Firmy mogą domagać się zadośćuczynienia za szkody powstałe z winy kadry zarządzającej, wykorzystując dostępne rozwiązania prawne. Obok roszczeń cywilnoprawnych, często trudnych do realizacji wobec zatrudnianych menedżerów, korzystających z ochrony prawa pracy, ciekawym rozwiązaniem jest sięgnięcie po regulacje zawarte w przepisach karnych.

 

Pozew cywilny czy doniesienie o popełnieniu przestępstwa?
Zasadność wskazanego rozwiązania ma dwojakie uzasadnienie. Przede wszystkim, powstałe z winy kadry zarządzającej szkody dochodzone na drodze cywilnej wiążą się z długotrwałą procedurą sądową, w której menedżerowie, korzystając z profesjonalnej pomocy prawnej, nie są zainteresowani ugodowym załatwieniem sprawy. W tego typu sytuacjach wszczęcie postępowania karnego, w kontekście potencjalnie daleko idących jego negatywnych skutków, wpływa na zdecydowane uelastycznienie stanowiska sprawcy szkody i pozwala na szybkie zawarcie korzystnej dla przedsiębiorstwa ugody. Z drugiej zaś strony, częstą jest sytuacja, w której porównanie wielkości powstałej szkody z indywidualną sytuacją materialną jej sprawcy, wskazuje jednoznacznie, iż czysto majątkowe „zadośćuczynienie” nie jest możliwe i jedyną możliwością, na choćby moralne „wyrównanie” powstałej szkody, jest właśnie pociągnięcie członka zarządu do odpowiedzialności karnej.

Koszty postępowania
Co do zasady, zdecydowana większość postępowań wynikających z pozwów cywilnych wiązać się będzie z koniecznością wniesienia opłaty sądowej w wysokości 5% wartości dochodzonej szkody, co z racji możliwych problemów z wypłacalnością osoby fizycznej, może skutkować problemami z odzyskaniem „założonej” kwoty. W zakresie postępowania karnego brak jest tego problemu. W zależności do wybranej taktyki procesowej i zakresu działania organów ścigania, ewentualne postępowanie może, co do zasady, nie wiązać się z żadnymi kosztami (podjęcie postępowania przez organy i wniesienie aktu oskarżenia wraz z jednoczesnym złożeniem wniosku o naprawienie szkody przez sprawcę) lub z zapłatą 300 zł (subsydiarny akt oskarżenia wnoszony w wypadkach wskazanych w kpk). W wypadku zaś, gdy zamiast bezkosztowego wniosku o naprawienie szkody, poszkodowany wybierze tzw. pozew adhezyjny (pozew cywilny rozpatrywany w postępowaniu karnym), również sytuacja przedsiębiorstwa jest korzystniejsza od klasycznego pozwy cywilnego, z racji tymczasowego zwolnienia od kosztów sądowych.

Jakie sytuacje uzasadniają sięgnięcie po regulacje karne?
Odnośnie działań i zaniechań organów zarządzających przedsiębiorstwem, czy też szerzej menedżmentu, najważniejsze przepisy przewidujące odpowiedzialność karną zawarte są w Kodeksie spółek handlowych oraz Kodeksie karnym. Kluczowymi są tu: uregulowania art. 585 Kodeksu spółek handlowych oraz art. 296 Kodeksu karnego. Oba unormowania przewidują odpowiedzialność karną za działanie (w tym zaniechanie) na szkodę m.in. przedsiębiorstwa – przy czym z punktu widzenia łatwości wykorzystania w ewentualnym procesie przeciwko kadrze zarządzającej, zdecydowanie najbardziej zasadne wydaje się sięgnięcie po unormowanie zawarte w Kodeksie spółek handlowych. Art. 585 ksh przede wszystkim nie uzależnia penalizacji działania członka zarządu od wystąpienia skutku w postaci powstania szkody. Wystarczającą przesłanką jest tu bowiem, zgodnie ze stanowiskiem większości doktryny, samo działanie lub zaniechanie, mogące narażać przedsiębiorstwo na szkodę i brak jest jak w art. 296 kk warunku zaistnienia takiej szkody (i to dodatkowo w znacznym rozmiarze jak w art. 296 kk). Ustawodawca, kreując odpowiedzialność karną członków zarządu, oparł się na idei nadużycia zaufania, tym samym hipoteza omawianego przepisu bazuje na określeniu działań lub zaniechań członka zarządu jako podejmowanych na szkodę przedsiębiorstwa, przy czym owo działanie musi wykraczać poza akceptowalne w obrocie ryzyko gospodarcze. Obok wskazanych unormowań warto podkreślić także przepis art. 296a kk penalizujący żądanie lub przyjmowanie korzyści majątkowej lub osobistej w zamian za nadużycie udzielonych uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, mogące wyrządzić przedsiębiorstwu szkodę majątkową albo stanowiące czyn nieuczciwej konkurencji lub niedopuszczalną czynność preferencyjną na rzecz nabywcy lub odbiorcy. Powyższa regulacja znajduje potencjalnie szerokie zastosowanie do osób prowadzących w imieniu przedsiębiorstwa zarówno czynności zarządcze, jak i dystrybucyjne, zwłaszcza w zakresie realizowania przez firmy inwestycji lub prowadzenia sieci dystrybucyjnych. Wymienione regulacje jednak w żadnym razie nie wyczerpują zakresu potencjalnie możliwych do wykorzystania regulacji karnych, gdyż niejednokrotnie działania podmiotów wywołujących szkodę w majątku przedsiębiorstwa wyczerpują znamiona innych czynów zabronionych, jak choćby w najprostszym wydaniu przestępstwa z art. 287 kk (oszustwo).

Którym paragrafem w menedżera?
Odnosząc powyższe rozważania do konkretnych przypadków, można bez wątpienia uznać, iż opisywane w prasie decyzje organów o sięgnięciu po opcje walutowe jako narzędzia zwiększenia przychodów finansowych zarządzanych podmiotów w wypadku np. przedsiębiorstw produkcyjnych czy handlowych, można było uznawać właśnie za działanie na szkodę opisywane w dyspozycji art. 385 ksh. Pomimo różnic w art. 296 kk i 585 ksh (w tym wysokości kary), sądy niejednokrotnie w sytuacji, gdy szkoda wynikła, wolą skazywać sprawców w oparciu o art. 296 kk niż w o art. 585 ksh, co jednak na etapie analizy sytuacji procesowej przedsiębiorstwa i sugerowanego preferowania normy ksh, pozostaje bez znaczenia. Innym przykładem zastosowania przepisów karnych jest sytuacja w której zarząd spółki, manipulując wynikami i sprawozdaniami finansowymi, pomijając część istotnych danych, kreuje w spółce wirtualny zysk, uzasadniający uzyskanie przez zarządzających premii rocznych lub stanowiący podstawę do uzyskania opcji menadżerskich. Powyższa sytuacja stanowi przestępstwo z art. 287 kk (oszustwo) w związku z art. 587 § 1 ksh (przedstawianie organom spółki nieprawdziwych danych) uzasadniające obok wykorzystania cywilistycznej konstrukcji podstępu także odpowiedzialność karną od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Niekoniecznie adwokat
Pomimo powszechnego przekonania łączącego wszelkiego rodzaju postępowania karne wyłącznie z pomocą prawną adwokatów, stanowisko takie jest co najmniej nieuzasadnione. W większości wypadków radcy prawni już od wielu lat z sukcesem występują w imieniu przedsiębiorstw i jednostek organizacyjnych w procesach karnych z ramienia poszkodowanych, natomiast od kilku miesięcy (nowelizacji kodeksu postępowania karnego) mogą występować również w imieniu poszkodowanych będących osobami fizycznymi. Podkreślenia wymaga tu pozornie oczywisty fakt, iż radcowie na co dzień reprezentujący interesy przedsiębiorców i obeznani z realiami obrotu gospodarczego, posiadają w większości wypadków lepsze przygotowanie zawodowe do występowania z tego typu sprawami, gdzie przewaga merytoryczna wynikająca z doświadczenia znajdzie zdecydowane przełożenie na skuteczność obrony interesów poszkodowanych przedsiębiorstw. Innym argumentem pośrednio przemawiającym za wyborem radcy prawnego jest również niska ilość adwokatów uczestniczących w bezpośredniej stałej obsłudze prawnej podmiotów gospodarczych i częste związanie przedsiębiorców ze współpracującymi od wielu lat z daną firmą radcami prawnymi, nie tylko znającymi od strony praktycznej uwarunkowania działalności danego przedsiębiorcy, ale przede wszystkim już zweryfikowanymi merytorycznie w toku dotychczasowej współpracy. Tym samym, realizując swoje roszczenia na drodze karnej, przedsiębiorcy nie są zmuszeni do poszukiwania dodatkowej obsługi prawnej i w ramach często zawieranych umów ryczałtowych na obsługę firmy mogą, minimalizując koszty postępowania, zadbać o swoje interesy.

Jak w praktyce ścigać menedżera?
Właściciele działający przez stosowne organy, w wypadku, gdy doszło do opisywanych zachowań, co do zasady, mogą chronić swoje interesy (lub choćby zmierzać do stosownego moralnego „zadośćuczynienia”), poprzez realizację uprawnień przewidzianych dla poszkodowanych w procedurze karnej. W szczególności chodzić tu będzie o złożenie stosownego doniesienia o popełnieniu przestępstwa wraz z wnioskiem o naprawienie szkody. Należy uznać, iż wobec braku konieczności ponoszenia kosztów sądowych oraz częstego w praktyce opierania się przez organy ścigania na materiale przygotowanym przez samego pokrzywdzonego, pomimo pozornej kłopotliwości tego typu sposobu restytucji majątkowej lub choćby odzyskania dobrego imienia przez przedsiębiorstwo, wydaje się on godnym polecenia. Z punktu widzenia sprawności i doświadczenia organów ścigania w tego typy sprawach, należy się jednak liczyć z sytuacją, w której organy ścigania nie uznają zgłoszonego zdarzenia za przestępstwo. W takim wypadku po skutecznym wniesieniu do sądu przez poszkodowanego zażalenia na postanowienie o umorzeniu postępowania lub odmowie jego wszczęcia, gdy prokurator w dalszym ciągu podtrzymuje swoje stanowisko, firma realizuje swoje uprawnienia przez tzw. subsydiarny akt oskarżenia, co przy niskim koszcie wszczęcia postępowania (wskazany zryczałtowany koszt 300 zł) sprawia, iż niezależnie od stanowiska prezentowanej w danej sprawie przez organy ścigania, możliwe jest wykorzystanie opisanych powyżej uprawnień przysługujących przedsiębiorcom.

Czy warto?
W większości wypadków postępowanie karne, w sytuacjach wyrządzenia przedsiębiorstwu szkody przez kadrę zarządzającą, wydaje się być ciekawą alternatywą dla standardowego powództwa cywilnego. Podkreślenia wymaga tu jednak fakt, iż opisywane powyżej kwestie „odszkodowawcze” stanowią z samej istoty praktyki procedury karnej uboczną, choć nie marginalną część tego typu postępowań i należy rozpatrywać je zawsze w kontekście podstawowego celu regulacji karnych, tj. ukarania przestępcy, których swym działaniem lub zaniechaniem nadużył zaufanie firmy. Pomimo powszechnej niechęci do tego typu działań ze strony firm, traktujących obrót gospodarczy jako sumę przepływu usług, towarów i pieniędzy, należy uznać, iż w wypadku, gdy powierza się wynajętemu profesjonaliście nierzadko dorobek całego życia, pozostawienie jego nadużyć bez innych – niż pozbawienie stanowiska – negatywnych konsekwencji, wydaje się być zbyt łagodnym traktowaniem dla tego typu nagannych zachowań.