Jeszcze nie opadły negatywne emocje związane z niewypłacalnością parabanków, a pojawiła się informacja o możliwym zamknięciu giełdy Mt.Gox, do tej pory największej na świecie platformy umożliwiającej handel BitCoinem. Ponownie należy więc postawić pytanie o granice ryzyka, których racjonalni uczestnicy obrotu nie powinni przekraczać.

Wirtualne waluty, w tym m.in. BitCoin oraz Litecoin na przestrzeni 2013 roku zyskały na popularności i to nie tylko dzięki gwałtownemu wzrostowi kursu, który w przypadku BitCoina przekroczył 1.000 USD ale również dlatego, że coraz powszechniej były uznawane za ekwiwalent tradycyjnego pieniądza. Pojawiły się poglądy, iż transakcje kryptowalutowe nie są jedynie przejściowym trendem, lecz że w przyszłości całkowicie zastąpią dotychczasowe metody płatności. W konsekwencji, m.in. BitCoinem zainteresowali się także inwestorzy, którzy godząc się na znaczne ryzyko inwestycji, poszukiwali instrumentów pozwalających na osiąganie ponadprzeciętnej stopy zwrotu. Sytuacja zmieniła się drastycznie na przestrzeni lutego bieżącego roku, ponieważ giełda Mt.Gox – do tej pory największa platforma umożliwiająca handel BitCoinem na świecie – zawiesiła realizację transakcji w związku z domniemanymi problemami technicznymi. W konsekwencji, kurs BitCoin spadł niemal dziesięciokrotnie, momentami osiągając wartość poniżej 100 USD. Od kilku dni platforma transakcyjna Mt.Gox w ogóle nie jest dostępna, a na stronie znajduje się jedynie komunikat informujący o pracach zespołu nad rozwiązaniem zaistniałych problemów.

Obiecujące początki

BitCoin został zaprojektowany w 2008 r. jako rozwiązanie informatyczne, mające umożliwiać błyskawiczne transfery wartości, ale swoją drogę na szczyty popularności rozpoczął dopiero w połowie 2011 r. Wówczas osiągnął zawrotną wartość 29 USD, która następnie w październiku tego samego roku spektakularnie spadła poniżej 5 USD. Wtedy też „wirtualna waluta” po raz pierwszy ujawniła tendencje do nieracjonalnych wręcz wahań kursowych. Atutem kryptowaluty jest niemal całkowita anonimowość użytkowników, możliwość jej zdecentralizowanego wytwarzania (tzw. miningu) oraz natychmiastowego przesyłania między portfelami na całym świecie. Wielu inwestorów do zakupu pierwszych monet skłoniła idea współtworzenia nowej waluty, w założeniu niezależnej od jakiegokolwiek państwa, rządu czy banku. Z pewnością istotną rolę w tym procesie odegrał mijający już kryzys gospodarczy oraz związana z nim utrata zaufania do sektora bankowego i finansowego. Z biegiem czasu popularność oraz kurs m.in. BitCoina systematycznie rosły, pojawiły się też doniesienia o pierwszych znacznych transakcjach.

Wirtualne pieniądze, realne ryzyko

Wydarzenia ostatnich dni, a zwłaszcza zaprzestanie działalności przez Mt.Gox pokazały jednak, że inwestując w kryptowaluty można sporo stracić i to w czasie uniemożliwiającym ochronę kapitału. Biorąc pod uwagę powiązanie siły nabywczej tradycyjnej waluty z sytuacją ekonomiczną jej emitenta łatwo dostrzec, iż BitCoin jest od tego czynnika całkowicie niezależny. Siła nabywcza BTC tylko w niewielkiej części odzwierciedla rzeczywistą wartość zastosowanych przy jego tworzeniu rozwiązań technicznych, przede wszystkim jest jednak wynikiem spekulacji inwestorów na całym świecie. Dlatego w przypadku zawieszenia działalności przez jedną z wirtualnych giełd obsługujących nasz portfel, takiej jak np. Mt.Gox, albo pojawienia się kryptowaluty nowej generacji – posiadane przez nas fragmenty komputerowego kodu (którymi w rzeczywistości są BitCoiny) mogą okazać się całkowicie bezwartościowe. W przeciwieństwie do tradycyjnych walut, brak jest bowiem podmiotów zobowiązanych do akceptacji płatności dokonywanych wirtualnym pieniądzem, nie ma on też żadnej wartości wewnętrznej.

Kryptowaluty a rzeczywistość gospodarcza

Z prawnego punktu widzenia, kryptowaluty nie są pieniądzem elektronicznym w rozumieniu ustawy o usługach płatniczych (art. 2 pkt. 21a), ponieważ nie istnieje emitent zobowiązany do ich wykupu. Nie obejmuje ich również zamknięty katalog instrumentów finansowych, zawarty w ustawie o obrocie instrumentami finansowymi. W praktyce oznacza to, iż np. BitCoin może być obecnie traktowany wyłącznie jak usługa lub towar o bardzo niestabilnej wartości rynkowej. Popularność wirtualnych walut w ich obecnym kształcie można porównywać do tulipanomanii w XVII-wiecznej Holandii. Dziś już wiadomo, że w wyniku wzrostu wartości cebulek tulipanów wielu dorobiło się fortun, z kolei inni stracili całe majątki, gdy ich wartość uległa gwałtownemu załamaniu. Historia holenderskich kwiatów oraz parabanków pokazała jednak, że uczestnicy obrotu kierując się możliwością osiągnięcia ponadprzeciętnego zysku, skłonni są do podejmowania zbyt ryzykownych lub wręcz nieracjonalnych decyzji.

Rodzimi przedsiębiorcy powinni odnotować fakt, iż pomimo rosnącej popularności BitCoin nie stał się oficjalnym środkiem płatniczym w Polsce, przy czym istnieją kraje takie jak m.in. Federacja Rosyjska czy Chiny, w których transakcje zawierane przy pomocy kryptowalut mogą być uznane za sprzeczne z prawem. Nadal pewne kontrowersje budzi też kwestia opodatkowania dochodów wygenerowanych przez obrót BTC, zarówno w zakresie podatku dochodowego jak i VATu. Przede wszystkim jednak należy pamiętać o tym, że o akceptacji płatności dokonywanych w wirtualnych walutach, jak również o ich wymianie na tradycyjne pieniądze, każdy uczestnik obrotu decyduje samodzielnie. Brak jest obecnie podmiotów zobowiązanych do przyjmowania takich płatności, dlatego przechowywanie znacznych środków w kryptowalutach wiąże się z poważnym ryzykiem ich całkowitej utraty.

Wobec zawieszenia działalności przez Mt.Gox i możliwego zamknięcia tej giełdy należy podkreślić, że w tym przypadku obciążenie kogokolwiek nawet najbardziej dotkliwymi skutkami nietrafionych inwestycji będzie bardzo trudne, a środków zainwestowanych w wirtualną kryptowalutę najprawdopodobniej nie uda się odzyskać.