Archiwa Prawo Cywilne - Kancelaria Prawna Chałas i Wspołnicy
loader image
TWÓJ BIZNES – NASZA SPRAWA
Drugie logo
MENU ×
KANCELARIA ×
USŁUGI ×
ZESPÓŁ ×
PUBLIKACJE ×
DLA PRZEDSIĘBIORCÓW ×

Prawo Cywilne

kancelaria baner 20 scaled e1759329644505
Blog

Formalne przywrócenie rękojmi w umowach deweloperskich

Historyczne odesłanie do przepisów o rękojmi w ustawie z 2011 r. W nieobowiązującej już ustawie z dnia z dnia 16 września 2011 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego, zawarty był przepis art. 27 regulujący odbiór lokalu oraz odpowiedzialność dewelopera za wady lokalu. W ostatnim ustępie tego artykułu (ust. 6), zawarte było jednoznaczne odesłanie. W zakresie nieuregulowanym w przepisach ust. 1-5, dotyczyło odpowiedzialności dewelopera za wady fizyczne i prawne lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. To odnosiło się do przepisów o rękojmi zawartych w Kodeksie cywilnym. Ustawodawca posłużył się zwrotem „stosuje się przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny o rękojmi”. Brak odesłania do rękojmi w nowej ustawie z 2021 r. W nowej ustawie z dnia 20 maja 2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (t.j. Dz.U.2024.695 ze zm.) nie znalazł się odpowiednik przepisu art. 27 ust. 6 ustawy z 2011 r. Powstała zatem wątpliwość. Czy po przeniesieniu na nabywcę praw wynikających z umowy deweloperskiej, do wad fizycznych i prawnych lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego stosuje się przepisy o rękojmi zawarte w Kodeksie cywilnym? Uzasadnienie potrzeby zmian i stanowisko doktryny W uzasadnieniu projektu ostatniej zmiany ustawy z 2021 r. ustawodawca wskazał, że w literaturze prawniczej podnoszono, iż „w przepisach nowej ustawy z dnia 20 maja 2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym brak jest stosownego odesłania do przepisów Kodeksu cywilnego o rękojmi. Dlatego należy uznać, że ustawodawca nie przewidział wprost odpowiedzialności dewelopera za wady w tym reżimie w przypadku umów innych niż umowy sprzedaży. Odpowiedzialność dewelopera za stwierdzone wady opiera się zatem na zasadach ogólnych. Konkretnie, na odpowiedzialności za nienależyte wykonanie umowy, określonej w art. 471 i n. k.c. Pogląd taki wyrazili między innymi A. Goldiszewicz w Ustawa o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym. Komentarz. Oraz P. Jarzyński, A. Grabowska-Toś w Sprawdź, jaką odpowiedzialność za wady lokalu ponosi deweloper, Dziennik Gazeta Prawna 10.10.2023 r. Także, Jolanta Szymczyk-Przewoźna w Odpowiedzialność dewelopera za wady lokalu zależy od rodzaju umowy, Dziennik Gazeta Prawna 25.04.2025 r. Nowelizacja ustawy i nowy art. 41a Celem usunięcia wątpliwości, ustawą z dnia 9 lipca 2025 r. dodany został przepis art. 41a. W nim określono, że „W przypadku przeniesienia na nabywcę praw wynikających z umowy deweloperskiej (…) do odpowiedzialności dewelopera za wady fizyczne i prawne stosuje się odpowiednio przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny o rękojmi przy sprzedaży.” Wzmocnienie ochrony praw nabywców od września 2025 r. Przepis wszedł w życie w dniu 9 września 2025 r. Co najmniej z tą datą nabywcy lokali mieszkalnych lub domów jednorodzinnych od deweloperów uzyskali silniejszą ochronę swoich praw. Dotyczy to sytuacji w przypadku wad fizycznych lub prawnych nabytych nieruchomości. Odpowiednie zastosowanie mają przepisy art. 556-576 k.c. A zatem nabywca może żądać usunięcia wady (art. 561 § 1 k.c.) albo obniżenia ceny. Może także odstąpić od umowy (art. 560 k.c.). Podsumowanie – krok w dobrym kierunku Formalnie przywrócona została odpowiedzialność dewelopera z tytułu rękojmi za wady fizyczne i prawne wobec nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Jest to niewątpliwie krok we właściwym kierunku. Nowelizacja nie usunęła jednak wielu niedociągnięć obowiązującej regulac

Blog

Umowa wdrożeniowa w IT – o dzieło czy zlecenie?

Rosnące potrzeby cyfrowe klientów i rozwój technologii stawiają branżę IT przed dynamicznymi wyzwaniami. Tymczasem podstawy prawne, na których opiera się umowa wdrożeniowa w IT, to nadal przepisy Kodeksu cywilnego z 1964 roku oraz ustawy o prawach autorskich z 1994 roku. Czy tak stare regulacje nadążają za cyfrową rzeczywistością? W praktyce to strony kontraktu decydują o jego treści. Swoboda umów pozwala precyzyjnie określić obowiązki i odpowiedzialność, co zmniejsza ryzyko nieporozumień i sporów. W branży IT mamy do czynienia z różnymi rodzajami umów – dzieła, zlecenia, najmu sprzętu, licencyjnymi czy umowami o pracę. Kiedy wdrożenie to dzieło? Umowa wdrożeniowa w IT może mieć charakter umowy o dzieło, jeżeli jej efektem jest osiągnięcie konkretnego, zindywidualizowanego rezultatu – np. wdrożenie oprogramowania. Kluczowe jest, by rezultat ten był możliwy do zweryfikowania i ocenienia pod kątem zgodności z oczekiwaniami stron. Dzieło powinno mieć cechy indywidualne i wyodrębniony byt – materialny lub niematerialny. Kiedy to zlecenie? Jeżeli jednak czynności wykonywane w ramach wdrożenia nie prowadzą do konkretnego rezultatu, a wykonawca odpowiada za staranne działanie, mówimy o umowie zlecenia. To typowe np. w sytuacjach, gdy prace mają charakter ciągły lub wsparciowy. Różnice w odpowiedzialności Dla umowy o dzieło kluczowy jest efekt – rezultat wdrożenia. W zleceniu liczy się należyta staranność. Odpowiedzialność wykonawcy w obu przypadkach jest inna. W dziele bierze on na siebie ryzyko wykonania projektu, w zleceniu jedynie zobowiązuje się do starannego działania. Wyzwania praktyczne W rzeczywistości umowa wdrożeniowa często ma charakter mieszany. To, czy zostanie uznana za dzieło, zlecenie, czy umowę mieszaną, zależy od treści kontraktu i konkretnego projektu. Dlatego tak ważne jest, by umowę dopasować do realnych potrzeb stron oraz jasno określić zakres obowiązków i oczekiwanych efektów. Konkluzja jest taka, że umowa wdrożeniowa w IT wymaga szczególnej uwagi na etapie jej tworzenia. Nie tylko ze względu na specyfikę projektów informatycznych, ale także z powodu ryzyk prawnych wynikających z błędnej kwalifikacji umowy. Starannie doprecyzowane postanowienia mogą uchronić obie strony przed nieporozumieniami i sporami sądowymi. Autorka: r. pr. Anna Zabielska   Potrzebujesz profesjonalnej porady prawnej? Skontaktuj się z nami Sprawdź inne wpisy na blogu Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy

Blog

Restrukturyzacja zamiast likwidacji.

Przestańmy likwidować, zacznijmy restrukturyzować – wydaje się mówić Zespół, który pod egidą Ministra Sprawiedliwości przygotował rekomendacje dotyczące zmian w prawie upadłościowym i naprawczym. Nic w tym dziwnego. Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi w 2011 roku 80% wszystkich upadłości stanowiły likwidacje. Czy jednak nowym regulacjom uda się zmienić wizerunek upadłego na tyle by upadłość w formie likwidacji przestała wieść prym nad rozwiązaniami pozwalającymi zachować przedsiębiorstwo na rynku?

Blog

Kredyt konsumencki pod lupą UOKiKu.

Według danych BIK w pierwszym półroczu 2012 r. największy spadek wśród liczby udzielonych kredytów gotówkowych i ratalnych dotyczył kredytów konsumenckich. Przyczyn tego pogłębiającego się trendu powinniśmy upatrywać przede wszystkim w obowiązującej od grudnia 2010 r. Rekomendacji T, zgodnie z którą suma rat osoby spłacającej kredyt nie może przekraczać 50% jej wynagrodzenia. Klienci nie mogąc uzyskać kredytu w banku coraz częściej uciekają do tzw. parabanków. Projekt znowelizowanej przez KNF Rekomendacji T jest nadzieją na złagodzenie zasady oceny kredytobiorców i powrót do łask m.in. instytucji kredytu konsumenckiego.

Blog

Sprzedawca nie zawsze odpowie za sprzedaż wadliwego towaru

Nie ulega wątpliwości, iż przedsiębiorca, nabywając towary na potrzeby związane z prowadzoną działalnością zawodową lub gospodarczą, ma prawo do tego, aby otrzymać produkty wolne od wad, a ponadto nadające się do użytku określonego w umowie lub wynikającego z ich przeznaczenia. W tym miejscu warto jednak podkreślić, iż samo nabycie wadliwego towaru, nie zawsze przesądzi o powstaniu odpowiedzialności sprzedawcy za ów nie w pełni wartościowy przedmiot. Jednym z narzędzi, uprawniających nabywcę będącego przedsiębiorcą do dochodzenia wobec sprzedawcy (również przedsiębiorcy) roszczeń z tytułu wad w zakupionych towarach, jest uregulowana w Kodeksie cywilnym instytucja rękojmi za wady. Dochodzenie roszczeń w oparciu o przepisy dotyczące rękojmi za wady jest dopuszczalne nawet wtedy, jeśli strony nie uregulowały tej kwestii bezpośrednio w umowie. Natomiast realizacja uprawnień z tytułu rękojmi jest ograniczona w czasie i powinna nastąpić zasadniczo w ciągu roku od dnia, w którym towar został kupującemu wydany. Po upływie wskazanego okresu uprawnienia te wygasają. Jednakże dochodzenie przez kupującego uprawnień z tytułu rękojmi wymaga uprzedniego zawiadomienia sprzedawcy o wadzie. W przeciwnym razie kupujący uprawnienia te utraci. W szczególnym przypadku sprzedaży dokonywanej pomiędzy osobami prowadzącymi działalność gospodarczą stanie się tak wówczas, gdy kupujący nie zbada rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomi niezwłocznie sprzedawcy o dostrzeżonej wadzie. Gdyby wada ujawniła się dopiero później, obowiązek zawiadomienia sprzedawcy powstanie niezwłocznie po jej wykryciu. W praktyce sytuacja będzie zasadniczo wyglądała w ten sposób, że na kupującym spoczywać będzie obowiązek udowodnienia istnienia wady oraz zachowania aktów staranności, tzn. zbadania zakupionego produktu we właściwym czasie, a ponadto powiadomienia sprzedawcy o wadzie bez zbędnej zwłoki. W konsekwencji sprzedawca – chcąc uchronić się przed ewentualnymi, negatywnymi skutkami sprzedaży rzekomo wadliwego towaru – zobowiązany będzie wykazać przeciwieństwo, czyli fakt, iż wada nie istniała w chwili wydania bądź, że nie dochowano aktów staranności związanych ze zbadaniem przedmiotu sprzedaży lub też, że ich dochowanie było spóźnione. W osiągnięciu tego celu pomocnym może się okazać sporządzenie np. protokołu zdawczo-odbiorczego, bowiem szczegółowe wyliczenie w takim protokole istotnych elementów podlegających wzajemnemu sprawdzeniu przez strony, których spełnienie potwierdzi zdatność danego towaru do umówionego użytku, może stanowić cenną wskazówkę odnośnie stanu przedmiotu z chwili podpisania protokołu. Co więcej, w razie ewentualnego sporu sądowego, protokół podpisany przez strony oraz niezawierający zastrzeżeń co do jakości, będzie mógł zostać zgłoszony np. jako dowód z dokumentu na potwierdzenie lub wykazanie racji sprzedawcy. Przedsiębiorca powinien również uważać na to, jak oznacza sprzedawany towar lub jak go reklamuje i czy np. nie zapewnia o istnieniu cech lub właściwości towaru, których w rzeczywistości on nie posiada. Jeżeli bowiem sprzedawca wadę podstępnie zatai, albo zapewni kupującego, że wady nie istnieją lub towar posiada oznaczone cechy, których w rzeczywistości brak, to wówczas kupujący korzysta z dodatkowej ochrony prawnej. Oznacza to, iż nie utraci on uprawnień z tytułu rękojmi za wady fizyczne, pomimo niezachowania terminów do zbadania rzeczy i do zawiadomienia sprzedawcy o ewentualnych wadach. Powyższe wydaje się również potwierdzać praktyka orzecznicza. Jako przykład wskazać można wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 stycznia 2004 roku, zgodnie z którym za równoznaczne z zapewnieniem kupującego, że wady nie istnieją, uważa się różnorodne sformalizowane sposoby potwierdzenia dobrej jakości rzeczy, w tym kartę (książkę) gwarancyjną. W konsekwencji wydanie nabywcy karty gwarancyjnej jest równoznaczne z zapewnieniem sprzedawcy o dobrej jakości towaru (sygn. akt: II CK 378/02).

Blog

Czy można dochodzić zadośćuczynienia za szkody moralne związane z nieudaną wycieczką?

Coraz więcej klientów niezadowolonych z zakupionej usługi turystycznej pragnie dochodzić od organizatorów turystyki (najczęściej biur podróży) nie tylko odszkodowania w postaci zwrotu ceny imprezy turystycznej oraz poniesionych dodatkowych kosztów, ale i zadośćuczynienia za zmarnowany urlop. Czy jednak dochodzenie odszkodowania za szkody niemajątkowe powstałe wskutek nieudanych wakacji może zakończyć się sukcesem? Jeśli chodzi o możliwość dochodzenia odszkodowania z tytułu szkód majątkowych, to nie budzi ona jakichkolwiek wątpliwości – wynika bowiem z ogólnych zasad kontraktowych (w szczególności z artykułu 471 Kodeksu cywilnego). Zasady te modyfikuje w pewnym zakresie ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach turystycznych. Przy czym, najbardziej istotna jest tu możliwość ograniczenia przez organizatora turystyki, w umowie z klientem, odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie usług w czasie imprezy turystycznej – do dwukrotności ceny imprezy turystycznej względem każdego klienta (art. 11b ust. 3 ustawy o usługach turystycznych). Inaczej kształtuje się natomiast kwestia dochodzenia przez uczestnika imprezy turystycznej zadośćuczynienia, tj. naprawienia szkody niemajątkowej, którą poniósł w związku z nieudaną imprezą turystyczną. Z tego rodzaju szkodą będziemy mieli do czynienia w przypadku „zmarnowania urlopu”, np. wskutek zakwaterowania turysty w pokoju o znacznie niższym standardzie w porównaniu z ofertą, czy też nieodbycia się wycieczek lub atrakcji, na które turysta liczył, wykupując daną ofertę. W takiej bowiem sytuacji turysta, obok szkody majątkowej, może ponieść także szkodę niemajątkową. Jednakże, zgodnie z utrwaloną do niedawna w polskim orzecznictwie praktyką, w przypadku odpowiedzialności kontraktowej, tj. dotyczącej niewykonania lub nienależytego wykonania umowy, wyłączona jest możliwość dochodzenia odszkodowania z tytułu poniesionych szkód niemajątkowych. Powyższe uległo jednak zmianie wskutek orzeczenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 12 marca 2002 r. w sprawie S. Leitner v. TUI Deutschland GmbH & Co. KG, C 168/00, w którym to Trybunał uznał, iż art. 5 Dyrektywy Rady z dnia 13 czerwca 1990 r. w sprawie zorganizowanych podróży, wakacji i wycieczek (90/314/EWG) należy interpretować jako przyznający, co do zasady, konsumentom prawo do zadośćuczynienia za szkodę niematerialną wynikającą z niewykonania lub nienależytego wykonania usług stanowiących zorganizowane wakacje. Istotnym jest, iż właśnie ustawa o usługach turystycznych implementuję ww. dyrektywę. W konsekwencji, ustawę tę należy interpretować w sposób zgodny z ww. dyrektywą, tj. w sposób zapewniający możliwość uzyskania przez klienta zadośćuczynienia za utracony urlop. Wprawdzie istnieją jeszcze, zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie, spory co do konkretnej podstawy prawnej dochodzenia takiego roszczenia (m. in. art. 11a ust. 1 ustawy o usługach turystycznych lub art. 471 kodeksu cywilnego), jednakże wskutek powyższego orzeczenia polskie sądy zaczęły przyznawać zadośćuczynienia z tytułu utraconego urlopu. Ta linia orzecznicza nie jest jednak jednolita, albowiem niektóre sądy nadal stoją na stanowisku, iż obowiązujące obecnie przepisy nie pozwalają na przyznanie zadośćuczynienia za utracony urlop (tak wskazał, chociażby Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 9 września 2009 r. VI Aca 201/09). Niemniej, mając na względzie powyższe orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości oraz z nakaz wykładni przepisów krajowych zgodnie z prawem europejskim, wydaje się, iż w obecnym stanie prawnym klientom organizatorów turystyki przysługuje prawo do zadośćuczynienia z tytułu zmarnowanego urlopu.

Blog

Czy wypowiedzenie umowy przesłane faksem lub e-mailem jest skuteczne?

Zgodnie z art. 77 § 2 Kodeksu cywilnego, jeżeli umowa została zawarta w formie pisemnej, wypowiedzenie umowy powinno być stwierdzone pismem. Wbrew pozorom nie oznacza to jednak, że w określonych sytuacjach wypowiedzenie w innej formie nie będzie skuteczne. Nieporozumienia co do skuteczności wypowiedzeń składanych w innej formie niż forma pisemna biorą się stąd, że cytowany wyżej przepis nie przewiduje sankcji za niezachowanie formy pisemnej wypowiedzenia. Zgodnie z art. 74 § 1 kc zastrzeżenie formy pisemnej bez rygoru nieważności wywołuje jedynie utrudnienia dowodowe w postępowaniu przed sądem (brak możliwości prowadzenia dowodu ze świadków). Ograniczeń dowodowych nie stosuje jednak w przypadku czynności prawnych w stosunkach między przedsiębiorcami (art. 74 § 3 kc). Należy więc wyprowadzić z tego ogólny wniosek, że wypowiedzenie zawartej na piśmie umowy między przedsiębiorcami jest skuteczne, niezależnie od formy w jakiej wypowiedzenia zostaje złożone. Dlatego też w relacjach między przedsiębiorcami przyjmuje się, że przekazanie wypowiedzenia faksem lub mailem jest skuteczne, gdyż daje możliwość zapoznania się z oświadczeniem o wypowiedzeniu, mimo że nie spełnia wymogu pisemności określonego w art. 77 § 2 kc. Wyjaśnić przy tym należy, że powyższe zasady będą miały zastosowanie w przypadku, jeżeli umowa milczy na temat sposobu jej wypowiedzenia. Jeżeli bowiem w umowie zastrzeżono określone wymogi co do procedury wypowiedzenia umowy, to będą one miały pierwszeństwo. Nie ma bowiem przeszkód, aby w umowie określić szczególny tryb wypowiedzenia (np. oświadczenie wysłane listem poleconym na określony adres, czy też obowiązek zachowania formy pisemnej z podpisami notarialnie poświadczonymi). Istotne jest przy tym, żeby umowa określała sankcję za naruszenie procedury lub złożenie wypowiedzenia w innej formie – powinno się zastrzec wyraźnie rygor nieważności. W przeciwnym razie może się okazać, że pomimo zapisu w umowie, nakazującego zachowanie określonej formy wypowiedzenia, złożenie wypowiedzenia w innej formie, mimo formalnej niezgodności z umową będzie w pełni skuteczne.

Blog

Reklamy spersonalizowane w serwisach społecznościowych

Czy i na jakich zasadach portal społecznościowy może wykorzystywać w celach reklamowych wizerunek lub dane swoich użytkowników? Takie pytanie należy zadać w kontekście wyroku wrocławskiego sądu, który nakazał Naszej Klasie zapłacić 5 tyś. zł kary za bezprawne wykorzystanie zdjęcia jej użytkownika w reklamie jednego z banków. Zgodnie z przepisami, wizerunek człowieka stanowi jego dobro osobiste i podlega ochronie prawnej. Oznacza to, że co do zasady rozpowszechnianie wizerunku, podobnie jak wykorzystanie innych danych, wymaga zgody uprawnionego. Portale społecznościowe bardzo często wykorzystują tzw. reklamę spersonalizowaną, która polega na emitowaniu komunikatów zawierających imię, nazwisko czy zdjęcie użytkownika portalu. Należy podkreślić, że proces ten jest w pełni zautomatyzowany i nie wiąże się z przekazywaniem danych użytkowników reklamodawcom czy agencjom reklamowym. Najważniejsze jest jednak to, że reklamę spersonalizowaną widzi wyłącznie użytkownik, którego wizerunek został wykorzystany lub grupa użytkowników, którzy należą do tzw. grupy znajomych na jednym portalu społecznościowym. W żadnym wypadku wizerunek nie opuszcza więc strefy portalu i dostępny jest jedynie w zamkniętym kręgu osób, które deklarują istnienie pomiędzy sobą związku znajomości. Wobec powyższego istotnym jest, że w doktrynie prawa i orzecznictwie sądowym panuje pogląd, zgodnie z którym przez „rozpowszechnianie” wizerunku rozumieć należy jego publiczne udostępnianie. Tymczasem w przypadku reklamy spersonalizowanej stosowanej przez portale społecznościowe wizerunek użytkownika wykorzystywany jest w przekazie kierowanym bezpośrednio do niego lub jedynie w kręgu jego znajomych. W konsekwencji nie może być tu mowy o upublicznieniu wizerunku. Stawianie portalom zarzutu naruszenia dóbr osobistych poprzez bezprawne rozpowszechnianie wizerunku jest zatem wątpliwe i nie znajduje przekonujących podstaw prawnych. W kontekście popularyzacji reklamy spersonalizowanej, warto też zastanowić się nad tym, czy wykorzystanie wizerunku lub danych użytkowników serwisu społecznościowego zgodne jest z jego regulaminem. Regulamin jest bowiem podstawowym dokumentem, który określa uprawnienia administratora serwisu w stosunku do jego użytkownika i powinien zawierać precyzyjne informacje o sposobie wykorzystania treści zamieszczonych w portalu. Podkreślić należy, że wykorzystanie reklamy spersonalizowananej w serwisach, które wymagają logowania, w tym w portalach społecznościowych, nie jest działaniem nielegalnym. Obowiązujące przepisy dopuszczają używanie przez administratora serwisu wizerunków i danych jego użytkowników także dla celów reklamowych. W kontekście reklamy spersonalizowanej prowadzonej w zgodzie z postanowieniami regulaminu danego serwisu trudno jest mówić o naruszeniu dóbr osobistych jego użytkowników. Reklama spersonalizowana, tak w formie adresowanej wyłącznie do danego użytkownika portalu, jak i do szerszego kręgu jego znajomych, wydaje się więc atrakcyjnym i bezpiecznym sposobem zarabiania przez portale społecznościowe. Co więcej, w świetle obowiązujących przepisów, portale mogą w takiej reklamie wykorzystać wizerunek jednego lub kilku zarejestrowanych użytkowników, pod warunkiem, że wizerunek ten rozpowszechniany będzie jedynie w gronie znajomych zarejestrowanych w portalu.

Przewijanie do góry