspieszenia postępowania, a dodatkowo może przenieść jego meritum na boczne tory. Sąd, zamiast poświęcić całość uwagi na rozpoznanie istoty sprawy, będzie musiał rozstrzygać o tym, czy w okolicznościach danej sprawy strona może wnieść kolejne pismo procesowe. Dodatkowo, wprowadzone zmiany spowodują, że strona, zanim złoży kolejne pismo procesowe, najpierw będzie musiała wnioskować o jego dopuszczenie przez sąd – co może być rozstrzygane na posiedzeniu niejawnym z możliwością wysłuchania na nim zarówno wnioskodawcy, jak i strony przeciwnej. W razie odmowy sądu, wniosek o dopuszczenie możliwości złożenia kolejnego pisma będzie można także ponawiać. Oprócz tego likwidacja możliwości wydawania wyroków na posiedzeniach niejawnych spowoduje konieczność wyznaczania większej liczby rozpraw. Powyższe wydłuży okres oczekiwania na termin rozprawy, przez co wydłuży całość postępowania sądowego (ograniczona liczba sal i „kolejka” do wolnego terminu). Takie rozwiązanie wpłynie zapewne także na zwiększenie kosztów zarówno po stronie sądu, jak i samych stron. Przedsiębiorcy muszą przede wszystkim dalej zwracać uwagę na to, aby już w pozwie lub odpowiedzi na pozew powołać wszystkie okoliczności, twierdzenia i dowody na ich poparcie. Potem może być
za późno i sąd może ich nie uznać. Różnica polega ta tym, że dotychczas skutek prekluzji wynikał
z przepisów o postępowaniu odrębnym w sprawach gospodarczych, teraz decyzję w tej mierze podejmować będzie dla każdej kategorii stron, głównie sąd. Zatem nowe przepisy wzmagają dyscyplinę procesową stron, w tym przedsiębiorców. Po wejściu w życie nowelizacji postępowania, przedsiębiorcy będą musieli pamiętać o tym, że może zmienić się właściwość sądowa dla ich roszczenia związanego z prowadzoną działalnością gospodarczą. Zniesienie postępowania gospodarczego spowoduje, że często zamiast wnieść pozew do sądu rejonowego, dla roszczenia przedsiębiorcy właściwy będzie już sąd okręgowy (dotychczas w sprawach gospodarczych sąd okręgowy właściwy był od kwoty 100 tys. zł, teraz już od 75 tys. zł wartości przedmiotu sporu). To samo dotyczyć będzie dopuszczalności wniesienia skargi kasacyjnej (z 75 tys. zł do 50 tys. zł).

Odszkodowanie za utratę zatrudnienia nie tylko z kodeksu pracy

Pracownikowi, z którym bezprawnie rozwiązano umowę o pracę bez wypowiedzenia, przysługuje m.in. roszczenie o odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia (art.58 kc). Ponieważ wyrok TK z 27.11.2007 r. (SK 18/05) przesądził, że art.58 kp nie wyłącza innych roszczeń odszkodowawczych, możliwe jest żądanie przez pracownika odszkodowania także na zasadach ogólnych kodeksu cywilnego. Przy dochodzeniu w oparciu o kodeks cywilny, pracownik zobowiązany jest wykazać bezprawność działania i winę pracodawcy, wysokość szkody oraz związek przyczynowy pomiędzy szkodą a niezgodnym z prawem rozwiązaniem z nim umowy o pracę bez wypowiedzenia. Jeżeli szkoda polega na utracie wynagrodzenia, jakie by uzyskał, gdyby umowa o pracę była kontynuowana, musi wykazać, że w tym czasie mógłby świadczyć taką pracę. Natomiast jeśli szkoda wynika z nieuzyskania innego zatrudnienia, to musi dowieść, że o jego uzyskanie czynił starania, które okazały się bezskuteczne ze względu na sposób rozwiązania poprzedniej umowy o pracę (wyrok SN z 01.04.2011 r., II PK 238/10). Całkowity brak aktywności w poszukiwaniu nowej pracy wyklucza uznanie, że pomiędzy szkodą wynikłą z pozostawania bez pracy a bezprawnym rozwiązaniem umowy istnieje związek przyczynowy (wyrok SN z 22.06.2010 r., I PK 38/10). Odpowiedzialność odszkodowawczą (ponad limity z art.58 kp), pracodawca ponosi jednak tylko wtedy, gdy jego działanie polegało na zamierzonym naruszeniu przepisów o rozwiązaniu umowy o pracę w tym trybie (wyrok SN z 18.08.2010r., II PK 28/10). Na pracowniku ciąży obowiązek przeciwdziałania powiększeniu szkody, a brak aktywności w poszukiwaniu nowego zatrudnienia stanowi przyczynienie się pracownika do powstania szkody. Aby dochodzić roszczeń cywilnych, pracownik musi uprzednio wytoczyć skuteczne powództwo przewidziane w kodeksie pracy (o uznanie wypowiedzenia za bezskuteczne, o przywrócenie do pracy lub odszkodowanie). Inaczej nie będzie mógł powołać się na bezprawność rozwiązania umowy o pracę jako przesłankę roszczeń wobec pracodawcy z kodeksu cywilnego (wyrok SN z 25.02.2009 r., II PK 164/08).

Mec. Fischer o reformie regulacji ochrony danych osobowych

W dniu 7 marca 2012 r. w Warszawie odbyła się konferencja GIODO i Komisji Europejskiej pt. „Reforma regulacji ochrony danych osobowych w Unii Europejskiej. Wstępna ocena jej zakresu i konsekwencji”.

Podczas wydarzenia najlepsi polscy specjaliści w dziedzinie ochrony danych osobowych dyskutowali o tym, jak będzie wyglądać ochrona tych danych po wprowadzeniu nowego rozporządzenia Komisji Europejskiej. Do wybitnego grona prelegentów zaproszony został dr Bogdan Fischer, Partner z krakowskiego Oddziału Kancelarii, który w swoim wystąpieniu przedstawił problematykę związaną z nowym podejściem do międzynarodowych transferów danych. Wydarzenie rozpoczęło szeroko zakrojoną dyskusję na temat planów ukształtowania nowego modelu ochrony prywatności i danych osobowych w Unii Europejskiej. Temat jest nowy, ale przedsiębiorcy obecne wewnętrzne regulacje powinni przygotowywać już z uwzględnieniem rozumienia rozwiązań ochrony danych osobowych wyrażonych w projekcie rozporządzenia. Program konferencji GIODO

Definicja punktu świetlnego nie rozjaśni sytuacji

Od lat pojawiają się wątpliwości co do tego, czy punktem świetlnym jest źródło światła, oprawa świetlna ze źródłem światła bez konstrukcji wsporczej, czy też wszystkie elementy konstrukcyjne umożliwiające urządzeniu spełnianie swojej funkcji, jaką jest dawanie światła. Od przyjętej treści definicji zależy rozłożenie ciężaru finansowania oświetlenia ulicznego pomiędzy gminami a przedsiębiorstwami energetycznymi.
W przygotowanym przez Ministerstwo Gospodarki projekcie nowej ustawy – Prawo energetyczne znalazła się definicja punktu świetlnego. W uzasadnieniu projektu wskazano, że ma to zakończyć trwający od wielu lat spór pomiędzy gminami a przedsiębiorstwami energetycznymi, wynikły na tle finansowania oświetlenia. W myśl projektowanej definicji punkt świetlny stanowi kompletną oprawę oświetleniową, obejmującą urządzenia służące do rozsyłania, filtrowania lub przekształcania światła wysyłanego przez źródło światła, zawierającą elementy niezbędne do mocowania i ochrony źródła światła oraz do przyłączania go do obwodu zasilającego.
W ten sposób projektodawca przesądził, a w zasadzie zamierzał przesądzić, że inne elementy infrastruktury oświetleniowej niezbędne do funkcjonowania punktów świetlnych, jako niestanowiące elementu punktu świetlnego, nie będą podlegały finansowaniu przez gminy. Wniosek taki można próbować wywodzić z brzmienia art. 4 ust. 1 obecnie obowiązującej ustawy z 10 kwietnia 1997 r. – Prawo energetyczne (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 89, poz. 625 z późn.zm.) mającego swój odpowiednik w art. 3 ust. 1 projektu ustawy. Nakłada on na przedsiębiorstwo zajmujące się dystrybucją energii elektrycznej obowiązek utrzymywania zdolności urządzeń, instalacji i sieci do realizacji zaopatrzenia w energię w sposób ciągły i niezawodny przy zachowaniu obowiązujących wymagań jakościowych.
W tym miejscu należy jednak wskazać, że Sąd Najwyższy w wyroku z 17 lutego 2011 r., III SK 36/10 uznał, że art. 4 ust. 1 ustawy – Prawo energetyczne nie rozstrzyga w żaden sposób, czy wykonanie tego obowiązku ma charakter płatny czy nieodpłatny, oraz kto ponosi faktyczne koszty jego wykonania. Sąd wskazał również, że punkty świetlne są pewnym elementem infrastruktury oświetleniowej. Bez któregokolwiek z tych elementów świadczenie usługi oświetleniowej nie będzie możliwe. W wypadku, gdy infrastruktura oświetleniowa należy do przedsiębiorstwa energetycznego, konieczne jest współkorzystanie z tej infrastruktury, a zatem zawarcie stosownej umowy, na podstawie której nastąpi jej udostępnienie. Zdaniem Sądu przedsiębiorstwo energetyczne nie ma obowiązku nieodpłatnego udostępniania infrastruktury koniecznej do świadczenia usługi oświetlenia.
Zmiana przepisów jedynie w zakresie wprowadzenia definicji punktu świetlnego nie rozwiązuje więc w pełni zaistniałego problemu. W projekcie ustawy powinno pojawić się pojęcie infrastruktury oświetleniowej wraz ze wskazaniem na kim spoczywa obowiązek jej utrzymania.
Projekt ustawy wprowadza również oczekiwaną przez gminy zmianę w zakresie finansowania oświetlenia dróg publicznych. Gminy będą płacić tylko za oświetlenie tych ulic, placów i dróg, które mają charakter publiczny i znajdują się na terenie gminy. Dodatkowo, drogi będą musiały mieć charakter gminny, powiatowy lub wojewódzki, aby planowanie oświetlenia i jego finansowanie można było zaliczyć do zadań własnych samorządu. Poza zakresem zadań gminy ma się zatem znaleźć planowanie i finansowanie oświetlenia dróg krajowych, do których zalicza się m.in. drogi stanowiące ciągi obwodnicowe dużych aglomeracji miejskich, oświetlanie których było dla gmin wyjątkowo uciążliwe.

Czy usługi „pośrednictwa finansowego” są zawsze zwolnione z VAT?

Likwidacja załącznika 4 do ustawy o VAT i zerwanie z kilkunastoletnią tradycją stosowania klasyfikacji statystycznej wprowadziły spory zamęt m.in. w sektorze finansowo-ubezpieczeniowym.
Duże firmy pośrednictwa finansowego często działają za pośrednictwem sieci doradców finansowych – osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą. Większość usług pośrednictwa w zakresie dystrybucji produktów finansowych jest zwolniona z podatku na gruncie nowych przepisów o VAT. Na podstawie art. 43 ust. 1 pkt 37–41 zwolnieniu podlegają m.in. usługi pośrednictwa w świadczeniu usług ubezpieczeniowych, udzielania kredytów, poręczeń i gwarancji, usługi pośrednictwa w zakresie usług, których przedmiotem są instrumenty finansowe. Co do zasady, nie budzi wątpliwości możliwość zastosowania zwolnienia dla usług pośrednictwa świadczonych przez pośredników finansowych bezpośrednio na rzecz banków, TFI czy towarzystw ubezpieczeń. W tym przypadku nowe przepisy przewidują bowiem wprost zwolnienie z VAT. Jeśli jednak rozszerzymy strukturę, zejdziemy „poziom niżej” i w transakcji obok pośrednika pojawi się jeszcze „subagent” – osoba fizyczna posiadająca umowę nie bezpośrednio z daną instytucją finansową, a z pośrednikiem („agentem”) – czy wtedy również usługi pośrednictwa świadczone przez tego „subagenta” na rzecz pośrednika będą korzystały ze zwolnienia? Dla firm świadczących usługi pośrednictwa finansowego opodatkowanie usług świadczonych na ich rzecz przez „subagentów” oznaczałoby konieczność zapłaty kwoty powiększonej o podatek VAT, który nigdy nie zostanie odliczony.
Praktyka organów podatkowych wskazuje, że kluczowy dla zastosowania zwolnienia jest zakres świadczonych usług. Jeśli wypełniają one definicję „usług pośrednictwa”, organy są z reguły zgodne, że powinny one być zwolnione z VAT. Dla uznania usług za „pośrednictwo” najważniejsze jest, by skutek świadczonych usług miał odzwierciedlenie w umowie z klientem. Wskazywanie klientowi okazji do zawarcia umowy, przedstawienie oferty, tj. wykonywanie wszelkich działań prowadzących do zawarcia umowy z klientem – bez wątpienia wypełnia definicję „usług pośrednictwa”. Ponadto fakt, że czynności będą wykonywane przez „subagenta”, tj. przez podmiot posiadający umowę z pośrednikiem, a nie z określoną instytucją finansową, nie powinien wpłynąć na sposób klasyfikacji tych usług – nadal będą to usługi pośrednictwa finansowego, pod warunkiem że ich celem będzie pozyskanie klientów dla danego produktu finansowego. Należy tu zwrócić uwagę na ryzyko opodatkowania tych usług w kontekście nowego ust. 14 w art. 43 ustawy o VAT. Zwolnienie z podatku obejmuje świadczenie usługi stanowiącej element usług finansowych, który sam stanowi odrębną całość i jest właściwy oraz niezbędny do świadczenia usługi zwolnionej (ust. 13). Zasady nie stosuje się jednak do świadczenia usług stanowiących element usług pośrednictwa (ust. 14).
Zatem w przypadku usług pośrednictwa świadczonych przez „subagentów” na rzecz innych pośredników pojawia się ryzyko kwalifikacji takich usług jako elementu usługi pośrednictwa opodatkowanego VAT (mimo że jest właściwy i niezbędny dla usługi głównej). W szczególności ryzyko pojawia się w przypadku usług o charakterze techniczno-administracyjnym, które nie mają na celu pozyskania nowego klienta – stanowią one usługi poboczne względem usług pośrednictwa i jako takie podlegają opodatkowaniu VAT w myśl art. 43 ust. 14 ustawy.

Chałas i Wspólnicy uhonorowana podczas XIX Forum Gospodarczego w Toruniu

Mecenas Jarosław Chałas zaproszony został do uczestnictwa w XIX Forum Gospodarczym, które odbyło się 5-6 marca w Toruniu. Wziął udział w sesji poświęconej relacjom gospodarczym ze Wschodem, podczas której odebrał dyplom „Ambasadora Integracji i Współpracy”.
Tegoroczne forum odbyło się pod hasłem „Gospodarcze i transgraniczne więzi systemowe”. Stawiło sobie za cel integrowanie i zachęcanie do współpracy polityków, samorządowców, regiony oraz państwa. W jego trakcie odbyły się liczne debaty poświęcone ekonomii, finansom, bankowości, energetyce, rolnictwu i sprawom zagranicznym. Jak co roku konferencję zaszczyciły wybitne osobowości świata gospodarki, kultury, nauki i polityki. Mecenas Chałas wziął udział w panelu „Odbudowa relacji Polska – Wschód”. Sesja poświęcona była możliwościom rozwoju współpracy w ramach Partnerstwa Wschodniego, roli Rosji oraz Chin jako strategicznych partnerów gospodarczych. Uczestnikami panelu byli m.in. były premier Józef Oleksy, Piotr Guzowski – Prezes Polsko-Kazachstańskiej Izby Handlowo-Przemysłowej, Sławomir Majman – Prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych oraz Stanisław Ciosek – były polski ambasador w Rosji. Organizatorami forum byli: Stowarzyszenie Integracja i Współpraca oraz Forumgospodarcze.pl. Konferencja została wsparta przez Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego i Prezydenta Miasta Torunia. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy jest Partnerem tego wydarzenia. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu jakiego podczas forum mecenas Jarosław Chałas udzielił Krzysztofowi Bieniowi z ObserwatorFinansowy.pl