luty 2026 - Kancelaria Prawna Chałas i Wspołnicy
loader image
TWÓJ BIZNES – NASZA SPRAWA
Drugie logo
MENU ×
KANCELARIA ×
USŁUGI ×
ZESPÓŁ ×
PUBLIKACJE ×
DLA PRZEDSIĘBIORCÓW ×

luty 2026

Blog

Odszkodowanie za błąd medyczny w Polsce – między oczekiwaniem pacjenta a realiami sali sądowej

Odszkodowanie za błąd medyczny w Polsce – między oczekiwaniem pacjenta a realiami sali sądowej Temat błędów medycznych regularnie wraca do debaty publicznej, zwłaszcza gdy dotyczy spraw nagłaśnianych przez media, w które zaangażowane są osoby znane z życia publicznego – aktorzy, dziennikarze czy przedsiębiorcy. Tego rodzaju przypadki budzą ogromne emocje i tworzą wrażenie, że dochodzenie odszkodowania za błąd lekarski jest dziś w Polsce zjawiskiem powszechnym i niemal automatycznym. Z perspektywy praktyki prawniczej obraz jest jednak znacznie bardziej złożony. Za każdą medialną historią stoją lata postępowań, skomplikowane opinie biegłych i żmudne ustalanie, czy rzeczywiście doszło do naruszenia standardów medycznych, czy jedynie do powikłania, które – choć dramatyczne w skutkach – mieści się w ryzyku leczenia. Polskie sądy od lat konsekwentnie podkreślają, że nie każde niepowodzenie terapeutyczne jest błędem medycznym. Odpowiedzialność lekarza lub szpitala powstaje dopiero wtedy, gdy można wykazać działanie sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną albo brak należytej staranności. W sprawach, które przebiły się do opinii publicznej – dotyczących opóźnionej diagnostyki onkologicznej, nieprawidłowo prowadzonego porodu czy zaniechania podstawowych badań – kluczowe okazywało się nie samo zdarzenie, lecz to, że możliwe było wskazanie konkretnego momentu odejścia od procedur. I to właśnie ten element, a nie tragiczny skutek, przesądza o odpowiedzialności cywilnej. W praktyce kancelarii zajmujących się dochodzeniem roszczeń za błąd medyczny najczęściej spotykane są sprawy znacznie mniej spektakularne niż te znane z pierwszych stron gazet. To przypadki źle zinterpretowanych wyników badań, zbyt późnego skierowania do specjalisty, błędów organizacyjnych w szpitalu czy niewłaściwej komunikacji z pacjentem. Wbrew pozorom to właśnie te „codzienne” sytuacje generują największą liczbę roszczeń, ponieważ pokazują systemowy problem ochrony zdrowia: przeciążenie personelu, braki kadrowe i presję czasu, która nie może jednak usprawiedliwiać naruszenia standardów leczenia. Warto zauważyć, że wzrost liczby spraw o odszkodowania medyczne w Polsce nie wynika wyłącznie ze wzrostu liczby błędów, lecz także ze zmiany świadomości prawnej pacjentów. Jeszcze kilkanaście lat temu proces przeciwko szpitalowi był postrzegany jako działanie niemal „niestosowne”. Dziś pacjenci coraz częściej traktują go jako element dochodzenia swoich praw, podobnie jak w sporach z bankiem czy ubezpieczycielem. Wpływ na to miały również głośne wyroki sądów zasądzające wielomilionowe zadośćuczynienia w sprawach najcięższych uszczerbków okołoporodowych, które pokazały, że system prawny jest w stanie realnie rekompensować krzywdę. Od strony prawnej dochodzenie roszczeń opiera się na przepisach Kodeksu cywilnego, a więc na zasadzie winy. Pacjent musi wykazać, że doszło do zawinionego działania lub zaniechania, powstała szkoda oraz istnieje adekwatny związek przyczynowy między nimi. Ten ostatni element niemal zawsze wymaga przeprowadzenia dowodu z opinii biegłych, często kilku specjalistów z różnych dziedzin medycyny. To właśnie etap opiniowania decyduje o długości procesu, który w realiach polskich trwa nierzadko trzy do pięciu lat, a w sprawach najbardziej skomplikowanych jeszcze dłużej. Doświadczenie pokazuje, że fundamentalne znaczenie ma jakość przechowywanej przez szpital dokumentacji medycznej. W wielu analizowanych sprawach to nie sam błąd terapeutyczny był najłatwiejszy do wykazania, lecz chaos dokumentacyjny: brak wpisów, nieczytelne zapisy, sprzeczne informacje co do przebiegu leczenia. Sądy coraz częściej wskazują, że rzetelne prowadzenie dokumentacji jest nie tylko obowiązkiem administracyjnym, ale elementem bezpieczeństwa prawnego pacjenta. Jej braki mogą prowadzić do odwrócenia ciężaru dowodu i w praktyce przesądzić o odpowiedzialności placówki. Oprócz klasycznej drogi sądowej funkcjonują w Polsce również mechanizmy pozasądowe, w tym postępowania przed wojewódzkimi komisjami do spraw zdarzeń medycznych oraz postępowania likwidacyjne prowadzone przez ubezpieczycieli szpitali. Miały one odformalizować dochodzenie roszczeń i skrócić czas oczekiwania na rekompensatę, jednak praktyka pokazuje, że w sprawach bardziej złożonych pacjenci i tak kierują sprawy do sądu, gdzie możliwe jest pełne postępowanie dowodowe i uzyskanie wyższych świadczeń. Wbrew obiegowym opiniom polskie sądy nie zasądzają „symbolicznych” kwot. W ostatnich latach wyraźnie wzrosła wysokość zadośćuczynień, zwłaszcza w sprawach trwałego uszczerbku na zdrowiu, utraty samodzielności czy śmierci osoby bliskiej. Jednocześnie orzecznictwo pozostaje dalekie od modelu amerykańskiego – wysokość świadczeń ma charakter kompensacyjny, a nie represyjny. Celem nie jest ukaranie lekarza, lecz przywrócenie możliwie największej równowagi życiowej poszkodowanego. Z perspektywy pełnomocnika najważniejszym etapem sprawy jest zawsze jej początek: szybkie zabezpieczenie dokumentacji, konsultacja medyczna i chłodna analiza, czy mamy do czynienia z błędem, czy z nieuniknionym ryzykiem terapeutycznym. Medialny rozgłos, nawet jeśli towarzyszy sprawie, nie ma znaczenia procesowego. O wyniku decydują opinie biegłych, logika zdarzeń i jakość materiału dowodowego, a nie liczba publikacji prasowych. Sprawy o błędy medyczne pozostają jedną z najbardziej wymagających dziedzin praktyki prawniczej, ponieważ wymagają łączenia wiedzy prawnej z rozumieniem realiów systemu ochrony zdrowia. To obszar, w którym emocje są zawsze ogromne, ale rozstrzygnięcia muszą zapadać w oparciu o precyzyjne ustalenia, a nie społeczne oczekiwania. Dlatego skuteczne dochodzenie odszkodowania za błąd medyczny w Polsce to nie jednorazowy akt, lecz proces wymagający czasu, wiedzy i konsekwencji – zarówno od pacjenta, jak i jego pełnomocnika. Autorem opracowania jest Jarosław Chałas, Partner Zarządzający, Radca Prawny Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. Dochodzenie odszkodowania za błąd medyczny w Polsce wymaga wykazania winy, szkody oraz adekwatnego związku przyczynowego, a nie jedynie niepowodzenia terapeutycznego. Kluczowe znaczenie mają opinie biegłych oraz rzetelna dokumentacja medyczna, natomiast wzrost liczby spraw wynika przede wszystkim ze zwiększonej świadomości prawnej pacjentów i rosnących standardów orzeczniczych w zakresie zadośćuczynienia. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy zapewnia kompleksowe wsparcie w dochodzeniu roszczeń z tytułu błędu medycznego, łącząc doświadczenie procesowe ze strategiczną analizą ryzyka . Oferujemy weryfikację dokumentacji medycznej, współpracę z niezależnymi ekspertami medycznymi, przygotowanie strategii procesowej oraz reprezentację przed sądami powszechnymi i w postępowaniach przeciwko ubezpieczycielom szpitali. W sprawach dotyczących odpowiedzialności cywilnej placówek medycznych kluczowe jest szybkie zabezpieczenie materiału dowodowego oraz właściwa kwalifikacja zdarzenia jako błędu medycznego, a nie ryzyka terapeutycznego. Nasze działania koncentrują się na skutecznym wykazaniu przesłanek odpowiedzialności oraz maksymalizacji należnego zadośćuczynienia i odszkodowania. Jeżeli rozważają Państwo dochodzenie odszkodowania za błąd medyczny lub potrzebują rzetelnej oceny zasadności roszczenia, zapraszamy do kontaktu z zespołem Kancelarii. Zapewniamy profesjonalną analizę sprawy, minimalizację ryzyka procesowego oraz konsekwentne zabezpieczenie interesów klienta na każdym etapie postępowania. Odpowiednio przygotowana strategia prawna zwiększa szanse na uzyskanie realnej rekompensaty i przywrócenie możliwej równowagi życiowej poszkodowanego.

Blog

Produkt w świetle Dyrektywy 2024/2853 – komentarz prawniczy

Produkt w świetle Dyrektywy 2024/2853 – komentarz prawniczy Do dnia 9 grudnia 2026 r. państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są do implementacji Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 z dnia 23 października 2024 r. w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe oraz uchylającej Dyrektywa Rady 85/374/EWG (Dz.U. UE L 2024.2853 z 18.11.2024; dalej: „Dyrektywa”). Nowa regulacja zastępuje dotychczasowy model odpowiedzialności za produkt niebezpieczny, dostosowując go do realiów gospodarki cyfrowej i rozwoju technologii opartych na oprogramowaniu oraz sztucznej inteligencji. 1. Charakter harmonizacji Zgodnie z art. 3 Dyrektywy przyjęto model harmonizacji pełnej. Państwa członkowskie nie mogą utrzymywać ani wprowadzać przepisów odbiegających od regulacji unijnej – zarówno surowszych, jak i łagodniejszych – chyba że Dyrektywa wyraźnie przewiduje taką możliwość. Oznacza to ograniczenie swobody ustawodawcy krajowego w zakresie kształtowania reżimu odpowiedzialności za produkt wadliwy oraz konieczność ścisłej wykładni przepisów implementacyjnych. 2. Definicja produktu – rozszerzenie zakresu przedmiotowego Kluczowe znaczenie ma art. 4 pkt 1 Dyrektywy, który definiuje „produkt” jako rzecz ruchomą, nawet jeśli jest ona zintegrowana z inną rzeczą ruchomą lub nieruchomą. Definicja ta obejmuje ponadto energię elektryczną, surowce, oprogramowanie oraz cyfrowe pliki produkcyjne. W porównaniu z regulacją z 1985 r. zakres przedmiotowy został istotnie rozszerzony. Za produkt uznaje się obecnie: klasyczne dobra materialne (np. maszyny, urządzenia, meble), energię elektryczną, surowce, w tym gaz i wodę (motyw 16), oprogramowanie, cyfrowe pliki produkcyjne. Tym samym Dyrektywa jednoznacznie przesądza, że produkt może mieć zarówno charakter materialny, jak i niematerialny. Jest to odpowiedź na zacieranie się granic między światem fizycznym a cyfrowym oraz na rosnącą rolę komponentów niematerialnych w funkcjonowaniu dóbr materialnych. 3. Oprogramowanie jako produkt Wyraźne włączenie oprogramowania do definicji produktu stanowi jedną z najistotniejszych zmian systemowych. Oprogramowanie – w tym systemy operacyjne, firmware, aplikacje czy systemy oparte na sztucznej inteligencji – stanowi produkt niezależnie od sposobu jego udostępniania lub wykorzystywania. Bez znaczenia pozostaje, czy oprogramowanie: jest wbudowane w urządzenie, funkcjonuje w chmurze obliczeniowej, jest udostępniane za pośrednictwem sieci komunikacyjnej, jest oferowane w modelu SaaS. Może ono występować jako samodzielny produkt albo jako część składowa innego produktu. Co istotne, także aktualizacje oprogramowania mieszczą się w pojęciu produktu. W konsekwencji podmiot dostarczający aktualizację może ponosić odpowiedzialność, jeżeli modyfikacja ta spowoduje powstanie wady. Z zakresu Dyrektywy wyłączono natomiast bezpłatne i otwarte oprogramowanie opracowane lub dostarczone poza działalnością handlową (motyw 14). Kluczowe znaczenie będzie miało zatem ustalenie, czy dane oprogramowanie zostało wprowadzone do obrotu w ramach działalności gospodarczej. 4. Powiązana usługa jako element konstrukcji produktu Dyrektywa wprowadza pojęcie „powiązanej usługi”, rozumianej jako usługa cyfrowa zintegrowana z produktem lub wzajemnie z nim połączona w taki sposób, że jej brak uniemożliwiałby realizację co najmniej jednej z funkcji produktu. Koncepcja ta ma istotne znaczenie w odniesieniu do produktów inteligentnych (smart products), których prawidłowe funkcjonowanie zależy od stałego dostępu do danych lub infrastruktury cyfrowej (np. aktualizacji, usług chmurowych, transmisji danych). W praktyce odpowiedzialność za wadę produktu może być związana nie tylko z jego komponentem fizycznym, lecz także z nieprawidłowym działaniem usługi cyfrowej warunkującej jego funkcjonowanie. 5. Część składowa „Część składowa” obejmuje przedmiot materialny lub niematerialny, surowiec albo powiązaną usługę zintegrowane z produktem lub wzajemnie z nim połączone. Oznacza to, że odpowiedzialność może dotyczyć również podmiotów dostarczających elementy systemów IoT, firmware czy inne komponenty niematerialne, które wpływają na bezpieczeństwo produktu końcowego. Rozszerzenie pojęcia części składowej na elementy niematerialne stanowi odejście od klasycznego, czysto rzeczowego rozumienia struktury produktu. 6. Cyfrowy plik produkcyjny „Cyfrowy plik produkcyjny” oznacza wersję cyfrową lub cyfrowy szablon rzeczy ruchomej zawierające informacje funkcjonalne niezbędne do wytworzenia rzeczy materialnej poprzez umożliwienie zautomatyzowanego sterowania maszynami lub narzędziami. Regulacja ta ma szczególne znaczenie np. w kontekście technologii druku 3D i produkcji rozproszonej. Wadliwość może bowiem tkwić nie w fizycznie wytworzonym przedmiocie, lecz w samym pliku (np. projekcie CAD), który determinował sposób jego wykonania. 7. Wnioski Nowa definicja produktu w Dyrektywie 2024/2853 odzwierciedla transformację technologiczną i przejście od modelu odpowiedzialności skoncentrowanego na dobrach materialnych do modelu obejmującego również komponenty cyfrowe i niematerialne. Rozszerzenie zakresu przedmiotowego odpowiedzialności oznacza istotne zwiększenie ryzyka prawnego dla podmiotów działających w sektorze nowych technologii, w szczególności dostawców oprogramowania, usług cyfrowych oraz twórców rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Jednocześnie przyjęcie pełnej harmonizacji ogranicza możliwość kształtowania odmiennych rozwiązań na poziomie krajowym, co wzmacnia znaczenie jednolitej wykładni przepisów na poziomie unijnym. Autorem niniejszego opracowania jest Zbigniew Cieślak, radca prawny Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy. Dyrektywa 2024/2853 wprowadza model harmonizacji pełnej oraz istotnie rozszerza definicję produktu, obejmując nią oprogramowanie, cyfrowe pliki produkcyjne, energię elektryczną, surowce oraz powiązaną usługę. Produkt może mieć obecnie charakter zarówno materialny, jak i niematerialny, a odpowiedzialność obejmuje również aktualizacje oprogramowania i komponenty cyfrowe, co znacząco zwiększa ryzyko prawne dla podmiotów działających w sektorze nowych technologii oraz rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy zapewnia przedsiębiorcom kompleksowe wsparcie w obszarze odpowiedzialności za produkty wadliwe, łącząc doświadczenie w zakresie prawa kontraktowego, sporów sądowych i arbitrażu oraz regulacji sektorowych . W kontekście implementacji Dyrektywy 2024/2853 oferujemy analizę umów z dostawcami oprogramowania i usług cyfrowych, audyt prawny modeli dystrybucji produktów inteligentnych, ocenę ryzyk związanych z cyfrowymi plikami produkcyjnymi oraz przygotowanie strategii procesowej na wypadek sporów dotyczących wadliwości produktu. Wspieramy klientów w dostosowaniu dokumentacji kontraktowej i compliance do nowych wymogów harmonizacji pełnej, reprezentujemy w postępowaniach sądowych oraz prowadzimy doradztwo strategiczne, którego celem jest zabezpieczenie interesów przedsiębiorstwa w środowisku rosnącej odpowiedzialności regulacyjnej. Z uwagi na rozszerzenie definicji produktu oraz objęcie odpowiedzialnością oprogramowania i powiązanych usług, rekomendujemy przeprowadzenie pogłębionej analizy ekspozycji prawnej przed upływem terminu implementacji Dyrektywy. Zapraszamy do kontaktu z zespołem Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy w celu minimalizacji ryzyka prawnego, ochrony interesów oraz zabezpieczenia działalności w obszarze nowych technologii i produktów cyfrowych. Odpowiednio przygotowana strategia regulacyjna i kontraktowa pozwoli wzmocnić pozycję negocjacyjną przedsiębiorstwa oraz zapewnić stabilność operacyjną w zmieniającym się otoczeniu prawnym.

Blog

Wojny wspólników wybuchają wtedy, gdy spółka zaczyna zarabiać

Wojny wspólników wybuchają wtedy, gdy spółka zaczyna zarabiać Spory między wspólnikami rzadko pojawiają się na początku działalności spółki. W fazie wzrostu, entuzjazmu i wspólnej wizji konflikt wydaje się abstrakcyjny. Problemy zaczynają się zazwyczaj wtedy, gdy w spółce pojawiają się realne pieniądze, inwestor albo potrzeba podjęcia trudnych decyzji strategicznych. Paradoksalnie to właśnie sukces staje się katalizatorem konfliktu. W praktyce większość sporów wspólników nie wynika ze złej woli, lecz z umów konstruowanych w czasach optymizmu. Dokumenty założycielskie często nie przewidują scenariuszy kryzysowych: różnego tempa rozwoju wspólników, zmiany ich zaangażowania czy potrzeby wyjścia ze spółki. Gdy pojawia się napięcie, martwe dotąd klauzule nagle zaczynają mieć realne znaczenie. Najpoważniejszym błędem jest brak mechanizmów wyjścia. Wspólnicy, którzy nie mogą się rozstać w uporządkowany sposób, zaczynają blokować decyzje, korzystać z praw weta albo wykorzystywać luki w umowie. Spółka staje się zakładnikiem konfliktu, a zarząd traci możliwość sprawnego działania. Dla banków i kontrahentów to sygnał ostrzegawczy, który szybko przekłada się na warunki finansowania i współpracy. Częstym źródłem napięć jest również nierówny wkład wspólników przy formalnie równych udziałach. Gdy jeden z nich faktycznie prowadzi biznes, a drugi ogranicza się do czerpania zysków, konflikt staje się nieunikniony. Bez precyzyjnych mechanizmów regulujących dywidendy, zaangażowanie lub możliwość odkupu udziałów spór szybko eskaluje z poziomu osobistego do prawnego. Osobną kategorią są konflikty po wejściu inwestora. Brak odpowiednich zabezpieczeń dla wspólników mniejszościowych, niejasne zasady podwyższania kapitału czy rozmycia udziałów prowadzą do długotrwałych sporów, które często kończą się w sądzie. Co istotne, w takich sytuacjach cierpi nie tylko relacja między wspólnikami, ale przede wszystkim wartość samej spółki. Dla właścicieli i zarządów kluczowa jest świadomość, że spór wspólników to nie problem emocjonalny, lecz ryzyko korporacyjne. Umowa spółki nie powinna opisywać idealnej przyszłości, ale realistyczne scenariusze konfliktowe. Im wcześniej zostaną one uregulowane, tym większa szansa, że kryzys nie zniszczy biznesu, który wspólnicy wspólnie zbudowali. Spór wspólników zaczyna się dużo wcześniej, niż trafia do sądu. Najczęściej zaczyna się w umowie, która miała „na razie wystarczyć”. To jedno z najbardziej niedoszacowanych ryzyk w spółkach prywatnych.   Temat sporów wspólników w spółce został opracowany przez Jarosława Chałasa – Partnera Zarządzającego, Radcę Prawnego, Lidera Strategicznych Projektów Biznesowych oraz Eksperta Prawa Gospodarczego, ze szczególnym uwzględnieniem ryzyka korporacyjnego, błędów w umowie spółki, braku mechanizmów wyjścia oraz konsekwencji konfliktów po wejściu inwestora. Analizie poddano również problem nierównego wkładu wspólników, blokowania decyzji, wykorzystywania prawa weta oraz wpływu sporów na wartość spółki i relacje z bankami oraz kontrahentami. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy wspiera właścicieli firm, wspólników oraz zarządy w zakresie konstruowania i negocjowania umów spółki, wdrażania mechanizmów wyjścia, zabezpieczania interesów wspólników mniejszościowych oraz przygotowania strategii działania w sytuacji konfliktu. Doradzamy w sporach wspólników, analizujemy dokumenty założycielskie pod kątem scenariuszy kryzysowych, reprezentujemy klientów w postępowaniach sądowych oraz pomagamy minimalizować ryzyko korporacyjne, zanim spór sparaliżuje działalność spółki. Zapraszamy do kontaktu z naszym zespołem, aby przeanalizować Państwa umowę spółki, ocenić potencjalne ryzyka związane z konfliktem wspólników oraz wdrożyć rozwiązania chroniące stabilność biznesu. Odpowiednio przygotowane mechanizmy prawne pozwalają uniknąć eskalacji sporu, zabezpieczyć wartość spółki i zapewnić zarządowi możliwość sprawnego działania nawet w sytuacji napięć między wspólnikami.

Blog

Wyrok TSUE w sprawie wskaźnika WIBOR. Bitwa o kredyty złotowe wygrana przez banki, wojna jednak wciąż trwa

Wyrok TSUE w sprawie wskaźnika WIBOR. Bitwa o kredyty złotowe wygrana przez banki, wojna jednak wciąż trwa. W czwartek 12 lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w długo wyczekiwanej sprawie pytań prejudycjalnych polskiego sądu dotyczących stosowania przez banki klauzuli zmiennego oprocentowania opartej o wskaźnik referencyjny WIBOR, czyli tzw. kredytów złotowych. I choć w wyroku TSUE rozstrzygnał kilka istotnych kwestii dotyczących tych kredytów, ograniczając w tym zakresie niektóre podstawy podważania stosowanych klauzul, ostatecznie w żaden sposób nie zamknął drogi do dochodzenia przez kredytobiorców swoich roszczeń. Wojna prawna banków z kredytobiorcami złotowymi będzie trwać więc nadal, zmieniając jedynie swój środek ciężkości. Zastosowanie wskaźnika WIBOR nie narusza co do zasady równowagi kontraktowej stron Trybunał rozstrzygnął w sposób jednoznaczny tak naprawdę tylko jedną, aczkolwiek dość istotną kwestię. Odniesienie się w umowie kredytowej przez bank do uznanego na mocy unijnego rozporządzenia jako kluczowy wskaźnik referencyjny wskaźnika WIBOR, bez przekazania mu szczegółowych informacji dotyczących metodologii jego ustalania, nie stanowi samo w sobie zaniechania obowiązków informacyjnych, a tym samym nie może przesądzać o nieuczciwości takiego zapisu umownego. Zdaniem Trybunału unijne ramy prawne, w jakich funkcjonują od 2018 r. kluczowe wskaźniki referencyjne, oraz obowiązki informacyjne administratorów tych wskaźników powodują, że rozsądny, modelowy konsument ma możliwość zrozumienia działania umownego mechanizmu oprocentowania. W tym zakresie stanowisko TSUE jest niewątpliwie zgodne z prezentowanymi twierdzeniami banków w zakresie klauzul zmiennego oprocentowania opartych na wskaźnikach WIBOR. Kredytobiorcy mogą wciąż podważyć klauzulę zmiennego oprocentowania TSUE nie postawiło w tym miejscu jednak kropki, a dodało „ale”. Po pierwsze, wyrok TSUE ma znaczenie tak naprawdę jedynie dla kredytów złotowych zaciągniętych po 2018 r., kiedy to zastosowanie zaczęło mieć rozporządzenie Parlamentu Europejskiego dotyczące ustalenia kluczowych wskaźników referencyjnych (2016/1011). To na wymogach wprowadzonych przez to rozporządzenie Trybunał oparł bowiem swoje wnioski dotyczące ogólnej oceny wskaźnika WIBOR. Po drugie, Trybunał wskazał, że sam fakt braku niezgodności wskaźnika referencyjnego z przepisami unijnymi nie powoduje, że nie istnieje możliwości jego podważenia. Takie podważenie wymagać będzie jednak wskazania w indywidualnej sprawie, że przekazane kredytobiorcy przez bank informacje na etapie negocjowania umowy kredytowej nie były wystarczające do oceny przez niego ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu opartego na zmiennej stopie procentowej lub do porównania różnych dostępnych na rynku ofert. W związku z tym kredytobiorcy chcący w dalszym ciągu podważyć swoje umowy, będą musieli w sądowym postępowaniu dowodowym wykazać, że w ich konkretnej sprawie udzielane przez bank informacje nie były pełne, kompletne bądź wprowadzały ich w błąd w zakresie oceny skutków ekonomicznych zawartej umowy. Co dalej z sądowymi sporami o WIBOR? Wyrok ten będzie miał niewątpliwie znaczenie dla dalszych losów kredytów złotowych w polskich sądach. Należy zapewne spodziewać się spowolnienia w ilości składanych pozwów przez kredytobiorców. Wystąpienie z powództwem przeciwko bankowi w sprawie dotyczącej kredytu złotowego zaciągniętego po 2018 r. będzie niewątpliwie wiązać się z trudniejszym postępowaniem sądowym, a tym samym większym ryzykiem dla kredytobiorcy. Wątpliwe jest jednak, aby przy pozostawionej przez Trybunał uchylonej furtce, sprawy dotyczące klauzul WIBOR miały zupełnie zniknąć z polskich sądów. Na pewno jeszcze nie teraz.  Temat ten został opracowany przez Adama Zakrzewskiego, ze wskazaniem na skutki wyroku TSUE w sprawie WIBOR dla kredytów złotowych, możliwości podważenia klauzul zmiennego oprocentowania oraz dalszych sporów sądowych kredytobiorców z bankami. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy wspiera kredytobiorców oraz przedsiębiorców w analizie umów kredytów złotowych opartych na wskaźniku WIBOR, ocenie obowiązków informacyjnych banku oraz przygotowaniu strategii procesowej w sporach dotyczących klauzul zmiennego oprocentowania. Doradzamy w zakresie dochodzenia roszczeń przeciwko bankom, unieważnienia umowy kredytowej lub eliminacji nieuczciwych postanowień umownych. Zapraszamy do kontaktu z naszym zespołem, aby omówić wpływ wyroku TSUE na Państwa umowę kredytu złotowego, ocenić szanse na skuteczne podważenie WIBOR w sądzie oraz zabezpieczyć swoje interesy w postępowaniu przeciwko bankowi.

Blog

Mikrosieci energetyczne to filar nowoczesnego systemu elektroenergetycznego

Mikrosieci energetyczne to filar nowoczesnego systemu elektroenergetycznego Dziś, rośnie zainteresowanie firm i lokalnych wspólnot rozproszonymi źródłami energii, które oprócz ekonomicznych aspektów, wpisują się w kompleksowe podejście do zarządzenia energią, odgrywając ogromną rolę w panującej transformacji energetycznej. W efekcie zauważamy stopniowe odchodzenie od modelu opartego na dużych elektrowniach, projektach wielkoskalowych, scentralizowanych i konwencjonalnych, zwłaszcza węglowych, na rzecz systemu bardziej rozproszonego i elastycznego. Instalacje o mniejszej skali wymagają niższych nakładów inwestycyjnych, a jednocześnie mogą osiągać wysoką sprawność. Modułowa budowa niewielkich systemów dodatkowo zwiększa ich niezawodność oraz odporność na przerwy i zakłócenia w dostawach energii. Czym jest mikrosieć energetyczna Mikrosieć energetyczna (microgrid) to lokalny system energetyczny, który:  – wytwarza energię, – magazynuje ją, – dystrybuuje do odbiorców, – może funkcjonować zarówno w połączeniu z krajową siecią elektroenergetyczną, jak i samodzielnie, w trybie wyspowym.  W sytuacji awarii sieci nadrzędnej umożliwia dalsze zasilanie odbiorców i utrzymanie ciągłości dostaw energii. W obrębie jednego systemu łączone są różnorodne technologie, takie jak: – instalacje fotowoltaiczne, – turbiny wiatrowe, – jednostki kogeneracyjne (w tym wykorzystujące biogaz),  – magazyny energii,  – generatory wodorowe, Funkcjonowanie całego układu nadzoruje system zarządzania energią EMS (Energy Management System), który koordynuje pracę wszystkich jego komponentów i optymalizuje ich współdziałanie. To miniaturowa, inteligentna wersja krajowego systemu elektroenergetycznego. W tym modelu następuje odwrócenie tradycyjnego przepływu energii, gdyż w mikrosieci, produkujesz, magazynujesz i zużywasz energię lokalnie.  Zasady działania mikrosieci Podstawą każdej mikrosieci się rozproszone zasoby energetyczne, głównie OZE.  Dla stabilności systemu wymagane jest źródło dyspozycyjne, którego działanie może nastąpić w dowolnym momencie w celu pokrycia deficytów wynikających z pogodowej zmienności OZE. Coraz częściej zauważamy, że w skład tego systemu wchodzą także mikroturbiny gazowe lub ekologiczne generatory wodorowe, pozwalając bilansować moc wewnątrz lokalnego układu.  Dziś kluczowe elementy nowoczesnej mikrosieci: – magazyn energii, gromadzi nadwyżki (np. z okresu wysokiego nasłonecznienia) i oddaje je w godzinach szczytu, – inteligentne oprogramowanie, optymalizuje zużycie, ogranicza straty przesyłowe i redukuje koszty operacyjne, Całość układu funkcjonuje w oparciu o algorytm, w który w czasie rzeczywistym analizuje parametry sieci i decyduje o przepływach energii. Dzięki temu możliwe jest utrzymanie stabilności pracy układu, minimalizacja strat oraz maksymalizacja efektywności ekonomicznej całej instalacji. Do czego wykorzystywane są mikrosieci Genezą dla rozwoju mikrosieci jest konieczność zapewniania niezawodności dostaw energii. Niemniej, sam zakres zastosowania jest wielkoraki od obniżenia kosztów energii, poprawę jakości energii i utrzymanie stabilnych parametrów dla odbiorców, kończąc na kwestiach środowiskowych oraz ograniczeniu emisji CO2. Z punktu widzenia samorządów i przedsiębiorstw, rozwój mikrosieci daje konkretne korzyści: Odporność – stabilność dostaw energii, jedna z największych zalet. W sytuacji, kiedy jedno źródło energii ulega awarii, mikrosieci pozwalają zapewnić ciągłość działania poprzez natychmiastowe przełączenie na inne podłączone źródła.  Wydajność: Inteligentne systemy sterowania mikrosiecią pozwalają na efektywne zarządzanie produkcją i zużyciem energii. W połączeniu z technologiami wykorzystującymi lokalne zasoby oraz dostępnymi mechanizmami wsparcia publicznego, pozwala to przedsiębiorstwom, w tym podmiotom użyteczności publicznej  realnie obniżyć całkowity koszt funkcjonowania systemu energetycznego. Elastyczność: Sieci te z łatwością pozwalają zaspokoić zmieniające się potrzeby energetyczne dzięki natychmiastowemu dopasowaniu dostarczanej mocy do wymaganego poboru. Istnieje możliwość bilansowania lokalnych źródeł i odbiorów. Powyższe pozwala na minimalizację strat energii. Zmniejszenie śladu węglowego: Mikorosieci korzystają w istotnym zakresie z odnawialnych źródeł energii. To oznacza bardziej ekologiczne wytwarzanie energii, wsparcie dla lokalnych społeczności oraz stopniowe odchodzenie od paliw kopalnych.  Podsumowanie Rosnący popyt na energie i potrzeba większego bezpieczeństwa zmuszają nas do szukania nowych mądrzejszych sposobów jej wytwarzania i dostarczania.  Jeszcze niedawno mikrosieci kojarzyły się głównie z: – zapewnieniem prądu tam, gdzie sieci publicznej nie było; – awaryjnym zasilaniem w razie awarii; Dziś i w najbliższej przyszłości mikrosieci staną się czymś znacznie ważniejszym: – metodą na odporność energetyczną (blackouty i przerwy); – tańszą i bardziej zrównoważoną alternatywą dla klasycznej, scentralizowanej sieci; – realnym sposobem na obniżenie rachunków; Już dziś bardzo jasno można powiedzieć, że mikrosieci przestają być „dodatkiem”, a stają się, filarem nowoczesnego systemu elektroenergetycznego. Dla prosumentów, osiedli i firm, szpitali i małych gmin i wsi będą najwcześniej najrozsądniejszą i najbardziej opłacalną opcją. Im więcej będzie działało mikrosieci w sposób zsynchronizowany, tym bardziej stabilna i tańsza będzie sieć krajowa.  Zaniechanie inwestycji w mikrosieci, magazyny energii oraz inteligentne systemy zarządzania doprowadzi do wyraźnego wzrostu cen energii oraz zwiększy ryzyko ograniczeń w dostępie do prądu. Temat mikrosieci energetycznych został opracowany przez Małgorzatę Kran, adwokata i Partnera Kancelarii, ze szczególnym uwzględnieniem roli, jaką mikrosieci energetyczne odgrywają w transformacji energetycznej oraz budowie nowoczesnego systemu elektroenergetycznego. W opracowaniu wskazano na znaczenie rozproszonych źródeł energii, OZE, magazynów energii oraz systemów EMS (Energy Management System) w kontekście zapewnienia stabilności dostaw energii, odporności energetycznej oraz możliwości funkcjonowania w trybie wyspowym. Kancelaria zapewnia kompleksowe wsparcie przedsiębiorstwom, samorządom oraz inwestorom planującym wdrożenie lokalnych systemów energetycznych typu microgrid. Doradzamy w zakresie aspektów regulacyjnych, kontraktowych i inwestycyjnych związanych z budową i eksploatacją mikrosieci, w tym integracją magazynów energii, instalacji OZE oraz inteligentnych systemów sterowania. Wspieramy naszych Klientów w bezpiecznym przeprowadzeniu procesu inwestycyjnego, minimalizacji ryzyk prawnych oraz optymalizacji modeli funkcjonowania systemu pod kątem redukcji kosztów energii i zgodności z przepisami. Zapraszamy do kontaktu z naszym zespołem w celu omówienia możliwości wdrożenia mikrosieci energetycznej w Państwa organizacji. Pomożemy zaprojektować rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo energetyczne, elastyczność i efektywność operacyjną, przy jednoczesnym zmniejszeniu emisji CO2 oraz dostosowaniu inwestycji do dynamicznie zmieniającego się otoczenia regulacyjnego.

Blog

Nowe wymagania dla inwestycji budowlanych w zakresie miejsc schronienia ludności

Nowe wymagania dla inwestycji budowlanych w zakresie miejsc schronienia ludności Od 1 stycznia 2026 r. budynki mieszkalne wielorodzinne oraz budynki użyteczności publicznej, w których przewiduje się kondygnacje podziemne, powinny być projektowane i wykonywane w taki sposób, aby te kondygnacje mogły zostać wykorzystane jako miejsca doraźnego schronienia, jeżeli w danym obiekcie nie zaplanowano budowy schronu lub innej budowli ochronnej. W praktyce oznacza to konieczność uwzględnienia odpowiednich rozwiązań konstrukcyjnych i instalacyjnych, które umożliwią szybkie przystosowanie takich przestrzeni do czasowego pobytu ludzi w warunkach zagrożenia. Nowe wymogi dla budynków, dla których wnioski o pozwolenie na budowę zostały lub zostaną złożone po 1 stycznia 2026 r., wynikają z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej oraz rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie warunków organizowania oraz wymagań, jakie powinny spełniać miejsca doraźnego schronienia. Jedną z najistotniejszych nowości jest wprowadzenie obowiązku uwzględniania miejsc doraźnego schronienia już na etapie projektowania nowych budynków. Oznacza to, że kondygnacje podziemne w takich obiektach muszą zapewniać: odpowiedni poziom nośności i odporności elementów konstrukcyjnych, adekwatny do funkcji doraźnego schronienia. Nie chodzi tu o specjalistyczne wzmocnienia wojskowe, lecz o wyeliminowanie rozwiązań, które z góry uniemożliwiałyby bezpieczne użytkowanie tych pomieszczeń przez ludzi w sytuacji kryzysowej; podstawowe warunki ewentualnego pobytu ludzi, takie jak wentylacja, dostęp do energii elektrycznej oraz możliwość oświetlenia i komunikacji wewnętrznej; odpowiedni dostęp do tych miejsc. Muszą zostać przewidziane drogi dojścia i wyjścia, które umożliwią sprawne i bezpieczne dotarcie do miejsca doraźnego schronienia większej liczbie osób. Równocześnie należy uwzględnić zasady bezpieczeństwa pożarowego i ewakuacji, tak aby funkcja schronienia nie pozostawała w sprzeczności z innymi wymaganiami techniczno-budowlanymi. Założeniem ustawodawcy było więc, aby jak największa liczba budynków dysponowała miejscami, które w razie zagrożenia będą mogły w łatwy sposób zostać przystosowane do udzielenia schronienia dużej liczby osób. Mają one służyć ochronie przez ograniczony czas, do momentu ustąpienia zagrożenia lub ewakuacji. Praktyczne zastosowanie przepisów budzi jednak szereg wątpliwości. Przepisy celowo posługują się pojęciami ogólnymi i opisowymi, aby nie narzucać rozwiązań niezwykle rygorystycznych, typowych dla schronów i budowli ochronnych. Projektanci oraz inwestorzy napotykają szereg trudności z określeniem m.in. dla jakiej liczby osób powinny być projektowane miejsc doraźnego schronienia czy jakie wymagania techniczne w zakresie wzmocnienia konstrukcji wokół takich miejsc powinny zostać spełnione. Nie do końca jasna jest też relacja wymagań projektowych dla miejsc doraźnego schronienia do innych przepisów prawa budowlanego czy tych dotyczących ochrony przeciwpożarowej. Dopasowanie niektórych części użytkowych do nowych wymagań może być trudna do pogodzenia z innymi obowiązkami projektowymi, np. dotyczącymi systemów ewakuacyjnych, wentylacji garaży czy bezpieczeństwa pożarowego. Jako że projektowane miejsca nie mają funkcjonować na co dzień jako miejsca schronienia, a mieć jedynie możliwość ich doraźnego dostosowania do takiej roli, wątpliwości budzi również sama możliwość oceny realizacji tych obowiązków przez inwestorów. Jak bowiem właściwie ocenić zaprojektowanie i udokumentowanie projektu, który zapewnia możliwość adaptacji przestrzeni w przyszłości, bez konieczności szczegółowego wyposażenia czy faktycznej realizacji wszystkich instalacji już teraz. W związku z powyższym Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji już teraz pracuje nad nowelizacją ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, która ma rozwiać wątpliwości uczestników procesu budowlanego. Na ten moment nie sposób ocenić, kiedy nowe regulacje wejdą w życie. Do tego momentu należy spodziewać się jednak sporych zawirowań w procesie akceptacji składanych projektów. Dużo istotniejsze staje się tym samym zatrudnienie doradców oraz firm współpracujących, które pozwolą zminimalizować ryzyko negatywnej oceny projektu przez urzędników.  Temat ten został opracowany przez Adama Zakrzewskiego, adwokata, Partnera Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, ze wskazaniem na kluczowe obowiązki inwestorów wynikające z ustawy o ochronie ludności i obronie cywilnej, w szczególności dotyczące projektowania miejsc doraźnego schronienia w budynkach wielorodzinnych i obiektach użyteczności publicznej od 2026 roku. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy wspiera inwestorów, deweloperów, projektantów oraz wykonawców w interpretacji nowych przepisów dotyczących miejsc doraźnego schronienia oraz ich wpływu na uzyskanie pozwolenia na budowę. Doradzamy, jak prawidłowo przygotować dokumentację projektową, pogodzić nowe wymogi z regulacjami prawa budowlanego i przeciwpożarowego oraz ograniczyć ryzyko wstrzymania lub zakwestionowania inwestycji przez organy administracji. Zapraszamy do kontaktu z naszym zespołem, aby omówić, jak bezpiecznie przygotować projekt do realizacji po 1 stycznia 2026 r., zminimalizować ryzyka formalne oraz zapewnić zgodność inwestycji z dynamicznie zmieniającymi się regulacjami dotyczącymi ochrony ludności.

Blog

Podmioty gospodarcze odpowiedzialne za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy (niebezpieczny)

Podmioty gospodarcze odpowiedzialne za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy (niebezpieczny) W dniu 23 października 2024 r. przyjęta została dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/2853 w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe i uchylenia dyrektywy Rady 85/374/EWG (Dz.U.UE.L.2024.2853 z dnia 2024.11.18) (dalej: Dyrektywa), która weszła w życie 8 grudnia 2024 r. Ma być ona implementowana przez kraje członkowskie do dnia 9 grudnia 2026 r. Przy tym, zgodnie z art. 3, Państwa członkowskie nie mogą utrzymywać w swoim prawie krajowym ani wprowadzać do swojego prawa krajowego przepisów odbiegających od tych, które zostały ustanowione w Dyrektywie, w tym przepisów surowszych lub łagodniejszych, w celu osiągnięcia innego poziomu ochrony konsumentów i innych osób fizycznych, chyba że niniejsza dyrektywa stanowi inaczej. Regulacja Dyrektywy wprowadza niemal „rewolucyjne” zmiany, w stosunku do rozwiązań obecnie obowiązujących. Dotyczy to m.in. podmiotów odpowiedzialnych za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy. Dyrektywa znacznie rozszerzyła krąg podmiotów odpowiedzialnych za szkody, określone w jej art. 6. Zgodnie z Dyrektywą odpowiedzialność ponoszą „podmioty gospodarcze” (art. 8 ust. 1).  Zostały one zdefiniowane w art. 4 pkt 15.  „Podmiot gospodarczy” oznacza: producenta produktu lub części składowej,  dostawcę powiązanej usługi,  upoważnionego przedstawiciela, importera, dostawcę usług realizacji zamówień lub dystrybutora.  Dalsze definicje precyzują „podmioty gospodarcze. Ad. 1)  Zgodnie z art. 4 pkt 10, „producent” oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną, która: opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt, zleca zaprojektowanie lub wytworzenie produktu lub która, umieszczając swoją nazwę, znak towarowy lub inne odróżniające cechy na tym produkcie, przedstawia się jako jego producent, lub opracowuje, wytwarza lub produkuje produkt na swój własny użytek (art. 4 pkt 10), Ad. 2) Nie ma definicji „dostawca powiązanej usługi”, natomiast w art. 4 pkt 3 zawarta jest definicja „powiązanej usługi”, czyli usługi cyfrowej, która jest zintegrowana z produktem lub wzajemnie z nim połączona w taki sposób, że jej brak uniemożliwiłby realizację przez produkt co najmniej jednej z jego funkcji. Dostawcę takiej usługi należy uznawać za „dostawcę powiązanej usługi”. Ad 3) Zgodnie z art. 4 pkt 11, „upoważniony przedstawiciel” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która ma miejsce zamieszkania lub siedzibę w Unii i otrzymała od producenta pisemne upoważnienie do występowania w imieniu tego producenta w zakresie określonych zadań,  Zgodnie z art. 4 pkt 12, „importer” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która wprowadza do obrotu w Unii produkt pochodzący z państwa trzeciego, Zgodnie z art. 4 pkt 13, „dostawca usług realizacji zamówień” oznacza osobę fizyczną lub prawną, która świadczy, w ramach działalności handlowej, co najmniej dwie z następujących usług: magazynowanie, pakowanie, adresowanie i wysyłanie produktu, nie będąc jego właścicielem, z wyłączeniem usług pocztowych zdefiniowanych w art. 2 pkt 1 dyrektywy 97/67/WE Parlamentu Europejskiego i Rady 19, usług doręczania paczek zdefiniowanych w art. 2 pkt 2 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2018/644 20  oraz wszelkich innych usług pocztowych lub usług transportu towarów. Ad. 4) Zgodnie z art. 4 pkt 14, „dystrybutor” oznacza osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, która udostępnia produkt na rynku, inną niż producent lub importer tego produktu. Odpowiedzialność producenta wadliwego produktu została poszerzona. Nie odpowiada on jedynie za szkody wyrządzone przez produkt, ale także odpowiada za wszelkie szkody spowodowane przez wadliwą część składową, w przypadku, gdy została ona zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą tego producenta (art. 8 ust. 1 akapit 2). Jednocześnie producent wadliwej części składowej, w przypadku, gdy część ta została zintegrowana lub wzajemnie połączona z produktem pod kontrolą producenta i spowodowała wadliwość tego produktu, także ponosi odpowiedzialność bez uszczerbku dla odpowiedzialności producenta (art. 8 ust. 1 b)). Wyjaśniono przy tym, termin: „kontrola producenta” (art. 4 pkt 5), który oznacza, że: a) producent produktu realizuje lub, w odniesieniu do działań strony trzeciej, zezwala lub wyraża zgodę na: (i) integrację, wzajemne połączenie lub dostawę części składowej, w tym aktualizacje lub modernizacje oprogramowania, lub (ii) modyfikację produktu, w tym znaczące modyfikacje, b) producent produktu ma możliwość dostarczania aktualizacji lub modernizacji oprogramowania samodzielnie lub za pośrednictwem strony trzeciej. Dyrektywa zalicza do producentów produktu albo części składowej, także tych producentów, którzy ma ją siedzibę poza Unią.  Wobec trudności w dochodzeniu odszkodowania za szkodę wyrządzoną przez produkt wadliwy (niebezpieczny) od podmiotów mających siedzibą poza Unią, obciążono tą odpowiedzialnością także upoważnionego przedstawiciela, importera, a gdy nie ma importera mającego siedzibę w Unii ani upoważnionego przedstawiciela – dostawcę usług realizacji zamówień.  Gdy nie można zidentyfikować podmiotu gospodarczego spośród podmiotów, o których mowa w art. 8 ust. 1 i mających siedzibę w Unii, odpowiedzialność ponosił każdy dystrybutor wadliwego produktu, jeżeli: a) osoba poszkodowana zwróci się do tego dystrybutora z wnioskiem o wskazanie podmiotu gospodarczego spośród wymienionych w art. 8 ust. 1 i mającego siedzibę w Unii, lub jego własnego dystrybutora, który dostarczył mu ten produkt, oraz b) dystrybutor ten nie wskaże podmiotu gospodarczego lub swojego własnego dystrybutora, w terminie jednego miesiąca od otrzymania wniosku. Analogiczne rozwiązanie przyjęto do wszelkich dostawców platformy internetowej, która umożliwia zawieranie umów na odległość z przedsiębiorcami, niebędącymi podmiotami gospodarczymi, o ile spełnione są warunki określone w art. 6 ust. 3 rozporządzenia (UE) 2022/2065. Zgodnie z definicją zawartą w art. 4 pkt 16, „platforma internetowa” oznacza platformę internetową zdefiniowaną w art. 3 lit. i) rozporządzenia (UE) 2022/2065, która to definicja jest następująca: „platforma internetowa” oznacza usługę hostingu, która na żądanie odbiorcy usługi przechowuje i rozpowszechnia publicznie informacje, chyba że takie działanie jest nieznaczną lub wyłącznie poboczną cechą innej usługi lub nieznaczną funkcją głównej usługi, i ze względów obiektywnych i technicznych nie można z niej skorzystać bez takiej innej usługi, a włączenie takiej cechy lub funkcji w taką inną usługę nie jest sposobem na obejście stosowania niniejszego rozporządzenia. W Dyrektywie, za producenta uznaje się także każdą osobę fizyczną lub prawną, która znacząco modyfikuje produkt poza kontrolą producenta, a następnie udostępnia go na rynku lub oddaje do użytku (art. 8 ust. 2).  Przy tym „znacząca modyfikacja” oznacza modyfikację produktu po jego wprowadzeniu do obrotu lub oddaniu do użytku: a) która jest uznawana za znaczącą na podstawie odpowiednich unijnych lub krajowych przepisów dotyczących bezpieczeństwa produktów; lub b) która – jeżeli odpowiednie przepisy unijne lub krajowe dotyczące bezpieczeństwa produktów nie ustanawiają progu tego, co należy uznać za znaczącą modyfikację: (i) zmienia pierwotny sposób działania, pierwotny cel lub rodzaj

Blog

Czy firmy spożywcze naprawdę mierzą swój wpływ na środowisko?

Czy firmy spożywcze naprawdę mierzą swój wpływ na środowisko? Sektor spożywczy znajduje się w centrum debaty o zrównoważonym rozwoju nie bez powodu. Produkcja żywności łączy niemal wszystkie kluczowe wyzwania ESG – od emisji gazów cieplarnianych, przez zużycie zasobów naturalnych, po warunki pracy w rozproszonych łańcuchach dostaw. W efekcie firmy spożywcze należą dziś do branż najbardziej narażonych na ryzyka regulacyjne i reputacyjne. Istotnym impulsem zmian jest dyrektywa CSRD, która wprowadziła analizę podwójnej istotności jako fundament budowy strategii ESG. Wymusza ona jednoczesne spojrzenie na wpływ działalności przedsiębiorstwa na środowisko oraz na to, jak czynniki środowiskowe wpływają na jego wyniki finansowe. Dzięki temu firmy mogą zidentyfikować kluczowe obszary ryzyka i skoncentrować działania ESG tam, gdzie mają one największe znaczenie. Scope 3 – największe źródło wpływu Dla większości firm spożywczych nawet 70-90% śladu węglowego powstaje poza ich bezpośrednią działalnością operacyjną. Emisje związane z uprawą surowców rolnych, hodowlą zwierząt, produkcją nawozów czy zmianą użytkowania gruntów klasyfikowane są jako Scope 3. Oznacza to, że realny wpływ środowiskowy zaczyna się na polu, gdzie kontrola jest ograniczona, a dane trudne do pozyskania. Woda, gleba i bioróżnorodność – kluczowe, lecz słabo mierzone Poza emisjami sektor spożywczy wywiera silną presję na zasoby naturalne. Intensywne rolnictwo wpływa na jakość i dostępność wody, degradację gleby oraz utratę bioróżnorodności. Są to obszary kluczowe dla stabilności systemów żywnościowych, a jednocześnie jedne z najsłabiej ujętych w raportowaniu ESG. Brakuje jednolitych metod pomiaru, danych pierwotnych i powszechnie akceptowanych wskaźników, co sprawia, że firmy często ograniczają się do ogólnych deklaracji. Presja regulacyjna: CSRD i Taksonomia UE Nowe obowiązki wynikające z CSRD i Taksonomii UE wymuszają odejście od opisowych raportów na rzecz danych porównywalnych i audytowalnych, obejmujących cały łańcuch wartości. Dla branży spożywczej jest to nie tylko wyzwanie regulacyjne, ale również test gotowości do realnej transformacji modelu biznesowego. Co firmy realnie mierzą, a czego nie Raporty ESG coraz częściej obejmują emisje Scope 1 i 2, zużycie energii, paliw, wody, udział OZE czy cele redukcyjne. Są to obszary dobrze ustandaryzowane i oparte na danych operacyjnych. Jednocześnie wciąż brakuje informacji o stanie gleby, stosowaniu pestycydów, zmianach użytkowania gruntów, śladzie wodnym produktów czy rzeczywistych praktykach rolniczych w łańcuchu dostaw. To właśnie te elementy w największym stopniu determinują faktyczny wpływ środowiskowy żywności. Luka raportowa ESG – rozproszenie Firmy spożywcze w swoich modelach biznesowych działają na globalnych, rozporoszonych łańcuchach dostaw. Niejeden produkt trafiający finalnie do konsumenta, może zawierać surowce pochodzące od ogromnej liczby rolników, działających w różnych krajach, systemach prawnych i warunkach klimatycznych. Okoliczności te sprawiają, że bezpośredni nadzór nad działaniami rolniczymi jest mocno ograniczony, uzyskanie tych informacji jest logistycznie i kosztowo wymagające. Gospodarstwa są zróżnicowane, duże rozwarstwienie gospodarstw utrudnia uzyskanie niezbędnych informacji. Mali rolnicy często nie dysponują narzędziami ani zasobami do systematycznego raportowania. Podsumowanie Dopóki działania ESG nie będą przekładać się na realne zmiany praktyk rolniczych, raporty pozostaną zapisem intencji, a nie efektów. Bez inwestycji w relacje z dostawcami, długoterminowej współpracy i wsparcia rolników cele środowiskowe firm spożywczych będą trudne do osiągnięcia. O przyszłości ESG w branży spożywczej zdecyduje jakość danych, a nie ilość ujawnianych informacji. Dane pierwotne pozyskiwane bezpośrednio z gospodarstw, wspierane przez narzędzia cyfrowe, analizę satelitarną i ustandaryzowane wskaźniki, mogą sprawić, że ESG stanie się dla firm realnym kompasem strategicznym, a nie wyłącznie obowiązkiem regulacyjnym. Temat ten został opracowany przez Małgorzatę Kran, ekspertkę z Kancelarii Prawnej Chałas i Wspólnicy, ze wskazaniem na kluczowe wyzwania związane z raportowaniem ESG, emisjami Scope 3 oraz pozyskiwaniem wiarygodnych danych w łańcuchach dostaw branży spożywczej. Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy wspiera producentów żywności, przetwórców oraz sieci handlowe w przygotowaniu do obowiązków wynikających z CSRD oraz Taksonomii UE. Doradzamy w zakresie analizy podwójnej istotności, raportowania ESG, identyfikacji ryzyk w łańcuchach dostaw oraz budowy systemów pozyskiwania danych dotyczących emisji Scope 3, praktyk rolniczych, bioróżnorodności i wykorzystania zasobów naturalnych. Zapraszamy do kontaktu z naszym zespołem, aby omówić, jak skutecznie przygotować organizację do nowych wymogów regulacyjnych, ograniczyć ryzyka prawne i reputacyjne oraz wdrożyć rozwiązania zapewniające zgodność i długoterminową stabilność biznesową.

Przewijanie do góry