Czy przedsiębiorca może zaliczyć opłatę skarbową w koszty uzyskania przychodu?

Tak. Pozwala mu na to zmiana rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 26 sierpnia 2003 r. w sprawie prowadzenia podatkowej księgi przychodów i rozchodów (Dz.U. 2003, nr 1475, poz. 152), która weszła w życie 11 sierpnia br. Zmiana ta przywraca rozwiązania, które były stosowane do końca ubiegłego roku i zostały zniesione w związku z likwidacją znaków opłaty skarbowej. Jako koszty uzyskania przychodu można aktualnie zaliczyć zarówno opłatę skarbową dokonaną według nowych zasad, czyli w formie gotówkowej (wpłata dokonywana w kasie właściwego urzędu gminy lub miasta) lub bezgotówkowej (wpłata na rachunek bankowy właściwego urzędu gminy lub miasta), jak również opłatę dokonywaną przy użyciu znaków opłaty skarbowej. Wprowadzone zmiany rozporządzenia precyzują również sposób dokonywania zapłaty, gdyż dotychczas niektóre banki odmawiały przyjmowania opłat skarbowych w formie gotówkowej. Zasadą jest, że opłatę skarbową wnosi się na rzecz gminy (miasta), na terenie której ma siedzibę urząd (organ lub podmiot) dokonujący czynności podlegającej opłacie, wydający zaświadczenie lub zezwolenie (pozwolenie, koncesję). Natomiast w przypadku pełnomocnictwa, prokury, substytucji, a także ich odpisów, opłatę skarbową uiszcza się na konto organu podatkowego właściwego ze względu na miejsce złożenia dokumentu.
Oczywiście należy pamiętać, że wydatek związany z poniesioną opłatą skarbową może być zaliczony do kosztów uzyskania przychodów pod warunkiem, że pozostaje w związku z prowadzoną przez przedsiębiorcę działalnością gospodarczą.

Mecenas Jarosław Chałas panelistą debaty na temat przyszłości rynku usług prawnych

Mecenas Jarosław Chałas, Partner Zarządzający w Kancelarii Prawnej Chalas i Wspólnicy uczestniczył w panelu dyskusyjnym na temat przyszłości rynku usług prawnych. Debatę zorganizowała Gazeta Prawna w dniu 16 października 2007 r., a wśród zaproszonych gości znaleźli się przedstawiciele znanych na polskim rynku kancelarii prawnych. Głosy panelistów dotyczyły możliwości rozwoju określonych specjalizacji prawnych, zróżnicowania rynku, przyszłości jednoosobowych kancelarii i kancelarii sieciowych. Mecenas Jarosław Chałas podkreślał, iż nieuchronna jest specjalizacja kancelarii, którą już można zauważyć na rynku. Zwracał także uwagę na zmieniającą się sytuację w przepisach dotyczących reklamy usług prawnych.

Umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych

Przed zawarciem umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych należy zwrócić uwagę na fakt, że umowę taką w zasadzie zawsze tworzy kilka dokumentów, które dopiero jako całość składają się na jej treść. Składnikami umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych obowiązkowo powinny być: część ogólna umowy (określająca przede wszystkim strony, przedmiot umowy, niektóre warunki jej świadczenia), regulamin (szczegółowe warunki świadczenia umowy) oraz cennik. Co dokładnie składa się na daną umowę (a więc jej załączniki), określa zawsze jej główna część. Analiza umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych to analiza wszystkich jej elementów występujących w formie załączników. Powszechną praktyką jest świadczenie danej usługi w ramach określonej promocji. Warunki każdej promocji obowiązkowo muszą być ujęte w formę odrębnego regulaminu załączonego do umowy i tylko dokładna analiza tego dokumentu pozwoli uzyskać pełniejszą wiedzę na temat realnych warunków danej promocji i całej usługi. Operatorzy zazwyczaj dokładnie opisują ulgi przyznane w umowie swoim Klientom. Nie jest to jedynie chęć dokładnego określenia praw abonenta, a raczej ochrona własnych interesów operatorów. Zgodnie z prawem telekomunikacyjnym, operator w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy przez abonenta, ma prawo domagać się od niego zwrotu przyznanych mu ulg. Bardzo istotne są wszystkie postanowienia umów dotyczące rozwiązania lub odstąpienia od umowy. Istnieje w tym zakresie pewien spór interesów pomiędzy operatorami a ich Klientami. Operatorzy za wszelką cenę starają się związać abonentów umową na jak najdłuższy okres. Przy spadających cenach usług i obecnym stopniu ich rozwoju technologicznego długi okres obowiązywania stwarza pewne ryzyko po stronie abonentów płacenia wyższych cen za mniej zaawansowaną usługę już w kilka miesięcy po zawarciu umowy. Zatem powinniśmy być uczuleni na długość obowiązywania umowy i możliwość jej bezkosztowego rozwiązania. Nie sposób przy tym oddzielić jednoznacznie wszystkich części umowy telekomunikacyjnej biorąc pod uwagę kryterium jej treści. Zatem tak w samym formularzu umowy, jak i w regulaminie, a nawet w cenniku znajdują się zapisy regulujące te same kwestie, tylko w innym zakresie. Powinniśmy o tym pamiętać analizując na przykład daną usługę wyłącznie w kontekście regulaminu promocji, z której zamierzamy skorzystać. Im dokładniej przeczytamy wszystkie dokumenty umowy, tym łatwiej będzie nam formułować swoje pytania i wątpliwości przedstawicielowi operatora. Takie bowiem elementy i warunki umowy jak: sposób zawarcia umowy, termin obowiązywania i rozpoczęcia świadczenia usługi, sposób płatności, reklamacje i odszkodowanie, czy w końcu rozwiązanie umowy powinny być dokładnie przez nas sprawdzone i dostosowane do naszych możliwości i potrzeb.

Podatkowe skutki zadatku

Przy zawieraniu rozmaitych transakcji podatnicy często korzystają z instytucji zadatku. Zgodnie z art. 394 k.c. w braku odmiennego zastrzeżenia umownego zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej. Sytuacja jest prosta gdy umowa dochodzi do skutku i strony zaliczają zadatek na poczet ceny. Trudności z podatkową kwalifikacją charakteru zadatku pojawiają się wówczas, gdy umowa nie zostaje wykonana, a zadatek jest przez podatników utożsamiany z odszkodowaniem za niewykonanie umowy. W efekcie wielu podatników w takich przypadkach traktuje zadatek jako świadczenie objęte zwolnieniem podatkowym na podstawie art. 21 ust.1 pkt 3 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, zgodnie z którym wolne od podatku dochodowego są otrzymane odszkodowania, jeżeli ich wysokość lub zasady ustalania wynikają wprost z przepisów odrębnych ustaw lub przepisów wykonawczych wydanych na podstawie tych ustaw. Zadatek, choć można go uznać za swoisty surogat odszkodowania, nie stanowi odszkodowania w rozumieniu art. 471 i nast. k.c., ale jest szczególną sankcją umowną za niewykonanie umowy. Kwota zadatku w przypadku niedojścia umowy do skutku nie stanowi bowiem wyrównania uszczerbku majątkowego, skoro zbywca zachowuje prawo do dalszego dysponowania przedmiotem umowy i nie dochodzi do wyrządzenia straty rozumianej jako tzw. szkoda efektywna (damnum emergens ). Zwraca się przy tym uwagę, iż z punktu widzenia prawa do uznania, czy zaistniała szkoda, istotne znaczenie ma ustalenie, czy doznany uszczerbek jest następstwem okoliczności, z którymi prawo wiąże zaistnienie obowiązku odszkodowawczego. Kodeks cywilny przewiduje, iż źródłem odszkodowania są zdarzenia kreujące ten obowiązek, a więc czyn niedozwolony (art. 415 k.c.) albo niewykonanie bądź nienależyte wykonanie zobowiązania umownego (art. 471 k.c.). W obu przypadkach do zaistnienia obowiązku odszkodowawczego konieczne jest zatem zawinione działanie lub zaniechanie sprawcy szkody. Zadatek natomiast jest świadczeniem zależnym od woli stron, a jego źródłem jest umowa. W konsekwencji zatrzymanie zadatku w przypadku niedojścia umowy do skutku jest wykonaniem tych zapisów umowy, które takie skutki przewidywały (por. wyrok WSA z 28.10.2004 r., III SA 3194/2003). Zatrzymana lub otrzymana kwota pieniężna na gruncie prawa podatkowego jest zatem traktowana jak przychód podlegający opodatkowaniu i nie korzysta ze zwolnienia przewidzianego w art. 21 ust. 1 pkt 3 u.p.d.f. Pomimo, iż jest formą zabezpieczenia mającego umocowanie w przepisach kodeksu cywilnego co do zasad i wysokości jego wypłaty, to jednak wprowadzenie go do umowy jest zależne od woli stron, a strony nie są zobowiązane z mocy prawa do zabezpieczania kontraktu w tej formie. W rezultacie odszkodowania wynikające z umów nie korzystają ze zwolnienia od podatku. Przychodem w przypadku zatrzymania zadatku jest wartość tego zadatku, a w razie otrzymania zadatku w podwójnej wysokości, różnica między kwotą wcześniej wpłaconą a kwotą otrzymaną (tak m.in. postanowienie Izby Skarbowej w Olsztynie z 26.07.2007 r., PBF/E/4117-1-16/07).

Jak ewidencjować obrót w aptece na kasie fiskalnej-łącznie z refundacją, czy tylko w kwocie, jaką płaci nabywca leków?

Zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o podatku od towarów i usług podstawą opodatkowania jest obrót, z zastrzeżeniem ust. 2-22, art. 30-32, art. 119 oraz art. 120 ust. 4 i 5. Obrotem jest kwota należna z tytułu sprzedaży, pomniejszona o kwotę należnego podatku. Kwota należna obejmuje całość świadczenia należnego od nabywcy. Obrót zwiększa się o otrzymane dotacje, subwencje i inne dopłaty o podobnym charakterze mające bezpośredni wpływ na cenę (kwotę należną) towarów dostarczanych lub usług świadczonych przez podatnika, pomniejszone o kwotę należnego podatku. Natomiast w myśl art. 111 podatnicy dokonujący sprzedaży na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej oraz rolników ryczałtowych są obowiązani prowadzić ewidencję obrotu i kwot podatku należnego przy zastosowaniu kas rejestrujących. Z zestawienia przepisów wynika więc, że ewidencjonowaniu w kasie fiskalnej podlega również kwota refundacji za sprzedane leki. Pojawia się jednak problem z terminem wykazania podatku należnego w tej części, gdyż obowiązek podatkowy z tytułu refundacji powstaje z chwilą uznania rachunku bankowego podatnika (art. 19 ust. 21). Jednym z rozwiązań może być np. interpretacja Naczelnika Urzędu Skarbowego w Piekarach Śląskich, który w piśmie z dnia 2007.01.29 PP/443/1/2007 stwierdził, że specyfika ewidencjonowania sprzedaży poprzez kasę rejestrującą powoduje, że w miesięcznych raportach fiskalnych figuruje 100% wartości sprzedaży i należny od tego podatek od towarów i usług. Podatek należny na koniec miesiąca dotyczy więc zarówno kwot otrzymanych od klientów, jak i tych, które mają zostać zrefundowane przez NFZ. W związku z odrębnymi uregulowaniami i umowami zawartymi z Narodowym Funduszem Zdrowia apteki otrzymują zwrot części utraconych wpływów z tytułu stosowania obniżonych cen leków. Z uwagi na to, iż jest to dopłata związana ściśle z dostawą określonego towaru podlega ona opodatkowaniu podatkiem VAT. Jednakże zgodnie z art. 19 ust. 21 cytowanej ustawy obowiązek podatkowy z tytułu należnych na podstawie odrębnych przepisów dotacji, subwencji i innych dopłat o podobnym charakterze powstaje z chwilą uznania rachunku bankowego podatnika.W przypadku uznania rachunku bankowego podatnika zaliczką z tytułu dotacji, subwencji i innych dopłat o podobnym charakterze obowiązek podatkowy powstaje w tej części.

W świetle powyższych przepisów w odniesieniu do specyfiki ewidencjonowania sprzedaży leków na kasie rejestrującej, podatnik zobowiązany jest do obliczenia i odprowadzenia podatku VAT w dwóch momentach:
– w momencie sprzedaży leku, gdzie za podstawę opodatkowania należy przyjąć całość świadczenia należnego od nabywcy,
– w momencie wpływu na rachunek bankowy podatnika kwoty refundacji przyznanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
W praktyce, gdy powstają trudności w omawianej kwestii i podatnicy decydują się na wcześniejsze wykazanie podatku należnego odnośnie dotacji powoduje to zaniżenie podatku za okresy, w których rzeczywiście powstał obowiązek podatkowy. Urząd jednak nie będzie miał podstaw do zastosowania 30% sankcji (art. 109 ust. 7 pkt. 2).

Ustawa o tworzeniu i działaniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych

W dniu 18 września 2007 r. weszła w życie ustawa z dnia 11 maja 2007 r. o tworzeniu i działaniu wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. Na wstępie warto zaznaczyć, iż powyższa ustawa już w trakcie jej uchwalania budziła duże kontrowersje, a jeszcze przed wejściem w życie ustawy została złożona skarga do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności jej zapisów z Konstytucją. Przedmiotowa ustawa zdecydowanie komplikuje i wydłuża procedurę tworzenia wielkopowierzchniowych obiektów handlowych, do których zalicza wszystkie obiekty handlowe o powierzchni sprzedaży większej niż 400 m2 (dotychczas szczególna procedura dotyczyła tylko sklepów o powierzchni większej niż 2000 m2). Przed utworzeniem wielkopowierzchniowego obiektu handlowego obowiązkowe będzie uzyskanie zezwolenia wójta (burmistrza, prezydenta) wystawionego po wydaniu pozytywnej opinii wyrażonej przez radę gminy. Jeżeli natomiast planowana powierzchnia sprzedaży przekraczać będzie 2000 m2, to oprócz zezwolenia na poziomie gminy, niezbędne będzie dodatkowo uzyskanie pozytywnej opinii właściwego sejmiku województwa. Co ciekawe ustawa odnosi się do wszystkich obiektów o określonej powierzchni, niezależnie od rodzaju prowadzonej w nim działalności. Ta sama procedura dotyczyć będzie zarówno utworzenia hipermarketu, jak i salonu samochodowego. A wszystko to pod hasłem obrony małych przedsiębiorców przed „marszem hipermarketów”, jak można przeczytać w uzasadnieniu ustawy. W ostatnim czasie – z uwagi na znaczne nasycenie rynku hipermarketami – sieci handlowe kierują swoje zainteresowanie na co raz mniejsze obiekty handlowe. Komentowana ustawa może więc stać się dodatkowym impulsem do otwierania niewielkich sklepów, nawet o powierzchni mniejszej niż 400 m2. Dla drobnych sklepikarzy oznaczać to może konieczność bezpośredniego konkurowania z nieporównywalnie silniejszym ekonomicznie rywalem. Z punktu widzenia drobnych handlowców – pierwsze negatywne skutki ustawa o wielkopowierzchniowych obiektach handlowych wywołała jeszcze zanim zaczęła obowiązywać. Wizja wejścia w życie ustawy zmobilizowała bowiem sieci handlowe do przyspieszenia planów inwestycyjnych, polegających zarówno na budowie, jak i na rozbudowie już istniejących hipermarketów, tak aby zdążyć ze złożeniem wniosku o pozwolenie na budowę przed wejściem w życie nowej ustawy. Odnosząc się do treści ustawy podkreślić należy, że jest ona bardzo nieprecyzyjna, w związku z czym jej praktyczne stosowanie może być utrudnione. Zdecydowanie niejasne przesłanki, które rada gminy uwzględniała będzie przy wydawaniu opinii dotyczącej utworzenia obiektu handlowego(np. kształtowanie korzystnych warunków nabywania towarów i usług, poprawy jakości obsługi konsumentów oraz poszerzenia oferty handlowej i usługowej, rozwój sieci handlowej i zachowania równowagi pomiędzy różnymi formami handlu), stanowią potencjalne pole do nadużyć. Ustawa nie jest także jednoznaczna w części, w której określa obowiązki już istniejących sklepów wielkopowierzchniowych. Ustawa stanowi, że w ciągu 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy przedsiębiorca będący właścicielem wielkopowierzchniowego obiektu handlowego albo działający w jego imieniu administrator lub zarządca takiego obiektu, złoży do właściwego organu zezwalającego wniosek, na podstawie którego organ zezwalający (wójt, burmistrz, prezydent) „wydaje zezwolenie na działanie wielkopowierzchniowego obiektu handlowego”. Na gruncie komentowanych przepisów trudno jednak jednoznacznie ocenić, co podlegało będzie ocenie organu zezwalającego oraz jaka może być podstawa wydania decyzji oddalającej wniosek o wydanie zezwolenia.

Praktyczne aspekty wniesienia powództwa o usunięcie urządzeń przesyłowych

Podmiot dochodzący roszczeń od zakładów energetycznych, gazowni, przedsiębiorstw wodociągowych w sprawach o usunięcie urządzeń przesyłowych, wykup nieruchomości zajętych przez te urządzenia lub wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości, zobowiązany jest do zapłacenia już na wstępie procesu opłaty sądowej w wysokości 5% dochodzonego roszczenia (np. przy kwocie 100.000 zł opłata wyniesie 5.000 zł). Do tego dochodzą koszty ewentualnych opinii biegłych, koszty wynagrodzenia pełnomocnika procesowego, łącznie to koszt około kilku tysięcy złotych. W przypadku wygrania sprawy, sąd zasądza zwrot kosztów od pozwanego przedsiębiorstwa. Strona może także już na wstępie procesu wnosić o zwolnienie jej z kosztów z uwagi na trudną sytuację majątkową. Tego typu sprawy są z reguły skomplikowane, gdyż urządzenia zostały wybudowane kilkadziesiąt lat temu, nie zawierano jakichkolwiek umów regulujących zasady korzystania z nieruchomości. Do tego dochodzą kwestie społeczne związane z faktem, iż urządzenia np. linie energetyczne obsługują znaczne obszary, a ich usunięcie lub choćby czasowe wyłączenie wywołałoby utrudnienia w codziennym życiu wielu osób i zakładów pracy.

Casting na pracę

Organizowanie tzw. castingów na pracownika w formie zlecania wykonywania pracy, za którą następnie testowany kandydat nie otrzymuje wynagrodzenia to niedozwolona praktyka. Każda praca, także ta zlecana na próbę jest odpłatna, a jej wykonanie powinno być z kandydatem bezwzględnie rozliczone. Instrumentów dla formalnie prawidłowego uregulowania tej kwestii z kandydatem na pracownika jest wystarczająco dużo, aby pracodawca oferujący zatrudnienie nie dopuszczał się naruszenia prawa. Można wykorzystać konstrukcje umów cywilnoprawnych (o dzieło, zlecenia) lub umów przewidzianych w kodeksie pracy. Jeśli pracodawca decyduje się na formułę weryfikacji kandydatów polegającą na „kontrolnym” powierzeniu świadczenia pracy, powinien zawrzeć z taką osobą umowę na okres próbny lub umowę na czas wykonania określonej pracy. Wybór rodzaju umowy o pracę zależy od woli stron. Należy pamiętać, że każda umowa o pracę jest czynnością prawną odpłatną, a art. 84 kodeksu pracy zawiera zakaz zrzeczenia się przez pracownika prawa do wynagrodzenia lub przeniesienia tego prawa na inną osobę. Umowa na okres próbny z założenia służy weryfikacji przez pracodawcę przydatności pracownika do wykonywania określonego rodzaju pracy. Umowa ta może poprzedzać każdą innego rodzaju umowę o pracę, a jej zawarcie nie oznacza automatycznie przyrzeczenia zawarcia – po upływie okresu próby – docelowej umowy o pracę. Tak jak każda umowa o pracę, także umowa na okres próbny powinna odpowiadać warunkom art. 29 kodeksu pracy (określać m.in. czas, miejsce i wynagrodzenie za pracę). Jeżeli nie została zawarta z zachowaniem formy pisemnej, pracodawca powinien, najpóźniej w dniu rozpoczęcia pracy przez pracownika, potwierdzić mu na piśmie jej ustalenia. Naruszenie tej powinności stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracownika zagrożone sankcją grzywny od 1.000 zł do 30.000 zł (art. 281 kodeksu pracy). Analogiczna sankcja grozi pracodawcy za niewypłacenie wynagrodzenia. Osoby świadczące pracę bez wynagrodzenia niestety zbyt rzadko decydują się na powiadomienie inspekcji pracy o niedozwolonych praktykach organizatorów castingów, dla których w żadnym wypadku nie stanowią usprawiedliwienia wysokie okołopłacowe koszty zatrudnienia pracowników. Abstrahując już od tego, że w żadnym razie nie można godzić się na niepotwierdzone obietnice potencjalnego zatrudnienia i świadczenie pracy bez umowy.

Porada dla czytelnika forma wypowiedzenia

Czy oświadczenie pracodawcy o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia może być wręczone pracownikowi w formie faksu lub skanu oryginału pisma? Stosownie do treści przepisu art. 30 § 3 ustawy Kodeks pracy oświadczenie każdej ze stron (a więc i pracodawcy) o wypowiedzeniu lub rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinno nastąpić na piśmie. Kodeks pracy nie definiuje natomiast formy pisemnej oświadczenia woli. Tym samym pomocny dla jej określenia będzie przepis artykułu 78 Kodeksu cywilnego mający zastosowanie na podstawie przepisu art. 300 Kodeksu pracy. Stosownie do treści przepisu art. 78 § 1 Kodeksu cywilnego do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. W konsekwencji kopia (m.in. zeskanowany egzemplarz lub wydruk faksu) pisma zawierającego własnoręczny podpis nie spełnia wymogu własnoręcznego podpisania pisma. Powyższe stanowisko zajął Sąd Najwyższy, który w uchwale z dnia 02.10.2002 r. (III PZP 17/02, OSNP 2003/20/481) stwierdził, iż doręczenie pracownikowi za pomocą faksu pisma pracodawcy wypowiadającego umowę o pracę jest skuteczne i powoduje rozpoczęcie biegu terminu przewidzianego w art. 264 § 1 KP, ale stanowi naruszenie art. 30 § 3 KP. Warto więc podkreślić, iż wręczenie pracownikowi faksu lub skanu oryginału pisma zawierającego oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia będzie skuteczne, jednakże ponieważ nie spełnia ono wymogu określonego w art. 30 § 3 Kodeksu pracy tj. zachowania formy pisemnej, stanowić będzie naruszenie tego przepisu i w konsekwencji jako dokonane z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę stanowić będzie przesłankę do dochodzenia przez pracownika odszkodowania. Należy również zaznaczyć, iż analogiczna sytuacja będzie miała miejsce w przypadku wręczenia pracownikowi faksu lub skanu pisma zawierającego oświadczenie pracodawcy o wypowiedzeniu umowy o pracę.